poniedziałek, 26 marca 2018

Autor: Ali Benjamin
Tytuł: Serce meduzy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 308
Ocena: 5/6

                Wraz z przemijającym czasem, coraz rzadziej sięgam po książki, jakie wpisują się w kategorie tych bardziej młodzieżowych czy też skierowanych po prostu dla młodszych czytelników, bo wychodzę z założenia, że wyrosłam już z takich historii. Jednak gdy natknęłam się na tytuł „Serce meduzy” – książkę napisaną przez Ali Benjamin, to poczułam się mocno zaintrygowana. Przyznaję, że już jeden rzut oka na tę przepiękną okładkę sprawił, że miałam ochotę sięgnąć po tę historię, a przeczytanie krótkiego opisu tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że temu tytułowi warto przyjrzeć się bliżej. 
                Główna bohaterka, jednocześnie narratorka całej historii, to dwunastoletnia Zuzanna – dziewczynka, która wyróżnia się spośród swoich rówieśników: nie podąża jak jej koleżanki za modą czy też nie szuka nie wiadomo jak wielu przyjaciół. Zamiast tego interesuje ją wszystko, co związane jest z nauką: pochłania różne informacje w mgnieniu oka. Jednak jak jest w stanie zrozumieć wiele spraw, tak jednej z nich nie potrafi – dlaczego życie jej przyjaciółki mogło skończyć się tak szybko… Zuza próbuje więc za wszelką cenę znaleźć sensowne wyjaśnienie śmierci Franny, a jednocześnie na swój sposób przeżywa żałobę po stracie tak bliskiej osoby. Czy uda jej się dowieść, że ktoś lub coś było winne temu, że Franny umarła? Jak Zuza radzi sobie z tą sytuacją? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę „Serce meduzy”.
                Zacznę od stylu, którym posługuje się autorka. Jest on niezwykle lekki w odbiorze, przez co przechodzenie przez kolejne strony nie stanowi większego problemu. Jednocześnie, pomimo że cała książka w moim odczuciu skierowana jest bardziej do dzieci/młodzieży, to ten język nie jest zbyt banalny i nie przyprawia o frustrację. Wręcz przeciwnie – to lekka opowieść, ale mająca w sobie wiele takich fragmentów, które o dziwo chwytają za serce – może nie meduzie, ale to nasze, ludzkie. Dlatego też tę lekturę mogę spokojnie polecić każdemu, bez względu na wiek - trafi ona zarówno do młodszych czytelników, bo przejście przez nią nie sprawia problemu, ale także do tych nieco starszych – bo być może w jakiś sposób rozczuli i przypomni młodzieńcze czasy.
                Cała historia w dużej mierze kręci się wokół fascynacji głównej bohaterki na temat meduz oraz na próbie odpowiedzenia sobie na pytanie, przez co tak naprawdę umarła Franny. Wydawać by się mogło, że to właśnie stanowi główny wątek całej książki, a jednak tak naprawdę w moim odczuciu najważniejszy aspektem jest pokazanie, jak wygląda przeżywanie żałoby po kimś bliskim. Zuza przyjaźniła się z Franny od najmłodszych lat, a jednak wraz z wkraczaniem w etap dorastania coś w ich relacji zaczęło się zmieniać. Stąd też czytelnik ma szansę poznać wcześniejsze losy dziewczynek, dzięki czemu łatwiej może zrozumieć, w jaki sposób Zuza przeżywa swoją własną żałobę.
                Muszę przyznać, że ta historia jest w jakiś sposób pouczająca. Pokazuje, że czasami nawet najlepsze przyjaciółki przeżywają chwile, gdzie ta przyjaźń wystawiana jest na próbę. Ta opowieść, jak już wspomniałam, uświadamia także, że każdy inaczej przeżywa żałobę. Nie ma jednak jednego, ustalonego schematu: ktoś będzie wylewał morze łez, gdy ktoś inny w ciszy i spokoju będzie próbował zrozumieć, że już nigdy więcej nie zobaczy twarzy bliskiej mu osoby. Dlatego też cała książka jest pełna emocji: smutku, złości, ale też małej iskierki radości i nadziei na lepsze jutro.
                Bohaterowie również zostali wykreowani bardzo ciekawie. Widać, że autorka włożyła trochę pracy w to, by stworzyć postacie nastolatków i ukazać te młodzieńcze problemy. Zuza to dziewczynka specyficzna, która może czasami wydawała się być dla innych dziwna, lecz nic sobie z tego nie robiła. Miała swoje zdanie i nie szukała nadmiernej uwagi u swoich rówieśników. Z kolei Franny czytelnik poznaje jedynie z opowieści głównej bohaterki, a dokładniej – ze swego rodzaju „kartek pamiętnika” Zuzy. Stąd też o drugiej dziewczynce można powiedzieć jedynie tyle, że wraz z wkraczaniem w bycie już nastolatką, a nie dziewczynką, powoli zaczęła się zmieniać, a wraz z tym zmieniały się jej relacje z Zuzą. Ciekawą postacią był natomiast Justin, kolega głównej bohaterki – wkładał on do książki nieco humoru i radości. Ostatnią już bohaterką, mającą też duży wpływ na samą Zuzę i jej postrzeganie świata, była nauczycielka fizyki. Stąd też uważam, że autorka dobrze wykreowała swoje postaci.
                Podsumowując, „Serce meduzy” to książka, która pozornie skierowana jest głównie do młodszych czytelników, a mimo to śmiało może po nią sięgnąć każdy, bez względu na wiek. To mądra opowieść o tym, jak przeżyć stratę bliskiej osoby, a także to historia pokazująca, że etap dorastania wcale nie jest tak łatwy, jak mogłoby się wydawać. Zdecydowanie nie żałuję, że po nią sięgnęłam i każdemu ją polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *