wtorek, 28 kwietnia 2015

     Dzisiejszego wpisu jeszcze rano miało nie być, bo nie pomyślałam, że będę mieć czas, a poza tym żaden konkretny temat (no dobrze, może jeden, ale zostawię go na inny raz) nie nasunął mi się na myśl. A teraz, siedząc sobie sama w pokoju na studenckim mieszkaniu, słuchając świetnych utworów, naszło mnie na swego rodzaju przemyślenia, jakieś rozterki... Coś idealnego właśnie w ten wieczór, właściwie nadchodzącą już noc, czyli chyba moją ulubioną porę w ciągu tych zaledwie 24 godzin... Tak naprawdę myślę, że będzie to nieco chaotyczny wpis, a sama przeskoczę z jednego tematu w drugi i tak jakoś stworzy się całość, ale - nieważne czy poukładane, ważne, że napisana właśnie w przypływie jakiejś nagłej tzw. weny twórczej.

sobota, 25 kwietnia 2015

   
Autor: Alice Sebold
Tytuł: Nostalgia Anioła
Wydawnictwo:  Albatros
Liczba stron: 368
Ocena: 5.5/6
      Trochę mnie tutaj nie było i właśnie od tego faktu chciałabym zacząć. Ostatni wpis pojawił się ponad tydzień temu. Mimo chęci by napisać coś nowego, zabrakło jednak trochę czasu... Jednak nie będę się jakoś więcej tłumaczyć, jak i obiecywać, że teraz wpisy pojawią się częściej (bądź też będę chciała nadrobić kilka, które zaplanowane zostały na kwiecień), bo w życiu bywa przecież różnie i nie zawsze jest dokładnie tak, jak chcielibyśmy żeby było.
     Dzisiaj z kolei chcę znowu przenieść Was do świata wykreowanego w pewnej książce... Świata jednocześnie brutalnego, pełnego wewnętrznego bólu, ale także niosącego nadzieję, jak i w jakiś niezwykły sposób wypełniającego nasze serca ciepłem. "Nostalgia Anioła" autorstwa Alice Sebold, bo o tej książce mowa, zabrała mnie gdzieś na chwilę z tego ziemskiego świata o wiele dalej, skłaniając jednocześnie do różnego rodzaju refleksji. Co ciekawsze, zanim przeczytałam książkę, obejrzałam film. Zachęcił mnie przypadkowo znaleziony zwiastun, a nie wiedziałam wtedy, że jest to ekranizacja historii pani Sebold. Stąd - mimo że znałam fabułę - nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności jaką niesie ze sobą czytanie.

środa, 15 kwietnia 2015

Autor: Drew Karpyshyn
Tytuł: Darth Bane - Droga zagłady
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 246
Ocena: 4/6
"Spokój to kłamstwo. Jest tylko pasja.
Dzięki pasji osiągam siłę.
Dzięki sile osiągam potęgę.
Dzięki potędze osiągam zwycięstwo.
Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy."

    Rozpoczęłam dzisiejszy wpis cytatem, pochodzącym z książki, jakiej recenzję chciałabym zawrzeć w tym wpisie. Jest to "Darth Bane: Droga zagłady", którą napisał Drew Karpyshyn. Od dawna znajomy namawiał mnie do przeczytania tej książki, a że jego uzasadnienia dlaczego powinnam to zrobić, były naprawdę przemyślane, pokazywały, że warto zagłębić się w tę historię, w końcu zdecydowałam się po nią sięgnąć. Szczerze powiedziawszy tytuł niczego mi wcześniej nie mówił, więc pierwsze rzuciły mi się w oczy dwa słowa: "Star Wars". Pomyślałam sobie: okej, raczej nie sięgam po tego typu książki, a jeśli już, to naprawdę rzadko, no ale nie posądzajmy jej jedynie po okładce, jak to się często mówi, a dajmy jej szansę. Tak też zrobiłam i na obecną chwilę moje uczucia są niezwykle mieszane... Z jednej strony, momentami miałam ochotę ją zamknąć, jednak stwierdziłam - okej, czytam dalej, jak już zaczęłam, to skończę. Z kolei z drugiej strony, były takie fragmenty, które idealnie opisywały ludzkie życie, to, jak często się zachowujemy, a także to, jaki tak naprawdę jest ten świat... Stąd, krótko mówiąc: czuję się rozdarta.

niedziela, 12 kwietnia 2015

     Lubię mocne brzmienia. Już od dawna mam tak, że własnie takie kawałki pobudzają mnie do życia, dodają motywacji do działania, są po prostu "moje". Jednak... od jakiegoś czasu, sporo rzeczy zaczęło się zmieniać, w tym ja sama ulegam ciągłej zmianie osobowości i myślę, że tak jeszcze będzie przez jakiś czas. Stąd i moje gusta zaczynają ulegać transformacji, dlatego coraz częściej daję się ponieść spokojnym, melancholijnym utworom. Zaczęło się niewinnie, od Besides (o których kiedyś tutaj pisałam, jeśli nie widzieliście, wystarczy kliknąć: tutaj) grających post-rock, czyli niby spokojnie, a jednak z domieszką czegoś mocniejszego. Obecnie jednak przechodzę coraz bardziej w te utwory, które po prostu mnie relaksują, a jednocześnie poruszają do głębi, czasami też przenosząc w inny świat bądź... świetnie współgrając z czytaniem. Poważnie! Coraz częściej czytam, jednocześnie w tle racząc się spokojną muzyką. 
    Dlatego też, często zdarza się, że nie wiem, gdzie mogę ją znaleźć, ale... od czego jest słynny portal youtube? No właśnie. Uwielbiam opcję, dzięki której automatycznie odtwarzają mi się kolejne utwory, gdyż dzięki temu ostatnim czasem wprost zakochałam się w twórczości pewnej grupy... A wszystko zaczęło się od jednego kawałka, jednak fascynacja pozostała na dłużej. Stąd dzisiaj chciałabym na chwilę przenieść Was w świat twórczości Daughter, opisując pokrótce ten zespół, jak i przede wszystkim prezentując Wam trzy (z wielu wspaniałych) utwory, które szczególnie towarzyszą mi ostatnim czasem, kiedy chaos ogarnia myśli.

czwartek, 9 kwietnia 2015

    Lubię spokojne utwory, które potrafią wywoływać we mnie uczucie melancholii. Nie wiem czym jest to spowodowane, że od pewnego czasu coraz rzadziej słucham mocniejszych brzmień, a zamiast tego skupiam swoją uwagę na tych magicznych utworach, które czasami napawają smutkiem, innym razem wywołują tęsknotę, ale... są piękne - tak po prostu. Coraz częściej udaje mi się odnaleźć przypadkowo warte uwagi utwory, które później skrupulatnie dodaję do swojej playlisty "melancholijne" i... słucham na okrągło. To nie tak, że lubię ten stan melancholii - bo jeśli trwa zbyt długo, wtedy zaczyna się tworzyć coraz więcej przemyśleń, analizuje się różne sytuacje, przez co stan człowieka może z lekka się pogorszyć. Nie w tym rzecz! W moim przypadku te nieco melancholijne utwory po prostu świetnie wypełniają wieczory, często tworząc tło do przemyśleń, ale jednocześnie sprawiają, że odnajduję jakiś wewnętrzny spokój.
   Stąd dzisiaj chciałabym zaprosić Was do przeczytania mojej kolejnej próby interpretacji tekstu pewnego utworu. Właściwie znam go od dawna, chociaż przez jakiś czas o nim zapomniałam, to później na nowo do mnie powrócił i... tak sobie go słucham na zmianę z innymi, cudownymi utworami, o których też pewnie niebawem napiszę (a jest o czym, uwierzcie!). Jednak by już nie przedłużać tego wstępu, zdradzę Wam, że tym razem pokrótce opiszę swoje odczucia odnośnie utworu "All I want" autorstwa Kodaline. Gdybym miała krótko powiedzieć o czym opowiada ujęłabym to w trzech słowach: miłość, tęsknota, nadzieja. Tak więc, zapraszam do czytania, sama przechodząc do pierwszego fragmentu.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Autor: Harlan Coben
Tytuł: Bez skrupułów
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 336
Ocena: 6/6
    Święta, święta... i niebawem będzie już po nich, a jednak sprawiają, że ten czas szybko umyka i nie ma się nawet chwili, by zrobić coś więcej. Dlatego też od ostatniego wpisu troszkę już minęło, mimo że w głowie miałam ułożoną praktycznie kolejną recenzję, tak czasu by ją tutaj napisać - niestety nie było. Na szczęście dzisiaj wracam z nowym wpisem, a w nim chcę zabrać Was na kilka chwil w świat książki. Tym razem mowa o wciągającym i całkowicie nieprzewidywalnym thrillerze "Bez skrupułów" autorstwa Harlana Cobena. Tak, jak niedawno pisałam o najnowszej książce tego autora, że nie do końca mnie przekonała, bo była momentami zbyt przewidywalna, tak powyższa lektura jest po prostu świetna, zawiła i zaskakująca w każdym momencie, by ostatecznie zrobić czytelnikowi jeszcze większą niespodziankę.
     Główny bohater "Bez skrupułów" Myron Bolitar (swoją drogą jest to postać pojawiająca się w paru książkach Cobena i bardzo lubię tą serię historii z Myronem na czele; akurat ta lektura jest pierwszą, gdzie ten bohater się pojawia, lecz dopiero teraz po nią sięgnęłam, wcześniej czytałam dwie inne) to agent sportowy, który parę lat wcześniej sam miał szansę zostać sławnym koszykarzem, lecz niestety kontuzja wykluczyła go z gry. Próbuje on wynegocjować świetną ofertę dla swojego klienta - Christiana Steel'a, wschodzącej gwiazdy futbolu, którego los nie zawsze oszczędzał. Ponad rok wcześniej zaginęła bez śladu jego narzeczona Kathy Curver, a wszelkie dowody wskazywały na to, że została zgwałcona i zamordowana... Lecz tutaj nagle otrzymuje on pismo, w którym widnieje zdjęcie ukochanej, co więcej odbiera tajemniczy telefon, w którym słyszy głos Kathy... Żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę, pojawia się Jessica - siostra zaginionej, będąca kiedyś dziewczyną Myrona i prosi go o pomoc związaną z zabójstwem ojca. Czy coś łączy obie te sprawy? A może tak naprawdę Kathy nadal żyje, lecz gdzieś się ukrywa? Jakie tajemnice wyjdą na jaw, gdy Myron zacznie szukać rozwiązania tych zagadek w przeszłości? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie oczywiście w fenomenalnym thrillerze "Bez skrupułów".

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *