,

"Nostalgia Anioła" - czyli książka, która budzi lekką grozę, ale jednocześnie wypełnia serce ciepłem...

21:15

   
Autor: Alice Sebold
Tytuł: Nostalgia Anioła
Wydawnictwo:  Albatros
Liczba stron: 368
Ocena: 5.5/6
      Trochę mnie tutaj nie było i właśnie od tego faktu chciałabym zacząć. Ostatni wpis pojawił się ponad tydzień temu. Mimo chęci by napisać coś nowego, zabrakło jednak trochę czasu... Jednak nie będę się jakoś więcej tłumaczyć, jak i obiecywać, że teraz wpisy pojawią się częściej (bądź też będę chciała nadrobić kilka, które zaplanowane zostały na kwiecień), bo w życiu bywa przecież różnie i nie zawsze jest dokładnie tak, jak chcielibyśmy żeby było.
     Dzisiaj z kolei chcę znowu przenieść Was do świata wykreowanego w pewnej książce... Świata jednocześnie brutalnego, pełnego wewnętrznego bólu, ale także niosącego nadzieję, jak i w jakiś niezwykły sposób wypełniającego nasze serca ciepłem. "Nostalgia Anioła" autorstwa Alice Sebold, bo o tej książce mowa, zabrała mnie gdzieś na chwilę z tego ziemskiego świata o wiele dalej, skłaniając jednocześnie do różnego rodzaju refleksji. Co ciekawsze, zanim przeczytałam książkę, obejrzałam film. Zachęcił mnie przypadkowo znaleziony zwiastun, a nie wiedziałam wtedy, że jest to ekranizacja historii pani Sebold. Stąd - mimo że znałam fabułę - nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności jaką niesie ze sobą czytanie.
     Nie zrobię tak naprawdę żadnego spoilera, jeśli od razu wyjawię Wam główny wątek, bo... od tego zaczyna sama autorka. Susie Salmon - czternastoletnia dziewczynka, która pełni rolę narratora całej powieści, została brutalnie zgwałcona i zamordowana przez swojego sąsiada, George'a Harvey'a. Przebywając w swoim "niebie", które zawieszone jest pomiędzy Ziemią, a tym prawdziwym Niebem, patrzy jak toczy się życie bliskich jej osób - rodziny, przyjaciół, ukochanego Ray'a... Jednocześnie śledzi także poczynania swojego mordercy, którego nikomu nie przyszłoby na myśl posądzać o tak straszny czyn. Nie znajdziecie w tej lekturze jakiś szybszych zwrotów akcji. To zdecydowanie książka, która skupia się głównie na pokazaniu, jak ludzie próbują walczyć z bólem, który spala ich od środka... Stąd - jak bliscy Susie radzili sobie z jej odejściem? Czy mordercy wymierzona została w końcu sprawiedliwość, a może wręcz przeciwnie - nigdy nie został o nic posądzony? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oczywiście w "Nostalgii Anioła".
       To książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, kto lubi skupiać się na psychice, jak i emocjach człowieka. Historia w niej zawarta napawa dreszczem grozy, sprawiając, że w głowie tworzy się myśl: Jak ktoś może zrobić coś tak okrutnego? Co jest nie tak, że dany człowiek zabija i to w sposób niezwykle brutalny, niewinną dziewczynkę, która miała przed sobą całe życie? Ale to także historia pokazująca różne sposoby radzenia sobie z bólem po stracie kogoś bliskiego... Każdy z bohaterów inaczej przeżywał śmierć Susie. Żadna z tych postaw nie była lepsza czy gorsza - była po prostu inna, indywidualna. Mimo wszystko jeden wzorzec był mi bliższy, gdy zastanawiałam się co ja bym czuła na miejscu tamtych ludzi, inny z kolei - mniej bliski... Co więcej, często pojawiają się także retrospekcje głównej bohaterki, które sprawiają, że książkę czyta się jeszcze lepiej. To powracanie do wspomnienie potrafi także momentami wzruszyć, ale i wywołać u czytelnika szeroki uśmiech. 
      Głównej bohaterki nie da się nie lubić. Dotknęła ją tragedia, a mimo wszystko przebywając w swoim "niebie" stara się nie czuć żalu (chociaż wiadomo, że on gdzieś tam jest i momentami się pojawia, w końcu jej ziemskie życie zostało odebrane mimo jej woli), a cieszyć się z dobrych chwil, jakie dotykają jej rodzinę bądź chcąc jakoś sprawić, że poradzą sobie bez niej. Pozostali bohaterowie - z wyjątkiem oczywiście George'a Harvey'a - również wzbudzają pozytywne emocje, w tym dla mnie przede wszystkim Buckley - brat Susie, który często uważa, że widzi swoją zmarłą siostrę, która nad nim czuwa, jak i jej tata - człowiek, jaki swoje dzieci obdarza tak wielką miłością, że gdy jedno z nich zostało odebrane, coś w nim pęka. Ciekawi z kolei są Ruth - dziewczyna, która w jakiś sposób widzi gdzie dana kobieta i w jaki sposób mogła zostać zamordowana, o czym często pisze w swoim dzienniku, jak i Ray - chłopak, jaki to obdarzył Susie ogromnym uczuciem. Łączy ich relacja oparta na wzajemnej przyjaźni i zrozumieniu, co niezwykle mi się podobało. Jeśli jeszcze chodzi o mordercę Susie, napawał mnie on nawet nie tyle strachem, co odrazą.
        Niewielkim jedynie minusem jak dla mnie, był już pewien z końcowych fragmentów... Cóż, nie mogę Wam zdradzić dokładnie o co chodziło, ale związany był właśnie z postacią Ruth oraz Ray'a i pewnej sytuacji, która... no cóż, była mało realna i nieco przerysowana. Niemniej, książka naprawdę mi się podobała. Nigdy nie zastanawiamy się co by było, gdyby kogoś nam zabrakło, a życie pokazuje, że nigdy tak naprawdę nie wiemy co nas czeka. Stąd książka zdecydowanie skłania do refleksji. Jednocześnie napawa lekkim przerażeniem, jak i sprawi, że z waszych oczu mimowolnie popłyną łzy... Ale jest to również historia pełna ciepła, pochodzącego szczególnie od pojęcia rodziny, wszelkich relacji międzyludzkich. 
      To, co chciałabym krótko jeszcze napisać w tej już i tak długiej recenzji, to z perspektywy czasu uważam, że film był naprawdę dobry (recenzja filmu: tutaj). Właściwie zawierał wszystko, co kryła książka, jak i to, w jaki sposób aktorzy ukazywali emocje, pokrywały się idealnie z tymi opisanymi w powieści. Stąd naprawdę wielki plus za ekranizację, bo rzadko się zdarza, że film byłby w stanie zachwycić mnie tak samo, jak książka i w tak dobry sposób oddawać jej charakter. 
       Nie mogłoby się oczywiście obejść bez kilku, najbardziej trafnych moim zdaniem, cytatów, które gdzieś tam zostaną w myślach jeszcze przez jakiś czas. 
  • "Nie chciałam już za nimi tęsknić i nie pragnęłam, żeby oni tęsknili za mną. Chociaż tęskniłam. Chociaż oni tęsknili. Zawsze."
  • "Kiedy zaczynasz przekraczać krawędź, a życie zaczyna oddalać się od ciebie w nieunikniony sposób, jak łódź odpływająca od brzegu, mocno trzymasz się śmierci, niczym liny, która cię pociągnie i odfruwasz, mając tylko nadzieję na wylądowanie z dala od miejsca, w którym się wcześniej znajdowałaś.
  • "Naiwnie miała nadzieję, że któregoś dnia ból zelżeje, nie wiedząc, że będzie jej ciążył na nowe i odmienne sposoby przez resztę życia."
  • "Potworności są na Ziemie rzeczywiste i dzieją się codziennie. Są jak kwiat albo słońce: nie można ich powstrzymać."
  • "Życie to dla nas wieczne wczoraj."

         Tym oto akcentem, kończę dzisiejszy wpis, mając nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tę książkę, którą czyta się naprawdę szybko i - może nie do końca przyjemnie biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia w rzeczywistości z psychopatą, przez którego Susie nie mogła doświadczyć mnóstwa rzeczy - ale tak, że jeszcze po jej zamknięciu, przeżywa się te wydarzenia, jakie spotkały Susie Salmon oraz jej najbliższych. 
         Niebawem oczywiście postaram się coś napisać, ale kiedy? Zobaczymy. Pomysły na wpisy są, grunt to je zrealizować. Póki co - trzymajcie się! 

    Zdjęcie okładki znalezione: tutaj.

    Spodobało się? Zerknij na to:

    7 komentarze

    1. Twoja recenzja odnowiła moją ochotę na poznanie tego tytułu :) Będę musiała sięgnąć po powieść.

      OdpowiedzUsuń
    2. Czytałam o tej książce dość pozytywne recenzje. Chętnie do niej zajrzę.

      OdpowiedzUsuń
    3. piękne cytaty.. :(
      ja tylko oglądałam film, chyba muszę zabrać się za książkę :)

      http://triviaaboutme.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    4. Czytałam. I... sama nie wiem. Z jednej strony dobra, wciągająca, poruszająca. Ale z drugiej czegoś mi w niej zabrakło, spodziewałam się raczej, że wywoła we mnie silniejsze emocje.

      OdpowiedzUsuń
    5. Nostalgia i anioły to coś co lubię, i choć książka nie jest z mojego ulubionego gatunku, wydaje się ciekawa, chętnie ją przygarnę, kiedy spotkam w księgarni.
      http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    6. Zbieram się do tej książki już od jakiegoś czasu, ciągle jakoś ucieka.

      A tak swoją drogą - może zmienić font tytułów? Ten nie przewiduje polskich znaków i całość wygląda nieestetycznie.

      OdpowiedzUsuń

    *Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
    *Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
    *Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

    Ostatnie wpisy