sobota, 31 października 2015

Autor: Kathrin Lange
Tytuł: Serce ze szkła
Wydawnictwo: MUZA SA
Liczba stron: 448
Ocena: 4.5/6
     Październik powoli dobiega końca, a ilość recenzji na blogu nieszczególnie mnie satysfakcjonuje. Jednak cóż - czasami nie da się pogodzić ze sobą wszystkiego, nawet jeśli bardzo się chce. Tak czy siak, dzisiaj zatem chciałam zaprosić Was na ostatnią recenzję w tym miesiącu. Książka "Serce ze szkła" autorstwa Kathrin Lange to lektura typowo młodzieżowa z nutką tajemnicy i klimatu lekkiej grozy, jednak muszę przyznać, że nie do końca mnie przekonała. Ma swoje plusy oraz minusy sprawiając, że osobiście jako czytelnik, sama nie jestem w stanie stwierdzić dosadnie czy ta książka mi się podobała, czy całkowicie bym ją przekreśliła. Myślę, że pozostawiła we mnie po prostu mieszane uczucia. 
    Juli to główna bohaterka, jak również narratorka w całej książce. Wraz ze swoim ojcem pisarzem, święta  Bożego Narodzenia spędza na wyspie Martha's Vineyard, goszcząc u zamożnego wydawcy. W zasadzie znalazła się w tym miejscu tylko dlatego, że mając zbyt dobre serce, obiecała, iż postara się pomóc Davidowi - synowi wydawcy - przejść przez trudne chwile. Otóż jego narzeczona Charlie jakiś czas wcześniej zginęła, spadając z klifu. Jednak Juli od samego przyjazdu na wyspę ma wrażenie, że śmierć pięknej dziewczyny wcale nie była taka przypadkowa. Stara się więc z każdym dniem zbliżyć do Davida, by móc poznać okoliczności tego strasznego wypadku. Czy Juli uda się rozwikłać zagadkę śmierci Charlie? Jakie uczucia zacznie żywić do Davida? I czy dziewczyna sama nie wpadnie w szaleństwo? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań, znajdziecie oczywiście sięgając po książkę "Serce ze szkła".

czwartek, 29 października 2015

     Jak już wspomniałam ostatnio we wpisie oraz na fanpage'u - próbuję się ogarnąć życiowo ze wszystkim i oczywiście czas mija mi niezwykle szybko sprawiając, że nie wyrabiam się z wieloma rzeczami, w tym niestety właśnie z blogiem. Dlatego też zapewne w kolejnych miesiącach wpisy będą pojawiać się rzadziej niż dotychczas, jednak postaram się mimo wszystko wrzucać tutaj kolejne recenzje, tagi jak i wiele innego rodzaju artykułów.
     Dzisiaj natomiast chciałabym krótko opisać Wam swoje wrażenia związane z Targami Książki w Krakowie, które miały miejsce w dniach 22 - 25 października. Niestety nie uraczę Was zbyt wieloma zdjęciami, choć rzecz jasna mogłabym odszukać jakieś w internecie, podając źródło, to jednak takie fotografie możecie znaleźć sami, a ja cóż - nie pomyślałam żeby zabrać ze sobą dobry aparat. Mimo to postaram się poniekąd powiedzieć jakie wrażenie na mnie wywarły Targi Książki i myślę, że zważywszy na fatum, jakie spotkało mnie chociażby w sobotę, ta krótka relacja będzie z lekka humorystyczna. Wspomnę jeszcze tylko tyle, że mimo iż Targi trwały cztery dni, sama brałam w nich udział jedynie w piątek oraz sobotę. A jak to było? Przeczytajcie poniżej!

niedziela, 25 października 2015

   
Autor: Artur Pacuła
Tytuł: Gdzie jest korona cara?
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 301
Ocena: 4.5/6
    Tak, tak, zdaję sobie sprawę z faktu, że nieco zaniedbałam blog w ostatnich dniach i obiecywana recenzja pojawia się dopiero dzisiaj, a nie tak jak planowałam - najpóźniej w piątek. Jednak ten weekend był nieco zakręcony, między innymi przez Targi Książki w Krakowie, na które to wybrałam się zarówno w piątek, jak i w sobotę. Dzisiaj już sobie odpuściłam, ale mimo wszystkich zawirowań, o jakich wspominałam na fanpage'u, nie żałuję, że wybrałam się na polowanie ciekawych tytułów, bo kilka z nich dołączyło do mojej kolekcji. 
     Wracając już jednak do dzisiejszego wpisu, chciałam zaprosić Was na recenzję książki, która w pewien sposób sprawiła, że poczułam się znów tak, jakbym powróciła do czasów szkoły podstawowej, kiedy tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z faktu, jak życie potrafi być skomplikowane, a jedynie beztrosko spędzałam czas (no, nie licząc może chwil spędzanych właśnie w szkole :D). Ciekawa lektura, która posiada zarówno swoje plusy, jak i minusy, lecz co najważniejsze - na pewno spodoba się młodszym czytelnikom, jak również sprawi, że ci starsi, na chwilę przeniosą się w świat dzieciństwa i beztroski. Jednak nie przedłużając, zapraszam Was na szczegóły związane z książką "Gdzie jest korona cara?", którą napisał Artur Pacuła.

środa, 21 października 2015

     Godzina 21:00, a ja dopiero przekraczam próg mieszkania. Rzucam torbę na łóżko, ogarniam się, po czym wracam wypakować zeszyty, które to skrupulatnie starałam się wypełniać notatkami na wykładach, po czym przysiadam do laptopa chcąc napisać coś na blog i... no właśnie - tutaj pojawia się myśl, co takiego mogłabym zawrzeć w dzisiejszym wpisie. Pierwotnie miał być to kolejny, zaległy TAG książkowy, ale wiecie co? Jak tak patrzę na archiwum i widzę przeplatające się ze sobą tagi i recenzje, to postanowiłam na chwilę oderwać się z tego książkowego świata (zważywszy na fakt, że na jutro/piątek szykuję właśnie kolejną recenzję). 
    Dlatego też dzisiaj chciałabym zabrać Was po raz kolejny do krainy, którą rządzi muzyka. Jak na pewno zauważyliście, od czasu do czasu właśnie takie muzyczne wpisy pojawiają się na blogu i czuję, że dzisiaj jest idealny wieczór, by znowu taki wstawić. Jako, że ostatnio w moich słuchawkach rozbrzmiewają mocniejsze brzmienia, chciałam zachęcić Was do zapoznania się z trzema utworami moich ukochanych zespołów.

poniedziałek, 19 października 2015

Autor: Harlan Coben
Tytuł: Klinika śmierci
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Ocena: 4.5/6
    
   Muszę przyznać, że wraz z nadejściem października, zaczyna się dziać to, czego się obawiałam... Dokładniej rzecz biorąc zaczyna brakować mi czasu, by ogarniać wszystko - zarówno studia, jak i inne swoje sprawy, a do tego jeszcze czytanie i co się z tym wiąże - pisanie recenzji. Dlatego też wczoraj nie pojawiła się obiecywana opinia książki Harlana Cobena. Dzisiaj jednak to nadrabiam, dokonując recenzji "Kliniki śmierci". Tak naprawdę sięgając po tę książkę nie byłam pewna czego mogę się po niej spodziewać. Opis wydawał się ciekawy, a co więcej - ten autor już niejednokrotnie pozytywnie mnie zaskoczył, dlatego stwierdziłam, że być może będzie to kolejny świetny jego kryminał. Będąc po przeczytaniu przyznaję, że była to całkiem dobra książka, ale osobiście nie zaliczyłabym jej do najlepszych thrillerów autorstwa Cobena. 
   Michael Silverman to świetny koszykarz, ulubieniec mediów. To samo można powiedzieć o jego żonie, Sarze Lowell, będącej jedną z lepszych dziennikarek. Wydawać by się mogło, że ich życie to ciągła sielanka, jednak do czasu... Któregoś dnia Michael trafia do szpitala z powodu coraz to silniejszych bólów brzucha. Diagnoza jest jednoznaczna - to AIDS. Jednak zaprzyjaźniony z małżeństwem lekarz - Harvey Rikker zdradza, że jest o krok od wynalezienia sposobu na zwalczenie tej strasznej choroby. Jedynym problemem jest fakt, że klinika potrzebuje coraz to większych środków pieniężnych, by móc nadal wykonywać badania, a co gorsza, sprawa komplikuje się, gdy do akcji wkracza tzw. Homorozpruwacz, zabijający pacjentów bliskich wyzdrowieniu... Jak potoczą się losy Michaela oraz Sary? Jak wiele złego wyrządzi tajemniczy morderca? I czy prowadzący śledztwo młody policjant Max Bernstein odkryje w końcu prawdę? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań znajdziecie oczywiście w książce Harlana Cobena.

sobota, 17 października 2015

     W dzisiejszym wpisie znowu zabieram się za kolejny Tag, do którego zostałam nominowana przez Autorkę bloga Pomiędzy Książkami, za co serdecznie dziękuję! Oczywiście jeszcze kilka innych tagów nadal na mnie czeka, ale powolutku, wszystko po kolei ukaże się na blogu. Jeśli chodzi o ten dzisiejszy, to "KultuSarny Tag Jesienny", jak sama nazwa wskazuje, wiąże się z naszą aktualną porą roku. Jako, że osobiście bardzo lubię jesień (chociaż ten fakt zaakcentuję w poniższym Tagu, o czym sami się przekonacie) nie mogłabym sobie odpuścić tej przyjemności, związanej z odpowiedzeniem na poszczególne kategorie tego Tagu. Stąd też, żeby nie przedłużać, zapraszam Was do przeczytania poniższych punktów. 

środa, 14 października 2015

Autor: Sabaa Tahir
Tytuł: Imperium Ognia (tom I)
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 510
Ocena: 6/6
"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.
A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."



     Pamiętam, że będąc młodsza, dość często sięgałam po książki w stylu fantasy. Czy to oczywiście znana wszystkim seria o "Harrym Potterze", czy też jakieś historie o wampirach i tak dalej. Jednak z czasem przerzuciłam się do powieści obyczajowych, psychologicznych, romansów oraz kryminałów zapominając, jak wspaniała może być fantastyka, w dodatku w połączeniu nieco z science fiction. To wszystko przypomniała mi natomiast książka "Imperium Ognia" będąca pierwszym tomem serii, którą napisała Sabaa Tahir. Od pierwszej strony wciągnęłam się w tę historię, czytając ją z zapartym tchem i przeżywając tysiące różnorodnych emocji. Genialna książka sprawiająca, że chcę więcej fantastyki, a już na pewno wiem, że z niecierpliwością będę czekać na kolejne tomy tej książki.
     Tak naprawdę w tej historii można by rzec, że jest dwójka głównych bohaterów, którzy naprzemiennie stają się narratorami całego tekstu. Stąd jeden rozdział jest pisany z perspektywy dziewczyny imieniem Laia, kiedy kolejny już poświęcony jest Eliasowi. Świat, w którym żyją to Imperium, gdzie ludzie podzieleni są na kasty, przy czym większość z nich zepchnięta została na margines życia. Jedną z tych kast są scholarzy, do jakiej to należy Laia. Którejś nocy nad jej domem ma miejsce nalot Wojan, w wyniku którego jej brat, Darin, zostaje zabrany do więzienia. Dziewczynie udaje się uciec i pragnie wstąpić w szeregi rebeliantów w celu uwolnienia Darina. Okazuje się, że nie będzie to łatwe, ma ona bowiem stać się niewolnicą Komendantki zarządzającej Akademią na Czarnym Klifie, która to szkoli najbardziej bezwzględne szeregi żołnierzy. Jednym z nich jest Elias, w sercu którego narastają wątpliwości, czy aby na pewno przez całe życie chce wypełniać rolę okrutnego egzekutora. Spotkanie tej dwójki może zachwiać światem, w którym żyją... Jak zatem potoczą się losy dziewczyny? Czy uda się jej uratować brata? Jaki w tym wszystkim udział będzie mieć Elias? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań, znajdziecie oczywiście w książce "Imperium Ognia".

wtorek, 13 października 2015

     Wiem, że zarówno tutaj, jak i na fanpage'u obiecywałam, że następnym wpisem będzie recenzja książki "Imperium ognia", jednak jako, że nieco mnożą mi się ciągle Tagi książkowe (a każdy z nich chcę wykonać), postanowiłam, iż dzisiaj przybędę do Was z kolejnym takim Tagiem, natomiast jutro już na pewno uraczę Was recenzją tej fenomenalnej książki, która sprawiła, że powróciłam do fantastyki i tego powrotu ani trochę nie żałuję. Jednak o tym więcej jutro...
     Jak już wspomniałam, dzisiaj przybywam do Was z kolejnym Tagiem książkowym. Tym razem jednak będzie on banalnie prosty (dla mnie), a jednocześnie nieco tajemniczy (dla Was). Cała zabawa w "Randka w ciemno Book Tag", do którego nominowała mnie autorka bloga W otchłani książek (za co bardzo dziękuję!) polega na tym, iż poniżej przedstawię Wam sześć książek, które opiszę jedynie w trzech słowach. Rzecz jasna, opis musi być w miarę dokładny tak, by odgadnięcie o jaką książkę chodzi nie było bardzo trudne. Z kolei Wy, moi Drodzy Czytelnicy, możecie spróbować zgadnąć tytuł, po czym klikając w obrazek, przeniesiecie się na stronę Lubimy Czytać, gdzie będziecie mogli sprawdzić poprawność swojej odpowiedzi. Zatem też - nie zwlekajmy i zaczynajmy zabawę! :)

niedziela, 11 października 2015

     Bardzo lubię czytać, ale także sama robić różnego rodzaju Tagi książkowe, o czym wspominałam kilkakrotnie. Jednak kiedy tak zaczyna mi się ich zbierać coraz więcej, to momentami aż wstyd mi, że od chwili nominacji mija troszkę czasu zanim Tag zostanie przeze mnie napisany. Dlatego bardzo przepraszam, że czasami potrzebuję więcej czasu, by wrzucić jakiś Tag, do którego mnie nominujecie. Jednak każdy z nich robię i wcześniej czy później pojawia się na blogu. Właściwie to jest mi bardzo miło, kiedy zostaję nominowana do wykonania danego tagu, za co również wszystkim dziękuję!
     Idąc w kolejności nominacji, dzisiaj chciałabym zaprosić Was do przeczytania Tagu związanego z Disneyem, a dokładniej rzecz mówiąc: postaciami z wielu wspaniałych bajek, które uwielbiałam oglądać będąc małą dziewczynką. Swoją drogą nawet obecnie chętnie bym do nich powróciła, bo mają w sobie coś fantastycznego. Do wykonania "Disney Bokk TAG" zostałam nominowana przez autorkę bloga Majka Bloguje, za co serdecznie dziękuję!  Dlatego też, by już nie przedłużać, przenieście się wraz ze mną do poniższych kategorii.

sobota, 10 października 2015

Autor: Maciej Pieprzyca
Tytuł: Chce się żyć
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 256
Ocena: 5.5/6
     Nie jestem przyzwyczajona do oglądania filmów, a kiedy już to robię, zdarza się to bardzo rzadko. Na ogół zresztą, jeśli dana ekranizacja powstała na podstawie książki, wyznaję zasadę, że najpierw czytam, a potem oglądam. Jednak w tym przypadku było inaczej. Któregoś wieczoru natknęłam się na film "Chce się żyć", który swoją emocjonalnością (i świetną grą aktorską Dawida Ogrodnika) sprawił, że nie mogłam się od niego oderwać. Stąd też wiedząc, że powstał na podstawie książki, która swoja drogą oparta jest na autentycznych wydarzeniach, nie wahałam się ani chwili, by po nią sięgnąć. Udało mi się ją dorwać w bibliotece, dlatego też poświęciłam kilka dni na poznanie historii opisanej w książce "Chce się żyć" autorstwa Macieja Pieprzycy. To wspaniała opowieść poruszająca poważne problemy, a jednak napisana w sposób humorystyczny, który sprawia, że pochłania się ją w mgnieniu oka.
     Głównym bohaterem, jak również narratorem w całej tej książce, jest Mateusz Rosiński. Przyszedł on na świat w 1981 roku. Po pewnym czasie zdiagnozowano u niego porażenie mózgowe, nie dając rodzicom żadnych nadziei na to, że chłopiec może rozwijać się intelektualnie. Mimo to, Mateusz rozumie wszystko, co się wokół niego dzieje i chociaż próbuje za wszelką cenę powiedzieć o tym światu, przez wiele lat jest traktowany jak roślina. Obserwuje więc jak dorasta jego rodzeństwo, jak zmienia się sytuacja w Polsce na przestrzeni lat i cały czas usilnie chce powiadomić wszystkich, że nie jest rośliną, a myślącym człowiekiem, jedynie z ułomnym ciałem... Stąd też wszystko opisuje z dystansem i autoironią, wiedząc, że nikt tak naprawdę nie chce go zrozumieć. Jednak sytuacja zmienia się w dniu, gdy w końcu ktoś zauważa sygnały wysyłane przez Mateusza, a on sam czuje, że w tym momencie naprawdę "chce się żyć".

piątek, 9 października 2015

     Moi Drodzy! Miałam dzisiaj wrzucić recenzję książki, którą właśnie skończyłam czytać, jednak pojawi się ona jutro. Nie wynika to z braku czasu (mamy w końcu weekend), a z faktu, iż w dniu dzisiejszym chciałabym krótko Was o czymś poinformować. Otóż zapewne wielu z Was, zwłaszcza blogerów książkowych, weźmie udział w tegorocznych Targach Książki w Krakowie, które odbędą się w dniach 22-25 października. Podczas Targów będzie mieć miejsce m.in. oficjalny zjazd blogerów organizowany przez redakcję serwisu granice.pl (sama biorę w nim udział), jak i będzie można buszować pomiędzy stoiskami poszczególnych wydawnictw i tak dalej...
     Jednak wraz z Ewą z bloga Zanim Przeczytasz postanowiłyśmy nieco urozmaicić to wielkie wydarzenie, stąd też chciałyśmy zorganizować takie nieoficjalne spotkanie nas, blogerów książkowych. Oprócz oczywiście spotkania się na Targach Książki, moglibyśmy wspólnie wybrać się gdzieś na miasto (a uwierzcie mi, Kraków mimo wszechobecnego smogu, jest pięknym miejscem!). 
    Stąd też, jeśli tylko będziecie obecni podczas tegorocznych Targów Książki w Krakowie i mielibyście ochotę spotkać się również mniej oficjalnie, dołączcie do wydarzenia na facebook'u, gdzie będą pojawiać się różnego rodzaju informacje (począwszy od ustalenia terminu tego spotkania, miejsca, jak po całkowite szczegóły typu co będziemy robić itp.)
      Gwarantujemy Wam dobrą zabawę i miłe towarzystwo, więc czego chcieć więcej? Jedynie klikać poniżej i dołączać do nas! 

czwartek, 8 października 2015

     Powiem szczerze, że studia zaczynają mnie pochłaniać coraz bardziej co z kolei skutkuje tym, że już się zastanawiam jak na tym ucierpi blog... Ale no cóż, w tym roku czeka mnie pisanie pracy licencjackiej, stąd są sprawy ważne, ale jak widać również ważniejsze. Tak czy siak postaram się pisać tutaj w miarę regularnie, na tyle, na ile czas mi pozwoli. 
      Dzisiaj natomiast chciałabym zaprosić Was do przeczytania "The Name Book TAG", do którego nominowały mnie dwie osoby: autorka bloga Książkoholiczka94 oraz autorka bloga Majka Bloguje. Ogólnie rzecz biorąc ten Tag jest wręcz banalny, bo polega na tym, że do każdej litery swojego imienia, trzeba dopasować jakąś książkę. Stąd też w moim przypadku dzisiejszy wpis będzie dość krótki, bo takie również imię posiadam. Właściwie to mogę je napisać w różny sposób, ale nie będę aż tak go zdrabniać... Zatem by już nie przedłużać, zapraszam do przeczytania poniższego Tagu.

poniedziałek, 5 października 2015

Autor: Shannon Dittemore
Tytuł: Oczy Anioła
Wydawnictwo: Edycja Świętego Pawła
Liczba stron: 288
Ocena: 5.5/6
 "Moją zziębniętą twarz zaczynają parzyć napływające do oczu łzy. Nienawidzę w sobie tych ekstremalnych emocji. Nienawidzę tego, że nie potrafię ich kontrolować. Tego, że czynią ze mnie słabą."

      Przekonałam się już kilkakrotnie w swoim życiu, że czasami nie powinno się od razu stawiać jakiejś poprzeczki książce po zaledwie spojrzeniu na okładkę i krótki opis przed jej całościowym przeczytaniem, bo można się zaskoczyć - zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Będąc w bibliotece, natknęłam się na książkę "Oczy Anioła" Shannon Dittemore, którą w zasadzie poleciła mi bibliotekarka, mówiąc, że jest to dość często wypożyczana lektura. Tytuł co prawda mnie przyciągnął, jednak po rzucie okiem na opis, nie byłam przekonana czy to historia dla mnie. Spodziewałam się chyba młodzieżówki w stylu fantasy, a jednak postanowiłam dać tej książce szansę... I wiecie co? To jedno z większych zaskoczeń czytelniczych jak do tej pory. Historia jaką otrzymałam była po prostu dobra. Nawet bardzo. W dodatku niezwykle emocjonalna i pisana takim językiem, że aż miło było śledzić losy bohaterów. Pochłonęłam ją niezwykle szybko i jestem pod wrażeniem.

niedziela, 4 października 2015

    
     Tak, jak obiecałam w ostatnim wpisie, dzisiaj przychodzę do Was z Tagiem książkowym, do którego zostałam nominowana już jakiś czas temu, ale nie mogłam złapać wolnej chwili by go zrobić aż do teraz. Swoją drogą jeszcze dwa inne Tagi czekają, ale powoli, wszystko po kolei pojawi się na blogu. Stąd dzisiaj, zapraszam Was do przeczytania niezwykle ciekawego Tagu o nazwie "Be Room Cliff Book TAG".
      Cała zabawa polega na tym, by stworzyć sobie listę kilku bohaterów - w przypadku czytelniczek mają to być żeńskie postacie, w przypadku czytelników - postacie męskie. Następnie wypisujemy imiona na karteczkach i rozpoczynamy kolejne  rundy. W każdej z nich losujemy trzy karteczki i decydujemy, którym bohaterem/bohaterką książki chcemy być, kto byłby dobry współlokatorem we wspólnym pokoju (innymi słowy - z kim chcielibyśmy się zaprzyjaźnić), a także kto niestety nie przypadł nam do gustu, więc musi spaść z klifu. Do Tagu nominowała mnie autorka bloga Między półkami, za co serdecznie dziękuję!
    Muszę przyznać, że jest to całkiem dobra zabawa, chociaż momentami ciężko było mi się zdecydować, którą bohaterkę przyporządkować do jakiej kategorii... Jednak cóż - nie miałam wyjścia i w każdej rundzie musiałam podjąć decyzję. Stąd, by już nie przedłużać zapraszam Was do przeczytania poniższego Tagu.

sobota, 3 października 2015

     Wiecie, dzisiaj miał się pojawić Tag książkowy (jeden z trzech, które mam do wykonania), jednak zmieniłam zdanie i będzie on jutro. Właściwie już mam gotowy tekst, ale czasami ten słynny "impuls" sprawia, że chcę po prostu wyrzucić coś z siebie, by było lżej. Nie będzie to jednak typowy wpis z serii "to, co mnie irytuje", bo w końcu stwierdzicie, że zbyt często chodzę zdenerwowana. Chociaż właściwie rzecz w tym, że to, iż dzisiaj piszę pod wpływem tego wspomnianego impulsu nie powstało z faktu, że coś mnie nie irytuje, bo nie jestem w tym momencie zła. Jestem zawiedziona. Tylko tyle, bądź aż tyle. Jednak najgorsze jest to uczucie, które sprawia, że w środku mnie wszystko krzyczy, kiedy nie potrafię przenieść tego jakiegoś żalu na zewnątrz. Czyżbym nie potrafiła już uronić żadnej łzy, dzięki której chociaż odrobina tego wewnętrznego bólu wyszłaby na zewnątrz?
     Dlatego też, w ten jesienny wieczór, siedząc samotnie w mieszkaniu w "wielkim mieście", zatracam się w muzyce mając nadzieję, że znajdę w niej ukojenie bądź być może pomoże mi ugasić targające mną emocje. Stąd też, dzisiejszy wpis będzie nieco muzyczny, bo zaproponuję Wam przeniesienie się na chwilę w świat pełen melancholijnych utworów, ze świetnymi tekstami i linią melodyczną nie raz taką, że aż wzrusza. Postaram się jednocześnie krótko opisać dany utwór: dlaczego akurat ten wybrałam, jakie wywołuje we mnie emocje i tym podobnie. Zatem by nie przedłużać - zapraszam Was do zapoznania się z poniższą, krótką listą.

czwartek, 1 października 2015

     Dzisiejszy wpis chciałabym zacząć od pewnego, małego ogłoszenia. Otóż wielkimi krokami zbliżają się Targi Książki w Krakowie, stąd też redakcja serwisu granice.pl wraz z Targami w Krakowie ogłosiła konkurs - "Literacki blog roku". Po dłuższym przemyśleniu stwierdziłam, iż spróbuję w nim swoich sił, zwłaszcza, że jedną nagrodę przyznaje jury, drugą z kolei internauci. Stąd też, tutaj pojawia się wielka prośba do Was, czytelników mojego "Chaosu myśli". Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie oddane na mnie głosy. Wystarczy, że klikniecie w ten LINK i postąpicie zgodnie z instrukcją, a zwiększycie moje szanse w tym głosowaniu. Tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że konkuruję z wieloma fantastycznymi i bardziej znanymi blogami, jednak chciałam po prostu spróbować. Stąd - z góry dziękuję za wszystkie oddane na mnie głosy! :)    
    Wrzesień przeminął, a co się z tym wiąże, przynajmniej dla mnie - zaczyna się kolejny rok studiów. Następne zmagania związane z moją matematyką, które będę starała pogodzić się z pisaniem na blogu, jak i tysiącem innych rzeczy. Jednak wiecie co? Myślę, że podołam tym wszelkim wyzwaniom, jeśli odpowiednio sobie to wszystko zaplanuję. Wraz z wrześniem, zaczęła się także kalendarzowa jesień, czyli jedna z moich ulubionych pór roku. Co prawda, z każdym dniem robi się coraz chłodniej, ale uwielbiam, kiedy wszystko wokół pokryte jest tysiącem kolorowych liści, bądź też gdy mogę wieczór spędzać na czytaniu jakiejś ciekawej lektury słysząc jak za oknem deszcz stuka o parapet... Ach, rozmarzyłam się, ale wracając do wpisu - wraz z przeminięciem września, przyszła pora na podsumowanie czytelnicze tego miesiąca, jak również zaplanowanie sobie ciekawych lektur na październik. Stąd też, zapraszam do przeczytania poniższych punktów.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *