"9 crimes" - czyli ponad trzy minuty czegoś magicznego...

21:19

Muszę przyznać, że po ostatnim artykule, w którym próbowałam przekonać chyba samą siebie do tego, że powinnam na nowo odnaleźć optymizm, nastąpiła kolejna chwila złamania, gdzie po tygodniu, może dwóch, znów odwiedziła mnie moja droga przyjaciółka - Melancholia, a tylko dlatego, że przywołałam ją sama poprzez wcześniejszą szczerość w pewnej rozmowie, a która to towarzyszyła mi cały jeden wieczór, wraz z dźwiękiem "Roads" - Portishead w słuchawkach i palcami stukającymi o klawiaturę spod których pojawiał się tekst oczywiście o jednej i tej samej osobie... Jednak już jest w porządku, w końcu kiedyś trzeba wyleczyć się  z pewnych uczuć, chociaż szczerze powiedziawszy one zawsze zostaną. Gdzieś w głębi mnie, w małej części mojego rozstrzaskanego na kawałki serca, jeszcze przez długi czas będzie tlił się płomień uczuć, zawierających w sobie miłość, tęsknotę, ale idący wraz z tym ogromny smutek i żal, przede wszystkim do samej siebie, że nie umiem sobie z tym poradzić i wyrzucić całkowicie, jak zmiętą, już nic nie znaczącą kartkę papieru wprost do kosza na śmieci. Mogłoby się wydawać to takie proste, ale jeśli ktoś jest człowiekiem, który zakochuje się naprawdę mocno, a gdy ta miłość jest niespełniona, równie dużo musi minąć czasu by się z niej wyleczyć, to wcale nie jest wtedy tak łatwo. Dlatego co jakiś jeszcze czas, gawędzimy sobie z moją Melancholią o tym, co było, nie wróci, a jednak nadal jakoś we mnie trwa. Lecz wraz z upływającymi nadal tygodniami, miesiącami, w końcu w pełni będę potrafiła myśleć o tym jak o zamkniętym rozdziale, gdzie klucz do drzwi tej historii pozostanie na dnie mojego serca, z którego nie da się go już wyciągnąć. Dobrze, zaczęłam znów o sobie, ale chciałam to jakoś wyrzucić. Natomiast o czym ma być jeszcze w tym artykule?
Zaczęłam pisać kolejne opowiadanie, lecz na ile wystarczy mi motywacji by jakoś je poskładać w miarę logiczną całość - zobaczymy. Niczego nie obiecuję ani samej sobie, ani temu blogowi, jednak jeśli uda mi się coś stworzyć, na pewno opublikuję właśnie tutaj. Jednak dziś mam ochotę dokonać interpretacji (znów własnej, może nieco nieudolnej, ale pisanej pod wpływem impulsu) tekstu utworu, który stał się jednym z moich ulubionych. Magiczny, troszkę smutny (jak to na mnie przystało), ale naprawdę wyjątkowy, a wykonany w taki sposób, że potrafi wzruszyć. Mowa tutaj o "9 crimes" Damien'a Rice'a. Ten utwór jest całkowicie dopasowany do mnie i melancholii jaką w sobie niejednokrotnie noszę. Ta melodia, słowa, głos zarówno Lisy jak i Damien'a - genialne. Zatem teraz przechodzę do własnej próby interpretacji tekstu tego utworu. Zacznę od pierwszej zwrotki:

"Leave me out with the waste
this is not what I do
It's the wrong kind of place
To be thinking of you
It's the wrong time
For somebody new
It's a small crime
But I've got no excuse"

"Zostaw mnie z tą stratą
To nie jest to co robię
To nieodpowiednie miejsce
By myśleć o Tobie
To nieodpowiedni czas
Na kogoś nowego
To jest drobne przestępstwo
Ale nie mam żadnego usprawiedliwienia"


Pierwsze, co nasuwa się na myśl, po przeczytaniu tego fragmentu to fakt, że całość utworu najprawdopodobniej będzie dotyczyć nieszczęśliwej miłości czyli tematowi, jaki jest poniekąd zbliżony do mojej osoby. Oczywiście nie wiem, co autor miał na myśli, to są tylko i wyłącznie moje próby interpretacji tych słów. Osoba mówiąca w tym miejscu pokazuje, jak wielki ból ją ogarnia, a jednocześnie chce pozostać sama z tą stratą, czyli z poczuciem, że coś się zakończyło. Uważa, że jest w nieodpowiednim miejscu by myśleć o kimś, kogo zapewne darzyła ogromnym uczuciem, lecz kto odszedł i niestety nie powróci, bo miłość jaka ich łączyła jest już historią. Nie wie, co powinna zrobić, bo twierdzi jednocześnie, że to jeszcze nie do końca dobry czas by poznać kogoś nowego, choć ta myśl przebiegła jej przez głowę, co może być powiązane z kolejnymi wersami, a mianowicie "It's a small crime, But I've got no excuse". Dlaczego tak uważam? Być może ta osoba potrafi zbyt mocno kochać i twierdzi, że jej drobnym przestępstwem jest właśnie zaledwie ta maleńka myśl, że chciałaby związać się z kimś innym, a nadal czuje coś do poprzedniego mężczyzny. Tak, jakby prowadziła walkę wewnętrzną z samą sobą - jednocześnie nadal myśli o swojej dawnej miłości, bo uczucie to musiało być rzeczywiście mocne, a z drugiej strony pragnie zaznać na nowo szczęścia. Cóż mogłabym dodać od siebie? Chyba znam to uczucie, chociaż nie miałam możliwości nawet spróbować szczęścia z kimś dla mnie ważnym, to jednak uczucie jakim obdarzyłam tego człowieka sprawiło, że z jednej strony nadal coś czuję, ale z drugiej chciałabym to naprawdę już zamknąć za sobą i może czekać na inne szczęście. Ale to akurat mało ważne, zatem przejdę do refrenu tego utworu:

"Is that alright? Yeah.
Give my gun away when it's loaded
Is that alright? Yeah.
If you don't shoot it how am I supposed to hold it
Is that alright? Yeah.
Give my gun away when it's loaded
Is that alrgiht? Yeah.
With you..."

"Czy to w porządku? Tak.
Oddaj moją broń, gdy jest załadowana
Czy to w porządku? Tak.
Jeśli tego nie zastrzelisz to jak mam to znieść?
Czy to w porządku? Tak.
Oddaj moją broń, gdy jest załadowana
Czy to Ci odpowiada?"


Ten fragment, będący, jak już wyżej napisałam, refrenem "9 crimes" jest serią pytań, na które następuje odpowiedź twierdząca, natomiast przeplatane są także innymi zdaniami. Cały czas powtarza się "Is that alright?" tak, jakby dana osoba pytała siebie, czy to wszystko co dzieje się w obecnej chwili jest dobre, czy wręcz przeciwnie, lecz zaraz po tym dodaje "tak". Mimo to, mamy tutaj takie wersy jak: "Give my gun away when it's loaded", czyli być może mowa o broni pełnej bolesnych słów, bądź sytuacji jakie miały miejsce w przeszłości jak i "If you don't shoot it how am I supposed to hold it?", co z kolei nieco kieruje moje myślenie na drogę takiej interpretacji, że osoba mówiąca po prostu nie może znieść tego rozstania, jeśli nie będzie mieć wystarczających powodów, które utwierdzą ją w przekonaniu, że związek nie miał sensu. Dlaczego tak uważam? Otóż może właśnie potrzebna temu człowiekowi seria rzeczy, jakie przyczyniły się do zniszczenia miłości pomiędzy nią, a jej ukochanym/ukochaną, co objawiają słowa "jeśli tego nie zastrzelisz" - czyli innymi słowy nie zakończysz relacji jaka się wytworzyła poprzez coś bolesnego, bo inaczej, jeśli powód byłby błahy, nie dałoby się tego znieść... Ostatni wers to pytanie "Is that alright with you?" - czyli ogólnie rzecz biorąc, zastanowienie się, czy ten koniec na pewno odpowiada tej osobie.

"Leave me out with the waste
this is not what I do
It's the wrong kind of place
To be cheating on you
It's the wrong time
She's pulling me through
It's a small crime
But I've got no excuse"

"Zostaw mnie z tą stratą
To nie jest to co robię
To nieodpowiednie miejsce
Aby Cię zdradzać
To nieodpowiedni czas
Ona wyciąga mnie z kłopotów
To drobne przestępstwo
Ale nie mam żadnego usprawiedliwienia"


W kolejnej zwrotce, podobnie jak w pierwszej (lecz tutaj już wypowiada się Damien, nie Lisa), mamy taki sam początek - "Leave me out with the waste, this is not what I do", po czym następuje także rozważanie, że to nieodpowiednie ani miejsce, ani czas na poszczególne czynności. Miejsce - na zdradzanie kogoś, z kim się jest/było, czy to w znaczeniu dosłownym, czy też może przez słowa, które niosą ze sobą kłamstwo, oczerniające dawny związek i powód rozstania. Czas z kolei  jest nieco bardziej skomplikowanie dopasowany, bowiem po tym wersie następuje stwierdzenie, że "She's pulling me through", zatem tak, jakby kobieta, z którą dana osoba rozmawia, po prostu dzięki byciu tutaj, po prostu wysłuchaniu kogoś, w jakiś sposób pomagała, bądź - jeśli mowa o zdradzie, po prostu sprawiała, że po zakończonej relacji, autor utworu, znajduje pocieszenie bądź chwilę oderwania od problemów. Tak samo uważa, że to co w tym momencie robi, jest jego przestępstwem na które nie może znaleźć usprawiedliwienia...

Kolejne wersy tekstu tego utworu to refren, powtarzany kilkakrotnie, zarówno przez Lisę jak i Damien'a, wzajemnie się uzupełniających, który już wyżej interpretowałam, jednak przełomowym momentem tego utworu jest ostatni wers, kiedy pada pytanie, na które pada odpowiedź przecząca, a mowa tutaj o fragmencie:

"Is that alright with you?
No..."

"Czy to Ci odpowiada?
Nie..."

Można by rzec, że całość rozważań poszczególnych, że tak to nazwę, bohaterów tego cudownego utworu, legła w gruzach, gdy jedno z nich stwierdza, że w rzeczywistości nie odpowiada mu ta sytuacja. Całe to rozstanie nie jest dla nich dobre, a może po prostu oszukiwali siebie przez dłuższy czas, twierdząc, że wszystko jest w porządku i że zostaną z tą stratą, jednak w końcu może ona odejdzie daleko, a to, co ich łączyło będzie po prostu historią, do której postarają się już nie wracać. W końcu zaprzeczają temu - tak naprawdę nie jest w porządku, a jedyne czego chcą to... miłości? Tego już nie wiem, bo jak pisałam na samym początku artykułu, próbuję interpretować te teksty tak, jak ja to czuję, ale co autorzy mieli na myśli tworząc własne dzieło - nie wiadomo. Nie zmienia to faktu, że utwór ma w sobie coś, co przenosi jakby w inny wymiar, gdzie liczą się tylko te ponad trzy minuty i chwila zatrzymania nad własnymi myślami, zastanowieniem się, czy wszystko co robimy, nieważne czego dotyczy, nam odpowiada, pytanie samego siebie "is that alright?" i odpowiadanie na to już tak, jak czujemy... 

Myślę, że byłoby to wszystko, jeśli chodzi o ten wyżej napisany przeze mnie tekst. Nie wiem, czy przypadnie on Wam do gustu, jednak już od jakiegoś czasu chciałam skupić swoją uwagę na tym właśnie utworze. Nawet jeśli interpretacja, moja własna, jest bardzo oddalona od tego, co Wy czujecie, słuchając tej piosenki, to mam nadzieję, że chociaż zachęciłam Was do zagłębienia się w twórczość Damiena Rice'a. Uważam, że naprawdę warto, bo ma on coś takiego w głosie, co sprawia, że te utwory są naprawdę pełne emocji, a przynajmniej osobiście tak je odbieram, poza tym świetne teksty, jakie wiadomo - często dotyczą rozterek miłosnych, ale któż takich nie lubi? A nawet jeśli nie, to chyba każdy miał tego typu rozterki w swoim życiu przynajmniej raz... Niedługo postaram się znów tutaj coś napisać, natomiast Was zapraszam do przesłuchania wyżej interpretowanego utworu. Trzymajcie się!



Tekst i tłumaczenie znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

3 komentarze

  1. Piękne! Więcej interpretacji utworów proszęę! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę świetna, pełna emocji interpretacja. Absolutnie trafiła w moje rozumienie zarówno tekstu tej piosenki jak i świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałem z niezwykłym przejeciem i czułem jakbys moje myśli poznała wczesniej. Kontynuuj to bo jestes w tym dobra

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy