TOP 15 najlepszych książek 2016 roku

19:15

      Tak jak zapowiadałam w podsumowaniu całego roku, zrobiłam dla Was, podobnie jak rok temu, trzy zestawienia. Jednym z nich jest top 15 najlepszych książek, z kolei dwa pozostałe zamierzam umieścić w jednym wpisie i będą to najbardziej pozytywne zaskoczenia, czyli coś na zasadzie: nie spodziewałam się początkowo, że dostanę tak dobrą lekturę oraz największe rozczarowania, tudzież najgorsze książki 2016 roku. 
     Najpierw jednak pragnę skupić się na tym, co dobre. Przeczytałam łącznie 68 książek, a naprawdę spora część z nich zasługuje na miano tych najlepszych. Stąd też mój wybór był niezwykle trudny i nie odbył się bez chwil refleksji i wracania czasami do własnych recenzji. Ostatecznie stworzyłam tę magiczną piętnastkę, chociaż początkowo miała być to dziesiątka. Jednak uznałam, że taka liczba to za mało, by zmieścić wszystkie te książki, jakie uznałam za najlepsze. Kolejność nie jest tutaj przypadkowa - trochę się natrudziłam pomiędzy niektórymi miejscami, ale oto i one. 


15. Jo Nesbo - "Wybawiciel"

Nie przeczytałam zbyt wielu thrillerów w poprzednim roku, ale mimo to "Wybawiciel" zarysował mi się w pamięci. Jo Nesbo stworzył mroczną historię, jak to na niego przystało, która momentami mroziła krew w żyłach. Wciągająca i sprawiająca, że nawet jeżeli czytelnik domyślał się, co dalej się wydarzy, to autor skutecznie potrafił niszczyć wszelkie teorie, serwując niezwykle zaskakujące zakończenie.

14. Cecelia Ahern - "P.S. Kocham Cię"

To była chyba pierwsza z książek, jakie przeczytałam w tamtym roku i od razu zaserwowała mi mnóstwo wzruszeń. Jednocześnie to przepiękna opowieść o życiu, śmierci, radzeniu sobie ze stratą i tym, że chociaż odejście bliskiej osoby boli, to z czasem, stopniowo, musimy sobie z nią radzić.

13. Sally Andrew - "Przepisy na miłość i zbrodnię"

Ach, jaka ta książka była klimatyczna! Wręcz czułam, że sama znajduję się w miejscu, gdzie działy się wszystkie wydarzenia, czyli Małym Karru. Autorka stworzyła świetną historię, na miano małego kryminału, w którym jednak przeważał cudowny klimat oraz... jedzenie. Główna bohaterka uwielbiała je po prostu przyrządzać, a opisy tych pyszności sprawiały, że samemu chciało się coś upichcić. Co lepsze - na końcu książki rzeczywiście znajdują się przepisy na dania zaserwowane w tej książce, więc nic, tylko próbować swoich sił w ich tworzeniu.

12. Tomasz Mazur - "Anatomia istnienia" 

Bardzo dobry zbiór felietonów, który jest moim zdaniem bardzo uniwersalny. To znaczy - myślę, że można do niego wracać w różnych etapach swojego życia. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie, przy czym może się okazać, że po iluś latach, gdy ponownie natknie się na tę książkę, znajdzie jeszcze więcej. Dlatego sama zamierzam za parę lat ponownie zagłębić się w lekturę "Anatomii istnienia".

11. Leslye Walton - "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" 

Na premierę tej książki czekałam z niecierpliwością. Po pierwsze - urzekłam mnie okładka, jak i opis, po drugie - cóż, czułam, że to będzie coś magicznego. I co? Rzeczywiście tak było. Najbardziej jednak urzekł mnie styl, jakim posługuje się autorka. Jest on tak niemalże... poetycki tak, że czytanie kolejnych stron było czystą przyjemnością. Bardzo klimatyczna powieść.

10. Colleen Hoover - "November 9"

Zgodnie z tradycją, gdy tylko "November 9" miało pojawić się w Polsce, wiedziałam, że na pewno sięgnę po ten tytuł. W końcu to Colleen Hoover. Oczywiście po raz kolejny się nie zawiodłam, chociaż jednocześnie nie zachwyciłam aż tak bardzo, jak chociażby "Maybe someday" czy nawet i "Ugly love". Podobała mi się ta historia, ale też w pewnych momentach coś w niej nie  grało, stąd dopiero dziesiąteczka. Jednak musiałam ją umieścić w tym zestawieniu, bo mimo wszystko emocji to ona dostarcza sporo.

9. Victoria Scott - "Kamień i sól"

Kontynuacja książki "Ogień i woda" jeszcze bardziej wciąga i sprawiająca, że chciałoby się sięgnąć po kolejną część - której nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się pojawi. Pamiętam, że ponownie, jak przy pierwszym tomie, towarzyszył mi ogrom emocji. Jednocześnie postacie zostały wykreowane jeszcze lepiej, dojrzalej, w tym główna bohaterka. Świetna, świetna i jeszcze raz świetna.

8. Sara Pennypacker - "Pax"

Ta, pozornie skierowana do młodszych czytelników, książka sprawiła, że przez chwilę poczułam się tak, jakbym wróciła do dawnych czasów, gdy sięgnęłam po "Małego Księcia". Jest to bowiem przepiękna historia o przyjaźni - zarówno takiej, jaka łączy człowieka ze swoim czworonożnym przyjacielem, ale też tej między dwójką ludzi. Uważam, że każdy powinien czasami sięgnąć po taką historię, by móc odnaleźć w sobie dziecięcą wrażliwość.

7. Colleen Hoover - "Ugly love"

Lubię romanse i uwielbiam Colleen Hoover. Nic więc dziwnego, że najzwyczajniej w świecie jej "Ugly love" do mnie trafiło. Może nie tak, jak "Maybe someday", ale równie mocno. Chociaż dla wielu osób była to w zasadzie banalna historia, to jednak jak zawsze rozwaliła mnie na kawałki i dostarczyła sporą dawkę emocji.

6. Anna McPartlin - "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu"

Dzięki tej książce w końcu dane mi było poznać styl autorki. Okazało się, że jest świetny i sprawia, iż nie można się oderwać od tworzonych przez nią historii. W dodatku Anna McPartlin nie boi się poruszać niezwykle trudnych tematów. Ta książka jest więc bardzo emocjonalna, a jednocześnie skłania do wielu refleksji.


5. Tosca Lee - "Potomkowie"

Pierwsza część serii, jaką tworzy Tosca Lee. Chociaż zdążyłam zauważyć, że w blogosferze wywołuje mieszane uczucia, do mnie akurat trafiła w stu procentach. Bo jak rzadko sięgam po tego typu historie - coś pokroju fantastyki, tak "Potomkowie" to była miazga. Szczególnie zakończenie, jakie wciska w fotel i sprawia, że nie można się doczekać kontynuacji.

4. Jodi Picoult - "W naszym domu"

To jedna z takich książek, które przerażają swoją grubością - pamiętam, że było to chyba coś koło 700 stron. Jednak to równocześnie lektura, jaka wciąga i sprawia, że nie można się od niej oderwać. Poruszająca trudną problematykę - chorobę Aspergera, do tego powiedzmy, że z wątkiem kryminalnym, a przy tym niezwykle emocjonalna. Świetna książka, którą polecam każdemu.

3. Jojo Moyes - "Zanim się pojawiłeś"

Myślę, że ten tytuł zna sporo z Was. Zresztą bum na tę książkę zrobił się w momencie, gdy do kin wchodził film na jej podstawie. Jest to przepiękna historia, tak naprawdę o życiu i śmierci. Pokazująca, jak jedna chwila jest w stanie wywrócić nasz dotychczasowy świat do góry nogami. Uświadamiająca, że czasami pół roku może rozświetlić nasze dni, dodać blasku tej zwykłej codzienności. Niezwykle emocjonalna historia.

2. Carlos Ruiz Zafon - "Gra Anioła"

Najbardziej wahałam się właśnie pomiędzy pierwszym, a drugim miejscem. Wszystko dlatego, że obie te książki zasługują na miano najlepszych książek 2016 roku. Raptem jednym, małym powodem, a jest nim "+" przy ocenie 6/6 w recenzjach, to "Gra Anioła" trafia na miejsce drugie. Co tutaj jednak dużo mówić - Carlos Ruiz Zafon, jak wielokrotnie powtarzałam, to dla mnie Mistrz Słowa. Tworzy pełne napięcia, tajemnic, historie, jakie niejednokrotnie podczas czytania wciskają czytelnika w fotel. Do tego, jego bohaterowie są wykreowani w genialny sposób - osobiście postać Davida w "Grze Anioła" niezwykle mnie do siebie przyciągała. Obecnie zatem z niecierpliwością czekam na czwartą już część Cmentarza Zapomnianych Książek, mając nadzieję, że znowu okaże się jedną z lepszych książek, tym razem - 2017 roku.

1. Amy Harmon - "Prawo Mojżesza"

Umieściłam tę książkę na pierwszym miejscu, zgodnie z tym co napisałam przy okazji "Gry Anioła". Jednak nie jest tutaj przypadkowo. Była to młodzieżówka, której się bałam. Nie chciałam po raz kolejny rozczarować się jakąś tkliwą historyjką, która po prostu jest lekka, fajna i nic poza tym. Jednak "Prawo Mojżesza" okazało się być najpiękniejszą historią w stylu Young Adult, jaką miałam okazję do tej pory czytać. Wszystko było tutaj magiczne. Począwszy od miejsca akcji, poprzez bohaterów oraz ich cechy, te wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce, a kończąc na niezwykłej emocjonalności bijącej od tej historii. Poważnie - przeżywałam chwile radości, momenty frustracji, lecz przede wszystkim wylewałam morze łez, towarzysząc bohaterom. To była chyba najpiękniejsza historia, od czasów "Maybe someday", które także rozwaliło mnie na kawałki. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że w małym stopniu może i ciut lepsza od historii stworzonej przez Hoover. Tym samym zasługuje na to miejsce bez dwóch zdań.

      Niebawem natomiast wrzucę tutaj jeszcze zestawienie związane, jak wspomniałam we wstępie, z pozytywnymi zaskoczeniami, jak i rozczarowaniami 2016 roku. Tym samym zamknę już ten 2016 rok jeżeli chodzi o sprawy książkowe, o! Póki co - trzymajcie się! 

Spodobało się? Zerknij na to:

16 komentarze

  1. "Wybawiciel" bardzo mi się podobał, ale "Policja", którą czytam obecnie, to dopiero jest majstersztyk :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecasz jeszcze jakieś książki Jo Nesbo? Cały czas mam ochotę którąś przeczytać, ale nie wiem, czy warto. Uwielbiam kryminały i to bardzo różne - i Chmielewską, i Doyle'a, Miłoszewskiego, nawet Bondę. Po Mroza jeszcze nie sięgałam, ale to już wiem, że warto. O Jo Nesbo nikt mi nic nie mówił, stąd moje pytanie :). Pozdrawiam i wracam do czytania ;)

      Usuń
    2. W takim razie muszę jak najszybciej sięgnąć po ten tytuł! :)
      Marta - ja osobiście co do Nesbo mogę polecić jeszcze książkę "Syn" - do mnie przemówiła równie mocno co "Wybawiciel". ;)

      Usuń
  2. Jedynie czytałam "zanim się pojawiles" i aż byłam zaskoczona, że mi się podobało. Zupełnie czegoś innego się spodziewałam. ;)
    Co do reszty, to kilka tytułów mnie zaintrygowało, więc pewnie po nie sięgnę. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorącą drugą część " Kiedy odszedles" Równie emocjonująca jak pierwsza z chwilami refleksji, zadumy, ale zarazem zaskoczenia :)

      Usuń
  3. Tak wysokiego miejsca "Prawa Mojżesza" się nie dziwię :D To bardzo fajna młodzieżówka, a jak ja coś takiego mówię o czymś co niby jest romansem to chyba coś znaczy XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno muszę w tym roku sięgnąć po "November 9" oraz "Prawo Mojżesza" obie zebrały mnóstwo pozytywnych opinii, więc czas w końcu po nie sięgnąć :) Podobnie jak Ciebie, urzekło mnie w minionym roku "Ugly love" oraz "Zanim się pojawiłeś", naprawdę warto było po nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tej listy czytałam jedynie "Zanim się pojawiłeś", ale po angielsku - świetna książka :)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, u mnie "Prawo Mojżesza" też znalazło się wśród najlepszych książek zeszłego roku, cudowna książka :)
    Ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  7. Calkiem niezly blog, dobrze sie czytalo ! Szukasz moze prezentu dla rodziny chlopaka dziewczyny czy partnera biznesowego? Wejdz do mnie na strone i obczaj:
    Kwiaty w pudelkach KATOWICE

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "November 9" i "Ugly love" i obie bardzo mi się podobały, ale chyba ta druga zrobiła na mnie większe wrażenie.
    Zafona uwielbiam ❤ Jego styl jest genialny, ale za sobą mam dopiero pierwszy tom serii "Cmentarz Zapomnianych Książek" i "Marinę" - obie zrobiły na mnie piorunujące wrażenie i na pewno będę kontynuowała swoja przygodę z autorem :)
    "Zanim się pojawiłeś" podobało mi się, ale nie porwało.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam "Zanim się pojawiłes", "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu", "Ugly love" i również mi się baaaaaaardzo podobały. A "Prawo Mojżesza" jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem właśnie po lekturze "Paxa". Śliczna powieść o przyjaźni, której nawet udało się mnie wzruszyć. I jeszcze te przepiękne ilustracje, które dopełniały całą historię!

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam jedynie "Kamień i sól" i w zupełności się zgadzam, że jest wspaniała i wciąga bardziej od "ognia i wody", chociaż to wydawało mi się niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie zabieram się do takich wyborów, bo totalnie nie mam do tego głowy, ale muszę przyznać, że z tych wymienionych książek czytałam November 9 i Prawo Mojżesza i absolutnie rozumiem umieszczenie ich w tym zestawieniu. Ja również bardzo lubię te książki i planuję jeszcze do nich wrócić. ;) A Avę Lavender planuję nadrobić w tym roku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi niestety Nesbo nie przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy