Szczęśliwe, czy też smutne - tak samo ważne.

20:55

„All the memories I hold dear.”
                                          (Within Temptation - "Memories")


Zastanawialiście się czasem jak bardzo sen jest w stanie wpłynąć na Wasze samopoczucie, Wasz cały dzień? Jeden sen, w którym widzicie konkretną osobę w jakiś sposób mającą w przeszłości dosyć ważne dla Was znaczenie potrafi niejednokrotnie sprawić, że wspomnienia wracają same, czy tego chcemy, czy też nie, a nasze samopoczucie zmienia się szybciej niż moglibyśmy sobie wyobrazić – od początkowego zdziwienia, poprzez momenty szczęśliwe, aż po bardzo często smutny koniec.  I właśnie o wspomnieniach chciałabym dzisiaj napisać.
Na pewno niczego nie odkryję, jeśli powiem, że nie da się przed nimi uciec i że chcąc nie chcąc w pewnych etapach ludzkiego życia wracają, bardzo często ze zdwojoną siłą. Wszystkie myśli, słowa, sytuacje mające miejsce w przeszłości potrafią tak bardzo wpływać na naszą psychikę, na naszą teraźniejszość. Jeśli te wspomnienia są szczęśliwe, to ludzie tak naprawdę nie chcą o nich zapomnieć. Najchętniej nosiliby je cały czas w swoich myślach, w swoim sercu. Ale czy to coś dziwnego? Skąd! Bowiem jesteśmy ludźmi – istotami, które nie lubią cierpieć, nie chcą wylewać kolejnych łez, lecz pragną widzieć jak najwięcej sytuacji w kolorowych barwach, które sprawiają, że czujemy się wyjątkowo. Nic więc dziwnego, że te wesołe, niezapomniane momenty naszego życia cały czas płyną przez nas. W rozmowie z innymi często je przywołujemy, a mówiąc o nich, mimowolnie uśmiech pojawia się na twarzy. A to wycieczka z rodziną, a to spotkania ze znajomymi, a to znów niesamowite chwile z drugą osobą, a to jakieś wspomnienia ze szkoły (tak, wbrew temu, że młodzież uważa to miejsce za zło koniecznie, bez niej byłoby po prostu nudno i szaro, bo spędzając tam większość, no, a na pewno sporą część naszego czasu, przeżywamy radosne, czasem niemalże szalone chwile z przyjaciółmi). Ten rodzaj naszego powrotu do przeszłości jest zwykle przyjmowany pozytywnie i często dzielony z innymi ludźmi, bo jak już napisałam wcześniej, szczęśliwe wspomnienia to coś, czym chcemy się dzielić, bo nam samym daje niezwykłą radość. Ale co z tymi złymi? No właśnie. Tutaj pojawia się problem, gdyż nieustannie ludzie próbują się ich pozbyć. Myślą, że w jakiś sposób uda im się je wyrzucić, a to niestety nie jest takie łatwe, a wręcz jest to niemożliwe. Możemy jedynie zgasić nasze myśli, umieścić je w jakimś niewielkim miejscu w naszej głowie, mając nadzieję, że nie będziemy tam zaglądać. Wydaje nam się, że zamknęliśmy je na klucz, którego nikt nie jest w stanie otworzyć, aż tutaj nagle, któregoś dnia, jedna sytuacja, spotkanie z kimś, czy chociażby wspomniany na samym początku sen, potrafi zmienić nasze myślenie. Przypominamy sobie o tym, co bardzo często bolało. Dlaczego? Bo ktoś nas opuścił, jest już „po drugiej stronie”, czy też bo ktoś nas zranił, a miłość, o której myśleliśmy, że będzie wieczna, tak szybko, przez jeden błąd, zniknęła, czy też straciliśmy w taki, czy inny sposób osobę, którą uważaliśmy za swojego przyjaciela. Myśląc o tym, co było, a nie jest widziane w radosnych barwach, sprawia, że cicho cierpimy. Dzień, dwa, może więcej? Tylko po to, by później znów ukryć to wspomnienie i starać się do niego nie wracać, chyba, że coś, bądź ktoś po raz kolejny na drodze naszego życia o nim przypomni. Być może nawet uronimy łzę, myśląc o tym, co było, a nie wróci, i co mimo nieszczęśliwego zakończenia, zawsze miało jakiś początek, a także radosne chwile. Więc może nie warto na siłę chować swoich wspomnień? Z każdymi musimy się zmierzyć, a tym samy również z tymi, które pokryte są niejednokrotnie ciemnymi barwami. Ale to jest tylko ludzkie życie, a wspomnienia są nieodłącznym jego elementem. Robimy coś, by potem to pamiętać, by potem to wspominać, a nie po to, by zapomnieć. Chociaż byśmy nie wiem, jak bardzo chcieli wyrzucić coś z pamięci, to tego się nie da. Więc słusznie napisał kiedyś Adam Mickiewicz, w wierszu „Do M***”, że:

„Precz z moich oczu! ... posłucham od razu,
Precz z mego serca! ... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci! ... nie – tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.”


Taka jest prawda. Możemy wyrzucić kogoś, coś, nasze myśli, nasze wspomnienia z serca, z oczu, ale nie jesteśmy w stanie uwolnić od nich naszej pamięci. Ale jak również zostało napisane, to nie tylko nasza, ale i pamięć tej drugiej strony tego nie posłucha. W wierszu oczywiście jest sytuacja nieszczęśliwej miłości, ale tak naprawdę cokolwiek niosą w sobie nasze myśli, nie jesteśmy w stanie się ich pozbyć. W końcu nie tylko to, co radosne się liczy. Przecież bez tych wszystkich popełnianych przez nas błędów, bez poznania niektórych ludzi, mimo, że potem odeszli, zostawili nas, czy zranili, nie bylibyśmy tymi osobami, jakimi jesteśmy. Każda sytuacja, jaka kiedyś się wydarzyła i niesie ze sobą wspomnienia, czy to też te dobre, czy niestety te gorsze kształtuje naszą osobowość i nas samych. Być może dzięki jednej nauczce, nie popełnimy tego samego błędu w przyszłości? Być może dzięki komuś poznaliśmy świetny gust: muzyczny, filmowy, czy związany z literaturą. Być może ktoś pokazał nam, jak należy nie żyć, żeby nie ranić innych, tak jak on/ona to zrobił/zrobiła? Wszystko ma sens. Zarówno to co wspaniałe, co chcielibyśmy, żeby powtarzało się ciągle, ale także to, co złe, smutne, co sprawia, że myśląc o tym mamy ochotę przez resztę dnia nie wychodzić z domu, bo tak głęboko dane wydarzenie na nas wpłynęło. Dlatego nie bójmy się wspomnień. Przywołujmy je, kiedy stwierdzimy, że dzisiaj chcemy być uśmiechnięci, czy też kiedy mamy chwile melancholii i wyciągania wniosków ze swoich czynów. Na zakończenie chciałabym w tym artykule, tak jak i w poprzednim, umieścić utwór. Jest on w pewien sposób związany z moimi wspomnieniami o osobie, jaka pojawiła się w moim śnie, ale także z innymi ludźmi. Krótko mówiąc, po prostu ma dla mnie sentymentalne i dość ważne znaczenie. Mam nadzieje, że się Wam spodoba (a jeśli nie, to jak pisałam ostatnio - o gustach się nie dyskutuje, a się je szanuje).

Spodobało się? Zerknij na to:

2 komentarze

  1. Doczytałem do końca i tak (oczywiście sobie nie pochlebiając) stwierdzam, że piszesz obecnie ciekawej niż ja i będę tu chętnie zaglądać. Masz rację praktycznie w każdym tutaj słowie, więc cokolwiek bym nie napisał, powtórzę to, co ujęłaś. Naprawdę fajny blog Ci wychodzi. :) Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zawsze jesteśmy w stanie wracać do naszych wspomnień, czasem są zbyt bolesne.
    Hellia

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy