Matematyczny umysł z artystyczną duszą. Matematyk z wykształcenia, aktualnie pracownik jednej z krakowskich korporacji, a z zamiłowania niespełniona pisarka i zakręcona książkoholiczka.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Historia, które lekko złamała mi serce - recenzja książki "Droga do ciebie"

Autor: J.P.Monninger
Tytuł: Droga do ciebie
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 320
Ocena: 5.5/6

      Niektóre książki mają w sobie coś takiego, co od razu przyciąga do siebie czytelnika. Tak też było w przypadku historii "Droga do Ciebie" autorstwa J.P.Monningera. Gdy tylko zobaczyłam okładkę, a przede wszystkim zapoznałam się z opisem fabuły, wiedziałam, że muszę po tę lekturę sięgnąć. Zanim jednak się za nią zabrałam, napotkałam na swojej drodze różne recenzje - jedne były na plus, gdy inne niekoniecznie chwaliły całość. Stąd też cieszę się, że mogłam sama zobaczyć, jakie wrażenie wywrze na mnie ta historia... I okazało się, iż lekko złamała mi serce sprawiając, że z kącików moich oczu mimowolnie popłynęły łzy wzruszenia. 
    Główna bohaterka, tudzież narratorka całej powieści, Heather  - to dziewczyna, jaka dopiero co ukończyła studia i czeka ją teraz wspaniała kariera w Bank of America. Zanim to jednak nastąpi, postanawia ona wraz z dwiema najlepszymi przyjaciółkami - Amy oraz Constance udać się w podróż po Europie. Całkowicie zaplanowana wycieczka straci na znaczeniu już w chwili, gdy podczas jazdy pociągiem do Amsterdamu, Heather pozna Jacka - mężczyznę, który podróżuje śladem swojego dziadka, jaki to niegdyś wracając z wojny, postanowił wszelkie wspomnienia spisać w dzienniku... Niewinny flirt zaczyna przeradzać się w głębokie uczucie. Jednak każdy ma swoje tajemnice, tak też i mężczyzna ma swój sekret, który jest w stanie zmienić wszystko. Jak zatem potoczą się losy tej dwójki? Czy uczucie, jakie zaczyna ich łączyć będzie w stanie przetrwać? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę "Droga do ciebie". 
   Zacznę od stylu, jakim posługuje się autor. Jest on lekki w odbiorze, ale jednocześnie nie brakuje w nim zdań, które są w stanie skłonić czytelnika do przemyśleń. Co więcej, język jest niezwykle emocjonalny. Może to nie tak, że te wszelkie uczucia przelewają się przez całą książkę, ale zdecydowanie autor potrafi kolorować niektóre fragmenty tak, że dotykają one gdzieś głęboko czytelnika sprawiając, że sam zaczyna odczuwać te same emocje, co bohaterowie. Tę historię, gdy już przysiądzie się do jej czytania, kończy się w mgnieniu oka. Sama - gdyby nie fakt, że w ostatnich tygodniach mam bardzo ograniczony czas - pewnie skończyłabym ją o wiele wcześniej, bo gdy już poświęciłam jej jeden wieczór to potrafiłam przeczytać wtedy trzy czwarte powieści. Stąd też tę książkę się pochłania i z każdym rozdziałem chce się więcej i więcej. 
  Autor stworzył ciekawą fabułę, która zapewne większości z Was wyda się być typowym romansidłem. Na pozór tak - jest to książka, która opiera się głównie na miłości między dwójką ludzi - ale jednak oprócz tego wspaniałego uczucia, dotyczy także innych spraw. Tak naprawdę sporo jest tutaj o życiu samym w sobie: o troskach dnia codziennego, o tym, jak często trzeba dokonywać różnych wyborów, o tym, że często los rzuca nam kłody pod nogi, nie pytając o wiek czy status społeczny.
   Ta historia pokazuje także, że każdy z nas powinien nauczyć się w pełni żyć, a nie tylko egzystować czy też spędzać kolejne dni według stale utartego schematu. Czasami warto jest zrobić coś, co całkowicie wydaje się do nas niepodobne, bo kto wie - być może odmieni w jakiś sposób nasze życie bądź też nas samych? Tak więc historia Heather i Jacka wcale nie jest tylko płatkami róż usłanymi pod ich nogami, ale też kolcami, jakie boleśnie wbijają się w ich uczucie. Krótko mówiąc - to piękna historia, jaka wywołała we mnie mnóstwo emocji, ostatecznie sprawiając, że nie mogłam powstrzymać kilka łez, które usilnie pragnęły popłynąć z moich oczu.
     Bohaterowie zostali wykreowani ciekawie. Jeżeli chodzi o Heather początkowo lekko mnie irytowała, ale z czasem poczułam do niej swego rodzaju sympatię, a przynajmniej byłam w stanie ją zrozumieć. Z kolei Jack to akurat postać, jaką bardzo polubiłam od samego początku - spontaniczny, wesoły, chociaż tak naprawdę mający własne sekrety, to mimo to ciągle z uśmiechem na ustach. Bardzo pozytywnymi postaciami byli także Constance oraz Raef, natomiast Amy nie wniosła moim zdaniem zbyt dużo do tej książki.
      Podsumowując, osobiście nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę, a wręcz przeciwnie - bardzo przypadła mi do gustu. Jeżeli więc macie ochotę na romans, który ma w sobie przesłanie, to nie wahajcie się, tylko sięgnijcie po tę książkę - warto.

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:

2 komentarze:

  1. Bardzo rzadko sięgam po romanse, nawet z przesłaniami, ale kto wie, może to dobry wybór na nadchodzącą jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje must read. Zauważyłam, że coraz więcej osób chwali sobie te powieść.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, czy to pochwała czy też uzasadniona krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)

Formularz kontaktowy

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *