"Zagubiona" - czyli coś pod wpływem impulsu.

17:57

Dzisiaj postanowiłam wstawić tutaj tekst, który powstał jakiś czas temu (krótszy, bądź dłuższy, ale to akurat nie jest najważniejsze). Właściwie napisałam go pod wpływem pewnego rodzaju impulsu i mam też nadzieję, że podobny wkrótce znów mnie odwiedzi. Natomiast Was zapraszam do czytania.


***

"Zagubiona"

Czarne niebo, na którym świecił się jedynie będący tak daleko, magiczny księżyc, przywitało ją w momencie, kiedy nie widząc, co ze sobą zrobić, wybiegła z domu. Noc była chłodna, wiatr muskał jej policzki, a włosy układał w artystyczny nieład. Ale nieważne było dla niej to, że jest zimno, a ona sama idzie przed siebie, nie wiedząc tak naprawdę dokąd. Zdała sobie jedynie sprawę, że nie wytrzyma dłużej w swoich czterech ścianach, patrząc się w ekran telefonu i myśląc, czy ten, który wypełniał większość jej dni, pojawiając się w marzeniach, zazwyczaj zbyt wyidealizowanych i jednocześnie przez to nieosiągalnych, w końcu się odezwie. Wiedziała, że jest dla niego w pewien sposób ważna, zawsze bowiem mogła liczyć na jego pomoc. Ale zrozumiała, że on znaczy dla niej jeszcze więcej, bez względu na to, jak długo by się oszukiwała, nie było wątpliwości, że za każdym razem, gdy widziała jego uśmiechniętą twarz, serce biło tysiąc razy mocniej. Wystarczyło jedno spojrzenie jego przenikliwych oczu, żeby jej kolana robiły się miękkie jak z waty, a wszystkie myśli wyrywały się z głowy, chcąc by jej usta wypowiedziały, jak bardzo jej na nim zależy. Lecz od jakiegoś czasu, nie było niczego... Żadnych wiadomości, żadnych spotkań. I wtedy zrozumiała, że dobrowolnie zafundowała sobie mieszaninę uczuć. Wiedziała, że w którymś momencie tak bardzo uzależni się od niego, że nawet parę dni będzie dla niej ciężarem, jeśli nie zobaczy chociażby kilku słów napisanych w niby tak banalnym smsie, lecz jej fundującym uśmiech na twarzy. Wiedziała, że sama mogłaby się odezwać, ale problem w tym, że nigdy nie lubiła się nikomu narzucać. Może przez to ciągle była sama? Kto wie, czy już dawno nie powinna się przełamać i starać się walczyć o to, na czym jej tak bardzo zależy? Tyle, że się bała... odrzucenia. To, że mogłoby ją dotknąć w jakikolwiek sposób, sprawiało, że samo wyobrażanie sobie tej sytuacji nie pozwalało jej niczego robić. Może miała zbyt niską samoocenę, za mało pewności siebie? A być może była po prostu zagubioną, małą dziewczynką, schowaną w ciele już praktycznie dorosłej osoby? Nie wiedziała tego, ale musiała się gdzieś przejść, nieważne, czy plątając się krętymi uliczkami, czy idąc w miejsce, gdzie jedynie drzewa były wiernym i towarzyszami. Lecz wiedziała, że musi iść. Sama. W ciszy, którą przerywał jedynie szum liści unoszonych przez wiatr. Nie potrzebowała w tej chwili telefonu, który i tak milczał, a nawet i muzyki, jaka zwykle była ukojeniem dla jej duszy, dając uczucie pewnego rodzaju ulgi. Nie potrzebowała jej jednak teraz, wiedząc, że mimo wszystko spokój nie przyjdzie, a w jej głowie, jak i sercu nadal trwać będzie walka myśli i uczuć. Chciała być sama, no, może niezupełnie. Pozwoliła ciszy, by jej towarzyszyła, a wraz z nią ciemnej, chłodnej nocy. W końcu była taka, jak ona. Tak samo tajemnicza, tak samo w pewien sposób mroczna. I kiedy tak doszła do miejsca, w którym znaleźć się być może nie powinna, lecz wiedziona jakąś niewidzialną siłą, nie była w stanie się zatrzymać, w głębi lasu, na dywanie ułożonym z kolorowych liści, usiadła i zapłakała. Tylko tyle. Bądź aż. Wiedziała, że jest słaba, ale nie miała już siły kreować się na silną osobę, wiecznie radosną, a ukrywającą swe smutki w środku. To ją dusiło, całkowicie przytłaczało. A łzy, powoli spływające po jej bladej twarzy, niosły wszystkie niepokoje, jakie wytworzyły się w przeciągu tych kilkunastu tygodni. A ona nie próbowała ich nawet zatrzymać, nie bała się już swojej słabości, bo zdała sobie sprawę, że oczyszcza w jakiś sposób samą siebie, pozwalając emocjom w końcu wyjść na zewnątrz. I wtedy wiedziała już, co musi zrobić. Wrócić i zawalczyć, bo nie może się poddać, nie chce już kolejnych wyrzutów, że nie spróbowała przeciwstawić się wszystkiemu, a przede wszystkim stanąć twarzą w twarz z własnymi lękami. Ale teraz to zrobi. Musi, by osiągnąć spokój ducha. I niech się dzieje, co chce. Bo jeśli on czuje podobnie? A nigdy się tego nie dowie, jeśli nie spróbuje... Wiedziała, że mogą być tego różnorakie konsekwencje, a założywszy najgorszy scenariusz, zdawała sobie sprawę z tego, co może się zdarzyć. Bała się, że straci go na zawsze, nic już nigdy nie będzie takie samo, lecz nie była w stanie dłużej oszukiwać samej siebie. I wracała, podczas tej ciemnej, chłodnej nocy, pozwalając by wiatr, ulotny tak jak każda chwila, z którą zwlekała, by w końcu przezwyciężyć własne rozdarcie wewnętrzne, wciąż muskał jej twarz. Będąc już prawie u celu swojej wędrówki, wiedząc, że zaledwie parę minut dzieli ją od ponownego wejścia w swoje cztery ściany, poczuła krople deszczu, delikatnie spadające z nieba. Tak, jakby ono samo płakało, wiedząc, co jego towarzyszka przeżywała jeszcze jakiś czas wcześniej. Lecz szła nadal, w strugach tych maleńkich kropel. Tylko ona, cisza i księżyc, który wydawać się mogło mrugnął do niej, popierając decyzję, jaką postanowiła. A łzy zastąpił uśmiech, lecz nie szczęścia, po prostu ulgi...

***

Będąc krytyczną dla samej siebie (ale która osoba tworząca cokolwiek nie jest?), nie jestem pewna, czy powyższy tekst się Wam spodobał, mam jednak nadzieję, że tak. Jak już napisałam wyżej, powstał pod wpływem impulsu, jedyne co zrobiłam teraz, to go troszkę powiedzmy, ulepszyłam, dodałam jakieś zdania, wycięłam inne. Być może stworzę z niego jakieś grubsze opowiadanie? Kto wie, bo pomysł już jakiś w głowie świta. Natomiast na zakończenie tego postu, zapraszam do posłuchania pięknego utworu.

Spodobało się? Zerknij na to:

1 komentarze

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy