,

"Tam jest światło i ono nigdy nie gaśnie..." - czyli własna interpretacja świetnego utworu.

16:10

Tak jak obiecałam w poprzednim artykule, dzisiaj chciałabym dokonać własnej interpretacji tekstu pewnego utworu, który naprawdę wiąże się dla mnie z pewnymi wspomnieniami... Znalazłam go akurat w dniu, kiedy wcześniej z kimś, swego czasu naprawdę dla mnie ważnym, byłam w pewnym miejscu, nieważne zresztą, gdzie, ważne, że z tym człowiekiem. Ale cóż... Czas przemija, czasami nie widzi się z kimś ponad pół roku i tęsknota w końcu zamienia się w obojętność, bo nie można wiecznie łudzić się, że porozmawia się ponownie z kimś w realny sposób, nie tylko poprzez jakieś portale społecznościowe. Ale okej, nie o tym ma być, a o interpretacji. Tak, jak często podkreślam - nie wiem, czy potrafię dobrze opisywać to, co czuję, słuchając danego utworu, bo każdy ma swoje indywidualne podejście do tekstu, osobiście przedstawiam własne, mam nadzieję, że w miarę trafne. Chodzi tutaj bowiem o
"There is a light that never goes out", czyli utwór brytyjskiej grupy The Smiths, jednak wersja, jaką ja odnalazłam, to cover w wykonaniu Trespassers William i on głównie chwyta mnie za serce, przywołując wspomniane wyżej - obrazy z przeszłości. Muszę przyznać, że tak naprawdę oryginał również mi się podoba, bo sam tekst jest świetny. Zatem przejdę teraz do próby własnej jego interpretacji.

"Take me out tonight
Where there's music and there's people
And they're young and alive
Driving in your car
I never, never want to go home
Because I haven't got one
Anymore"

"Porwij mnie dziś wieczorem
Gdzieś gdzie jest muzyka i gdzie są ludzie
Młodzi i pełni życia
Jadąc twoim samochodem
Nigdy, nigdy nie chcę wracać do domu
Ponieważ go nie mam
Już nie"

W pierwszej zwrotce, osoba mówiąca, prosi kogoś, by tego wieczoru mogła się wyrwać w miejsce pełne ludzi - młodych i takich, dla których życie jest czymś fantastycznym, bawiących się z innymi, tam, gdzie jest muzyka (dla wielu lek na wszystko), a więc i zabawa, beztroska, a zmartwienia uciekają na dalszy plan. Dodatkowo twierdzi, że jadąc samochodem z tym człowiekiem, chciałaby na zawsze tam zostać, bo uważa, że nie ma domu - już dawno odszedł gdzieś w dal i liczy się tylko ta jedna chwila, kiedy są razem, a można by rzec, że ów wspomniany samochód jest domem dla tej osoby. 

"Take me out tonight
Because I want to see people and 
I want to see life
Driving in your car
Och, please, don't drop me home
Because it's not my home, it's their
Home, and I'm welcome no more"

"Porwij mnie dziś wieczorem
Ponieważ chcę zobaczyć ludzi
I chcę zobaczyć życie
Jadąc twoim samochodem
Och, proszę, nie odwoź mnie do domu
Ponieważ to nie jest mój dom, to ich
dom, i nie jestem już mile widziany\a"

W kolejnym fragmencie tego tekstu, osoba mówiąca nadal prosi swojego towarzysza, aby zabrał ją gdzieś tego wieczoru, bo chce zobaczyć jak żyją inni ludzie i jak bardzo potrafią być radośni, niekoniecznie zamknięci jedynie w swoim świecie ciągłych obowiązków. Na nowo podkreśla, że jadąc "twoim" samochodem, czuje się lepiej, niż w domu, gdzie z kolei uważa, iż nie jest już mile widzianą osobą. Dlaczego? Być może przez to, że wybierając spotkanie z tym kimś, naraziła się domownikom, stąd twierdzi, że nie chce tam wracać, by słuchać kolejnych wyrzutów? Kto wie. Pewne jest, że tu, w tym samochodzie, z człowiekiem, widocznie bardzo ważnym dla tej osoby, czuje się najlepiej.

"And if a double-decker bus
crashes into us
To die by your side
is such a heavenly way to die
And if a ten-ton truck
kills the both of us
To die by your side
well, the pleasure  - the privilege is mine"

"A jeśli piętrowy autobus
uderzy w nas,
zginąć u twego boku,
to taki niebiański sposób by umrzeć
A jeśli samochód ciężarowy
Zabije nas oboje
Zginąć u twego boku
Cóż, przyjemność - zaszczyt po mojej stronie."

Z kolei refren tego, jak dla mnie naprawdę nieziemskiego tekstu, pierwsze co nasuwa mi na myśl, to stwierdzenie, że osoba mówiąca w tym tekście jest bezgranicznie zakochana w swoim towarzyszu. Wnioski, jakie wyciągam, są, mam nadzieję, dość proste. W końcu twierdzi, że cokolwiek by się nie wydarzyło - czy to uderzył w nich autobus, samochód ciężarowy i gdyby oboje zginęli właśnie w tym miejscu, na skutek nieszczęśliwych zdarzeń, to dla tej osoby byłoby zaszczytem umrzeć u boku kogoś, kogo kocha. Zdecydowanie widać, że ten człowiek jest niezwykle ważny dla autora tekstu i twierdzi, że nawet śmierć ich nie rozdzieli, a gdyby przyszła, to "zginąć u twego boku, to taki niebiański sposób by umrzeć." Nie wiem dlaczego, ale niezwykle wzrusza mnie ten refren. Może powodem tego jest, że doszukuję się w jego interpretacji jakoby przeznaczenia. Widocznie osoba mówiąca czuje, że ten, który siedzi obok, jest jedynym człowiekiem, którego potrafi obdarzyć prawdziwym uczuciem, dlatego jeśli zginąć - to razem z nim, nie osobno, a jeśli nadal żyć - to również u jego boku, nie wracając tam, gdzie nie ma już dla tej osoby miejsca... (aluzja do pierwszych fragmentów i domu, do którego ten ktoś nie chce wracać).

"Take me out tonight
take me anywhere, I don't care
I don't care, I don't care
And in a darkened underpass
I thought: Och God, my chance has come at last
(But then a strange fear gripped me 
and I just couldn't asked)"

"Porwij mnie dziś wieczorem
zabierz mnie gdziekolwiek, nie dbam o to,
nie dbam o to, nie dbam o to,
I w zasłoniętym podziemnym tunelu
Pomyślałem\Pomyślałam: O Boże, moja szansa nareszcie nadeszła,
(Ale potem dziwny strach podchwycił mnie
i po prostu nie mogłem\mogłam zapytać)"

Kolejny z fragmentów, który tak bardzo mi się podoba... Na nowo prośba: zabierz mnie gdzieś, lecz tym razem już nieważne dokąd, ważne, by razem gdziekolwiek się znaleźć. Osoba mówiąca twierdzi, że nie dba o to, dokąd będzie zmierzać ze swoim towarzyszem, bo liczy się to, że będzie on obok. Dodatkowo, można tutaj przypuszczać, że ten człowiek nie wie o uczuciach jakie darzy go/ją bohater/ka tekstu, bowiem mamy tutaj fragment " Pomyślałem\Pomyślałam: O Boże, moja szansa nareszcie nadeszła", co mogłoby wskazywać, że ta osoba długo czekała na to, by móc kiedyś wyznać swoje uczucia, a mimo tego, że w końcu zdarzyła się taka okazja, strach zrobił swoje i... "po prostu nie mogłem\mogłam zapytać". To jest tak bliskie mnie samej. Ten właśnie fragment ostatnich trzech linijek. Kiedy w końcu, po tak długim czasie, można by rzec, że nadeszła moja szansa, by zawalczyć o coś, lęk okazał się większy i... odebrał jakąkolwiek odwagę. A może gdybym zaryzykowała wcześniej, wszystko byłoby inaczej, wiele rzeczy, których żałuję, by się nie wydarzyło, albo chociaż mogłabym szybciej przestać żyć w tej niepewności? Lecz gdy w końcu się przełamałam, to i tak już nie miało i nigdy mieć nie będzie, znaczenia... Ale dobrze, bo zbiera mi się na melancholię i własne rozterki, więc przejdę do kolejnego fragmentu.


"Take me out tonight
Oh, take me anywhere, I don't care,
I don't care, I don't care
I never never want to go home
Because I haven't got one
Oh, I haven't got one"

"Porwij mnie dziś wieczorem,
zabierz mnie gdziekolwiek, nie dbam o to,
nie dbam o to, nie dbam o to,
Jadąc twoim samochodem
Nigdy, nigdy nie chcę wracać do domu
Ponieważ go nie mam,
Och, nie mam go"

Tutaj mamy zlepione części dwóch fragmentów, stąd nie chciałabym powtarzać własnej interpretacji. Krótko - osoba mówiąca nadal prosi o zabranie jej, gdziekolwiek, tego wieczoru, a także by nie musiała wracać do domu, bo już go niestety nie posiada, tym samym jakby podkreśla, że ze swoim  towarzyszem może iść gdzie tylko poniesie ich los, bo nie ma, i być może nie chce, już wracać do miejsca, zwanego domem.

"Och, there is a light and it never goes out
There is a light and it never goes out."

"Och, tam jest światło i ono nigdy nie gaśnie
Tam jest światło i ono nigdy nie gaśnie."

Bardzo krótki, powtarzany kilkakrotnie już na samym końcu utworu, fragment, który, jak to na mnie przystało, znów kojarzy się z tą miłością... Dlaczego? Bo można w tym zobaczyć, jakby zapewnienie, że "tam" - (w sercu? myślach?) jest to "światło" - jakiś płomień uczuć, który nigdy nie gaśnie i cokolwiek by się nie działo, jakkolwiek drogi tych osób by się nie rozeszły, on tam pozostanie, nie zgaśnie, bo utrzymywać go będą wspomnienia. Akurat z tym też się zgadzam i porównuję do własnej osoby (stąd taki sentyment do tego utworu), że... jeśli człowiek naprawdę się zakocha, choćby jego uczucie było niespełnione i z czasem gdzieś się oddala, odnajduje się innych ludzi, to ta miłość, jaką skierowało się do kogoś, zawsze ma swój mały "płomyk", który nie zgaśnie, bo przeszłość można oddalić, ale nie da się jej wymazać z własnych myśli, bo... uczucia można zastąpić obojętnością, ale i tak któregoś dnia wrócą, przypominając o tym, jak bardzo kogoś pokochaliśmy...

Mam nadzieję, że powyższa interpretacja Wam się spodobała. Tak, jak to podkreśliłam już wyżej, to są tylko i wyłącznie moje przemyślenia po wsłuchaniu się w tekst tego utworu. Każdy może mieć własne, dowolne i właśnie to jest najpiękniejsze jeśli chodzi o literaturę, czy muzykę - wyzwala w nas, ludziach, różnorakie emocje, przez co nie staje się to nudne i oklepane, a zawsze pełne barw, jakimi malujemy własne przemyślenia. Skąd u mnie motywacja do wstawienia tutaj w przeciągu kilku dni, aż dwóch artykułów? Nie wiem - może chciałam choć na chwilę oderwać się od nauki na ostatni egzamin, albo po prostu stwierdziłam, że pora pogodzić obowiązki z przyjemnością. Tak czy siak, pora wrócić do rzeczywistości, zatem myślę, że następny artykuł pojawi się pewnie w okolicach 10 lipca, a jeśli tak się uda, to będzie nim już zapowiadane ostatnim czasem moje własne, nowe opowiadanie. Na zakończenie, wrzucam jeszcze interpretowany utwór w wersji Trespassers William, czyli tej, którą znalazłam wcześniej niż oryginał, zatem miłego słuchania!



Tekst i tłumaczenie utworu znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

0 komentarze

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy