"Jesteś moim słońcem, kiedy pada deszcz..." - czyli pora na kolejną interpretację tekstu pięknego utworu.

19:15

     W dzisiejszym wpisie zajmę się kolejną interpretacją tekstu pewnego utworu (coraz częściej się za to zabieram, bo tyle jest cudownych kawałków, które chciałabym spróbować "odczytać"). Tym razem będzie to nutka, która raczej nie jest zbyt znana i właściwie nie wiem czy wykonawca tego utworu w ogóle tworzy coś więcej. Znalazłam ją dawno temu, przeszukując sobie youtube w celu właśnie odnalezienia jakichś spokojnych, melancholijnych piosenek. Tym oto sposobem, natknęłam się na tą, której interpretacji dzisiaj dokonam i mam nadzieję, że Wam również spodoba się ta nutka. O czym opowiada? Związana jest właśnie z miłością, tematem już tak przeze mnie oklepywanym jeśli chodzi o interpretacje, no ale... tak mnie ciągnie do tego typu utworów, nic na to chyba już nie poradzę. Jednak tekst nie jest do końca bardzo smutny, wręcz powiedziałabym, że pełen niepewności, ale także wychwalający ukochaną osobę. Tak czy siak, słucha się go przyjemnie.
    Jednak pora przejść chyba do konkretów, czyli zdradzić, cóż to za utwór przygotowałam do dzisiejszego wpisu... Jest to "You're my sun" autorstwa Incu. Piękna piosenka, gdzie jej siła leży w prostocie: dźwięku gitary i słowach, które momentami są niemalże poetyckie, czyli coś, co naprawdę lubię. Zapraszam zatem serdecznie do przeczytania poniższej interpretacji, sama przechodząc do pierwszego z fragmentów.

"Can you tell me what I should do?
To be the most important thing in your life?
What should I do, how should I be, to be near you?
What's wrong why can't you tell me 
how to get to your heart?

"Możesz mi powiedzieć co powinienem zrobić
by być najważniejszą rzeczą w twoim życiu?
Co powinienem zrobić, jaki powinienem być, by być blisko Ciebie?
Co się stało, dlaczego nie możesz mi powiedzieć
jak dostać się do twojego serca?


     Pierwsza zwrotka to seria pytań osoby mówiącej do kogoś, kogo obdarzyła ona niezwykle silnymi uczuciami. Po pierwsze, autor pyta, co powinien zrobić by stać się najważniejszy w życiu drugiego człowieka. Widocznie nie ma pojęcia, jak ukierunkować swoje czyny czy też słowa by sprawić, że ten ktoś nie będzie w stanie o nim zapomnieć i pokocha go równie mocno. Następnie autor zadaje pytanie, jaki powinien się stać, by być blisko "Ciebie" - czyli znowu tej osoby, którą obdarzył miłością. W tym zdaniu można ujrzeć poniekąd poświęcenie - mógłby nawet się zmienić byle tylko móc zbliżyć się do miłości swojego życia. Ostatnie już pytanie pokazuje, że druga osoba nie do końca chce być szczera ze swoim adoratorem... W końcu autor zadaje pytanie "dlaczego nie możesz mi powiedzieć jak dostać się do twojego serca?", które może sugerować, że jego ukochana tak naprawdę jest głucha na wszelkie jego prośby i niepewności, albo też celowo nie chce ułatwiać mu zadania w zdobyciu jej serca.
    Zastanówmy się teraz, czy my bylibyśmy w stanie chcieć zmienić wszystko, zrobić co tylko się da, by sprawić, że ktoś odwzajemniłby nasze uczucia? Wydaje mi się, że w wielu przypadkach, staralibyśmy się podobnie jak autor tekstu - szukalibyśmy rozwiązań, co też musimy zrobić by zbliżyć się do danego człowieka i sprawić, że on również nas pokocha tak bardzo, jak my obdarzyliśmy go uczuciami... Myślę, że próbowalibyśmy nawet zmienić samych siebie - może nie zawsze o sto osiemdziesiąt stopni, bo utracilibyśmy własne "ja", ale pracowalibyśmy nad naszymi wadami, by nieco je zmniejszyć, dzięki czemu być może w końcu zostalibyśmy zauważeni przez wybrankę/wybranka serca. Oczywiście nie zawsze się to udaje, jednak będąc zakochanym, tak czy siak powinniśmy próbować coś robić, zamiast czekać aż te uczucia same spadną nam z nieba i ktoś nagle ujrzy w nas miłość swojego życia.

"You're my sun when the rain is falling
You're the moon when the night comes
You're the air that I am breathing
You're the one that makes me believe in destiny"

"Jesteś moim słońcem, kiedy pada deszcz
Jesteś księżycem, kiedy noc nadchodzi
Jesteś powietrzem, którym oddycham
Jesteś jedną, która sprawia, że wierzę w przeznaczenie."


     Od razu muszę przyznać, że uwielbiam ten refren. Jest tak prosty, tak króciutki, a jednocześnie po prostu piękny. Widać tutaj, jak bardzo autor tekstu jest zakochany - wychwala swoją ukochaną na wszelkie możliwe sposoby. Jest ona dla niego słońcem, kiedy pada deszcz - czyli nieważne jak źle by nie było, wystarczy, że ona jest blisko, a wszelkie troski odchodzą gdzieś w niepamięć i liczy się jedynie chwila, którą wspólnie dzielą. Jest dla niego księżycem, kiedy nadchodzi noc - czyli światłem w tunelu życia, który to nie do końca jest tak prosty jakbyśmy chcieli... Pełen ciemnych zakamarków, prowadzi nas często do porażek, tak samo widocznie zmylił on nie raz autora, lecz wystarczy, że ma u swego boku osobę, którą naprawdę pokochał, a dodaje mu to otuchy i sprawia, że nagle ten tunel życia wydaje się łatwiejszy do przejścia... Jest dla niego powietrzem, którym oddycha i myślę, że ten fragment mówi sam przez siebie - w końcu nie możemy żyć bez powietrza, prawda? Stąd autor nie jest w stanie żyć bez swojej miłości... I ostatecznie, mówiąc, że: " Jesteś jedną, która sprawia, że wierzę w przeznaczenie." bardziej jeszcze podkreśla swój ogrom uczuć do tej osoby. Jedynie z nią widzi wspólne życie i wierzy, dzięki temu, że ją poznał, iż być może przeznaczenie istnieje.
     Myślę, że jeśli ktoś jest zakochany, czuje podobnie jak autor tego tekstu - druga osoba jest całym światem, wszystkim, co dobre i sprawia, że nawet ponure dni nagle zyskują iskierkę światła. Zresztą, każdy z nas był, jest czy też będzie w swoim życiu tak zakochanym, że wie/dowie się, co to znaczy... Sama obdarzając kiedyś kogoś większym uczuciem pamiętam, że wystarczyło jedno jego słowo czy jedna wiadomość by poprawić mi humor kiedy wszystko obracało się przeciwko mnie. Był jak ten księżyc oświetlający ciemną noc... Stąd - refren jest naprawdę piękny, niby prosty, a tak pełny przenośni.

"Make up your mind, come to a decision
do you want me or not?
Cause if you don't I try to go on with my life
but no one compares to you
you're beautiful, I'm the opposite 
no doubt, true love comes from the heart
you like those other guys who's running after you
the question is, do they love you for real?
Can you tell me what I should do
everything I do, I do anything for you."

"Musisz wybrać, podejmij decyzję
chcesz mnie czy nie?
bo jeśli nie, spróbuję żyć dalej
ale nikt nie równa się tobie
Ty jesteś piękna, a ja jestem przeciwieństwem
Nie ma wątpliwości, prawdziwa miłość przychodzi z serca
Ty wolisz innych chłopców, którzy biegają za tobą
pytanie brzmi, czy oni kochają cię naprawdę?
możesz mi powiedzieć, co powinienem zrobić
zrobię wszystko, zrobię wszystko dla ciebie."


    Kolejna zwrotka pokazuje już nieco silniejszy charakter autora. Nie chce on wiecznie czekać, aż wybranka jego serca podejmie decyzję, a wręcz narzuca jej, że musi to zrobić, odpowiadając w końcu na pytanie czy chce go czy też nie. W końcu myślę, że to całkiem dobra postawa - ile można czekać i żyć w niepewności? No właśnie. Następnie z kolei stwierdza, że jeśli ukochana mu odmówi, przynajmniej będzie mógł spróbować żyć dalej. Ważne jest tutaj słowo "spróbuję", nie jest pewny czy mu się to uda, ale nie załamie się i będzie właśnie próbował jakoś pozbierać się po porażce. Jednak jednocześnie w tym samym fragmencie widać znowu, jak bardzo jest zakochany, gdyż dodaje "ale nikt nie równa się tobie". W następnym zdaniu znów wychwala zalety ukochanej, twierdząc, że jest ona piękna - zapewne nie tylko na zewnątrz, natomiast o sobie mówi jako o jej przeciwieństwie... Dalej znów widać, że jego ukochana nie jest do końca w porządku: woli tych, którzy bez przerwy za nią biegają, czyli być może chodzi o to, że próbują na wszelkie sposoby jej się przypodobać, ale widocznie nie darzą ją tak czystym uczuciem i "przychodzącym z serca" jak autor tekstu. Mimo tego, że rozważał, co zrobi, jeśli ukochana odmówi mu bycia razem, to prosi on raz jeszcze o to, by wybranka jego serca jednak powiedziała, co powinien jeszcze zrobić, bo jest w stanie uczynić dosłownie wszystko by tylko móc dzielić z nią kolejne dni swojego życia... 
     No cóż, myślę, że czasami mamy już dość czekania i chcemy w końcu uzyskać porządną odpowiedź, czy ktoś chce z nami być czy też nie. Niepewność na dłuższą metę naprawdę potrafi być irytująca, wiem to po sobie... A postawienie sprawy jasno sprawia przynajmniej tyle, że wiemy czy możemy być szczęśliwi z danym człowiekiem czy też musimy szukać tego szczęścia gdzieś indziej, próbując jakoś wyrzucić dotychczasowe uczucia do tej osoby. Z kolei zdanie o tym, że "prawdziwa miłość przychodzi serca" - również jest niezwykle prawdziwe i myślę, że już nic więcej do niego dodawać od siebie nie muszę. 

"We need to cross the ocean of misunderstanding 
and talk deep into our hearts
we need to sort out all our complications
and find out who we really are."

"Musimy przejść przez ocean nieporozumień
musimy rozwiązać wszystkie nasze komplikacje
i dowiedzieć się kim naprawdę jesteśmy"

     W ostatnim fragmencie tego utworu, autor podkreśla, że by dowiedzieć się kim tak naprawdę jesteśmy, czyli poznać swoje wszelkie cechy (mam tutaj na myśli oczywiście zarówno zalety jak i wady), musimy na początku przejść przez mnóstwo nieporozumień, jakie często spotykamy na swojej drodze. Przecież jeśli uda nam się je pokonać bez problemu, dowiemy się więcej o sobie - o tym, że umiemy rozwiązywać nawet najgorsze problemy czy też mamy w sobie pewien rodzaj odwagi... Podobnie, aby w pełni stać się sobą, wszelkie komplikacje w naszym życiu muszą zostać rozwiązane. Nie możemy zostawić ich na dalszy plan... Tutaj autor być może nie mógł w pełni być świadomy jakim człowiekiem tak naprawdę jest, bo pozostała mu jedna z ważniejszy komplikacji, czyli miłość jaką darzył osobę, która nie potrafiła jawnie określić swoich uczuć. Stąd, dąży do tego, by w końcu wiedzieć na czym stoi (sytuacja z drugiej zwrotki) i być może dzięki temu, w końcu dowie się, kim naprawdę jest.
       A my sami - zastanówmy się przez chwilę, czy zdajemy sobie sprawę z tego, kim tak naprawdę jesteśmy? Wydaje mi się, że często gubimy się na drodze własnego życia i nie chodzi mi tutaj o uczucia typu właśnie miłości, bo z nią naprawdę różnie bywa, ale ogólnie... Ile razy pytaliśmy siebie, czy podjęliśmy np. dobrą decyzję idąc do takiej szkoły czy innej, czy też podejmując się takiej pracy, czy też robiąc to czy tamto... Tak naprawdę, dopóki sami nie będziemy pewni swoich decyzji, nigdy nie poczujemy się w pełni sobą. Musimy kiedyś rozwiązać niepewności jakie nami targają i żyć z pełną świadomością nas samych.

     Tym oto akcentem, kończę dzisiejszy wpis, a wraz z nim kolejną interpretację tekstu cudownego utworu. Mam nadzieję, że moja próba "czytania" kawałka "You're my sun" Wam się spodobała, chociaż nie jestem pewna czy jest do końca trafna. Starałam się jak najlepiej oddać ten tekst, a także własne przemyślenia co do niego. Oczywiście na końcu wstawiam, tradycyjnie, interpretowany utwór do przesłuchania, być może i Wam się on spodoba. 
     Niedługo znów postaram się tutaj coś napisać, choć najpewniej będzie to niedzielna piątka, a później? Zobaczymy. W związku z tym, że po prostu rozpoczął się kolejny semestr, a z nim już przyszło sporo niepewności jak to będzie i dużo pracy się szykuje (mimo że minął dopiero pierwszy tydzień ćwiczeń i wykładów). Dlatego też muszę poświęcić sporo czasu na naukę, jednak nie zaniedbam bloga, ale może wpisy nie będą tak często jak to było w wakacje. Tak czy siak, jak już napisałam - niebawem znów coś się tutaj pojawi. Póki co - trzymajcie się!



Tekst i tłumaczenie znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

4 komentarze

  1. podoba mi sie co to napisałaś :)

    Pozdrawiam ♔Nakioo Blog - kllik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się tekst i jego interpretacja. Faktycznie, słowa są poetyckie. Pozostaje mi tylko odsłuchać raz jeszcze piosenkę i zaprosić do siebie, a co! ;)
    http://my-imperfect-mind.blogspot.com
    Julia

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem tekst piosenki mówi o bardzo niedojrzałym uczuciu. Bo prawdziwa miłość nie nalega na pojawienie się miłości w drugiej osobie, ale cierpliwie czeka, aż ta miłość jakby "samoistnie" w niej rozwinie się. Podobnie jak rolnik nie naciska na zrywanie niedojrzałych jabłek licząc na to, że lepiej i szybciej dojrzeją one po zerwaniu. Dzieci tak robią. Ale rolnik wie, że wcześniejsze zerwanie spowoduje, że jabłka wcale już nie dojrzeją, ale zmarnują się. Owoc raz zerwany zostaje na zawsze zerwany. Jeśli niedojrzały - to niedojrzały. Podobnie z szansą. W celu przyspieszenia dojrzewania jabłek można zapewnić lepszy dopływ promieni słonecznych albo obłożyć drzewko nawozem. Jednak naciskanie na wcześniejsze zerwanie owocu zniszczy oczekiwany jego wyborny smak. Bezpowrotnie. Podobnie jest z miłością. Dojrzewa ona w sprzyjających warunkach. Jednak potrzebuje też czasu. Na rozwój i pokonywanie różnych wewnętrznych barier. Nie przeskoczysz pewnych rzeczy. Autor piosenki zdaje się tego nie rozumieć.

    To tylko takie moje prywatne zdanie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy muszę przyznać, że naprawdę świetnie napisane... Nie pomyślałam o tym w ten sposób, stąd dziękuję za inną interpretację. :)

      Usuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy