"A gdy będzie źle, nie puść mnie" - czyli pora na interpretację utworu - tym razem polskiego.

22:00

    Troszkę zaniedbałam te moje wpisy tutaj, przyznaję, jednak częściowo powody towarzyszące temu zjawisku wyjaśniłam już w momencie, gdy nie pojawiła się w niedzielę na blogu kolejna piątka... Jednak cóż - nie będę tego bardziej roztrząsać, natomiast przejdę do tematu, jaki będzie niósł dzisiejszy post. Wracam do czegoś, co bardzo polubiłam pisać, czyli do interpretacji tekstu kolejnego utworu, lecz tym razem - niespodzianka: będzie on polski. Tak się jakoś złożyło, że dotychczas brałam sobie za zadanie próbę odczytania tekstu utworów zagranicznych wykonawców. Dzisiaj jednak biorę się za kawałek, który znam od dawna, lubię, a przypomniałam sobie o nim wczoraj, wracając do domu na ten dłuższy weekend. Jakoś tak włączyłam playlistę "melancholijne" (tak, dokładnie, jak na romantycznego smutasa przystało w tamto pochmurne późne popołudnie) i w końcu trafiłam na piosenkę, której tytuł za momencik Wam zdradzę.
     Natomiast gdybym chciała pokrótce jeszcze powiedzieć o czym ona jest, to oczywiście o uczuciach, jednak szczerze powiedziawszy sama nie wiem jak do końca je interpretować. Wydawać by się mogło, że pełno w niej jakiejś nutki pożądania, ale także tęsknoty... Nie jest ani bardzo wesoła, ani też całkowicie smutna. Ten utwór to po prostu lekka zagadka, którą postaram się rozwiązać, a nawet jeśli mi się nie uda (i pewnie tak będzie), to skupię się na własnych odczuciach jakie towarzyszą mi podczas słuchania tych dwóch głosów, całkiem dobrze ze sobą zgranych. Ale okej - przejdę w końcu do sedna sprawy i wyjawię tytuł. Jest to "Karmelove", czyli utwór autorstwa Marceliny wraz z Piotrem Roguckim (wokalista grupy Coma). Być może znacie, być może nie, to się okaże. Natomiast osobiście poznałam i naprawdę polubiłam ten kawałek. Stąd - przejdę w końcu do interpretacji pierwszego fragmentu. 

"A gdybyś tu, przy mnie dziś był
Chociaż wiatr już tuli mnie
I usiadłbyś na piasku gdzieś
Bo na trawie lubisz mniej
I całą noc od rana i w dzień
Opowiadałbyś mi 
Co u ciebie, a u mnie nie"

     Na pozór proste słowa, a jednak mają w sobie coś takiego, że sama nie wiem jak mam zacząć próbę własnej ich interpretacji. Od razu widać, że osoba mówiąca kieruje całość monologu do ukochanego, którego niestety nie ma blisko niej. Wnioskuję to oczywiście już po pierwszy zdaniu: "A gdybyś tu, przy mnie dziś był". No właśnie - gdybyś był, lecz nie jesteś... Autorka od razu po tych słowach dodaje, że teraz tuli ją już wiatr. Stąd - zamiast czuć dotyk kogoś, kogo naprawdę kocha, musi zadowolić się jedynie lekkim powiewem wiatru, co w przenośni może pokazywać, że zamiast upragnionego ciepła - otacza ją chłód otoczenia wywołany tęsknotą. Po następnych zdaniach jeszcze lepiej widać, jak bardzo dobrze autorka zna tę osobę, chociażby w banalnych czynnościach: jak wybór miejsca, w którym ten ktoś chciałby sobie teraz siedzieć i spędzać czas. Osobie mówiącej brakuje rozmów z ukochanym, jego głosu, wszystkiego właściwie co związane z nim... Marzy o tym, że gdyby tylko był teraz blisko opowiadałby co u niego, lecz zamiast tego nadal pozostaje jej bycie gdzieś samotną. Ostatnie dwa wersy: "Opowiadałbyś mi / co u ciebie, a u mnie nie" mogą też po części pokazywać, że jednak życie adresatki całego monologu nie jest aż tak barwne jak człowieka, w którym się zakochała. Być może u niej nie znajdzie się aż tylu godnych opowiedzenia historii, które z kolei on znajduje na każdym kroku swojego życia.
     Hmm... gdybym mogła coś dodać od siebie: cóż, tęsknota. Ona zdecydowanie towarzyszy autorce w tym pierwszym fragmencie i myślę, że każdy z nas w swoim życiu ma taki moment, że bardzo tęskni za drugim człowiekiem. Wtedy rozważamy, ile rzeczy mogłoby się wydarzyć, gdyby w danym momencie, zamiast pustego pokoju, w objęciach kołdry późną już porą, znaleźlibyśmy się w objęciach kogoś, kogo naprawdę kochamy... Tęsknota. Jedno z uczuć, które potrafią być uciążliwe, ale jednocześnie uświadamiają nam, jak bardzo na kimś nam zależy. Wiem to po sobie, bo dziwne, lecz mimo wszelkiej świadomości odnośnie paru spraw, ja chyba zaczynam tęsknić. Może nie powinnam bo nic mi po tym uczuciu, nie robię sobie żadnych nadziei, ale... kurcze, tęsknię. No nic, nieważne.

"Karmelowa skóra Twoja
Porysował czas ramiona
Ocieramy się o siebie
Razem ze mną obok mnie"

     Refren niesie z kolei ze sobą pełną nutkę tajemniczości, ale i jakiegoś pożądania, intymności pomiędzy dwójką osób... Ten pierwszy wers przywołuje od razu na myśl pewnego rodzaju słodycz (w końcu karmel), ale chodzi o tę, jaką niesie wspólnie spędzana z kimś chwila. Ta, w której nie liczy się nic więcej poza tym, że jesteśmy razem, gdzieś daleko od wszelkiego tłumu ludzi i skupieni tylko na sobie... Z kolei drugi wers troszkę wydaje mi się, że przenosi moje myślenie do miejsca, gdzie jednak autorka jest sama i jedynie wyobraża sobie, iż ten ktoś obok niej przebywa... A to jedynie uciekający czas pobudza wyobraźnię do nakreślania sobie różnych wizji. Oczywiście kolejne wersy tylko bardziej pogłębiają tą intymność pomiędzy zakochanymi w sobie ludźmi. A zdanie "razem ze mną, obok mnie" - można interpretować w ten sposób, że autorka chce czuć tą obecność ukochanego wszędzie: wystarczy jej zarówno świadomość, że jest obok, ale także co ważniejsze - razem z nią.
     No cóż, w refrenie wchodzi głos Piotra, co jedynie sprawia, że jeszcze lepiej odbiera się całość tego utworu. Myślę, że wokal Marceliny jest równie ciekawy, przez co obydwoje tworzą niezwykły klimat, a delikatna melodia w tle uzupełnia tą nutkę tajemniczości. Podoba mi się to, zdecydowanie i sprawia, że to wszystko razem połączone wywołuje lekkie ciarki na ciele. Co mogę dodać więcej jeszcze od siebie? Myślę, że w tym krótkim fragmencie kryje się po prostu wyżej wspominana tęsknota, ale również uczucie przywiązania, jak i pewnego rodzaju ciepło, które niesie nam bliskość ukochanej osoby.

"A gdyby tak oszukać czas
Rutynowy rzucić szlak
Na balkonie spać
Gdy noc ciepła jest
I trzymaj mnie za rękę gdy śpię
Spać po prawej lubię mniej
A gdy będzie źle, nie puść mnie"

   To już ostatni fragment, gdyż później powtarzany jest jeszcze refren, będący już zinterpretowanym. Ogólnie utwór nie jest długi, a mimo wszystko magiczny. Z kolei jeśli skupić swoją uwagę na tej drugiej zwrotce, to nie wiem dlaczego, ale niesie ona ze sobą jednocześnie uczucie oczywiście miłości, ale także przywiązania, poczucia bezpieczeństwa... Najpierw - autorka chciałaby w jakiś sposób oszukać czas, czyli być może spróbować nie zwracać uwagi na to, jak szybko mija, a po prostu poddać się danej chwili. Zdanie "rutynowy rzucić szlak" wydaje się dla mnie jakby propozycją, by (wy)rzucić na chwilę tą poukładaną drogę życia, a zrobić coś innego niż zwykle. Kolejny wers tylko utwierdza mnie w takim przekonaniu. Z kolei dwa przedostatnie mówią właśnie o przywiązaniu, ale także poczuciu bezpieczeństwa. Osoba mówiąca prosi swojego ukochanego by nie puszczał jej dłoni podczas snu, tak, by mogła czuć się bezpiecznie będąc blisko niego, ale jednocześnie jest tak przywiązana tą miłością, że nie chce jej tracić ani na chwilę ze swoich rąk (stwierdzenie wręcz dosłownie, jak i w przenośni). Tak samo: "Spać po prawej lubię mniej" pokazuje poniekąd, że druga osoba powinna o tym wiedzieć, bo w końcu są do siebie na tyle przywiązani, by znać własne przyzwyczajenia, to, co lubią, a czego nie. Natomiast ostatnie już ze zdań: "A gdy będzie źle, nie puść mnie" - to tak,  jakby autorka wołała o to bezpieczeństwo, tak, jakby chciała być pewną, że kiedy faktycznie coś się posypie, będzie mogła liczyć na swojego ukochanego i tą miłość, jaką sobie okazują.
    Rozczula mnie troszkę ten fragment, zwłaszcza, że tutaj znowu mamy duet: Marcelina + Piotr w całej zwrotce razem... A jakoś dodatkowo dlatego, że ten niby na pozór prosty, krótki tekst, niesie w sobie takie drugie dno. Kurcze, która z nas, kobiet, znajdując w końcu mężczyznę swojego życia, nie chce czuć się bezpiecznie w jego ramionach? Kto z nas - ludzi - z czasem nie przywiązuje się do kogoś na tyle, że kiedy ukochanej osoby nie ma w pobliżu nieco dłużej, to tęsknota bierze górę? No właśnie, to chyba pytania, na które nie muszę jakoś szczególnie odpowiadać, bo mówią same za siebie... Może ta faza melancholii zbyt mi się włączyła, ale chciałabym w końcu móc do kogoś powiedzieć, że "A gdy będzie źle, nie puść mnie" wiedząc, że ta druga osoba faktycznie nie zostawi mnie w problemami... Ale wszystko z czasem, tak, właśnie. Więc dlaczego mimo wszystko, tęsknię i czytając wspomniane wyżej zdanie przez myśl przebiega mi to jedno spojrzenie? Nie wiem.

     Kończąc, mam tylko nadzieję, że interpretacja tekstu tego utworu Wam się spodobała. Być może mam jakiś spadek formy i nie wszystko idzie dokładnie tak, jakbym chciała, w tym również pisanie, jednak staram się jak mogę by wszelkie zdania, które plączą się w mojej głowie, nabrały trochę sensu przy przenoszeniu ich na ten wirtualny papier. Oby i tym razem w miarę mi się to udało, lecz ocenę zostawiam już Wam, czytelnikom. Tak czy siak, utwór naprawdę ma coś w sobie, stąd poniżej wrzucam, tradycyjnie, do przesłuchania.
      Niedługo znów postaram się coś tutaj napisać, jak i oczywiście myślę, że w tę niedzielę kolejna piątka się pojawi, bo dwa razy z rzędu zaniedbanie jakiejś sprawy byłoby moją osobistą porażką. Mimo że ktoś mi napisał, iż to mój blog, więc nie muszę się tłumaczyć, to... okej, zgadzam się z tą osobą - w końcu ode mnie zależy co i kiedy się tutaj pojawia. Jednak z drugiej strony, mój charakter sprawia, że kiedy zawalam coś, co sobie postanawiam, to wpadam w osobistą frustrację. Ale to już mniejsza z tym. Ważne, że na nowo odnajduję motywację i czas by móc tworzyć więcej i więcej wpisów. Póki co - trzymajcie się!



Tekst znaleziony: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

1 komentarze

  1. Bardzo fajny wygląd bloga taki przejrzysty i miło sie go czyta :)
    Obserwuje i zapraszam do mnie na nowy post
    http://przemekadamczyk.blogspot.com/2014/10/sex-drugs-rock-n-roll-modociane.html

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy