"Still love - czyli niedzielna piątka" - a może tym razem nieco banalniej, ale... kolorowo?

20:30

    Po tygodniu przerwy od serii "still love - czyli niedzielna piątka" wracam już jednak do Was z kolejną listą ulubieńców. Co prawda, szukałam jakiegoś ciekawego pomysłu, innego niż dotychczas (czyli głównie muzyka), ale ciężko było mi wybrać coś, co zarówno napisałabym w miarę sprawnie (ponieważ czas nadal goni mnie z wieloma innymi sprawami), a jednocześnie byłoby to ciekawe... W końcu postawiłam na pewną tematykę dzisiejszego wpisu, która mam nadzieję, że Wam się spodoba. 
     Każdy z nas ma swój ulubiony kolor albo parę z nich, które uwielbia zarówno jeśli chodzi o kupno ubrań, ale także innych rzeczy: dodatków do kuchni (talerze, kubki i tym podobne), kosmetyków (tutaj dla pań głównie, mam na myśli np. lakiery do paznokci czy cienie do powiek), malowanie ścian pokoju - w końcu przebywanie w takim, gdzie kolory nam się podobają sprawia, że czujemy się świetnie, i tak dalej. Stąd dzisiaj chciałabym przedstawić Wam piątkę moich ulubionych barw. Wydawać by się mogło, że ileż można napisać o danym kolorze? Otóż spróbuję przekonać Was, że wiele. Dlatego też przy każdym punkcie pokrótce napiszę o powiedzmy, znaczeniu danej barwy, a także oczywiście dlaczego ją lubię, przy której kategorii najczęściej ją stosuję i tak dalej. Być może odnajdziecie jakieś podobieństwa ze mną? Zobaczymy.
      Zatem - by już nie przedłużać wstępu, przejdę po prostu do listy moich dzisiejszych ulubieńców, która to będzie raczej krótka i zwięzła, ale być może Wam się spodoba. I wbrew pozorom - temat bardziej banalny, ale za to - kolorowy! Dodam jeszcze, że kolejność każdego z nich jest przypadkowa... Zapraszam do czytania.

1. Czerń - dobra na wszystko

   Jeśli zacząć by od znaczenia danej barwy, to na początku chciałabym podkreślić, że tak naprawdę nie ma jednego, konkretnego ich znaczenia na całym świecie, stąd ja przedstawiam symbolikę będącą w świecie "zachodnim", czyli w kręgach chrześcijańskich. Ale dobrze - przejdźmy do tej czerni. Oczywiście nie będzie chyba niespodzianki jeśli powiem, że oznacza chociażby elegancję - w końcu wiele osób (w tym ja) wychodzi z założenia, że czarny pasuje na każdą okazję, dodaje powagi, ale także jest symbolem trwałości i poniekąd tajemniczości... Oczywiście w chrześcijaństwie kojarzony również z żałobą po stracie bliskiej osoby. Tak czy siak, ta barwa zawsze będzie kojarzyć mi się głównie z tą elegancją, z twierdzeniem, że "nie wiem, co na siebie włożyć, ubiorę coś czarnego."
   Dlaczego lubię czerń? No właśnie z wyżej wymienionych powodów: dodaje nutkę tajemniczości oraz nieważne co do niego założymy, nigdy z niczym nie będzie się gryzł. Oczywiście jeśli chodzi o ten kolor, głównie stosuję go w kwestii ubrań. Spodnie, kurtki, buty, torebki - to chyba rzeczy, które lubię mieć uniwersalne, bym mogła do nich założyć coś, co je ożywi. Np. połączenie czarnej kurtki z jaśniejszym szalem - czemu nie. Mimo wszystko, również jeśli chodzi o bardziej kosmetyczne rzeczy, to czarny sprawdza się doskonale oczywiście jako eye-liner, ale też lakier do paznokci (chociaż ostatnimi czasy unikam ciemniejszych barw, a kieruję się ku jakimś jaśniejszym: beż, pudrowy róż, a nawet i biały).
   Oczywiście nie wyobrażam sobie także przesadzania z nim, chociaż... zdarzało się, że ktoś pytał "dziewczyno, idziesz na imprezę czy na pogrzeb?" - co akurat jest kiepskim żartem, ale nic dziwnego, skoro potrafiłam ubrać się powiedzmy w czarną sukienkę, czarną kurtkę, czarne trampki... Jednak myślę, że tej barwy na pewno nie potrafiłabym zaakceptować jako koloru jakiejś (choćby tylko jednej) ściany w swoim pokoju, a wiem, że są ludzie, którzy mają już bzika na punkcie czerni i decydują się ją wprowadzić w każdą sferę swojego życia. To samo tyczy się dodatków - zarówno związanych z ubraniami, ale także z innymi rzeczami, jak wspomniane wyżej akcesoria kuchenne, bądź cokolwiek - świecie i tak dalej - raczej nie dla mnie zbyt dużo czerni w domu.
    Tak czy siak, czerń nadal pozostaje moim ulubionym kolorem, zaraziłam się nim gdzieś w okresie liceum, może też pod wpływem mocniejszej muzyki (chociaż nie mam pojęcia czy to był naprawdę powód) i nadal będę trzymać się wersji, że dobrze jest mieć coś czarnego, bo jest uniwersalny, pasuje do wszystkiego i niesie ze sobą nutkę tajemniczej elegancji.

2. Skoro czerń, to i biel

     Z czym od razu kojarzy Wam się biała barwa? Mi osobiście z czymś delikatnym, niewinnym... I tak właśnie jest. Jeśli by się zabrać za sprawdzanie znaczenia tego koloru, to znajdziemy informacje, że to symbol czystości, niewinności, ale także kojarzony jest z prawdomównością oraz dobrem. No cóż, być może znajduje się w tym trochę prawdy, biały to zresztą podobnie jak czerń, kolor naprawdę uniwersalny, pasujący do wszystkiego i niosący (przynajmniej dla mnie) jakąś harmonię jeśli chodzi np. o akcesoria wyposażenia domu.
     Lubię biel, jak i ogólnie jaśniejsze barwy (czasami beżowy czy pudrowy róż się znajdzie), chociaż jeśli chodzi o ubrania, nie za często... Wynika to głównie z faktu, że mam jasną karnację, stąd w połączeniu z bielą, no cóż, wyglądam jeszcze bardziej blado. Tak czy siak, biel naprawdę mi się podoba i zdecydowanie lubię ją w dodatkach - świece zapachowe, zresztą jaśniejsze odcienie często wiążą się z moją ukochaną, waniliową nutą, kubkach - w których to piję swoją ulubioną kawę (chociaż na cały listopad mam ją z głowy ze względu na wzięcie udziału w wyzwaniu, ale o tym więcej innym razem ;D) i tym podobnie. Zresztą najczęściej ściany w domu, jeśli nie lubimy eksperymentować z kolorami, pozostają białe, więc jak widać - to barwa uniwersalna, nieco neutralna, ale naprawdę mająca to "coś".
    Oczywiście nie można też przesadzić z tą bielą, podobnie jak z czernią, głównie jeśli chodzi o ubrania. W końcu być od stóp do głów w tej barwie? No cóż, jak dla mnie byłoby to lekko niepraktyczne, ale z drugiej strony - co kto lubi. Tak czy siak, jak napisałam wyżej - lubię tą barwę za to, że naprawdę kojarzy mi się z jakąś delikatnością, harmonią... Nawet przyjaciółka zaraziła mnie już białym lakierem do paznokci, więc wiedzcie, że coś się dzieje!

3. Czerwień - idealna + inne jej odcienie

    Czytając sobie znaczenie tego koloru, nic dziwnego, że naprawdę go lubię... W końcu oznacza chociażby działanie, energię, chęć przygód, a także jest symbolem życia i... uwaga, uwaga: sprzecznych, skrajnych emocji, czyli czegoś co dla mnie i mojego wiecznego "chaosu" zarówno myśli jak i innych spraw jest idealne. To tak drogą lekkiego żartu odnośnie mnie samej, chociaż wiem, wiem, mam kiepskie poczucie humoru ;D. Oczywiście znaczeń koloru czerwonego jest mnóstwo, w zależności od kontekstu, może on być wiązany także z rewolucją czy też wykorzystywaniem go przez instytucje charytatywne. No cóż, są też i mało pozytywne znaczenia tej barwy, ale... nie chcę gorszyć innych. ;) Tak czy siak, czerwień ma coś w sobie, zdecydowanie.
     Dlaczego lubię tą barwę? Po części napisałam wyżej, ale to nie wszystko. Myślę, że w jakiś sposób dodaje mi pewności siebie. Poważnie. Rzuca się w oczy, a to znak, że nie mogę przejść jak szara myszka w jakimś miejscu, co z kolei sprawia, że włączam swój tryb "być pewną siebie i swoich celów, które chcę osiągnąć w życiu, a nie zrobię tego jeśli będę wiecznie chować się za kurtyną nieśmiałości." Stąd jeśli chodzi o temat mody, czerwień najczęściej króluje u mnie... jako buty. Jakby tak spojrzeć mam parę par w tym kolorze - zarówno trampek, jak i szpilek, botek. Poza tym koszula w czerwono - czarną kratkę należy do moich ulubionych, jak i dodatki (bransoletki) tej barwy są świetne. Nie wspominając już o lakierze do paznokci - czerwień, kobieca, przykuwająca wzrok, zdecydowanie idealna na paznokcie.
    Oczywiście kolor ten wykorzystuję czasami przy zakupie jakiś dodatków do domu/mieszkania studenckiego: wspominane wszędzie świece, lampka, jakieś pudła w których przechowuję swoje rzeczy i tym podobne. Nie lubię jednak przesadzać też z tą barwą gdyż na dłuższą metę może ona razić, męczyć wzrok jak i... lekko wzbudzać agresywne odruchy (no co, w końcu symbol walki i rewolucji!). Nie zmienia to jednak faktu, że czerwień - idealna. Chociaż, jak widać w tytule, lubię także inne jej odcienie i tutaj ma na myśli bordo. Piękny kolor, który coraz częściej można u mnie zobaczyć. Nie aż tak jaskrawy, a mający coś w sobie.

4. Niebieski - pełen spokoju

    O tak, zdecydowanie kiedy widzę niebieską barwę, czuję jakiś wewnętrzny spokój. Takie też jest jedno ze znaczeń błękitu. Może być także symbolem stabilności, lojalności oraz poczucia bezpieczeństwa, a także... przyjaźni. Myślę, że coś w tym jest. Jak widzi się niebieski, czuje się wspomniany już przeze mnie spokój, ale także bije od tego koloru jakaś wewnętrzna szczerość, stąd łatwiej jest nam zaufać osobie, która ma np. błękitny kolor oczu czy również lubi tą barwę.
   Niebieski kojarzy mi się także z dżinsem - w końcu jego odcień podchodzi pod różne kolory niebieskiego, a materiał ten bardzo lubię, oj bardzo. Oczywiście dżinsowe spodnie ma chyba każdy z nas, ale  sama uwielbiam też koszule, żakiety czy nawet i sukienki zrobione z tego materiału. Jednak poza tym, niebieski czasami można spotkać u mnie w dodatkach - jego odcienie towarzyszą mi w postaci szali czy niektórych bluzek. A na paznokciach - to już tym bardziej, zresztą uwielbiam malować paznokcie, więc sporo tych różnych barw lakierów można znaleźć w mojej szufladzie... ;D
     Podoba mi się wykorzystanie tej barwy również jeśli chodzi o kolor ścian w mieszkaniu. Z jednej strony są nieco zimne, ale z drugiej wprowadzają właśnie tą harmonię. Zresztą sama w domu rodzinnym, w swoim pokoju mam meble koloru niebieskiego wybrane spory czas temu, kiedy pewnie jeszcze byłam w szkole podstawowej, a które nadal bardzo mi się podobają i sprawiają, że chętnie przebywałabym tam jak najdłużej (a teraz niestety robię to tylko w weekendy i dłuższe święta/ferie/wakacje).
   Tak więc osobiście uważam, że niebieski jak i wszelkie jego odcienie - od jasnego błękitu poprzez szafirowy czy ciemny granat, są naprawdę ładne i przywołujące to uczucie spokoju. Poza tym sprawdzają się jako ubrania, jak i akcesoria różnego rodzaju - same plusy.

5. Zieleń - w końcu kolor nadziei

   Hmm, zastanawiałam się jaki kolor jeszcze tutaj opisać, bo mam w sumie parę, które lubię, a lista ma tylko pięć pozycji, jednak ostatecznie postawiłam na zieleń - w końcu jest to kolor nadziei, której tak często sama potrzebuję. Kojarzy się także z harmonią, życiem, naturą czy zadowoleniem. Oczywiście znajdą się i negatywne aspekty tej barwy, ale skoro jest jedną z moich ulubionych, to raczej staram się pokazać ją od tej dobrej strony.
    Dlaczego zieleń? Mam zielone oczy. Tak, właśnie i uważam (wiem, że zabrzmi to nieskromnie), że są naprawdę ładne, poza tym chyba najbardziej lubię w swojej urodzie właśnie oczy. Poza tym ta barwa niesie ze sobą tą wspomnianą harmonię i nadzieję. Uspokaja, zdecydowanie. W końcu nie na darmo mówi się, że po długiej pracy przed ekranem laptopa najlepiej jest przez chwilę patrzeć na coś w odcieniach zieleni. Poza tym - natura, a więc i witalność, radość życia. O tak, zieleń nastraja pozytywnie, więc być może dlatego ją lubię. W końcu komuś o melancholijnej duszy, przyda się od czasu do czasu dawka bardziej pozytywnej energii. Chociaż wbrew pozorom gdyby spojrzeć do mojej szafy, nie znajdzie się wielu ubrań w tym odcieniu. Mam co prawda kurtkę, ale jest to już zgaszona zieleń, jednak bardzo ją lubię. Chyba preferuję po prostu ten kolor jako dodatki - chociażby jeden z moich kubków, który właśnie stoi sobie na biurku, jakieś pudełko, w którym trzymam swoją ulubioną biżuterię czy też wzór na firance, jaką mam przed oczyma... O tak, zieleń jest ładna.
     Mimo wszystko tak sobie myślę, że chyba ożywię nieco swoją szafę, no bo ileż można mieć głównie ciemnych (dokładniej w sumie to patrz: punkt pierwszy) ubrań. Pora postawić na coś, co rozjaśni, jednocześnie sprawi, że okiełzna się moja nieco burzliwa momentami natura (w końcu wspomniana harmonia płynąca z tej barwy).

     To już wszystko jeśli chodzi o dzisiejszą, nieco krótką, może banalną, ale mam nadzieję, że również ciekawą, piątkę ulubieńców. Tak sobie myślę, że spokojnie mogłabym jeszcze gdzieś wcisnąć chociażby fioletową barwę, którą swego czasu lubiłam jeszcze bardziej niż teraz, ale skoro obecnie to się nieco zmieniło, to jednak ta piątka jest naprawdę adekwatna co do moich gustów jeśli chodzi o kolory.  Być może znaleźliście jakieś wspólne cechy ze mną bądź też dowiedzieliście się więcej o znaczeniach danej barwy, bo wcześniej nawet nie zwracaliście na to uwagi? Tego nie wiem, ale jeśli tylko chcecie sami możecie mi o tym powiedzieć, piszcie - chętnie poczytam, a także włączę się do dalszych dyskusji.
      Niedługo znów postaram się coś tutaj napisać. Właściwie to parę dni temu zrobiłam sobie nocny maraton filmowy (aż sama w to nie wierzę, że ja, ta, która rzekomo nie lubi samotnie oglądać filmów, noc spędziła przed ekranem), więc wpadł mi do głowy pomysł na nowy dział... Oczywiście dość łatwo się domyślić, że chodzi mi tutaj głównie o recenzje filmów przeze mnie obejrzanych. Myślę zatem, że skoro powstał już pomysł, to pewnie zostanie niebawem wcielony w życie. Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

5 komentarze

  1. Zdecydowania zgodzę się co do czerni, można ją łączyć z czym dusza zapragnie, a i tak zwykle prezentuje się bardzo dobrze :) Niby banalne kolory, a post ciekawy i co najważniejszy przedstawia Twoje spojrzenie na te barwy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I kolejny super post. :) Zapraszam do siebie na nowy post :)
    http://przemekadamczyk.blogspot.com/2014/11/blog-post.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Temat bardzo nietypowy, ale że tak powiem na czasie. Każdy z nas ma swoje ulubione kolory

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do LBA, jeśli masz ochotę to na moim blogu pojawiły się już pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też zdecydowanie najbardziej lubię czerń, chociaż nie pogardzam również szarym i ostatnio bardzo mnie ciągnie w stronę intensywnych fioletów. ;)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy