"Zacznij od nowa. Nie jesteś kalendarzem..." - czyli interpretacja tekstu pewnego utworu.

23:20

     Na samym początku chciałabym Wam podziękować, czytelnicy, za to, że jesteście, bo gdyby Was tutaj nie było, to jednak te 10000 wyświetleń ot tak samo by się nie pojawiło. Co prawda, blog mam już spory czas, jednak dopiero od tego roku wzięłam się za porządne hm, rozpowszechnianie go i próbę odnajdywania coraz to nowszych osób, które chciałaby czytać ten mój "chaos myśli". Tak czy siak, cieszę się, że jednak to miejsce się rozwija, a sama przez ponad półtora roku nie tracę zapału do pisania, szkoda tylko, że nie zawsze mam możliwość robienia tego częściej niż powiedzmy dwa razy w tygodniu. No nic. Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że nadal będziecie mnie odwiedzać, czytać, dyskutować. To bardzo motywujące! 
   Czas goni nieubłaganie ze wszystkim. Próbuję pogodzić mnóstwo rzeczy na raz, a ostatecznie kończy się na tym, że czegoś nie zdążę zrobić, bo po prostu padam, sen sprawia, że nie daję rady. Tak było chociażby wczoraj - mnóstwo planów do zrobienia, ostatecznie zmęczenie okazało się silniejsze. Jednak dzisiaj wracam z nową porcją energii, a właściwie to trzymania się zasady, że "nie dam się, choćbym miała siedzieć do rana, ogarnę to, co sobie zaplanowałam". Jedną z tych rzeczy oczywiście był nowy wpis na blogu, stąd dzisiaj chciałabym znów zabrać Was w świat muzyki, dokonując interpretacji tekstu pewnego utworu, który jest jednym z moich ulubionych i nawet robi za dźwięk sygnału w moim telefonie. Stąd do teraz nie wiem, dlaczego wcześniej nie pomyślałam, żeby spróbować odczytać, co też autorka tekstu miała na myśli. Jednak nigdy nie jest na nic za późno, zatem przechodzę już do konkretów... Utwór, o jakim mówię to "Begin again" autorstwa Measure. Być może ktoś go kojarzy, być może nie jest on aż tak znany... Właściwie to osobiście dowiedziałam się o nim przypadkiem, dzięki temu, iż oglądam pewien serial, a w nim mnóstwo jest takich mało znanych, a świetnych kawałków. Jednak by już nie przedłużać tego wstępu, przejdę do pierwszego fragmentu.


"Wake up
To sun
Cause morning
Does come"

"Obudź się
Dla słońca
Bo poranek
Nadchodzi"

     Tak, wiem, wiem, mogłoby się wydawać, że co ja chcę wynieść z tych zaledwie paru słów, a wbrew pozorom - da się i to naprawdę sporo. Autorka tekstu kieruje swoje słowa do "kogoś" i można je odczytywać jako apel do słuchaczy, każdego z nas, kto postanowi poświęcić te ponad cztery minuty na przesłuchanie tego utworu. Sugeruje, byśmy obudzili się, wstali z łóżka, chociażby dla słońca, nieważne czy jest widocznie na niebie, czy też ukryte gdzieś za ciemnymi chmurami - ono istnieje i rozświetla nasze dni. Nadchodzi poranek, stąd nie ma znaczenia jak bardzo nie chce nam się wstać, bo kolejny dzień znów obfituje w mnóstwo obowiązków - to jest to nieuniknione... Stąd nie róbmy tego z przymusu, a po prostu z pozytywnym myśleniem, że to wcale nie musi być znów dzień pełen jedynie wspomnianych obowiązków, a jeśli tylko chcemy - sami możemy go rozjaśnić.
      Proste słowa, a tak wiele z nich można wynieść, czyż nie? Zastanówmy się ilekroć się zdarzało, że przychodził taki czas, kiedy mieliśmy wszystkiego dość. Najchętniej całe dnie spędzilibyśmy pod ciepłą kołderką, z dala od wszelkich naszych zobowiązań, z dala od innych ludzi... Gubiliśmy gdzieś to pozytywne myślenia, zapał do tego, by zmienić rutynę w naszym życiu. Stąd, kiedy znów pojawi się ta, można by rzec, że "chandra" - nie dajmy się jej. Po prostu wstańmy, dla słońca - którym może być wszystko, jak choćby uśmiech drugiego człowieka. Wstańmy i pokażmy przeciwnościom losu, że potrafimy i nie damy się złamać, a tej monotonii dni dodamy nieco blasku!

"If all you can rely on is
The feel of your feet on the wet floor. 
If all you can depend on is all movement gives you some direction 
then..."

"Jeśli wszystko na czym możesz polegać 
To uczucie mokrej podłogi pod stopami 
Skoro wszystko może zależeć od ruchu, to "wszystko"
nadaje ci pewien kierunek, wtedy..."

     Zastanawiałam się nad tym, by połączyć ten fragment już z refrenem, bo to "wtedy" na końcu ostatniego wersu jest takim przejściem do kolejnych słów, jednak stwierdziłam ostatecznie, że to rozdzielę. Stąd, jeśli by się skupić na tym fragmencie, co takiego można z niego wynieść? Autorka przywołuje pewne sytuacje, w których my, ludzie, czujemy się gorzej bądź wydaje nam się, że wszystko zależy od innych czynników, a nie od nas samych. Fragment: "Jeśli wszystko na czym możesz polegać, to uczucie mokrej podłogi pod stopami" jest przenośnią do tych własnie gorszych dni, kiedy mamy wrażenie, że już na niczym nie możemy polegać i jeden błędny ruch sprawi, że runiemy na ten mokrej podłodze - czyli wszelkie nasze plany rozsypią się w mgnieniu oka... Tak samo to "wszystko", co nadaje nam kierunek - to tylko nasz ludzki wymysł, gdyż w refrenie, jaki zaraz przytoczę, autorka wyjaśnia dlaczego to nie inne czynniki wpływają na nasze życie, lecz my sami oddziałujemy na nie poprzez własne decyzje, wszelkie wybory: te lepszy czy też gorsze.
     No co tutaj dużo dodawać - podobnie jak w pierwszym fragmencie - czasami mamy gorsze dni, myślimy sobie, że tak naprawdę już na niczym nie możemy polegać, że wszystko się rozsypuje, nic nie idzie tak jak powinno. Jesteśmy sfrustrowani, mając wrażenie, że cały świat obraca się przeciwko nam, a w rzeczywistości musimy jakoś przeciwstawić się tym wszelkim niepowodzeniom, i jakoś "wysuszyć" tą podłogę...

"Begin again
You're no calendar
You're no concrete plan 
Begin again 
Don't waste your time waiting for someone to tell you that."

"Zacznij od nowa
Nie jesteś kalendarzem 
Ani konkretnym planem 
Zacznij od nowa
Nie marnuj swojego czasu czekając na kogoś kto powie Ci, kiedy..."

     Tak jak pisałam wyżej - w refrenie praktycznie wyjaśnia się dlaczego chciałam powiązać go z wcześniejszą zwrotką. Nawet kiedy wszystko idzie źle, możemy zacząć od nowa - tak apeluje do nas autorka tekstu. W końcu nie jesteśmy kalendarzem czy konkretnym planem, który musi pozostać niezmienny i ciągle być na czas. Sami decydujemy o swoim życiu, więc jeśli tkwimy w martwym punkcie i czujemy, że rutyna nas zabija... Zacznijmy od nowa. Sami, bez doradców, bo nie możemy marnować swojego czasu "czekając na kogoś, kto powie Ci, kiedy..." - no właśnie, co takiego nam powie? Kiedy coś zmienić! Sami możemy to zrobić w dowolnym momencie swojego życia, oczywiście z głową i czyniąc lepszym to, co wysysa z nas całą energię, a nie zmieniając czegoś, bo taka jest jedynie nasza zachcianka. Tak czy siak, przesłanie jest to samo: nie czekaj, aż pojawi się w Twoim życiu to wymarzone słońce, a sam/sama przepędź czarne chmury, bo dasz radę. Wystarczy tylko odpowiednio się postarać.
     Uwielbiam ten fragment, naprawdę. Jakoś motywuje mnie do działania wtedy, gdy faktycznie wszystko zaczyna się sypać. Zdaję sobie wtedy sprawę, że nie jestem tym konkretnym planem, że nie zawsze wszystko musi pójść mi idealnie, ale grunt to jakoś się z tego pozbierać (chociaż bywa ciężko zważywszy na moje skłonności ku zbyt dużemu analizowaniu wszystkiego). Zacząć od nowa - z pozytywnym myśleniem, z nowym zapałem do swoich obowiązków, nie traktując ich jedynie jako coś uciążliwego (chociaż z reguły takie są, przyznaję). Spróbować znaleźć czas na wszystko: to, co muszę zrobić i to, co zrobię, bo lubię. Więc - nie marnujmy czasu, a działajmy by uczynić nasze życie szczęśliwym. 

"So move around your furniture 
Or put it all out the curve
And drive away to something new
Yeah, watch the skylight sink behind you and..."

"Więc zrób przemeblowanie
Albo wszystko rozmieść krzywo
I wyjedź za czymś nowym 
Tak, oglądaj za sobą ginące w oczach świetliki i..."

   Przed tym fragmentem pojawia się co prawda ta sama zwrotka co na początku, tyle, że ze zmienionym ostatnim wersem ("does come" na "still comes"), jednak myślę, że jej sens jest taki sam, tyle, byśmy po prostu wstali dla tego słońca, bo poranek nadal trwa, nadal możemy przezwyciężyć swoje słabości... 
     Natomiast już w następnym (cytowanym wyżej) fragmencie, widać już zdecydowanie ten apel, by coś zmienić. Autorka radzi, byśmy zrobili przemeblowanie - czyli poukładali swoje życie inaczej, tak, jak nam to odpowiada, sprawi nam prawdziwe szczęście. Możemy też całkowicie pogrążyć się w chaosie (przypomnieć sobie to, co robiliśmy wcześniej, rozważyć wszelkie relacje jakie miały miejsce i tym podobnie), który później powinniśmy zostawić i poszukać czegoś nowego... Czyli jednym słowem: zmiany, ciągłe zmiany. Najważniejsze by właśnie patrząc wstecz zobaczyć, że zostawiamy "dawne" życie, bądź po prostu te chwile, które nas przytłaczały, gdzieś daleko w tyle i zmieniamy to na coś lepszego. Najważniejsze to nie poddać się tej monotonii, apatii do wszystkiego wokół, a z tym walczyć, tak coś zmienić, by wyszło z tego coś dobrego.
    Myślę, że przesłanie samo w sobie podobne co do refrenu, więc już od siebie nie mam zbyt wiele do dodania. Jeśli po prostu czujecie, że coś w danej chwili Was przytłacza, zmieńcie to, bo jeśli za parę lat uświadomicie sobie, że powinniście już dawno zrobić daną rzecz inaczej, by coś zmienić, nikt nie odda Wam już tego straconego czasu. Choć może nie będzie za późno, w końcu "nie jesteśmy kalendarzami", to jednak najlepiej przemyśleć od razu, czy pewne rzeczy są warte zachodu, czy jednak powinniśmy je zmienić na coś innego, być może bardziej trafnego. 

"Begin again 
Cause walking outdoors only works if you tell you when
Begin again
And quit looking backwards and know where you have been 
Begin again
You're no calendar
You're no concrete plan 
Begin again
Don't waste your time 
Cause no one's gonna tell you when

Wake up."

"Zacznij od nowa
Ponieważ spacerowanie na wolnym powietrzu działa 
tylko jeśli im pokażesz...
Zacznij od nowa
Przestań oglądać się za siebie, a wiesz gdzieś byłeś 
Zacznij od nowa
Nie jesteś kalendarzem
Nie jesteś konkretnym planem 
Zacznij jeszcze raz
Nie trać swojego czasu
Bo nikt nie powie ci kiedy

Obudź się."

     To już ostatni fragment, który, wydaje mi się, że oddaje sens całości utworu. Po prostu - zacznij od nowa, bo tylko wtedy poczujesz się wolnym: od rzeczy, które Cię ograniczają, może od ludzi - którzy wysysają z Ciebie życie, sprawiają, że nadal nie potrafisz uwolnić się od jakichkolwiek toksycznych znajomości. Zawsze jednak jest możliwość by to zmienić, a wszystko zależy od nas samych... Ważne aby, jak autorka podkreśla, nie oglądać się za siebie - byliśmy gdzieś, w danym miejscu naszego życia, ale to czas przeszły, a zbyt długie analizowanie tego niczego już nie zmieni, a jedynie nadal będzie trzymać nas na uwięzi. Odetnijmy się od tego i zacznijmy jeszcze raz. 
     Świetne zakończenie, jak i cały utwór, ale chciałabym tutaj zwrócić uwagę na ostatnie dwa słowa: "obudź się". Tylko tyle, bądź aż tyle, co zamyka całość tej piosenki. Musimy obudzić się z tego snu, a być może często koszmaru i po prostu je zmienić nie czekając na innych. To nasze życie i my decydujemy jak chcemy je przeżyć. Nikt nie może mówić nam co jest dla nas najlepsze, bo nikt nie odda nam później tych chwil, w których się męczyliśmy, bo coś szło nie tak lub dana relacja nie było taką o jakiej marzyliśmy. Więc po prostu się obudźmy, z pozytywnym myśleniem idźmy do przodu i nie marnujmy niczego, bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas czeka, więc... czerpmy z życia jak najwięcej! 

     Tym oto akcentem, przechodzę powoli do końca dzisiejszego wpisu, czując się tak świetnie, że dałam radę go tutaj stworzyć mimo tak wielu obowiązków. I też sama muszę się dostosować do tych rad autorki tego utworu, jak i swoich własnych, dodawanych po interpretacji każdego fragmentu... Tak, muszę i dam radę - przestanę oglądać się za siebie i ciągle analizować wszystko, a po prostu pójdę do przodu i zacznę od nowa. 
       Oczywiście tradycyjnie wstawiam utwór do przesłuchania, mając nadzieję, że Wam się spodoba. Natomiast niebawem znów postaram się coś tutaj napisać, jednak nic nie obiecuję, bo nastał cięższy okres, jak i weekend zapowiada się dość hm, pracowicie, że tak powiem. Jednak - będę robić co w mojej mocy. Trzymajcie się!



Tekst i tłumaczenie znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

2 komentarze

  1. Ta piosenka to życie, zgadzam się.
    + Znowu błąd razem/osobno, aż mi zaczyna być siebie żal. XD

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog, na pewno będę odwiedzała ;)
    zapraszam, dopiero zaczynam http://carooooooline.blogspot.com/
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy