,

Muzyka poważna - czyli coś, co wprowadza mnie w stan wyciszenia...

18:30

  Uwielbiam ten moment, gdy mogę w końcu, po ciężkim tygodniu pełnym przeróżnych obowiązków, na chwilę się zatrzymać. Po prostu usiąść w swoim własnym (tak, dokładnie, nie tym krakowskim) pokoju, za oknem mając już pierwszy śnieg (zastał mnie po powrocie do domu), przed sobą kubek gorącej, pysznej herbaty, a w ręku książkę. Cudownie jest tak prze moment nie myśleć o obowiązkach jakie czekają w kolejnym tygodniu, a po prostu poddać się chwili relaksu. Zdecydowanie to lubię. Stąd - dopełnić ten świetny dzisiaj stan może jedynie nowy wpis na blogu. Właściwie to zastanawiałam się o czym by tutaj napisać i ani nie mam za bardzo humoru typu "sfrustrowana A. musi wylać swoje przemyślenia", ani też nie chcę po raz trzeci w ostatnim czasie dokonywać recenzji jakiejś książki, a mimo że mam parę ciekawych utworów do interpretacji to jednak zostawię sobie to na następny raz...
     Tak więc dzisiaj może będzie poniekąd o muzyce, ale jednocześnie chciałabym przenieść w Was na chwilę w taki świat emocji...
Pomyślcie sobie - wsłuchujecie się utwór, gdzie liczy się jedynie dźwięk fortepianu. Nie ma słów, żadnego tekstu, a mimo wszystko nagle w waszej głowie przewija się tysiące obrazów. Każde uderzenie o klawisz przez tego artystę sprawia, że utwór staje się coraz piękniejszy. Na początku spokojnie wsłuchujecie się w ten dźwięk, który wywołuje w waszych myślach pojawienie się pierwszych obrazów. Wyobraźnia zaczyna działać i albo przywraca wspomnienia, które są dla Was niezwykle ważne, albo tworzy sobie po prostu kolejną, mało realną, ale jakże wspaniałą historię - w końcu czemu by nie marzyć? Tego raczej nikt nam nie zabroni... Wy skupiacie się na sobie, swoich przemyśleniach, a muzyka płynie dalej i dalej, stając się coraz silniejszą, chcąc przejść jakby do punktu kulminacyjnego, kiedy to emocje targają już Wami w ogromny sposób... Ale nie tylko fortepian może sprawić coś takiego. Wyobraźmy sobie skrzypce - instrument muzyczny, który stanowi jedno z marzeń wielu osób, ich dźwięk również wywołuje mnóstwo emocji, kto z nas nie zna chociażby "Czterech pór roku" Anotonio Vivladiego? Coś niezwykłego i tak idealnie wpisującego się w te własnie tytułowe pory roku, że aż mogłabym słuchać tego bez końca... Jeszcze mnóstwo innych takich instrumentów muzycznych wprowadzających nas w niejaki rodzaj transu można by wymieniać np. wiolonczela, a jeszcze w połączeniu z mocniejszym brzmieniem dla mnie stanowi miód dla uszu (chociażby zespół Apocalyptica słynie z takiej mieszanki). Jednym słowem to, co zwiemy potocznie muzyką klasyczną czy też może lepiej to ujmując: poważną, dla wielu ludzi wydającą się czymś nudnym, dla mnie jest idealna zwłaszcza na takie jesienne/zimowe wieczory. Pomaga mi się wyciszyć, czasami sprawi, że co prawda wrócą do mnie jakieś wspomnienia, ale przyznam szczerze, że wyrzucenie z siebie pewnych emocji raz na jakiś czas jest czymś dobrym.
      Szczególnie jednak zwracam uwagę na tą współczesną muzykę poważną, właściwie to kiedyś już pisałam artykuł, a było to na samym początku działania bloga, o jednym z twórców, który to swoją grą wzbudza we mnie takie emocje, że mogę wcisnąć replay setny raz a nadal mi się to nie znudzi (jeśli chcecie przeczytać tamten wpis wystarczy kliknąć: tutaj). Głównie trafiają do mnie właśnie utwory związane z fortepianem. Może dlatego, że gdzieś we mnie zawsze tliło się takie pragnienie by nauczyć się gry na tym instrumencie, niestety nie udało mi się tego urzeczywistnić i myślę, że teraz to nie miałoby większego sensu. Co prawda wiem, że sama często powtarzam, iż nigdy nie jest za późno na to, by zmienić coś w swoim życiu bądź też dodać do niego jakąś nową nutkę doświadczeń, ale myślę, że wolę jednak skupić się już na swojej matematyce, mnóstwie innych, dodatkowych rzeczy jak chociażby obecnie dwa kursy, no i oczywiście pisaniu, bo tyle mam pomysłów w głowie na nowe opowiadania, a ten czas ucieka mi w szybkim tempie i nie zawsze mogę zrealizować te swoje wizje. Wracając jednak to tej wspaniałej muzyki poważnej... Ma w sobie magię, coś, co sprawia, że chce się jej słuchać i słuchać. Oczywiście może nie każdego dnia, bo jednak nadal lubuję się w tych mocniejszych brzmieniach, ale przychodzą takie chwile, że jak wspomniałam już wyżej, ten rodzaj muzyki mnie uspokaja, sprawia, że czuję się zrelaksowana, emocje ze mnie wychodzą i mogę przenieść się w pewnego rodzaju stan wyciszenia. Dlatego też dzisiaj, kiedy już wprowadzałam Was w ten artykuł, w tle włączyłam sobie utwory jednego z pianistów i kompozytorów współczesnych, który może nie jest aż tak znany - a szkoda, bo tworzy utwory naprawdę piękne. Chciałabym więc Was nieco wprowadzić w twórczość tego artysty albo chociaż pokazać, że ktoś taki istnieje i to, co wychodzi spod jego palców uderzających o klawisze fortepianu jest piękne i naprawdę emocjonalne.
     O kim więc mowa? Otóż - Ludovico Einaudi. To włoski pianista oraz kompozytor. Rozpoczął swoją naukę w Conservatorio Verdi w Milanie, a początki kariery wiązały się właśnie z muzyką typowo klasyczną. Jednak z czasem zaczął wprowadzać do swojej twórczości również inne style takie jak pop, rock czy muzykę folkową. Skomponował również utwory do wielu filmów oraz ich zwiastunów, m.in. do "Nietykalnych", "Jestem jaki jestem" czy "Doktor Zhivago". Jeśli spojrzeć by na jego albumy to od roku 1998 powstało ich jedenaście, z czego ostatni pojawił się w 2013 r. i jest połączeniem pianina oraz elektroniki. Myślę, że o wiele więcej sami możecie dowiedzieć się wpisując po prostu w słynnej wyszukiwarce "google" imię i nazwisko tego artysty. Jedno jest pewne - ta muzyka wprowadza we wspomniany już "trans" i sprawia, że można na chwilę zapomnieć o rzeczywistości przenosząc się w swój własny świat. Sama zetknęłam się z nim całkowicie przypadkiem i od razu pokochałam utwór jaki znalazłam, a po nim przyszła pora na kolejne i kolejne... I tak sobie ich słucham od czasu do czasu, w wieczory właśnie takie jak ten, gdzie zamiast teraz być może na jakiejś imprezie, bo w końcu tzw. Andrzejki, robię sobie raczej "domówkę" z książką, muzyką, blogiem i własnymi myślami. I właściwie wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie!
     Nie wiem czy Wy, czytelnicy, jesteście fanami muzyki poważnej, a może jeśli tak - to podzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami oraz ulubionymi artystami? Jeśli jednak za nią nie przepadacie, również ciekawi mnie dlaczego - bo to nudne? A może po prostu nigdy nie spróbowaliście dłużej zasłuchać się w dany utwór? Tak czy siak, zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Ludovico Einaudi, którego jedną z kompozycji wstawię poniżej i jest to ta, dzięki której dowiedziałam się, że ktoś taki w ogóle istnieje i w jakiej to oczywiście od razu się zakochałam - niezwykle wywołuje we mnie emocje, a ostatecznie uspokaja. Idealna.
    Mam nadzieję, że całkiem miło czytało się to, co próbowałam dzisiaj Wam przekazać. Natomiast niedługo znów postaram się coś tutaj napisać, może skieruję się ku jakiejś interpretacji bądź też dokonam recenzji czytanej aktualnie przeze mnie książki? Zobaczymy. Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

4 komentarze

  1. Hmm, nie byłem nigdy zwolennikiem piosenek bez słów, ale... przekonałaś mnie. Gratuluję :)
    Cudna notka! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzę, że profil Twojego bloga jest bardzo podobny do mojego (też mieszasz tutaj wszystko co tylko się da...)! Ja tam w muzyce najbardziej cenię sobie słowa, dlatego z rzeczy poważnych to co najwyżej operetki ;)

    Moje wersje klasyki:
    http://www.youtube.com/watch?v=0Rdg6GUv-wQ
    lub
    http://www.youtube.com/watch?v=5vqqkhKLQio

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dla relaksu słucham muzyki klasycznej. Czasem, kiedy nie jestem w stanie skupić się na książkach, włączam sobie Mozarta i łatwiej udaje mi się zebrać myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham muzykę! Ja lubię też taką muzykę brzdąca, czy jakoś tak ;) pajuka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy