,

"Dla ciebie wszystko" - czyli o pewnej historii miłosnej słów kilka...

18:25

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Dla ciebie wszystko
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Ocena: 5/6
Na samym początku tego postu chciałam zaznaczyć, że miałam w planie napisać coś wcześniej, jednak z przyczyn ode mnie niezależnych, nie miałam nawet głowy by cokolwiek tutaj naskrobać, o czasie już w ogóle nie wspominając. Generalnie rzecz biorąc, parę ostatnich dni było burzliwych, pełnych strachu, ale też szukających nadziei i tym samym wszystko wraca do normy - na szczęście, bo inaczej nie wiem, jakby to wszystko było, w jaki sposób bym się pozbierała... Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że w zaledwie chwili może nastąpić ryzyko, że stracimy bliską nam osobę, a wtedy ten strach, jaki się pojawia, jest większy niż wszystko i pozostaje czekanie na to, co będzie. Właściwie dopiero wtedy uświadamiamy sobie wiele rzeczy: począwszy od tego, jak nam na kimś zależy, poprzez uczucie, że nie zawsze byliśmy do końca w porządku dla kogoś, aż w końcu wręcz o jedynie trzymanie się nadziei, że wszystko będzie dobrze. Ten swego rodzaju koszmar minął, a Bóg dopomógł, że już jest w porządku i oby z każdym kolejnym dniem tak było. To tak drogą wstępu, częściowo wyjaśniając tą ponad tygodniową nieobecność na blogu, ale wracam, tym razem z recenzją pewnej książki.

Na początku muszę wytłumaczyć dlaczego wybrałam ją do tego postu. Okej, przyznaję, po prostu lubię tkliwe, miłosne historie. Czasami mam ochotę przeczytać coś, co wywoła we mnie mnóstwo uczuć: od śmiechu, poprzez zaskoczenie, aż w końcu całkowite wzruszenie się historią bohaterów. Taka już jestem, więc nic dziwnego, że nadrabiając zaległości książkowe, sięgnęłam po Sparksa. To nie znaczy, że jedynie romanse mnie interesują, oczywiście lubię także kryminały, powieści psychologiczne, jak i fantastykę, ale taka moja natura, że czasem te historie miłosne wręcz wołają mnie bym je wypożyczyła i spędziła z nimi popołudnie, bądź nawet i noc. A jeśli już decyduję się po nie sięgnąć, to póki co mistrzem w tej dziedzinie jest dla mnie wymieniony wyżej Nicholas Sparks. Lubię jego styl pisania, to, że nie każda historia ma "happy end", tym samym dając wiele do myślenia, ale także kiedy trzeba, to i radosne zakończenie się pojawi (i to najczęściej wtedy, gdy naprawdę czytając daną historię, wołam w myślach: tak, proszę, niech on nikogo nie uśmierca, niech będą szczęśliwi!). Stąd dzisiaj chciałabym dokonać recenzji ostatnio przeczytanej jego powieści, której tytuł to "Dla ciebie wszystko". Sięgnęłam po nią, bo prawdę mówiąc, jak już wyżej napisałam - chciałam spędzić dzień z historią stworzoną przez tego autora, a tak się złożyło, że tylko ta książka była wtedy w bibliotece (choć nawiasem mówiąc poluję na to, by mieć jakąś własną, w sumie tytuł już sobie wybrałam, teraz tylko kupić, ale to w swoim czasie). Głównymi bohaterami powieści wykreowanej przez Sparksa są Dawson i Amanda. Ta dwójka od młodych lat zakochuje się w sobie i planuje wspólne życie, jednak na przeszkodzie stoi im pochodzenie - mężczyzna to jeden z Cole'ów, o których mówi się, że to najgorszy, najbardziej mściwy ród w całym hrabstwie Palmico. Mimo że krewni Dawsona dopuszczali się wielu złych rzeczy, on sam był całkowicie inny, chcący zdobywać wiedzę, umiejętności, pracę, a przede wszystkim być szczęśliwy z jedyną kobietą swojego życia. Z kolei Amanda to córka Colier'ów, rodziny z przeciwnego bieguna społecznego, chcąca w przyszłości zostać nauczycielką. Te różnice społeczne, brak akceptacji ze strony otoczenia, a przede wszystkim swoich własnych rodzin sprawia, że ich drogi się rozchodzą. Po wielu latach spotykają się ponownie, a wszystko to związane jest z pogrzebem Tucka - pracodawcy i przyjaciela Dawsona z czasów życia w małym miasteczku Oriencie, a także, co dziwne, przyjaciela Amandy, u którego kobieta często bywała, zwierzając się ze swoich problemów. Gdy w końcu dochodzi do ich spotkania, zdają sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nigdy nie przestali być w sobie zakochani. Mężczyzna nie znalazł sobie nikogo, może też za sprawą paru wydarzeń z przeszłości, jak chociażby nieumyślne spowodowanie śmierci pewnego człowieka (którego "duch" też pełni w tej powieści pewną rolę), ale przede wszystkim dlatego, że zawsze myślał o Amandzie. Z kolei kobieta ułożyła sobie życie, miała męża, jednak borykającego się z alkoholizmem, jak i dzieci, które były dla niej wszystkim, a mimo to wspomnieniami często powracała do prawdziwej miłości swojego życia. Co wydarzy się podczas tych kilku wspólnie spędzonych przez nich dni? Jaką rolę w tym wszystkim odegrał, już zmarły, Tuck? Czy Amanda i Dawson będą w stanie zaryzykować naprawdę wiele, by być szczęśliwi? A może jednak ich drogi znowu się rozejdą, niosąc za sobą mnóstwo innych, nieszczęśliwych wydarzeń? O tym dowiecie się, jeżeli sięgniecie po "Dla ciebie wszystko" i zagłębicie się w tą historię, która naprawdę potrafi zmieniać uczucia czytelnika podczas przekładania kolejnych stron, wywołując ich całkowitą mieszaninę: radości, strachu, smutku... Wiem, że każdy ma swój własny gust i nie wszyscy przepadają za romansami, jednak czasami warto sięgnąć po coś innego niż dotychczas czytaliśmy, bo każdy kontakt z książką to niesamowita przygoda, kiedy wyobraźnia naprawdę mocno pracuje tworząc w głowie z czytanych literek niezwykłe obrazy. Moja osobista ocena tej książki jest oczywiście jak najbardziej na plus, zresztą, pisałam wyżej, że ciągnie mnie do romansów, a styl Sparksa poniekąd często stanowi dla mnie jakąś inspirację. Stąd też na zakończenie tej recenzji, jak to mam w zwyczaju, kilka cytatów z powyższej książki:
  • "Miłość to skomplikowana sprawa, jak samo życie. Nie sposób jej zrozumieć ani przewidzieć, jak się będzie rozwijać. Poza tym miłość pozostawia po sobie długi żal. Ten żal zaś budzi w człowieku pytania w rodzaju "co by było gdyby", na które nie ma odpowiedzi.
  • "Wspomnienia to dziwna rzecz. Czasami są całkiem realne, ale czasami stają się tym, czym chcemy by były."
  • "Nagle ogarnęło ją dziwne wrażenie, że wszystko, co przeżyli razem w przeszłości, stanowi  pierwsze rozdziały książki, której zakończenie jeszcze nie zostało napisane."
Mam nadzieję, że w jakiś sposób zachęciłam Was do sięgnięcia po tą powieść, gdyż naprawdę jest warta przeczytania, jeśli ktoś lubi historie miłosne, a jeśli nie, to może dzięki niej przekona się także do tego typu książek. Póki co, kończę ten post, jak i postaram się wkrótce znów coś tutaj napisać. Trzymajcie się!

Zdjęcie okładki znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

4 komentarze

  1. Twoja recenzja bardzo zachęca do przeczytania tej oto książki Sparksa. Powieść wydaje się być pełna miłości, ale także to wspomnienia o duchu nadaje mu nutki tajemniczości. Chyba przejdę się do biblioteki i poszukam tej książki!
    Pozdrawiam
    http://imitacja-sztuki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zachęciłam i naprawdę polecam, bo warto, jak już się zacznie ją czytać, to nie chce się jej odkładać ani na chwilę ;)

      Usuń
  2. Romanse nie są dla mnie ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w końcu każdy ma swój indywidualny gust. :)

      Usuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy