,

"Wielbiciel" - czyli pora na recenzję kryminału, gdzie ludzka psychika gra pierwsze skrzypce...

23:50

Autor: Charlotte Link
Tytuł: Wielbiciel
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 424
Ocena: 5/6
     Nie tak dawno, dokonałam recenzji pewnego thrillera autorstwa Harlana Cobena. Stwierdziłam, że i tym razem pokuszę się o pewien kryminał, lecz będący poniekąd (przynajmniej dla mnie) powieścią psychologiczną. Odpowiedź na pytanie, dlaczego uważam, że książka jaką dzisiaj chcę opisać, to jednocześnie trzymający w napięciu thriller, a także pełna analizy ludzkiej psychiki powieść, znajdziecie na pewno parę linijek niżej, natomiast na samym początku pasowałoby powiedzieć o jaką w ogóle książkę tym razem mi chodzi. Jest to "Wielbiciel" autorstwa Charlotte Link. 
     Muszę przyznać, że przeczytałam ją już jakiś czas temu i jest to jedyna powieść tej autorki, po jaką do tej pory sięgnęłam. Nie dlatego, że była nudna i nie miałam ochoty przeczytać czegoś więcej wywodzącego się spod jej pióra, a raczej z tego powodu, iż po prostu nie miałam później czasu by sięgać po jakieś książki, a gdy powrócił w te wakacje, skupiłam się bardziej na historiach miłosnych czy fantasy. Jednak nie mówię, że nigdy już nie sięgnę po książkę pani Link, gdyż "Wielbiciel" potrafi zachęcić, zwłaszcza kogoś, kto uwielbia analizować wszystko wokół, w tym ludzką psychikę.
        O czym opowiada ta książka? Rozpoczyna się opisem, nieco wstrząsającym, który mówi, że w lesie niedaleko małej miejscowości Augsburga znaleziono zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Policja, jak i bliscy tej osoby są zszokowani, bowiem wyprowadziła się ona z rodzinnego domu wiele lat wcześniej. Co więc robiła tak blisko dawnego miejsca zamieszkania? Dopiero telefon od jej znajomej z wakacji dostarcza pierwszych wskazówek, chociaż śledztwo mimo wszystko jest pełne luk i niewyjaśnionych sytuacji. Równolegle z tymi wydarzeniami, we Frankfurcie toczy się inna historia. Leona Dorn - zadowolona z życia redaktorka zostaje świadkiem samobójstwa młodej kobiety. Co gorsza, parę tygodni później, okazuje się, że jej mąż Wolfgang od jakiegoś czasu miał romans i postanawia porzucić swoją żonę. Jest to dla niej prawdziwy szok, gdyż nie mogąc pozbierać się z wcześniejszych wydarzeń (widok umierającej na ulicy kobiety ciągle wraca do Leony w koszmarach), dostaje kolejny cios - zdradę męża. Jednak jej "światełkiem w tunelu" wobec tych wszystkich strasznych chwil, okazuje się być Robert - brat kobiety, która popełniła samobójstwo. Główna bohaterka poznaje go tylko za pośrednictwem sąsiadki jego zmarłej siostry Ewy. Niestety Leona nie zdaje sobie sprawy z faktu, że pakuje się w jeszcze gorsze kłopoty i wizja strasznej przyszłości dopiero ma nadejść... Robert potrafi oczarować kobietę swoim zachowaniem, inteligencją, jak i wrażliwością (w końcu stracił siostrę, najbliższą jego sercu osobę), a robi to wszystko w taki sposób, iż kobiecie wydaje się, że w końcu odnalazła miłość swojego życia. Przy nim czuje się wspaniale - ma wrażenie, że w końcu jest dla kogoś naprawdę ważna, a poza tym łączy ich samobójstwo Ewy, więc znajduje w Robercie pocieszenie dla swoich ciągle mrocznych myśli. Powoli próbuje pozbierać się ze zdrady męża. Z czasem jednak zdaje sobie sprawę z tego jaki ten niby czuły, kochający mężczyzna, potrafi się stać gdy coś nie idzie po jego myśli... Jeden fałszywy ruch potrafi rozwścieczyć go tak bardzo, że któregoś dnia Leona mówi "dość" i kończy ten chory związek. Niestety - wszystko staje się wtedy jeszcze gorsze... Lecz co wydarzy się dalej? Czy Robert posunie się do strasznych czynów? I jak z tym wszystkim poradzi sobie Leona - kobieta, która przeszła już wiele, a teraz musi zmierzyć się z jeszcze większym złem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sami, jeśli tylko postanowicie kiedyś sięgnąć po "Wielbiciela".
       Tak naprawdę wiele osób krytykuje tę książkę za to, iż od początku wiadomo, kto zabił Annę - kobietę, której zwłoki znaleziono w lesie nieopodal Augsburga, gdyż łatwo jest połączyć fakty, jakie opisane są w odniesieniu do historii Leony. Stąd zdradzę Wam ten fakt, bo i tak sami byście do niego doszli po zaledwie paru początkowych stronach, iż sprawcą jest właśnie Robert. Jednak według mnie, mimo tego "zabiegu", książkę nadal czyta się bardzo dobrze i potrafi trzymać w napięciu, gdyż do ostatniej strony nie wiemy jak potoczą się losy redaktorki, a także psychopatycznego mężczyzny. Co więcej, wiele opisów zachowań mordercy, jak i jego powracanie wspomnieniami do przeszłości sprawia, że staje się to powieścią psychologiczną. Dzięki tym retrospekcjom, możemy próbować doszukać się tych sytuacji, które od najmłodszych lat wpłynęły na psychikę mężczyzny. Dodatkowo, z czasem poznajemy wszelkie motywy jego postępowania, właśnie dzięki tym "wspomnieniom" czy też w rozdziałach poświęconym jego własnym monologom (w książce występuje parę takich fragmentów, gdzie mamy liczbę pojedynczą, a bohaterem tych wypowiedzi jest właśnie Robert). Po pierwsze - odpowiadamy sobie na pytanie dlaczego zabił Annę, a po drugie - co zamierza dalej zrobić względem Leony i dlaczego tak naprawdę stał się taki okrutny, skrywając swoją prawdziwą twarz pod maską czułości... W książce tej jest także parę innych wątków - czy to związanych z byłym mężem Ewy czy też z siostrą Anny - Lisą.
        Jeśli miałabym sama ocenić jak bardzo podobała mi się ta książka... To cóż - może kryminałem nie dorównuje  np. Cobenowi, w końcu jak już napisałam, od początku wiadomo kto zamordował Annę, jak i kim jest tytułowy "Wielbiciel". Jednak myślę, że mimo to, potrafi trzymać w napięciu, jak i siać lekką grozę... A przede wszystkim - pozwala skupić się na psychice ludzkiej oraz motywach postępowania głównego bohatera. Stąd jeśli tylko lubicie thrillery - sprawdźcie jakie na Was wywrze wrażenie to dzieło Charlotte Link.
        Oczywiście, zgodnie z tradycją, wstawiam także parę cytatów, które być może dodatkowo zachęcą do przeczytania tej książki, bądź wręcz przeciwnie - odstraszą. Jednak postarałam się wybrać parę takich, które najbardziej do mnie trafiają, mimo iż znalezienie ich wcale takie łatwe nie było.
  • "Właśnie to zawsze najbardziej nas boli, prawda? Utrata człowieka, który jest nam najbliższy. To gorsze niż choroba. A i tak sprawia, że jest się chorym."
  • "Kocha go jeszcze, bo miłość tak szybko nie odchodzi, potrzebuje czasu, zanim się zbierze, pójdzie i ostatecznie zamknie za sobą drzwi."
  • "Po ludziach wcale nie widać, że coś z nimi nie tak."
  • "Do pojęcia losu uciekają się tylko ci ludzie, którzy chcą zrzucić część odpowiedzialności jaką ponoszą za swoje uczynki i zaniechania, na jakąś osadzoną poza doczesnym światem instancję. To próba zwykłego rozłożenia obciążenia, ale ostatecznie sprowadza się do tego, że człowiek oszukuje sam siebie."
  • "Poczuła, że budzi się w niej opór. Opór przeciwko tej myśli, myśli o przeznaczeniu, o fatum, o ustalonym losie i związanym z nimi poczuciu nieuchronności. Nagle ogarnęła ją wściekłość i wszystkie uczucia, które wciąż w niej tkwiły."
      To już wszystko jeśli chodzi o dzisiejszy wpis. Mam nadzieję, że czytało Wam się go całkiem w porządku. Niebawem znów postaram się coś tutaj napisać, właściwie to w najbliższym czasie - kolejna niedzielna piątka, a później być może jakaś interpretacja i przede wszystkim kolejna recenzja cudownej książki jaką ostatnio przeczytałam... Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

3 komentarze

  1. Zachęciłaś mnie do przeczytania, choć nie wiem czy ją znajdę moja biblioteka nie zawsze ma poszukiwane przeze mnie pozycje... Lubię książki które trzymają w napięciu od początku do końca, mam motywację żeby ją znaleźć
    Fajnie że ostatnio częściej dodajesz posty :)

    w-poszukiwaniu-swojego-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Już bookuję do listy "trzeba przeczytać"! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam dwie inne książki tej autorki: "Przerwane Milczenie" /bardzo dobre/ i "Ciernista Róża" /tylko dobre/ i w obu przypadkach był to raczej psychologiczna obyczajówka, mimo, że był wątek kryminalny, to jednak ważniejszy był obyczajowy. W sumie to miałam ochotę na inne jej książki, więc kiedyś to przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy