,

"Jeśli zostanę..." - a co, jeśli nie? - czyli recenzja wzruszającej książki.

17:30

   
Autor: Gayle Forman
Tytuł: Jeśli zostanę
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 248
Ocena: 6/6
     Jakoś początkiem września zapowiadałam, że ku końcowi tego miesiąca, pojawi się na blogu recenzja pewnej książki, na podstawie której zresztą powstał film. Jako, że chciałam zrobić takie porównanie powieści do ekranizacji, czekałam z tym do teraz, gdyż w zeszłym tygodniu miałam dopiero okazję wybrać się do kina (dziękuję, G.). Tak naprawdę do przeczytania książki (a później obejrzenia tej historii na ekranie) skłonił mnie zwiastun filmu przesłany przez znajomego. Obejrzałam go raz, potem drugi i... za każdym razem, w pewnym jego momencie moje oczy szkliły się od łez. Stwierdziłam, że to będzie genialne i koniecznie muszę wybrać się do kina, a gdy okazało się, że film powstał na podstawie książki o tym samym tytule, tego samego wieczoru ściągnęłam PDF (wolę tradycyjne książki, ale wtedy działałam pod wpływem jakiegoś impulsu, a poza tym wiedziałam, że z pewnością nie dostanę jej w swojej bibliotece, z kolei księgarnie w moim mieście z opóźnieniem otrzymują niektóre pozycje). Pochłonęłam tą opowieść w zaledwie dwa dni i wielokrotnie, czytając ją, naprawdę się wzruszałam. Niby historia bardziej można by rzec, że dla nastolatek, a wbrew pozorom przemyślana, jednocześnie piękna i tragiczna. 
      Sporo już jednak napisałam drogą wstępu, nie zdradzając do tej pory o jaką książkę mi tym razem chodzi. Jest to "Jeśli zostanę" (chociaż według polskiego tłumaczenia zarówno lektury jak i filmu to "Zostań, jeśli kochasz", chociaż gdzie w zdaniu "If I stay" widnieje słowo "miłość"? - nie mam bladego pojęcia) autorstwa Gayle Forman. Ta lektura naprawdę mnie zachwyciła - może dlatego, że jest w niej sporo o muzyce, zarówno mojej ukochanej, rockowej/punkowej jak i cudownej - klasycznej. Może też dlatego, że wobec całej tragicznej sytuacji jaka spotkała główną bohaterkę (ale o tym więcej będzie poniżej), musi stawić temu czoła i zdecydować o swoich losach... To jakby pokazanie, że być może sami podejmujemy decyzję będąc w obliczu śmierci czy chcemy walczyć i zostać, czy jednak odejść do wiecznego życia.
     Przechodząc już jednak do streszczenia historii o jakiej mowa, zacznijmy od głównej bohaterki, gdyż całość napisana jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Jest nią Mia Hall - siedemnastoletnia dziewczyna, dla której wiolonczela jest całym światem... No, może oprócz tego instrumentu jest jeszcze Adam - wydawać by się mogło, że niepasujący do tej spokojnej osoby, bo punkowy chłopak, mający swój własny zespół. Zgodnie jednak ze słynnym powiedzeniem, przeciwieństwa jednak się przyciągają. Natomiast wracając do całej historii - książka podzielona jest na rozdziały, które zatytułowane są kolejnymi godzinami (ogólnie czas akcji to 24 godziny), podczas których "duch" Mii (mam nadzieję, że dobrze to odmieniam) przeżywał całkowity horror. A wszystko zaczęło się od ranka, kiedy z powodu śnieżycy, odwołano zajęcia w szkołach. Stąd też rodzice dziewczyny, postanowili wraz z dziećmi wybrać się do swoich znajomych, a następnie dziadków (rodziców ojca). Niestety - nie było im dane jednak się tam znaleźć, gdyż nastąpił straszny wypadek samochodowy.... Od tej pory dziewczyna jest w ciężkim stanie, lecz jej "duch" (chociaż właściwie ciężko tak ją określać, w końcu nadal żyje, więc weźmy pod uwagę "ducha" jakby zawieszonego pomiędzy życiem a śmiercią) krąży ciągle wokół własnego ciała nie wiedząc, co się stało. Lecz gdy nagle dociera do niej, że to nie jest sen, a rzeczywistość, dziewczyna się załamuje. Jej rodzice zginęli od razu, z kolei mały braciszek mimo początkowego braku obrażeń, dostaje krwotoku i również umiera... Mia musi zdecydować czy chce pozostać na tym świecie, gdzie przecież nadal czeka na nią rodzina - dziadkowie, ciocie, kuzyni, jak i przyjaciółka Kim oraz ukochany Adam czy też jednak woli odejść wraz z tymi, których kochała, a jacy to zmarli wcześniej... Stąd też, większość akcji tej książki dzieje się już w szpitalu, gdy Mia, będąc tym "duchem", obserwuje wszystko to, co dzieje się z jej ciałem, jak i reakcje rodziny na ten nieszczęśliwy wypadek, jednocześnie wspominając wszystkie chwile jakie do tej pory miały miejsce. Te retrospekcje są naprawdę świetne i wcale nie psują odbioru książki, a wręcz przeciwnie - sprawiają, że jednocześnie czytamy losy dziewczyny przed wypadkiem, jak i nagle później powracamy na chwilę do szpitalnej sali, gdzie walczy ona o życie... Podczas tych wszystkich powrotów do przeszłości dowiemy się więcej o jej relacjach z rockowymi rodzicami, poczuciu, że może nie pasuje do reszty rodziny, które szybko zostało rozwiane, o jej marzeniach dostania się na Juilliard - jedną z lepszych szkół muzycznych w kraju, o związku z Adamem, który nie zawsze był sielanką i wielu innych rzeczach... Lecz najważniejsze - czy Mia zostanie? Czy jej ukochany będzie potrafił przekonać ją do tego, by walczyła o życie? Czy może jednak postanowi odejść, szukając zgody na tę decyzję wśród swojej dalszej rodziny? O tym wszystkim dowiecie się jednak jeśli przeczytacie tę książkę, bądź obejrzycie film na jej podstawie.
     Tak więc, jeśli chodzi o porównanie powieści odnośnie ekranizacji, streszczać nie będę drugi raz tej samej historii, wiadomo. Muszę jednak przyznać, że film został zrobiony naprawdę dobrze. Przede wszystkim - większość sytuacji mających miejsce w książce, była pokazana w filmie, a często zdarza się przecież, że w ekranizacjach wycina się wiele wątków. Tutaj jednak było dość szczegółowo, co bardzo mi się podobało. Co do aktorów - uważam, że ich dobór również był dobry. Główna bohaterka, w którą wcieliła się Chloe Grace Moretz grała w taki sposób, że momentami jej emocje dosłownie przechodziły na mnie - furia, czy ogromny smutek, aż po radość i euforię... Tak, zdecydowanie podobało mi się to, w jaki sposób wcieliła się w rolę głównej bohaterki. Tak samo nie mam większych zastrzeżeń do pozostałych postaci, w tym Adama czy rodziny dziewczyny. A moment, kiedy dziadek Mii mówi do niej w szpitalnej sali, wierząc, że dziewczyna naprawdę go słyszy, jest chyba jednym z bardziej wzruszających w całym filmie. Oglądając tę ekranizację w wielu momentach powstrzymywałam łzy od spłynięcia po mojej twarzy. Polecam gorąco, jeśli już naprawdę nie przepadacie za czytaniem, obejrzyjcie chociaż ekranizację "Jeśli zostanę" (albo dobra: "Zostań, jeśli kochasz"), bo warto. Zarówno książka (przede wszystkim ona), jak i film to nie tylko historia pewnej nastolatki (jej fascynacji muzyką, miłosnych rozterek, marzeniach dostania się na wymarzoną uczelnię i tak dalej) ale niesie ona także wiele życiowych prawd. Pokazuje też, że w dosłownie jednej chwili całe nasze życie może się zmienić, stąd powinniśmy doceniać każdy dzień...
     Co tu więcej mogę jeszcze dodać? Dobra książka, wciągająca, wzruszająca, ale i tak wesoła w wielu momentach, że zawiera chyba wszystkie emocje, naprawdę. Do tego film równie dobrze nakręcony, szczegółowy, tak więc, mimo mojego "zainteresowania" kinem, nie zostałam rozczarowana, wręcz przeciwnie - chętnie jeszcze kiedyś sobie go obejrzę. Stąd też, zachęcam ostatni raz, byście sięgnęli po tę książkę i/lub obejrzeli film, warto. Oczywiście, jeśli lubicie tego typu historie, bo nie każdego interesują takie powieści, można by rzec, że dramaty, w końcu jak często podkreślam - gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. Natomiast tradycyjnie, wrzucam także parę cytatów z tej lektury, być może jeszcze bardzie zachęcą Was do sięgnięcia po nią. 
  • "Uświadamiam sobie nagle, że umieranie jest proste. To życie jest trudne."
  • "Czasami człowiek dokonuje wyboru, a czasem to wybór stwarza człowieka."
  • "Ludzie wierzą w to, w co chcą wierzyć."
  • "Muzyka zawsze będzie częścią mojego życia."
  • "Co to za dziwny dźwięk? To tylko moje życie, przemyka obok, ze świstem..."
  • "Po prostu myślę, że z pogrzebami jest podobnie jak z samą śmiercią. Można mieć własne życzenia, własne plany, ale ostatecznie nie masz na nic wpływu."
  • "Pozwolę ci odejść. Jeśli zostaniesz."
  • "Nucę piosenkę, jakby jej tekst skrywał instrukcje, muzyczną mapę z zaznaczonym miejsce i trasą, jak tam dotrzeć."
  • "Wiem - przyznał cicho - ale ja ciągle tu jestem. I kocham cię jak szalony."
  • "Czemu ktoś nie może roztrząsnąć za mnie? Czemu nie mogę dostać pełnomocnika do spraw śmierci? Albo postąpić jak drużyny baseballowe, kiedy mecz się kończy i potrzebny jest świetny pałkarz, aby gracze mogli wrócić do bazy domowej? Czemu nie mogę poprosić o gracza rezerwowego by mnie poprowadził do domu?"
     Tym akcentem, przechodzę powoli do końca dzisiejszego wpisu. Mam nadzieję, że powyższa recenzja tej książki, a zarazem filmu, Wam się spodobała i jeśli ktoś nie wiedział wcześniej o tej historii, być może się w nią zagłębi. Myślę, że sporo "ochów i achów" (podobnie jak przy recenzji książki "Jeden dzień", którą możecie znaleźć: tutaj. ) zawarłam w opisie (tak, znów tłumaczę po swojemu) "Jeśli zostanę", ale nie umiałam inaczej przedstawić Wam tej powieści. Spodobała mi się i chętnie kiedyś znów do niej powrócę. 
       Natomiast niebawem pojawi się coś nowego (znajomi mówią mi ostatnio, że szaleję z tymi wpisami coraz bardziej, ale to chyba dobrze). Właściwie mam już przygotowany pewien tekst, wystarczy, że go jeszcze przeczytam n-ty raz i może coś poprawię. Póki co - trzymajcie się!

Zdjęcie plakatu filmu znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

4 komentarze

  1. Ja zakochalalam sie w tej książce<3
    Cytaty sa piękne.
    zaczytana-m.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym jeszcze na książkę nie natrafił, a film nie wzruszyłby mnie w idealnie pasującym do jego klimatu towarzystwie, to po przeczytaniu tego tekstu nie potrafiłbym się powstrzymać przed wizytą w bibliotece (tudzież ściągnięciem pliku), a następnie zreflektowaniem swoich wrażeń w kinie...

    A. , świetny wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa recenzja :) chyba się skusze do przeczytania tej książki :)


    http://blonparia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie książki, które wnoszą coś do naszego życia. I szczerze nie słyszałam nic na jej temat. Ale z pewnością dodam ją do listy książek do przeczytania :-)
    Piszesz bardzo ciekawe recenzje, jeśli chcesz to polub profil na Fb i tam z chęcią umieszczę którąś z nich:
    https://www.facebook.com/recenzjeksiazekdladzieciidoroslych

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy