Matematyczny umysł z artystyczną duszą. Matematyk z wykształcenia, aktualnie pracownik jednej z krakowskich korporacji, a z zamiłowania niespełniona pisarka i zakręcona książkoholiczka.

niedziela, 17 września 2017

Jak to jest być tajnym agentem? - recenzja książki "Tajniak. Prawdziwa historia."

Autor: Joe Carter
Tytuł: Tajniak. Prawdziwa historia.
Wydawnictwo: Edipresse książki
Liczba stron: 287
Ocena: 4.5/6

      Rzadko sięgam po literaturę faktu, ale tym razem postanowiłam zaryzykować i zabrać się za książkę "Tajniak. Prawdziwa historia.", którą napisał Joe Carter. Poniekąd zachęcił mnie do tego opis, chociaż początkowo myślałam, że jest to tak naprawdę thriller, jaki będzie trzymał w napięciu. Dopiero w momencie, gdy wzięłam już książkę w ręce i przekładałam kolejne jej strony, zrozumiałam, że mam do czynienia raczej właśnie z literaturą faktu, chociaż całość sama w sobie nie raz skłania do przemyśleń i mrozi lekko krew w żyłach. 
      Główny bohater tej książki to mężczyzna, który przez dwadzieścia lat dbał o to, by londyńskie ulice były bezpieczne. Stąd też całość to tak naprawdę historia opowiadana przez Joe, który swoją karierę rozpoczynał w policji, by z każdym, kolejnym rokiem iść coraz dalej i dalej, aż do momentu, gdy zostaje tajniakiem. Musi wtapiać się w tłum i budzić zaufanie przestępców, by każda jego misja osiągała sukces. Jednocześnie stara się chociaż w niewielkim stopniu być dostępnym dla swojej rodziny - która chcąc czy nie chcąc cierpi z powodu tego, że tak rzadko go widuje. Jak zatem toczą się losy tajniaka? Z jakimi przestępcami ma do czynienia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po "Tajniak. Prawdziwa historia."
      Muszę przyznać, że tę książkę przeczytałam w jeden dzień - częściowo dlatego, że tak naprawdę nie miałam wreszcie nic takiego do robienia i mogłam skupić się na nadrabianiu zaległości książkowych, a częściowo z powodu tego, że styl, jakim posługuje się autor jest przyjemny w odbiorze. Mimo że opowiada on tak naprawdę o niejednokrotnie ciężkich sprawach, to czytelnik nie ma problemu z szybkim przekładaniem kolejnych stron i szybko wciąga się do tego tajnego świata. Może jedynie momentami niektóre opisy sytuacji lekko mnie nużyły, bo chyba jednak tajne służby to nie moja bajka, ale bez wątpienia każdy, kogo interesuje taka tematyka, chętnie będzie śledził losy głównego bohatera. 
     To, co mi się podobało w tej książce to fakt, że porusza dosyć ciężką tematykę - bo siłą rzeczy być może każdy z nas zdawał sobie sprawę, że istnieją tajni gliniarze, ale wydaje nam się, że są oni tak naprawdę bardzo odlegli od nas. Tutaj natomiast być może jest nim ktoś w tłumie, w którym aktualnie się znajdujemy, a może nawet to ktoś z naszej rodziny pełni taką rolę? Autor porusza tutaj ciekawy problem - tajni gliniarze nie mogą się ujawniać i niejednokrotnie nawet ich najbliżsi nie wiedzą, jaką dokładnie pełnią rolę. Być może zdają sobie sprawę, że pracują w policji, ale nawet oni często nie mają świadomości, że być może dobry mąż czy też ojciec, tak naprawdę na co dzień boryka się z łapaniem najróżniejszych przestępców - począwszy od dilerów narkotyków po skorumpowanej mafii kończąc. 
     Co więcej, autor ukazuje, że praca tajniaka jest ciężka - musi on stworzyć swoją "drugą twarz", jaka pozwoli mu pozyskać zaufanie przestępców aż do momentu ich aresztowania. Jednocześnie ukazuje też, że praca jako tajny gliniarz to zaniedbywanie swoich bliskich i swego rodzaju niszczenie więzi, jaka ich łączy. Ta książka uświadamia bowiem, że taka praca, nie dość, że często jest niebezpieczna, to także sprawia, że ludzie zaczynają się od siebie oddalać. Jedyne, czego trochę mi zabrakło w tej książce to jakiś bardziej spektakularnych sytuacji. Co prawda niektóre lekko mogły mrozić krew w żyłach, ale jednak było ich niewiele i gdyby autor pokazał nieco więcej, nazwijmy to - grozy - całość stałaby się jeszcze bardziej atrakcyjna. 
     Bohaterowie zostali natomiast wykreowani ciekawie, chociaż głównie wszystko obraca się wokół głównej postaci - tajniaka Joe. Jednak oprócz niego czytelnik pozna też Emmę czy Dave, jak także wielu przestępców (jednocześnie może zastanawiać się nad motywami ich postępowania) takich, jak chociażby Ray. Każda postać wnosi coś do całej książki, stąd też uważam, że w tej kwestii autor bardzo się postarał. 
    Podsumowując, książka "Tajniak. Prawdziwa historia" to może nie jest arcydzieło, ale na pewno jest to godna uwagi historia, jaka skłania do przemyśleń i jednocześnie pokazuje, jak wygląda życie - zarówno zawodowe, jak także prywatne, tajnego policjanta. 

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:
Wydawnictwu Edipresse Książki oraz Pani Agacie 

2 komentarze:

  1. Kiedyś czytałam coś podobnego - co prawda agent infiltrował środowisko islamskich terrorystów, ale generalnie Twoja recenzja obudziła we mnie podobne wrażenia. Lubię czasem sięgnąć po taki tekst jako odskocznię - zapisuję więc tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam się decydować, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam. Chyba dobrze zrobiłam. ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, czy to pochwała czy też uzasadniona krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)

Formularz kontaktowy

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *