,

"W sieci uczuć" - czyli nowe opowiadanie mojego autorstwa.

22:15

     Tak  jak zapowiedziałam w ostatnim wpisie, dzisiaj chciałabym zaprosić Was do przeczytania mojego nowego opowiadania. Właściwie dość rzadko dodaję te skrawki własnej twórczości, gdyż często nie mam czasu by dokończyć zaczęte historie bądź też tworzyć nowe. Jednak są chwile, w których tzw. „wena” sprawia, że rzucam wszystkim i po prostu piszę… Tym oto sposobem powstało opowiadanie, do napisania którego zainspirowała mnie prawdziwa historia.  Miałam zarys, jaki rozwinęłam na swój sposób, a dzięki temu do mojej „pisarskiej szuflady” dołączyło coś nowego. Jednocześnie dedykuję ten tekst osobom, które właśnie przyczyniły się do powstania poniższej historii. Stworzyliście w mojej głowie zamysł, jaki po rozwinięciu go o własne pomysły, opisy i dialogi mogłam przenieść na papier. Dziękuję! Stąd, by już nie przedłużać, zapraszam Was wszystkich, Drodzy Czytelnicy, do przeczytania poniższego opowiadania, mając nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba!

W sieci uczuć

ONA

Funkcja kwadratowa ma dwa miejsca zerowe dla parametru m równego… Ach! „Mam dość”  - pomyślała, robiąc już kolejne zadanie z rzędu. Co prawda, matura zbliżała się nieubłaganie, a pogoda, jaka panowała za oknem wywoływała w niej jeszcze większą frustrację. W końcu kiedy świeci słońce, w powietrzu unosi się zapach wiosny, to człowiek niekoniecznie chce spędzać popołudnia na powtórkach do jednego z ważniejszych egzaminów. Dlatego też postanowiła zrobić sobie krótką przerwę. Nalała wody do swojej ulubionej szklanki, po czym wziąwszy laptop, wyszła na balkon. Chwila relaksu nie mogła obyć się bez dobrej muzyki, dlatego minutę później rozbrzmiewały dźwięki ulubionych utworów. Jakiś czas wcześniej z nudów założyła konto na jednym z portali społecznościowych, który to większość osób uważała za portal randkowy. Jednak dla niej było to bardziej oderwanie się od rzeczywistości i próba odnalezienia w kimś ciekawego rozmówcy. Klikając na poszczególne profile, nagle jej wzrok zatrzymał się na tym, jak jej się wydawało, szczególnym. Zdjęcie ukazywało bruneta o sympatycznym uśmiechu, a opis jaki się o nim znajdował, pokazywał, że raczej tematów do rozmowy z nim by nie zabrakło. Rzadko odzywała się pierwsza, jednak po krótkim zastanowieniu postanowiła, że do niego napisze. „W końcu, jeśli będzie chciał chwilę ze mną pogadać, to miło, jak nie, nic nie tracę” - pomyślała i kliknąwszy na ikonkę czatu, wysłała krótkie, niezobowiązujące:

„Cześć, wydajesz się sympatyczną osobą, więc stwierdziłam, że się odezwę… Co słychać? : )”

„No, teraz tylko poczekać czy odpowie” - mruknęła sama do siebie, po czym w dalszym ciągu surfowała w świecie Internetu, popijając chłodną wodę, a do jej uszu dochodziły kolejne dźwięki cudownych utworów…

***

ON

To był kolejny dzień jakich mnóstwo. Najpierw obowiązki, w tym między innymi przerobienie paru testów maturalnych. W końcu nie zostało już sporo czasu do tego dość ważnego egzaminu, który chciał napisać jak najlepiej by dostać się na wymarzone budownictwo. Później nastała jednak chwila na przyjemności. Włączył więc swój laptop, po czym zalogował się na portal społecznościowy, w którym… sam nie wiedział czego tak naprawdę szukał. Jego serce było zajęte, jednak miłość jaką żywił do swojej wybranki niestety nie była odwzajemniona, co więcej – dziewczyna była już w związku. Zastanawiał się jednak, dlaczego obiekt jego westchnień jest z kimś, kto całkowicie jej nie szanuje? Starał się o nią walczyć, pokazywać jak bardzo mu zależy, by w końcu to doceniła – niestety to wciąż nie przynosiło efektów. Z myśli wyrwał go dźwięk, który pojawił się zaraz po zalogowaniu do konta. Okazało się, że ma wiadomość. Pomyślał: „No, no, ciekawe od kogo”, po czym otworzywszy ją, zauważył, że dziewczyna, która do niego napisała, wydaje się całkiem miła. Poza tym nie czuł w tym krótkim zdaniu żadnej nachalności, stąd postanowił odpowiedzieć, mimo że nie należał tak naprawdę do najbardziej pewnych siebie mężczyzn. Wręcz przeciwnie – był raczej nieśmiały, głownie w kontaktach na żywo. Jednak pisanie? To coś innego, więc stwierdził: „czemu by nie spędzić tego czasu na ciekawej rozmowie?”, po czym odpisał tajemniczej dziewczynie…

***

ONA

Sama nie wiedziała, jak to się stało, że z niewinnej wiadomości, ich relacja zaczęła zmieniać się w przyjaźń. Odpowiedział jeszcze tego samego dnia, po czym od razu zaczęli rozmawiać… Co prawda, przez pierwsze parę dni ich konwersacja była raczej smętna i rzeczowa, jednak z czasem zaczęła przeradzać się w naprawdę wciągającą, a przede wszystkim szczerą relację. Wymieniali się poglądami na wiele spraw, on często mówił jej o swoim nieszczęśliwym uczuciu, a ona starała się go zrozumieć, pocieszać… I momentami zastanawiała się, co by było, gdyby zamiast tamtej dziewczyny, ona sama była wybranką jego serca. Jednak takie myśli przychodziły tylko czasami. Większość czasu traktowała go jako swojego wirtualnego przyjaciela, chociaż poza siecią, ich znajomość przeszła na kontakt smsowy. On coraz częściej chciał się spotkać, jednak ona – bała się. Sama nie wiedziała czego tak naprawdę, bo z pewnością nie jego, ale nie była jeszcze gotowa na to, by twarzą w twarz z nim rozmawiać, być może obawiając się, że jej nieśmiałość sprawiłaby, że to spotkanie nie byłoby tak luźne jak rozmowy „w sieci”…

***

ON

Cieszył się. Niezwykle się cieszył, że właśnie ona się do niego odezwała, bo pierwszy z pewnością by tego nie zrobił, a jeśli już, to nie wiadomo kiedy znów by na siebie trafili. Od tego momentu pisali coraz częściej. Czuł, podobnie jak i ona, że ta relacja zamienia się w prawdziwą przyjaźń. To właśnie jej mógł powiedzieć, jak źle się czuje, kiedy dziewczyna, w której się zakochał, tak naprawdę nie zwraca na niego uwagi. Jego internetowa przyjaciółka rozumiała go jak nikt inny, ciągle pocieszając, doradzając, czasami mówiąc, co sama zrobiłaby na jego miejscu. Właściwie z czasem zaczął zastanawiać się, czy być może nie pomylił swoich uczuć i zamiast tamtej dziewczyny, to właśnie do sieciowej koleżanki nie powinien czuć czegoś więcej? Jednak wciąż był niepewny, dlatego postanowił, że w końcu przekona ją do spotkania, chociaż ona stale broniła się coraz to nowszymi wymówkami.

***

ONI

Nadeszły w końcu upragnione wakacje. Wcześniej rzecz jasna, każde z nich musiało stawić czoła egzaminowi maturalnemu, jednak wszystko odbyło się bez większych problemów. Co więcej, obydwoje dostali się na studia, jednak jak się okazało do innych miast… I co najważniejsze – któregoś dnia w końcu postanowili się spotkać. On miał przyjechać do jej rodzinnego miasta, gdyż nie dzieliła ich duża odległość. Gdy nadszedł ten dzień, ona czekała cierpliwie na ławce w parku, poddając się lekturze. Czytanie zawsze umilało jej czas, poza tym była od niego wręcz uzależniona. Dodatkowo dzięki pochłonięciu się w książce, nie musiała stresować się tym, jak to będzie, kiedy się spotkają. Kiedy tak jej oczy błądziły po kolejnych stronach powieści, nagle ujrzała go przed sobą… On już od dłuższej chwili się jej przyglądał – nie sposób było jej nie zauważyć: te bujne, ciemny blond loki, delikatna cera i całkowite skupienie się na lekturze. Kiedy więc w końcu ich spojrzenia się spotkały, on nieco nerwowym tonem, powiedział:
-Proszę, to dla Ciebie – po czym wręczył jej piękną, czerwoną różę.
Ona nieco zaskoczona tym gestem, odpowiedziała jednak grzeczne dziękuję i tak zaczęła się rozmowa… Spędzili całe popołudnie spacerując po placu zabaw i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Chociaż na co dzień byli nieśmiałymi osobami, razem potrafili świetnie się dogadywać, a uśmiech nie schodził z ich twarzy. Po jakimś czasie, ona powiedziała:
-Co ty na to, byśmy przeszli się do miejsca, w którym często spędzam czas, kiedy chcę przemyśleć jakieś sprawy, bądź po prostu pobyć nieco w samotności?
-Jasne, czemu nie – odpowiedział bez żadnego wahania.
Tym samym, resztę tego pamiętnego dnia spędzili nad rzeką, gdzie w tym jej „cichym kącie”, rozmawiali tak, jakby znali się nie od kilku miesięcy, a od zawsze.
Od tamtego dnia ich rozmowy stały się jeszcze częstsze, a ku jej uciesze, on w końcu postanowił zapomnieć o swojej dawnej miłości… Jednak ona nadal nie przypuszczała, że mogłoby być między nimi coś więcej. To fakt, że świetnie się dogadywali, a kiedy spędzała z nim czas, ciągle się śmiała, jednak miłość? Nie była pewna swoich uczuć. Mimo wszystko był jej małym promyczkiem słońca, który oświetlał każdy dzień nadając mu mnóstwo barw. Nie zdawała sobie jeszcze wtedy sprawy, że on sam zaczął czuć coś więcej i  zastanawiał się, jak to możliwe, że mając ją tak blisko obok siebie, tyle czasu traktował ją tylko jak przyjaciółkę…

***

ONI

Mijały kolejne dni, tygodnie, miesiące… Każde z nich rozpoczęło studia w innym mieście. Mimo to utrzymywali ze sobą kontakt, a gdy mieli okazję, starali się spotykać, co jednak stało się nieco utrudnione. Któregoś popołudnia, gdy tak ze sobą smsowali, on zaczął się z nią droczyć.

On: Ej, dlaczego do mnie nie przyjedziesz? Przecież i tak większość weekendów spędzasz w swoim mieszkaniu, a nie rodzinnym domu. Więc?
Ona: Oszalałeś? Nie będę Ci się narzucać, a poza tym moja siostra w życiu mi nie przepuści tego, dokąd chcę pojechać.
On: Jasne, jasne… Każda wymówka jest dobra! A może Ty się boisz? ; >
Ona: No wiesz co! Dobra, jadę w ten weekend, a co! Jeszcze będziesz tego żałować. : D
On: No, no, szybko poszło… : D

Nieuchronnie zbliżał się weekend, a wraz z nim ich kolejne spotkanie, lecz tym razem o wiele dłuższe… Okazało się, że nie będą do końca sami, gdyż on dzielił pokój z kuzynem, stąd ona zaczęła o wiele bardziej się stresować i zastanawiać, co też sobie myślała, chcąc nocować u chłopaka, którego co prawda zna już jakiś czas, ale… no właśnie, ale co? – pytała samą siebie. Tak czy siak, ciągle jakieś dziwne uczucie siedziało w jej głowie. Kiedy już jednak nadszedł moment, gdy wchodziła do autobusu kierującego się do jego miasta, pomyślała: „co ma być, to będzie, w końcu to mój przyjaciel!”.
Po paru godzinach, znalazła się kolejny raz twarzą w twarz z nim… Śnieg delikatnie prószył, gdyż był to akurat grudzień, stąd jej policzki zrobiły się czerwone od mrozu. Jednak uczucie chłodu szybko ustąpiło, kiedy on podszedł do niej i mocno ją przytulił, mówiąc:
-No, kiedyś wspominałaś, że uwielbiasz się przytulać, a skoro jesteśmy przyjaciółmi, to muszę sprawić, że będziesz wesoła – po czym zaczął się śmiać, na co kąciki jej warg mimowolnie uniosły się w szerokim uśmiechu.
Udali się do jego mieszkania, gdzie czekała ją kolejna niespodzianka: pyszny obiad zrobiony przez niego… Lecz był to dopiero początek wspaniale spędzonego czasu.
Kiedy tak wracali z lodowiska, gdzie praktycznie cały czas się śmiali, on znowu ją objął. Rozmawiali całą drogę, znowu mając wrażenie, że znają się od zawsze, kiedy nagle zadzwonił jej telefon…
-O nie! To moja mama – powiedziała lekko nerwowym głosem – nie ma pojęcia, że u ciebie jestem, powiedziałam tylko siostrze!
Kiedy tak tłumaczyła swojej rodzicielce, że jest u przyjaciela i nie, nic jej nie grozi, a przecież siostra o wszystkim wie, on pokładał się obok ze śmiechu, robiąc przy tym różne miny, aż ona sama zaczęła chichotać do telefonu. Sytuacja została szybko opanowana, jednak nie zamierzałam mu odpuścić, mówiąc:
-No wiesz co! Nieładnie tak się śmiać z przyjaciółki. Musisz mi to teraz jakoś wynagrodzić – po czym rzuciła w niego śnieżką.
-Oj, tak chcesz się bawić? – zawołał, a gdy próbował zepchnąć ją w wielką zaspę, oboje upadli, wybuchając głośnym śmiechem.
Kolejny raz poczuli się po prostu szczęśliwi, a kiedy znowu się przytulili, ona poczuła się tak bezpieczna w jego ramionach, wiedząc, że zyskała prawdziwego przyjaciela. Wtedy jeszcze nie dopuszczała do siebie jednak myśli, że zrodzi się z tego coś więcej.
Dopiero gdy nadeszła noc, ogarnęła ją panika, zdając sobie sprawę, że… przez nią on chce spać na ziemi. „Co ja mam robić” - myślała gorączkowo - „przecież on się zaziębi na tej podłodze, a z drugiej strony, ze mną… to nieco dziwne”. W końcu jednak powiedziała:
-Ej, głuptasie, chyba nie zamierzasz się rozchorować, co? – po czym dodała – jak będziesz grzeczny, to możesz zająć trochę miejsca na łóżku – po czym się zaśmiała, zdając sobie sprawę, jak zabawnie brzmi pozwolenie mu na to, by mógł spać pod swoją własną kołderką…
Nastał poranek, a wraz z nim nieuchronnie zbliżający się jej powrót. Kiedy tak szli razem na dworzec, on cierpliwie czekał aż ona zajmie sobie miejsce. Stała więc tak w tej kolejce, aż… nie wytrzymała i podbiegłszy do niego, dała mu całusa w policzek mówiąc:
-Dziękuję za wspaniały weekend, przyjacielu!
W końcu jednak pojechała, a on stał tam jeszcze przez dłuższą chwilę i sam już nie wiedział, co tak naprawdę czuje…

***

ONA

Przez następnych parę dni nie mogła skupić się na niczym. Nie wiedziała tak naprawdę czy to dlatego, że tak cudownie spędziła ostatni weekend, czy może po prostu nagle zaczęła się zakochiwać? Nie myślała o nim jako o swoim chłopaku. Widziała w nim cudownego przyjaciela, poznanego przypadkiem w świecie Internetu, z którym jednak udało jej się utrzymać o wiele dłuższy kontakt. Rozumieli się doskonale, a nikt inny do tej pory nie potrafił sprawić, że uśmiech nie schodził z jej twarzy. Jednak czy czuła coś więcej? Sama nie wiedziała… Czasami tylko, kiedy nadchodził wieczór, w jej głowie kłębiło się tysiące myśli, co by było gdyby byli razem? Jednego była pewna: już zawsze czułaby się bezpiecznie, nieważne, czy byłaby w jego ramionach dosłownie, czy nawet wtedy, kiedy  byłby daleko… I właśnie podczas tych samotnych nocy zrozumiała, że zaczyna się zakochiwać.

***

ON

On również nie był w stanie zebrać myśli. Przy nikim wcześniej nie czuł się tak swobodnie. Ona stała się dla niego kimś niezwykle ważnym i dopiero to weekendowe spotkanie mu to uświadomiło. Dzielili ze sobą mnóstwo zdań na wszelkie tematy, mówili sobie też o własnych sekretach, czy słabościach, praktycznie nie odchodził od telefonu, bo nie potrafił przestać z nią konwersować… A gdy się spotykali czuł, że w końcu, po tym feralnym, nieszczęśliwym uczuciu, nadal potrafi – no właśnie, tylko co? Lubić kogoś, a może już… kochać? Wiedział jednak, że za nią tęsknił. Chciał by znowu jak najszybciej się spotkali, chciał patrzeć w jej oczy, słyszeć jej perlisty śmiech, widzieć, jak burza loków rozwiewa się na wietrze. I właśnie wtedy uświadomił sobie, że chce spróbować z nią być, chociaż było to niebezpieczne dla ich przyjaźni, to wiedział, że musi podjąć to ryzyko. Dlatego, by dłużej nie zwlekać, napisał do niej długą wiadomość, zawierając w niej swoje uczucia…

***

ONI

Nadal nie była w stanie uwierzyć w to, jak ich znajomość się potoczyła. Kiedy dostała wiadomość, w której pisał, że chciałby by była jego dziewczyną, że czuje coś więcej, po prostu całkowicie zaniemówiła. Właściwie myślała sobie, że dobrze, iż nie może zobaczyć jej miny, bo z pewnością by zwątpił. Nie była jednak pewna czy aby nie chce zapomnieć o tamtej dziewczynie, a to uczucie będzie tylko przelotne? Jednak większa część niej wierzyła w jego zapewnienia, że to nie ma nic wspólnego z jej poprzedniczką. Czuła, że to wszystko dzieje się naprawdę i nadal to do niej w pełni nie docierało. Postanowiła dać szansę temu związkowi, bo czuła, że to może się udać. Zaczęli od przyjaźni, aż przeszli o wiele dalej, wiedząc o sobie już całkiem sporo i przede wszystkim – ufając sobie nawzajem.
Jednak to była tylko wiadomość, znowu wirtualna, tak samo jak zaczęła się ta cała, nieco zaplątana, ale dodająca im obojgu skrzydeł, relacja. Dlatego też, gdy zbliżały się święta, nadarzyła się idealna okazja, by spotkać się i realnie jeszcze raz wszystko sobie powiedzieć…
Każde z nich denerwowało się na swój sposób, lecz kiedy w końcu się spotkali, wiedzieli, że mogą czuć się razem pewnie.
-Cześć… - zaczęła nieśmiało – miło znowu cię widzieć.
-Ciebie również – odpowiedział – a w środku czuł, że cały się trzęsie.
„No dalej, powiedz jej to w końcu” – mówił jakiś głos wewnątrz niego.
-To może pójdziemy w jakieś ciepłe miejsce, co powiesz na gorącą czekoladę?
-Czemu nie – odpowiedziała i razem, z lekkim dystansem do siebie, ale jednocześnie sercami przepełnionymi ciepłem, udali się do pobliskiej kawiarni.
Rozmawiali tak jak dotychczas, jednak zgrabnie omijając temat, dla którego tak naprawdę tutaj przybyli, aż w końcu wziął jej ręce w swojej i powiedział:
-Kocham cię… - po czym ogromny uśmiech zagościł na jego twarzy widząc w jej oczach, że i ona odwzajemnia to uczucie, a kiedy tylko odrzekła:
-Ja ciebie też. – cały świat zawirował wokół tak, jakby nikogo nie było. Liczyła się tylko ta chwila. Ona i on. On i ona. ONI. Nic więcej nie było im do szczęścia potrzebne.
Gdy znaleźli się pod jej domem, podczas drogi ciągle trzymając się za ręce, on delikatnie pochylił się i ją pocałował… A wtedy tak, jak w kawiarni, cały ruch się zatrzymał, nie liczyło się nic więcej, tylko miłość, która powstała z tej zawiłej przyjaźni. Miłość, która powoli dojrzewała, aż w końcu osiągnęła swoje apogeum sprawiając, że ich świat stał się piękniejszy.

*** 

ONI – półtora roku później…

Siedzieli razem, tym razem na jej mieszkaniu, wtuleni w siebie, oglądając jakiś film. Ich miłość kwitła z każdym kolejnym dniem od pamiętnego, grudniowego wieczoru, kiedy po raz pierwszy otwarcie wyznali swoje uczucia. Teraz wiedzieli, że to, co ich łączy jest niezwykle silne. Mimo czasami różnic zdań czy drobnych sprzeczek, zawsze potrafili szybko się zrozumieć, zapominając o przeciwnościach, jakie los rzucał im pod nogi. Każde z nich czuło tą miłość całym sobą… Ona – wiedziała, że przy nim czuje się szczęśliwa, bezpieczna i wyjątkowa. On  - przy niej zawsze mówił otwarcie o sobie, chociaż dawniej często zamykał się na innych. Znaleźli się w sieci uczuć, bo właśnie od tej „sieci” się zaczęło, a potem wszystko potoczyło się o wiele lepiej niż każde z nich mogło przypuszczać. Pomyśleć, że niewinne kilka słów, jakie pojawiły się na ekranie, potrafiły sprawić, że spotkali się w realnym świecie, a wraz z tym wszystkim przepełnił ich ogrom uczuć. I być może będą mijać kolejne dni, tygodnie, miesiące, a nawet i lata, a ich miłość będzie się umacniać, na zawsze…



     Jeśli już przebrnęliście przez tą historię, nie pozostaje mi nic innego, jak zakończyć dzisiejszy wpis. Podkreślę raz jeszcze, iż mam nadzieję, że powyższe opowiadanie Wam się spodobało, bądź po prostu stanowiło przez chwilę odskocznię od rzeczywistośći.
     Niebawem coś tutaj jeszcze napiszę, lecz później... cóż, na jakiś czas mogę zniknąć z tego miejsca (wszystko przez zbliżającą się sesję, która zapowiada się naprawdę ciężko), jednak póki co - do następnego wpisu i trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

4 komentarze

  1. No, przebrnąłem! Mocno schematyczna historia, ale z tego sobie na pewno zdajesz sprawę. Poza tym kumam, że to miał być taki nastrojowy, spokojny sentymentalizm inspirowany życiem (Pytanie tylko czy literatura powinna "robić zdjęcia", czy raczej w mózg autora powinien syntetyzować wiele różnych sytuacji, byle tylko zmaksymalizować przyjemność odbioru. Czasem zbyt się przywiązujemy do realnych zdarzeń i miejsc). Niektóre zdania mogłyby być krótsze, czasem fajnie byłoby zaaplikować jakąś przenośnię, odwołanie do różnych zmysłów (zapach jego perfum, zimno w koniuszkach palców i inne takie bzdury). Poza tym czuję trochę niedosyt w opisie pierwszego spotkania (miało być wiele atrakcji, a było lodowisko i rzucanie się w śnieg...). Sam fragment o lodowisku powinien być również oddzielony od reszty, bo czytelnik zostaje brzydko przerzucony z miejsca w miejsce. Pamiętaj również, że niektóre słowa mają odpowiednie brzmienie wpływające na wyobraźnię. I tak sformułowanie "cichy kąt" nad rzeką nie bardzo mnie ujęło. Może raczej mała, odludna zatoczka otoczona wysoką trzciną? No i nie przydałby się tam chociaż dwuzdaniowy opis tego miejsca lub uzasadnienie czemu właśnie TEN kąt jest dla niej wyjątkowy. Były ze dwie literówki, ale to szczegół (Pod koniec napisałaś, że byli NA jej mieszkaniu. Może to regionalizm? Jak czytam opowiadania ludzi np. z Białegostoku, to jest tam kilka takich powtarzających się kwiatków). Spodziewałem się jakiegoś mięsistego opisu cielesnej fascynacji albo chociaż ten pocałunek na dworcu można było ładniej rozegrać. Jakby na to nie patrzeć dzisiaj młodzież jest trochę... wyuzdana, więc opowiadanie średnio przystaje do rzeczywistości ;) Chociaż może dobre czasem przeczytać naiwną obyczajówkę?

    To dosyć spoko patent, że ograniczasz opis wyglądu bohatera męskiego, a postacie nie mają imion, ale cierpi trochę na tym wiarygodność świata przedstawionego. No i czy na początku on też musiał robić coś związanego z maturą i też odpisywać jej na lapku? Może by tak wrócił z ogródka w koszuli umorusanej ziemią w drodze otwierając zimne piwko? Miał zdezelowanego, starego stacjonarnego kompa, którego trzeba było zmuszać do rozruchu kilkukrotnie wciskając przycisk "start"? Albo cokolwiek innego, byle ten ich opis na wstępie był zbudowany na zasadzie kontrastu!

    Oj, ale się rozpisałem, ale wiem, że początkujący gawędziarze lubią takie chłodne analityczne oko kogoś obcego. Ogólnie opowiadanie spoko: 2/10 :D

    Pozdrawiam z:
    www.kulturaifetysze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię. W końcu każdy uczy się na błędach i cóż - nie jestem jak na razie jednym z bardziej znanych pisarzy polskich, a jedynie mało popularną blogerką, która próbuje gdzieś wcisnąć trochę swojej twórczości. Co prawda masz rację, że jest to dość schematyczna historia, ale taki był ogólny jej zamysł. Stworzona głównie z myślą o przyjaciółce i częściowo na jej prośbę dlatego też przywiązałam uwagę do realnych wydarzeń. ;) Niemniej, popracuję nad tym czy tamtym, bo przecież o to chodzi, by się rozwijać i poprawiać to, co według czytelników jest słabe.
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  2. A mi się tam podobało :-)
    Lubię od czasu do czasu poczytać takie schematyczne opowieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anonimowy komentatorze, kimkolwiek jesteś - miło mi w takim razie. :)

      Usuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy