,

Przepiękna historia, która złamała mi serce - recenzja książki "Podarunek"

11:00

"Czasem trzeba się komuś ofiarować, żeby zobaczyć, kim się jest."

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: Podarunek
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 384
Ocena: 5/6

     Czasami pojawiają się książki, które początkowo niepozorne, potrafią złamać serce czytelnika. Taką właśnie lekturą był dla mnie "Podarunek" Cecelii Ahern. Sięgając po nią, miałam nadzieję, że autorka, którą bardzo lubię, zaserwuje mi kolejny raz piękną historię. I wiecie co? Nie zawiodłam się. Chociaż złamała mi ona serce, wywołując łzy wzruszenia poprzez wydarzenia, jakie przedstawiła, to jednocześnie stała się dla mnie kolejną powieścią tej autorki, o której na pewno będę pamiętać na dłużej. To przepiękna historia o życiu, śmierci, uciekającym czasie i uczeniu się, by doceniać nawet proste chwile, ale dające szczęście. 
      Lou Suffern to człowiek, który wydawać by się mogło, że ma wszystko, lecz tak naprawdę nie ma niczego. Zabiegany pracoholik, ciągle chcący wspinać się po szczeblach drabiny kariery, zaniedbuje to, co najważniejsze - swoją rodzinę. Wiecznie w firmie, składający obietnice, których nie dotrzymuje, nie zauważa, jak bardzo cierpią na tym jego najbliżsi. Jego marzeniem byłoby przebywać w dwóch miejscach jednocześnie, jednak to niemożliwe... Czy aby na pewno? Któregoś dnia, tuż przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia, Lou Suffern pomaga bezdomnemu o imieniu Gabe. Ten prosty czyn sprawia, że dzięki Gabe'owi zyskuje ten nadzwyczajny czar, o którym marzył... Jak zatem potoczą się jego losy? Czy Lou zrozumie, co jest dla niego najważniejsze? Czy uda mu się odnaleźć prawdziwe szczęście, które do tej pory wymykało mu się z rąk? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę Cecelii Ahern. 
     Od pewnego czasu brakowało mi czytania, a przede wszystkim historii, które chwyciłyby mnie za serce płynącą z nich mądrością i emocjonalnością. Dlatego też "Podarunek" niezwykle przypadł mi do gustu. Już od samego początku, autorka intryguje, bowiem czytając pierwszy rozdział, ma się wrażenie pokroju "o co tutaj w ogóle będzie chodzić?". Jednak im dalej, tym bardziej wszystko zlepia się w jedną, piękną całość, pozostawiając w czytelniku lekko złamane serce i nieco wylanych łez wzruszenia. Nie będę skupiać się dużo na stylu autorki, który, ilekroć sięgam po jakąś jej książkę, tak samo mocno przypada mi do gustu. Lekki w odbiorze sprawia, że całości się nie czyta, a pochłania. Jednocześnie pełen przepięknych zdań, które śmiało można zaznaczać jako tzw. złote myśli. Ważniejsza w tym momencie jest fabuła i sam pomysł na historię. Można by rzec, że brzmi dosyć klasycznie i tak idealnie "świątecznie". Mamy bohatera, który jest wiecznie zabiegany i zapomina o rodzinie, aż nagle poznaje "dobrą duszę", czyli w tym przypadku Gabe'a, dzięki któremu zaczyna dostrzegać, jak wiele wspaniałych rzeczy do tej pory go ominęło. Jednak nawet jakakolwiek schematyczność nie ma tutaj znaczenia, bo całość stanowi po prostu przepiękną, wzruszającą i skłaniającą do przemyśleń historię. 
     Tak, jak wspomniałam, jest to opowieść o życiu samym w sobie, o tym, jak często my sami dobrowolnie kierujemy własne istnienie na takie, a nie inne tory. Ta historia uświadamia, że chociaż ambicja i wzbijanie się na wyżyny swojej kariery są ważne, to nie powinny stanowić priorytetu. Pokazuje, że istnieje coś więcej od dóbr materialnych - prawdziwe szczęście, jakie płynie z posiadania rodziny, spędzania chwil z bliskimi nam ludźmi. Chociaż oczywistym wydaje się, że przecież to bliscy powinni być najważniejsi, istnieją osoby, które o tym zapominają. A ta historia przepięknie uświadamia nam, byśmy nie bali się poświęcać naszego czasu dla innych, bo czas jest czymś, czego nie można dostać w prezencie i żadne wydarzenie już nigdy się nie powtórzy... Dlatego też polecam ją każdemu, bo to przepiękna, niebanalna opowieść, która wyciska z czytelnika mnóstwo emocji - od złości na działania głównego bohatera, poprzez chwile uśmiechu, aż po łzy wzruszenia.
     Bohaterowie zostali wykreowani, jak na Cecelię Ahern przystało, bardzo dobrze. Lou został przedstawiony jako człowiek, który mimo wiecznego zabiegania i pozornej oschłości, w głębi duszy nadal czuł się czasami jak mały chłopiec potrzebujący bliskości. Z kolei Gabe to postać niezwykle tajemnicza, ale przede wszystkim ciepła i pomocna. Dostrzegał często to, czego nie widzieli inni i potrafił wydobyć dobro z najdalszym zakamarków osobowości danego człowieka. Pozostałe postaci nie zostały zarysowane jakoś bardzo szczegółowo, ale mimo to każda wniosła jakiś swój wkład w całą historię.
     Podsumowując, polecam Wam sięgnięcie po książkę "Podarunek", bo jest to historia, która mimo, że złamała mi lekko serce, to dostarczyła wielu innych, wspaniałych emocji, a także pogłębiła to uczucie, że najważniejsi są bliscy i to, by zawsze znajdować dla nich swój czas. Jeżeli więc macie ochotę na mądrą, niebanalną lekturę, to historia stworzona przez Cecelię Ahern będzie dla Was idealna.
     Niebawem znów postaram się coś tutaj napisać - w mojej głowie od jakiegoś czasu tworzą się kolejne felietony, pozostało je tylko przenieść na papier. Póki co - trzymajcie się!

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie: 

Spodobało się? Zerknij na to:

5 komentarze

  1. Mało kiedy zawiodłam się na tej autorce, pamiętam, że przy pierwszym podejściu do jej książek tak było z Pamiętnikiem z..., a później z Miłość i..., ale mimo wszystko nabrałam takiego zaufania do pisarki, że koniecznie muszę poznać każdą kolejną jej powieść. No i Pora na życie czeka spokojnie już długo na mojej półce i prosi o przeczytanie. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka ta leży u mnie na pólce i czeka na swoją kolej. Nie jest to historia w moim stylu, ale ostatnimi czasy słyszę na jej temat wiele pozytywnych opinii, czego się zresztą nie spodziewałam! Nie mam dobrych wspomnień z tą autorką, ale myślę, że już niedługo skuszę się na "Podarunek" :)


    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! x
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/12/najlepsze-ksiazki-2016.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Love, Rosie tej autorki, więc z chęcią poznam i inne książki tej autorki. ;) Zwłaszcza, że ta brzmi interesująco. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za panią Ahern, odkąd przeczytałam ,,PS.Kocham Cię", jednak ,,Podarunek" wyraźnie mnie zaintrygował - może być to dość ciekawa historia. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I już ci chciałam skłamać, że jeszcze nie przeczytałam ani jednej książki Cecelii Ahern, ale w tym momencie [Love, Rosie] powinno mi strzelić w łepetynkę, krzycząc: Serio? Także ten...
    Powracając jednak do gwiazdy tej recenzji to jeszcze muszę się zastanowić nad sięgnięciem po [Podarunek]. Lubię książki obyczajowe z przesłaniami, ale nie mogę z nimi przesadzać, bo moja ukochana fantastyka się na mnie obrazi i co ja wtedy pocznę? A tak na serio to najpierw nadrobię inne tytuły autorki i dopiero wtedy dam szansę temu papierowemu dziecku. ;)
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy