środa, 9 stycznia 2019

A Ty... "Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił?" - recenzja książki Anny Bednarskiej

"-Widzę, że niewiele wiesz o przetrwaniu. 
Ten żart niespodziewanie mnie otrzeźwia.
-Przetrwałam ciebie - stwierdzam sucho."


Autor: Anna Bednarska
Tytuł: Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił?
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 420
Ocena: 6/6


     Tak się składa, że jakiś czas temu miałam już do czynienia z książką Anny Bednarskiej. Pamiętam, że "Trudny mężczyzna" był historią, która bardzo mi się spodobała i jaka sprawiła, że z niecierpliwością czekałam na kolejną powieść tej autorki. Dlatego też, gdy otrzymałam możliwość zrecenzowania "Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił?", nie wahałam się ani chwili. Będąc już po przeczytaniu tej historii, mogę śmiało stwierdzić, że się nie zawiodłam, a wręcz przeciwnie - ta książka spodobała mi się chyba jeszcze bardziej niż debiut Anny Bednarskiej. 
       Głowna bohaterka książki, a jednocześnie narratorka całej historii, to trzydziestoletnia Helena Maj. Kobieta, po spektakularnym debiucie książki, do tej pory nie była w stanie napisać kolejnej powieści. Co więcej, nadal nie do końca pozbierała się po bolesnym rozstaniu z Igorem oraz nie widzi szansy na znalezienie kolejnej miłości. Tymczasem w jej mieście dochodzi do zamachu terrorystycznego. Wśród mieszkańców oraz jej najbliższych zaczyna panować atmosfera niepewności. Dodatkowo, życie Heleny nagle także nieco się odmienia - warsztaty pisarskie, które prowadzi, zaczynają być bardziej popularne, w życiu jej bliskich sporo rzeczy zaczyna się zmieniać, a ona sama przypadkowo coraz częściej spotyka pewnego mężczyznę... Jak zatem potoczą się losy Heleny? Czy życie w końcu się do niej uśmiechnie? Czy kobieta uwierzy w przeznaczenie czy może wręcz przeciwnie - spotka się jedynie z kolejnym rozczarowaniem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę Anny Bednarskiej. 
       Styl, jakim posługuje się autorka, ten język, którym tworzy każde kolejne słowa i zdania - to wszystko na pierwszy rzut oka wydaje się takie... proste i właśnie ta prostota jest najbardziej urzekająca. Autorka pisze w taki sposób, że kolejne kartki przekładają się wręcz same, a czytelnik nie może się oderwać od tej historii. Największą zaletą jest tutaj autentyczność - odnosi się wrażenie, że spokojnie te wszystkie wydarzenia mogłyby zdarzyć się w normalnym życiu, a co więcej, nic nie jest tutaj przerysowane - szczególnie bohaterowie (jednak postaciom poświęcę osobny akapit). Mimo tej prostoty i lekkości, da się tutaj znaleźć też takie fragmenty, jakie chwytają za serce i sprawiają, że dłoń sama sięga po karteczkę, dzięki której zaznaczy się dany wers czy dialog. Co więcej, autorka wprowadziła tutaj jedną, ciekawą rzecz - całość pisania jest w narracji pierwszoosobowej, gdzie główna bohaterka w normalny sposób opisuje wydarzenia i osoby, jednak w przypadku jednego bohatera, każdy opis kieruje bezpośrednio do tej postaci, to znaczy występuje tutaj zwrot do drugiej osoby liczby pojedynczej. Ten zabieg sprawił, że książkę czytałam z jeszcze większym zainteresowaniem, a docierając do ostatniej strony było mi wręcz smutno, że powieść już się skończyła. 
      Być może trafiłam na tę książkę w odpowiednim momencie życia, być może to jedna z pierwszych powieści po powrocie na blog, jaką przeczytałam i recenzuję, ale te ponad czterysta stron niezwykle mnie zachwyciły i jednocześnie dały mi motywację do działania na różnych płaszczyznach własnego życia. Jednym z pierwszych tekstów, które rzuciły mi się w oczy (nie tyko dlatego, że został on napisany dużą czcionką) po spojrzeniu na tył okładki było, że "nie znajdziesz szczęścia, wciąż patrząc za siebie". To jedno zdanie idealnie pasuje do całej historii Heleny Maj. To kobieta, która zbyt mocno przeżywa swoją przeszłość, zamiast żyć teraźniejszością. Jednak w momencie, gdy próbuje odrzucać od siebie natarczywe myśli "co by było, gdyby..." może ujrzeć, że często los rzuca przed człowiekiem różne szanse i tylko od niej zależy, co z tym dalej zrobi. Dlatego też uważam, że ta książka jest bardzo życiowa i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. 
       Przede wszystkim historia stworzona przez autorkę pokazuje, że nawet jeżeli wydaje nam się, że wszystko się posypało, gdy mamy wrażenie, że być może kiedyś mogliśmy podjąć inne decyzje, to tak naprawdę niepotrzebnie zaprzątamy sobie głowę i blokujemy drogę do znalezienia prawdziwego szczęścia. Ta historia uświadamia, że jedna chwila może całkowicie odmienić nasze życie, ale nie dostrzeżemy jej, jeżeli wciąż będziemy tkwić w przeszłości. Jednocześnie powieść Anny Bednarskiej daje nadzieję, że nawet jeśli teraz jest źle, to być może jutro wszystko odmieni się na lepsze, bo nigdy nie wiadomo, co nas czeka - trzeba wierzyć, że te najlepsze chwile dopiero są przed nami. 
       Bohaterowie, jak wspomniałam troszkę wcześniej, zostali świetnie wykreowani, ponieważ to ludzie z krwi i kości. Nie są przerysowani, wyidealizowani, jak to często bywa w książkach, a to normalne postacie, które każdy z nas mógłby znaleźć w swoim otoczeniu. Mają zarówno swoje zalety, ale także wady, jakie nie zostały tutaj ukryte, co tylko mocniej sprawia, że stają się oni autentyczni. Bardzo polubiłam główną bohaterkę i wręcz z niektórymi jej cechami śmiało mogłabym się utożsamić, stąd być może dlatego ta książka wywarła na mnie tak silne wrażenie, bo odnalazłam w Helenie część samej siebie. Pozostali bohaterowie również zostali świetnie wykreowani, tak więc i pod tym aspektem historia stworzona przez autorkę zdecydowanie zasługuje maksymalną ocenę.
       Podsumowując, będę bardzo miło wspominać książkę "Co byś zrobił gdybyś mnie dogonił?", szczególnie, że dzięki niej wydarzyło się jeszcze jedno: to właśnie ta historia zmotywowała mnie do pisania, powrotu na blog, a także do tworzenia własnych historii. Dlatego też z całego serca dziękuję autorce - Annie Bednarskiej i z niecierpliwością czekam na kolejne jej powieści.

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:

3 komentarze:

  1. Jeszcze nie miałam okazji poznać twórczości autorki, ale chętnie to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie czekam na swój egzemplarz i w zasadzie też skusiłam się na tę książkę, bo bardzo podobał mi się "Trudny mężczyzna" i mam nadzieję, że się nie zawiodę;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na półce, jak tylko skończę czytać Zamianę, zabieram się za nią i mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu tak jak i tobie. ;)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *