,

"Opowieść kobiety, która kochała zbyt mocno..." - czyli pora na kolejną recenzję, niezwykle wciągającej książki.

18:15

Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: Jeszcze raz, Nataszo
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 304
Ocena: 5.5/6
Nadchodzi kolejny, zimowy wieczór. Śnieg prószy za oknem, otulając świat puchową kołderką, z kolei we własnym pokoju, A. czuje przyjemne ciepło. Jedyne o czym teraz marzy, to poddać się chwili relaksu, najlepiej z dobrą książką w ręku, siadając w swoim ulubionym fotelu. Postanawia więc wcielić plan w życie, dlatego najpierw kieruje się do kuchni, by zaparzyć ogromny kubek gorącej, pomarańczowo - goździkowej herbaty. Następnie wraca do swojego pokoju i wziąwszy do ręki książkę o okładce tak pięknej, jak dawno nie widziała, w dodatku z bardzo intrygującym tytułem, zabiera się do czytania... I tak mijają godziny, lecz ona nie potrafi oderwać się od lektury, chcąc więcej i więcej, a kiedy nagle spostrzega, że to już koniec, czuje jakiś niedosyt, a jednocześnie po jej bladym policzku, powoli spływa krystaliczna łza wzruszenia... 

     Dzisiejszy wpis zaczęłam dość nietypowo, jednak mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza. Myślę jednak, że ten krótki wstęp idealnie pasuje do tematu dzisiejszego postu. Otóż - moja lista czytelnicza na ten rok powoli się zapełnia, więc dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki. To lektura, która sprawi, ze zdecydowanie nie będziecie w stanie się od niej oderwać. Przenosi nas bowiem w ten książkowy świat, gdzie wraz z bohaterką rozpoczynacie wędrówkę przez całe jej życie, wysuwając takie czy inne wnioski. Jednocześnie ta książka to idealna propozycja dla osób, które nie mają pomysłu na spędzenie samotnego, wolnego wieczoru. Co jeszcze Was zachęci, to zdecydowanie okładka... Wiem, że zgodnie z pewnym powiedzeniem: "nie ocenia się książki po okładce", jednak nie sposób jest nie napisać właśnie o tej. Jest po prostu piękna. Już dawno żadna lektura nie przyciągnęła mojego wzroku dzięki swojej okładce - kolorystyka, postać kobiety odwróconej tyłem w oryginalnym kapeluszu, do tego elementy kwiatów - do mnie przemawiają jak najbardziej. A wnętrze tej okładki, również kwieciste, to już w ogóle sztuka. Jednak, żeby nie przedłużać już tego wstępu, przejdę do krótkiego opisu historii zawartej w książce "Jeszcze raz, Nataszo" autorstwa Karoliny Wilczyńskiej, o której to zresztą wspomniałam w ostatnim wpisie.
        Już na samym początku nakreślona zostaje obecna sytuacja głównej bohaterki. Otóż od godziny jest wolna, gdyż rozstała się ostatecznie z mężem i tym samym, siedząc samotnie w swoim domu, postanawia rozpocząć nowe życie. Nie jest to jednak tak łatwe jak mogłoby się wydawać, w szczególności wtedy, kiedy ciągnie się za nami szereg wspomnień o jakich najlepiej byłoby zapomnieć... Dlatego też Natasza wpada na genialny pomysł, który pozwoli jej rozprawić się z przeszłością. Wychodzi na taras, wyciąga grill i rozpaliwszy w nim ogień, postanawia znaleźć album pełen zdjęć z byłym mężem i skrupulatnie się ich pozbyć. Oczywiście nie może zabraknąć jej ulubionego fotelu oraz wiklinowego stołu, na którym postawia dzbanek kawy i tym samym, będąc gotową, sięga po album by raz na zawsze zapomnieć o wszelkich fałszach jakie spotkała w swoim życiu... Stąd każdy kolejny rozdział rozpoczyna się krótkim opisem fotografii, po czym następuje opowieść Nataszy o poszczególnych sytuacjach jakie miały miejsce w przeszłości. Poznajemy ją zatem od momentu bycia młodą dziewczyną, która wychowała się na wsi wśród osób dość poważanych w tamtejszej społeczności (jak chociażby ojciec, będący znanym lekarzem), jak i rozpoczynamy z nią, tą wspomnianą przeze mnie na początku, wędrówkę, podczas której życie pokazało jej niejednokrotnie swoje prawdziwe oblicze. Stąd dowiadujemy się o pierwszej miłości, o studiach, o tym, jak poznała Darka - swojego przyszłego, no, i właściwie w momencie oglądania albumu, już byłego, męża, o jej pracy w świetnie rozwijającej się firmie, a także wielu innych rzeczach mniej czy bardziej ważnych, a jednak pokazujących nam, jak życie potrafi być piękne, by w jednej chwili nagle mogło runąć. Dodatkowo Natasza zdaje sobie sprawę, że zbyt dużo fałszu i tajemnic doznała podczas tej już dość długiej egzystencji... Ale jakie to były tajemnice, a także co za sytuacje spotykały tę kobietę, dowiecie się, jeśli sami sięgniecie po książkę "Jeszcze raz, Nataszo".
        Muszę przyznać, że bardzo mi się podobała, a po jej zakończeniu poczułam nawet pewnego rodzaju niedosyt. Chciałam więcej i więcej tych historii, mimo że właściwie świetnie zgrały się w jedną całość, która kiedyś musiała zostać zakończona. Tak czy siak, sam narrator pierwszoosobowy, a także budowa tej książki niezmiernie przypadły mi do gustu. Rozdziały rozpoczynane opisem fotografii, po którym następowała retrospekcja wydarzeń z przeszłości, aż powrót do momentu, kiedy Natasza siedzi przed tym rozpalonym grillem i skrupulatnie wrzuca do ognia kolejne zdjęcia... Świetny pomysł, który sprawił, że pochłonęłam tę lekturę bardzo szybko i przyjemnie. Co więcej, nie wiem dlaczego, ale zaczęłam czuć jakąś więź z główną bohaterką - mimo że sama mam o wiele lat mniej niż ona w momencie, kiedy zakończyła pewien etap swojego życia. Gdy jednak opisuje te swoje sytuacje z młodości, widzę tam coś swojego, jakieś podobieństwo związane chociażby z byciem upartą. Z kolei postać męża Nataszy, napawała mnie niezłą irytacją, a czytając niektóre jego wypowiedzi, myślałam sobie: co z Ciebie za facet?! Nie mogłabym jeszcze nie wspomnieć o tym, że bardzo miło czytało mi się okres studiów Nataszy, gdyż główna bohaterka kończyła je w kochanym Krakowie (obecnie również i moim studenckim mieście). Do tej pory rzadko sięgałam po książki polskich autorów, nie dlatego, że mam jakieś uprzedzenia, a właściwie to gdzieś znikały mi te tytuły wśród ogromu literatury obcojęzycznej. Teraz wiem, że po książki rodzimych autorów, w tym Karoliny Wilczyńskiej, sięgnę jeszcze nie raz. Co tutaj więcej dodać do tak pozytywnej oceny tej lektury? Chyba jedynie to, co zwykle, czyli parę cytatów, jakie udało mi się w szczególności wyłapać i zostały gdzieś w mojej pamięci:
  • "W ogóle całe moje życie do tej pory to jedno wielkie oszustwo. Szkoda tylko, że tak późno zdałam sobie z tego sprawę."
  • "Czuję, że zaczyna mnie wypełniać niezwykła radość, połączona z oczekiwaniem na to, co za chwilę się stanie. Uznaję to za dobry znak. Klientka będzie zadowolona. Dobra, koniec tego! Ja będę zadowolona. JA."
  • "Teraz bez żalu, ale też bez złości oddaję tę fotografię na pastwę płomieni. Jest dla mnie symbolem pierwszego fałszu, jakiego zaznałam w swoim życiu."
  • "Wypłakałam w tę niebiesko - różową kratkę cały żal, tęsknotę, lęk przed przyszłością i wyrzuty sumienia. Zwłaszcza te ostatnie sprawiały duży ból."
  • "Tak, to co mnie najbardziej dziwiło - potrafiłam cieszyć się, uśmiechać, chociaż byłam przepełniona smutkiem. żyłam powierzchownie, na niby."
  • "Łzy płynęły mi po policzkach. Zrozumiałam, że przegrałam. Nie doceniłam przeciwnika, a na dodatek ktoś, kogo uznawałam za sprzymierzeńca, był w rzeczywistości zdrajcą."
  • "Zgubiłam po drodze własne uczucia, niepostrzeżenie sprzedałam wartości, odrzuciłam wrażliwość i czułość jak zbyt ciężki bagaż."
  • "Tak, nie poddam się. Podejmę walkę o siebie, o swoje nowe życie."
  • "Bo prawdy nie da się do końca ukryć."
  • "Wszystko, co przeżyłam, zmieniło mnie. Ukształtowało, ulepiło z małej dziewczynki dorosłą kobietę. nawet jeżeli poranioną, z kilkoma bliznami na sercu, to przecież nadal żywą."
     To już wszystko jeśli chodzi o dzisiejszy wpis, a tym samym recenzję książki "Jeszcze raz, Nataszo", którą naprawdę gorąco polecam. Tak, jak widnieje napis na okładce: "Opowieść kobiety, która kochała zbyt mocno", nie da się temu zaprzeczyć, ale jednocześnie to historia osoby, która postanawia rozliczyć się ze swojego dotychczasowego życia i obiektywnie spojrzeć na wszelkie sytuacje jakie miały miejsce, by wyciągnąć z nich wnioski, tym samym rozpoczynając nowy etap, wolny od fałszu i złych wspomnień. 
        Natomiast kończąc, nie wiem kiedy znowu tutaj napiszę. Ten tydzień zapowiada się dość ciężko, właściwie to można by rzec, że to taka sesja przed sesją, a kiedy nadejdzie (już nadchodzi niestety wielkimi krokami) ta "prawdziwa sesja", tym bardziej czekają mnie nieprzespane noce z matematyką... Jednak w miarę możliwości, coś nowego się tutaj pojawi. Póki co - trzymajcie się!

Zdjęcie okładki znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

5 komentarze

  1. Dopisuje ją do listy książek, które muszę przeczytać :) wcześniej nie słyszałam o tej pozycji, ale wiem, że mi się spodoba :)
    Zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam już na czytniku, więc lada dzień przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęcająca, emocjonalna recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejne zakupy mi się szykują :))

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Ostatnie wpisy