Najlepsza dziesiątka - czyli książki, które podbiły moje serce w 2015 roku.

09:45

     Przy okazji podsumowania czytelniczego, zapowiadałam, że początkiem stycznia pojawi się kilka wpisów związanych jeszcze z tym książkowym aspektem 2015 roku. Jak wtedy pisałam, biorąc udział w wydarzeniu "52 książki 2015", udało mi się ich przeczytać 54. Stąd też postanowiłam stworzyć kilka wpisów, w których powrócę jeszcze do tamtych lektur. 
    Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam moją listę najlepszych książek, jakie miałam okazję czytać w roku 2015. Długo zastanawiałam się jaką liczbę tych "top" lektur sobie określić. Ostatecznie padło na dziesiątkę. Powiem szczerze, że było to niezwykle trudne zadanie, bo są takie książki, które jak dla mnie powinny wszystkie razem zostać numerem jeden. Dlatego też powracając sobie pamięcią do poszczególnych historii, przypominałam sobie sama swoimi recenzjami co też wywarło we mnie największe wrażenie, jaka była emocjonalna strona tych historii i które fragmenty najbardziej zapadły mi pamięć. 
     Stąd też, by już nie przedłużać, zapraszam do przeczytania poniższych punktów, które zrobione zostały "od końca" - czyli od miejsca ostatniego w tej topce, do pierwszego. Przy każdej lekturze postaram się na chwilę zatrzymać pisząc, dlaczego właśnie ta, trafiła do tej listy.

10. Gayle Forman - "Ten jeden dzień"

 "I dociera do mnie, że tak naprawdę zostałam napiętnowana. Nieważne, czy nadal go kocham, czy on kiedykolwiek mnie kochał - odmienił moje życie. Pokazał mi jak się zgubić, a potem ja sama pokazałam sobie, jak się odnaleźć."

     Styl Gayle Forman pokochałam już sięgając po "Zostań, jeśli kochasz", jednak to nie ta książka znalazła się w tej ścisłej dziesiątce, a właśnie "Ten jeden dzień", czyli historia, która umiliła mi czas wywołując we mnie ogrom emocji. To opowieść nie tylko o miłości i o tym, jak czasami zaledwie dwadzieścia cztery godziny potrafią odmienić czyjeś życie, ale to także historia o dorastaniu, rozwijaniu swojej osobowości i zrozumieniu samego siebie. Wspaniała książka, do której chętnie jeszcze kiedyś powrócę.
     Was również zachęcam do sięgnięcia - szczególnie, jeśli lubicie historie miłosne. Myślę, że "Ten jeden dzień" Was nie zawiedzie i przeniesie na chwilę do pełnego klimatu Paryża.

9. Victoria Scott - "Ogień i woda"

"Przyjechałam tutaj ratować swojego brata. Ale ile osób tu zginęło, chcąc kogoś uratować?"

     Pominę już chyba fakt, jak przecudowna i przyciągająca jest okładka tej książki. Natomiast sama historia jest zdecydowanie warta uwagi. Nie spodziewałam się, że ta młodzieżówka w stylu fantasy tak bardzo mnie wciągnie i sprawi, że czekam z niecierpliwością, aż nastanie luty, kiedy to ma pojawić się drugi tom tej historii. To opowieść o niezwykłym poświęceniu, o tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla tych, których kochamy. Pełna emocji historia, która niejednokrotnie zaskakuje czytelnika. 
    Z czystym sercem mogę polecić ją każdemu, kto lubi fantasy, a także nie ma nic przeciwko młodzieżówkom. Ta książka przeniesie Was na chwilę do innego świata, od którego nie będziecie mogli się oderwać.  
 
8. Jo Nesbo - "Syn"

"Człowiek zawsze w końcu dociera do punktu, w którym rzeczy nie można dłużej odkładać na później, nie można być słabym przez jeszcze jeden dzień i obiecywać sobie, że jutro zacznie się inne życie."

     Pierwszy raz sięgnęłam po twórczość tego Autora właśnie przy okazji książki "Syn". Tym samym od pierwszych stron zostałam wręcz urzeczona (chociaż może to mało adekwatne słowo do gatunku tej książki) historią jaką stworzył Jo Nesbo. Nie jest to typowy thriller, w którym usilnie próbujemy sami rozwikłać zagadkę, kto jest mordercą itp. Fakt, jest to kryminał, ale z wątkiem psychologicznym, gdzie czytelnik od pierwszych stron zdaje sobie sprawę, kto będzie stał za wieloma wydarzeniami, a mimo to z zapartym tchem śledzić będzie poczynania tegoż bohatera.
     Genialna fabuła, świetni bohaterowie, w tym Sonny, w którym dosłownie się zakochałam. Mimo czarnych stron jego osobowości, był on naprawdę dobrym człowiekiem o wielkim sercu. Stąd też - jak najbardziej polecam Wam tę książkę!

7. Colleen Hoover - "Hopeless"

"Bez względu na to, co się zdarzy, życie idzie dalej, słowa wciąż napływają, prawda jest wyrzucana czy ci się to podoba, czy nie, a życie nigdy nie pozwoli ci zatrzymać się i złapać cholerny oddech."

     Książka z kategorii Young/New Adult, czyli mogłoby się wydawać, że powinna to być przyjemna i lekka w odbiorze opowieść, co więcej okraszona na pewno wątkiem miłosnym. Jednak wbrew pozorom "Hopeless" było książką poruszającą bardzo istotny problem, o jakim często nie mamy pojęcia, że może dziać się w czyimś życiu. Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie sprawiając, że od tamtej pory niezwykle pokochałam styl Colleen Hoover. Fabuła, bohaterowie i ogromna emocjonalność od niej bijąca sprawiają, że czyta się ją niezwykle szybko, przeżywając tysiące uczuć. 
    Myślę, że sporo osób ją zna, ale jeśli jakoś Wam umknęła, to zachęcam do sięgnięcia. Tak jak napisałam - jest to młodzieżówka, ale nie taka banalna jak większość książek z tego gatunku. Stąd serdecznie polecam.  

6. Maciej Pieprzyca - "Chce się żyć"

"Powroty są osobliwe. Niby wszystko takie samo, ale coś nie pasuje i uświadamiasz sobie, że to ty się zmieniłeś."

     Ta książka chodziła za mną od momentu, gdy obejrzałam film na jej podstawie - tak, dokładnie, pierwszy raz zdarzyło mi się zobaczyć ekranizację przed przeczytaniem książki. Sięgnąwszy po nią, nie zawiodłam się - zarówno na samej lekturze, jak i później, już patrząc na film z perspektywy historii zawartej w tej książce - również i na nim, bo uważam, że został zrobiony bardzo dobrze. To opowieść, która jest niezwykle wartościowa i pomimo faktu, iż porusza bardzo ważny problem, jest napisania w taki sposób, że wywołuje szereg pozytywnych odczuć. Potrafi bawić, ale także wzruszać. 
     Dlatego też uważam, że powinno się pisać takie książki częściej, a my czytelnicy, powinniśmy po nie sięgać, bo naprawdę warto. Stąd jeśli do tej pory nie słyszeliście o "Chce się żyć" bądź nie mieliście okazji przeczytać tej lektury - serdecznie polecam.

5.  Sabaa Tahir - "Imperium ognia"

"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą. A potem, któregoś dnia, nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."

     Czuję, że jestem przesiąknięta tymi historiami miłosnymi. Mimo to czasami sięgam też po inne gatunki, w tym lubując się w kryminałach. Jednak od dawna nie było mi po drodze z fantastyką, aż do momentu, gdy nie sięgnęłam po książkę "Imperium ognia". Ta historia była tak genialna, że stanowi nie tylko jedną z lepszych lektur tego roku, ale też była dla mnie totalnym, pozytywnym zaskoczeniem. Sam pomysł na fabułę był świetny, a dodając do tego zaskakujące zwroty akcji i  bardzo dobrze wykreowane postacie to niczego więcej do szczęścia nie potrzeba.
     Polecam Wam serdecznie, byście bliżej przyjrzeli się temu tytułowi, bo warto. Sama natomiast nie mogę się doczekać kolejnych części tej historii, by zobaczyć jak dalej potoczą się losy bohaterów.

4. Carlos Ruiz Zafon - "Cień wiatru"

"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

    Pierwszy raz poznałam twórczość tego autora i od samego początku zakochałam się w jego stylu pisania wiedząc, że jeszcze nie raz sięgnę po jakąś jego książkę. "Cień wiatru" to opowieść, która na długo wyryła się w mojej pamięci. To historia, która porywa czytelnika do Barcelony, gdzie wraz z głównym bohaterem, przeżywa się mnóstwo wydarzeń. Ma ona w sobie praktycznie wszystko: świetną fabułę, ciekawe, barwne postacie, chwytające za serce fragmenty i sporą dawkę emocjonalności. Co więcej, czytelnik znajdzie w niej mnóstwo zwrotów akcji, jakie sprawiają, że czyta się ją wręcz jednym tchem.
     Jeśli więc do tej pory nie mieliście okazji przeczytać tej książki, zachęcam Was do nadrobienia zaległości jak najszybciej. Uwierzcie mi, że kiedy już zaczniecie ją czytać, nie będziecie w stanie się od niej oderwać. Naprawdę jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tamtym roku.

3. Magdalena Witkiewicz - "Po prostu bądź"

"Życie pędzi cały czas do przodu. Jest jak pociąg dalekobieżny. Jedzie ze stałą prędkością, zgodnie ze swoim rozkładem. Na nikogo nie czeka. Nie można go - ot, tak - zatrzymać w polu. Ale to ty decydujesz, do jakiego wagonu wsiądziesz i na jakiej stacji. Ty decydujesz, czy w ogóle wsiądziesz, czy będziesz stała z boku i obserwowała tych, co właśnie podróżują. Jadą, śmieją się i rozmawiają. Czasem też płaczą. Życie. A ty nie będziesz wiedziała, czy razem z tym wagonem, który właśnie odjechał, nie opuściła cię również twoja życiowa szansa."

     Do chwili, gdy nie sięgnęłam po książkę "Po prostu bądź" - nie czytałam niczego co wyszło spod pióra Magdaleny Witkiewicz. Jednak będąc już po lekturze tej fenomenalnej powieści, wiem, że muszę nadrobić swoje zaległości odnośnie twórczości tej Autorki. Historia, jaką stworzyła, jest tak piękna, że trudno było mi się od niej oderwać. Przede wszystkim jest niezwykle życiowa - pokazuje ten nasz świat takim, jakim jest. Nie ubarwia niczego, ukazując, że czasami wszystko się sypie, ludzie odchodzą i nic na to nie poradzimy. Jednocześnie daje pewnego rodzaju nadzieję na lepsze jutro. 
     Świetna książka z ciekawą fabułą, dobrze wykreowanymi postaciami, mnóstwem poruszających serce fragmentów (które skrupulatnie sobie w tej książce zaznaczyłam i czasami do nich wracam). Bardzo emocjonalna historia, która wzrusza, ale też potrafi bawić. Polecam każdemu.

2. Nina George - "Lawendowy pokój"

"Przechowujemy stare czasy. Przechowujemy stare wydania osób, które nas opuściły. My sami jesteśmy takim starym wydaniem, pod skórą, pod warstwą zmarszczek, doświadczenia, śmiechu. Tam jesteśmy jeszcze dawnymi osobami. Dawnym dzieckiem, dawną kochanką, dawną córką."

 
     Książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Czytając wiele pozytywnych opinii, sama chciałam się przekonać jak to jest z tym "Lawendowym pokojem". Od tamtego momentu jest to jedna z moich ulubionych książek. Niezwykle dojrzała historia, która mówi tak naprawdę o tym naszym życiu, jakie to bywa niezwykle nieprzewidywalne i często wystawia nas, ludzi, na próby. To opowieść o człowieku, który bojąc się poznać prawdę, przez zbyt długi czas, żył w krainie niedopowiedzeń, nie potrafiąc zaznać już szczęścia. Kiedy jednak postanowił w końcu się przełamać zobaczył, że życie ma jeszcze wiele do zaoferowania. 
     Cudowna książka, z mnóstwem wspaniałych cytatów, do których chętnie wracam pamięcią. Niezwykle emocjonalna, ze świetnymi bohaterami, ciekawą fabułą - czego chcieć więcej? Nina George podbiła moje serducho tą książką i jeśli jeszcze jej nie czytaliście - zachęcam jak najbardziej do sięgnięcia. 

1. Colleen Hoover - "Maybe someday"

"Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce."

     Kocham tę książkę. Tak po prostu. Wygrała ona z pozostałymi tym, że do tej pory żadna lektura - dosłownie żadna - nie sprawiła, że po jej przeczytaniu nie byłam w stanie wykrztusić ani słowa i jeszcze przez kilkanaście minut wpatrywałam się w tę okładkę zastanawiając się, jakim cudem ktoś w tak wspaniały sposób potrafi opisywać emocje. Pamiętam, że czytałam ją praktycznie pół nocy czując, jak z moich oczu spływają łzy wzruszenia, a drżące dłonie przekładają kolejne jej kartki. Ta książka rozwaliła mnie na tysiąc kawałków, z których później ciężko było mi się pozbierać, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu jak bardzo jest wspaniała. 
     Przyznaję się do tego, że uwielbiam historie miłosne, czasami bardzo tkliwe, ale jednak takie, które oprócz tego wątku, ukazują też inne, ważne aspekty. Tak było z "Maybe someday". Ta książka opowiada też tak naprawdę o życiu, tym, jak czasami bardzo doświadcza ludzi, a mimo to oni potrafią się pozbierać i żyć w pełni. Do tego połączenie literatury z muzyką stworzyło coś niezwykłego. Jeśli nie poznaliście tej historii, uwierzcie mi, że musicie po nią sięgnąć, bo jest cudowna, z całym swoim bagażem wspaniałych bohaterów, fabułą, jak przede wszystkim ogromem emocji, jakie w sobie chowa. 

     To już wszystko jeśli chodzi o dzisiejszy wpis. Przyznam Wam się szczerze, że naprawdę ciężko było mi się w pewnych momentach zdecydować na którym miejscu powinny znaleźć się poszczególne historie. Ostatecznie wygląda to w ten sposób, chociaż każda z przeczytanych przeze mnie w tym roku lektur była niezwykła  - jedna mniej, inna bardziej, jak widać w powyższej dziesiątce.
    Niebawem pojawi się także wpis z największymi, pozytywnymi zaskoczeniami czytelniczymi tamtego roku oraz też rozczarowaniami - czyli opisem książek, co do których miałam spore wymagania, a jednak nie do końca je spełniły. Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

20 komentarze

  1. Się napracowałaś przy tym podsumowaniu! Ja bym trzasnął top3 i sru, ale Ty nie, Ty jesteś mrówką. W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście! :D

    Dzięki za cytatki, niektóre bardzo chwytają za serducho. Jak je przeczytałem, to ta jakbym przeczytał te wszystkie książki, co nie? ;>

    Pozdrówki!
    www.kulturaifetysze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. OO, widzę, że 10,2, 1 i mnie udało się przeczytać ;)
    A za to 9 ścigam by pożyczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och zgadzam się co do Imperium ognia, Ognia i wody i książek pani Hoover :D <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie zestawienia. Niestety nie miałam okazji czytać żadnej książki, która znalazła się w Twoim Top 10, ale niektóre na pewno nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie to czytałam tylko "Hopless" i rzeczywiście jest to zupełnie inna młodzieżówka, niż cała reszta. Ja przez "Cień wiatru" nie mogłam przebrnąć. Będę musiała zasiąść do tego raz jeszcze, ale jeżeli podoba Ci się Zafon to bardzo polecam Ci "Marinę". Genialna książka.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cień wiatru i Maybe someday to zdecydowanie moi faworyci :D Gdybym miała zrobić swoją listę, na pewno wpisałabym tam Zaginioną dziewczynę (Gillian Flynn) - więc jeśli jeszcze nie czytałaś, polecam z całego serca! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Colleen Hoover i zarowno Hopeless, jak i Maybe someday sa po prostu GENIALNE! :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam żadnej z tych książek aż żal się przyznawać, bo tak pięknie je opisujesz ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. mam w planach Imperium Ognia. nie umieściłabym tak wysoko Hopeless. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi "Maybe someday" nie przypadło do gustu. Ale jestem w trakcie "Iperium ognia" i zapowiada się na całkiem dobrą perełkę ;)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. "Lawendowy pokój" mam cały czas w planach. Książka na mnie czeka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Colleen Hoover jest autorką, która potrafi stworzyć coś niebanalnego z pozoru, zwykłej schematycznej historii także nie dziwię się, że jej książki są w tej topce:)
    Lawendowy pokój mam w planach, także cieszę się, że niedługo będę mogła go przeczytać:)
    Cień wiatru zaczęłam i nie mogę dalej przebrnąć, nawet nie chodzi o samą książkę, tylko raczej o motywację. Niedługo spróbuję kolejnego podejścia, bo jak widzę, warto:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam "Hopeless" i mam nawet tę książkę w swojej własnej biblioteczce. Jak dla mnie jest ona troszkę przereklamowana ale i tak czytało się ją bardzo miło :D
    Pozdrawiam
    welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, przeczytałaś naprawdę wiele książek! Z tej listy nie znam żadnej pozycji, ale jest kilka, które bardzo bym chciała poznać, przede wszystkim "Cień wiatru" Zafona. Chętnie się zasugeruję i poszukam w końcu "Maybe Someday" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Po prostu bądź" i "Maybe someday" mam w planach;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej z tych książek, ale może z czasem się to zmieni. :) Cień wiatru mnie kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z wymienionych przez Ciebie książek przeczytałam tylko 4.
    "Imperium ognia" oraz "Maybe someday" również znalazły się na mojej liście najlepszych książek w 2015.
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Hopeless i Maybe Someday ♥
    Tyle co znam i zgadzam się w tym ;D Są niesamowite więc rozumiem czemu podbiły Twoje serce :)

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. "Hopeless", "Cień wiatru", "Chce się żyć" i "Maybe Someday" czytałam i potwierdzam - rewelacyjne książki. :) Zapadają w pamięć. :)
    "Imperium ognia" dorwałam za 16 zł w muzie i już sobie zamówiłam. Chciałabym także kiedyś przeczytać "Lawendowy pokój". :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No proszę, nie dość, że podobnie jak Ty brałam udział w wyzwaniu z 52 książkami, to tak samo skończyłam z wynikiem 54 + umieściłam w swojej top 10 "Lawendowy pokój" Niny George :D Reszty niestety nie czytałam, ale na pewno sięgnę po "Ten jeden dzień", bo jestem dość świeżo po "Zostań, jeśli kochasz", które mnie urzekło. "Cień wiatru" również mam w planach, w zeszłym roku czytałam Trylogię Mgły Zafona i bardzo polubiłam tego autora. Colleen Hoover i Victoria Scott też są na mojej liście :)
    Życzę Ci samych świetnych pozycji w tym roku! Oby kolejne podsumowanie okazało się równie obfite w ciekawe tytuły :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy