,

"Czas nie leczy ran, czas nalicza odsetki" - czyli recenzja książki "Hotel Bankrut".

19:00

"-Nigdy nie mieszkałaś w wynajmowanym mieszkaniu? - zapytała młodsza.
-Owszem, ale nie razem z właścicielem. To zmienia postać rzeczy. Właściwie to jest taki trochę hotel. Hotel Bankrut."

Autor: Magdalena Żelazowska
Tytuł: Hotel Bankrut
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 272
Ocena: 5/6


     Są książki, których czasami nieco się obawia. Po przeczytaniu krótkiego opisu, ma się mieszane uczucia, czy dana historia przypadnie do gustu. Jednak najlepiej jest wtedy, gdy okazuje się, że wszelkie wątpliwości były niepotrzebne, bo tak bardzo zostaliśmy wciągnięci do książkowego świata. Tak było w przypadku "Hotel Bankrut" Magdaleny Żelazowskiej. Początkowo bałam się, że nie będę potrafiła wprowadzić się w całą historię głównie ze względu na dużą ilość bohaterów i tego, że ich losy są opowiadane naprzemiennie. Jednak kiedy zaczęłam przekładać kolejne i kolejne strony, wciągnęłam się w tę książkę bez reszty. To świetna lektura pokazująca tak naprawdę samo życie. Do bólu autentyczna i uświadamiająca człowiekowi, że w dobie kryzysu ekonomicznego, nic nie jest łatwe. Cieszę się, że mogłam sięgnąć po "Hotel Bankrut". 
      Tak, jak już wspomniałam, czytelnik spotyka się tutaj z historią kilku bohaterów. Początkowo odosobnieni, z czasem ich losy zaczynają się ze sobą łączyć. Jest zatem Leon - właściciel lombardu, który przed laty prowadził wraz z żoną osiedlowy sklep spożywczy, lecz w momencie pojawienia się supermarketów - zbankrutował. Weronika z kolei to bohaterka, której pozornie poukładane życie nagle rozsypuje się w momencie, gdy traci pracę. Jest także Kinga - pracująca na śmieciowej umowie i mająca marzenie o zostaniu projektantką mody oraz Łucja - emerytowana kobieta, zapomniana przez rodzinę, wiąże koniec z końcem... Ich losy splatają się, kiedy Leon postanawia wynająć pokoje w swoim mieszkaniu, w których zamieszkują oczywiście trzy wspomniane kobiety. Jak zatem potoczą się dalej ich losy? Jakie jeszcze przeciwności spotkają na swojej drodze? Czy uda im się wyjść z kryzysu i poukładać własne życie? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań znajdziecie w książce Magdaleny Żelazkowskiej. 
      Zacznę od tego, że po raz kolejny wydawnictwo zachwyciło mnie okładką. Jest świetna i zdecydowanie wpada w oko na tyle, że pewnie gdybym zobaczyła tę książkę na półce w księgarni, mimowolnie bym po nią sięgnęła. Jednak przechodząc do samej historii, muszę przyznać, że mi się podobała. Obawiałam się, że skupienie się na kryzysie ekonomicznym - w tym przypadku głównie na tym, co dzieje się w Łodzi, bo to właśnie to miasto stanowi tło dla wszystkich wydarzeń - sprawi, że ciężko będzie mi przebrnąć przez tę książkę. Nic bardziej mylnego. Historie bohaterów zostały świetnie zarysowane, a wszelkie opisy sytuacji mieszają się z wieloma fragmentami, które są niezwykle trafne w odniesieniu do ludzkiej egzystencji w dobie dzisiejszych czasów. To, jak już wspomniałam, bardzo autentyczna książka, pokazująca wszystko takim, jakie jest. Uświadamia, że chcąc założyć własną działalność, zawsze trzeba liczyć się z ryzykiem, że coś może pójść nie tak. Pokazuje, że życie młodych ludzi wcale nie jest tak kolorowe - każdy ma swoje ambicje i marzenia, lecz niewielu udaje się je spełnić, a większość zgadza się na "jakieś tam" życie. To także książka,w której widać jak często w dzisiejszych czasach zapomina się o swoich rodzicach - gdy się starzeją, zostają nagle sami, zapomniani przez resztę rodziny. To jednak też książka, która w jakimś sensie daje nadzieję na to, że mimo przeciwności losu, kiedyś w końcu wszystko się ułoży i nawet gdy jest źle, zawsze istnieją opcje, które trzeba łapać i wykorzystywać by było lepiej. Polecam zatem każdemu tę książkę, bo ma w sobie to, co najważniejsze - prawdę. 
      Jeśli chodzi o bohaterów, każdy z nich został wykreowany niezwykle ciekawie. Mają oni zarówno swoje zalety, jak i wady, a mimo to są w stanie wspólnie mieszkać. Szczególnie polubiłam Łucję. Ta starsza kobieta miała w sobie mnóstwo ciepła i empatii. Ciekawą postacią była też Kinga, mająca swoją pasję i marzenia, lecz mimo to w zderzeniu z rzeczywistością zdaje sobie sprawę, że nie jest łatwo spełnić swoje cele. Również Weronika i Leon posiadali pewne cechy charakteru, które dało się lubić, chociaż oni momentami lekko mnie irytowali. Oprócz tej czwórki bohaterów, ciekawą postacią jest jeszcze Damian - chociaż ten typ działał mi na nerwy i to bardzo. Tak czy siak, autorka świetnie wykreowała swoje postaci. 
      Podsumowując, polecam tę książkę każdemu, bo chociaż porusza trudne tematy, to zostały one przekazane w sposób przystępny czytelnikowi. Poza tym ta autentyczność sprawia, że całość czyta się w mgnieniu oka i kiedy już wsiąknie się w życie bohaterów, trudno jest z niego potem wyjść. Dlatego też jeżeli macie ochotę na kawał dobrej, polskiej literatury, z czystym sercem mogę polecić Wam książkę Magdaleny Żelazowskiej. 
       Niebawem znów postaram się tutaj napisać - na pewno na dniach pojawi się jeszcze jedna recenzja. A później - cóż... czytanie niestety odłożę na jakiś czas. Póki co - trzymajcie się! 

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:

Spodobało się? Zerknij na to:

5 komentarze

  1. Mogłam zrecenzować tę książkę, jednak tego nie zrobiłam i teraz żałuję.... "Hotel bankrut" wydaje się być naprawdę ciekawą powieścią i mam nadzieję, że za niedługo uda mi się ją dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pewna, że kiedyś sięgnę po tę książkę. Technik hotelarz mi się udziela ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam poprzednią książkę autorki i tę mam w planach również.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja ;) Nie wiem czy zdecyduję się na sięgnięcie po tę książkę, ale jej okładka zdecydowanie przyciąga moją uwagę, chociaż jest taka prosta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że tak trudny temat został przedstawiony czytelnikowi w przystępny sposób. Myślę, że będzie się ją przyjemnie czytało ;)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy