,

Książka, po przeczytaniu której brakuje mi słów - czyli kilka zdań o "Mizantropii".

23:30

   
Autor: Paweł Hajduczenia
Tytuł: Mizantropia
Liczba stron: 97
Ocena: 5/6

"Jednostajność życia prowadzi do jego odrealnienia. Człowiek doprowadzony jest do stanu, w którym uczucia i przeżycia stają się odległe, sztuczne. Obserwuje siebie z zewnątrz, jakby otaczający go świat zmienił się w jakiś sposób. Zachowując trzeźwość, traci jednak spójność z otoczeniem. Ciało wykonuje rutynowe czynności, ale umysł znajduje się gdzie indziej." 

    Czasami trafiają się takie książki, które sprawiają, że po ich przeczytaniu, czytelnik nie jest w stanie zebrać myśli w spójną, logiczną całość. Jednocześnie, wrażenia - zarówno te pozytywne, jak i czasami negatywne, kumulują się w takiej ilości, że wydawać by się mogło, iż wybuchną. Taką właśnie książką, która sprawiła, że musiałam chwilę odetchnąć zanim ją zrecenzuję, jest "Mizantropia", którą napisał Paweł Hajduczenia. Nie została ona jeszcze wydana w wersji papierowej, lecz autor się o to stara poprzez pewien projekt, o którym wspomnę nieco dalej, jednak dzięki uprzejmości twórcy, mogłam zapoznać się z elektroniczną wersją tej książki. Mam mętlik myśli i uczuć i powiem szczerze, że brakuje mi słów, by określić tę historię. 
      Jest to powieść zdecydowanie psychologiczna, pełna mnóstwa przemyśleń odnośnie otaczającej rzeczywistości. Głównym bohaterem jest pewien pan X - tak po prostu, bezimienny. Podobnie jak pozostałe postacie nie są tutaj konkretnie uosobione. Mamy więc dziewczynę Y, jak i wiele innych osób które nazwane zostały prawdopodobnie od pierwszej litery imienia, pseudonimu czy nazwiska (przykładowo: P., N. i tym podobnie). To od razu sprawia, że historia staje się nadzwyczaj uniwersalna, bo przecież takim bohaterem X może być każdy, kto popiera przedstawiane przez niego poglądy. O czym więc opowiada ta książka? Można by rzec, że w te wszystkie przemyślenia, wpleciona została całkiem dobra, przemyślana fabuła oscylująca wokół uczucia zwanego miłością, a co często się z nią wiąże to pożądanie, zauroczenie, stopniowe docieranie się, a czasami też rozstanie. Co najlepsze, narrator jest tutaj pierwszoosobowy i jest nim właśnie mężczyzna imieniem X. Wszystko zaczyna się w teatrze, gdzie któregoś wieczoru główny bohater ma okazję oglądać sztukę, jaka całkowicie nie przypadła mu do gustu. Mówi o tym następnie reżyserowi, którego o dziwo, broni pewna, intrygująca kobieta... Od tamtej chwili, X mimowolnie wraca myślami do jasnowłosej dziewczyny, mając nadzieję, że uda mu się ją odnaleźć. Jak zatem potoczą się losy głównego bohatera? Jak w ogóle wygląda życie pana X? I jakimi poglądami kieruje się mężczyzna? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań znajdziecie w książce "Mizantropia" - jeśli tylko kiedyś będziecie mieli możliwość po nią sięgnąć. 
    Wiecie co? Autor, kiedy zaproponował mi przeczytanie tej książki, podkreślił od razu, że tę historię albo się kocha, albo nienawidzi. No cóż - pomiędzy jednym, a drugim jest dosyć cienka granica. Jednocześnie są to dwie, sprzeczne emocje. Będąc już po przeczytaniu jestem skłonna stwierdzić, że tę książkę można kochać, jednocześnie nienawidząc niektórych jej aspektów. Jak już wspomniałam we wstępie, musiałam nieco poukładać swoje myśli zanim postanowiłam przenieść opis wrażeń na ten wirtualny papier. Jednak najlepsze w tym wszystkim jest to, że pomimo swojej kontrowersji, ta książka jest dobra. Wręcz powiedziałabym, że cholernie dobra. Ukazuje świat taki, jakim jest. Autentyczność aż bije od tej historii, co sprawia, że ją pokochałam. Mimo paru rzeczy, a może lepiej to ująwszy - poglądów, z którymi nie do końca się zgadzam bądź też nie jestem w stanie zrozumieć niektórych ludzkich zachowań, ta książka skradła moje serce samym przekazem. Tym, że kiedy tak pochłania się kolejne strony, można pomyśleć: "kurcze, to jest akurat niezwykle trafne - myślę tak samo!". 
      Zdecydowanie widać ten aspekt psychologiczny. Ale osobiście bardzo lubię sięgać po tego typu historie, bo zawsze mają one swoje drugie dno. Tutaj nie mogło być inaczej. Mnóstwo rozważań głównego bohatera rysuje całość. Oprócz tego, jak wspomniałam, wszystko oscyluje poniekąd wokół uczucia zakochania, a co się z nim wiąże - sporo tutaj o pożądaniu i namiętności. Miłość, jaka została tutaj przedstawiona ma swój wymiar duchowy, jak i cielesny. Tak, w tej książce znajdziecie sporo seksu, ale opisy zbliżeń bohaterów są zrobione dobrze. Jak przy wielu typowych romansach, często sposób opisywania tego aktu totalnie mnie raził, tak tutaj język, jakim posługuje się autor jest dobrze wysublimowany. No bo właśnie - co ważne, autor ma dobry styl - lekki, przyjemny w odbiorze. Okej, może w pewnych momentach rażący wulgaryzmami taką osobę jak ja, czyli lubującą się w poetyckim języku. Jednak przyznaję, że akurat tej książki nie wyobrażam sobie bez tych wulgaryzmów, bo dodają one jedynie autentyczności. Cóż, ta historia ma naprawdę sporo plusów i zdecydowanie przypadła mi do gustu. Ostatnim pozytywem, o jakim muszę wspomnieć, to fakt, że już dawno czytając jakąkolwiek książkę, tak się nie uśmiałam z niektórych fragmentów, jak przy okazji "Mizantropii". Autorze wiedz, że kąciki moich ust aż za często unosiły się ku górze, a w głowie miałam myśl - "jak on świetnie dobiera słowa, które tworzą z kolei tak ironiczne zdania, jaie co lepsze - idealnie odzwierciedlają rzeczywistość". 
      Jednak żeby nie przesłodzić... Ta książka nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli ktoś nie jest fanem nadmiernych rozważań, to akurat tutaj może nie odnaleźć tego, co szuka, a te ciągłe wręcz rozkminy życiowe głównego bohatera momentami mogą nużyć. Fakt faktem osobiście lubię się zagłębiać w takie przemyślenia, ale nie każdemu przypadną one do gustu. Co więcej, jak wspomniałam, z wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce się zgadzałam, ale były też takie, jakich po prostu nie akceptuję jako człowiek i tym samym ciężko było mi przez nie do końca polubić głównego bohatera. Bo cóż - dla mnie przypadkowy seks jest czymś, czego nigdy nie zrozumiem i nie wiem, dlaczego ludzi ku temu ciągnie. To do mnie nie przemawia, tak po prostu. Było też parę przemyśleń, z jakimi nie do końca bym się zgodziła i które niekoniecznie działały na korzyść tej książki. Na szczęście jednak przeważyły te, w moim odczuciu, bardzo trafne.        
     Podsumowując, osobiście większa część mojego serducha została uwiedziona tą historią. Co prawda, jest kontrowersyjna, ale to, co mi się podoba - autor na samym początku napisał, że "Nigdy nie twierdziłem, że to nie jest zwykła prowokacja...", a kończąc książkę dodał "...albo ironia", co sprawia, iż na tę historię mimo wszystko można spojrzeć z przymrużeniem oka. Dlatego mam nadzieję, że uda się ją wydać w papierowej wersji, bo wiecie czego nie rozumiem? Tego, że ktoś mający wielki potencjał i potrafiący na zaledwie ponad dziewięćdziesięciu stronach zawrzeć tak trafne przemyślenia często ma problem z wydaniem swojego dzieła, kiedy na rynku czytelniczym pojawiają się często słabe historie, ale ważne, by zgadzało się znane nazwisko. Cóż - paranoja. 
     Dlatego przy tej okazji, chciałabym wspomnieć Wam o projekcie. Otóż każdy z nas może przyczynić się do wydania "Mizantropii". Wystarczy wejść tutaj:


A następnie wesprzeć finansowo ten projekt. Uwierzcie mi, warto, bo myślę, że jeśli interesujecie się chociaż trochę psychologią, ta książka jest dla Was. A chyba fajnie byłoby mieć taki papierowy egzemplarz, czyż nie? ;)
      Niebawem znów postaram się coś tutaj napisać. Przypominam o konkursie i zachęcam do wzięcia udziału. Wystarczy kliknąć w ten LINK. Póki co - trzymajcie się! 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję:

Spodobało się? Zerknij na to:

9 komentarze

  1. Brzmi naprawdę intrygująco. Myślę, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam fragmenty udostepnione na polakpotrafi.pl, chętnie wezmę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię, jak coś daje mi powód ku dłuższym rozmyśleniom, ale aktualnie wolę coś lżejszego. Aczkolwiek nie mówię tej książce nie. Może nadejdzie taki gdzie, gdy będzie ona w wersji papierowej, a ja zostanę jej posiadaczką i... pożyjemy, zobaczymy. :)
    Pozdrawiam!
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie wspiorę akcję, a książkę jak wyjdzie w wersji papierowej też bym dorwała :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli książka zostanie wydana kiedyś w formie papierowej, na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. No, muszę przyznać, że niesamowicie mnie zaciekawiłaś :) Widać już po Twojej recenzji, że ta książka, choć tak niewielka, wywołała u Ciebie ogrom emocji i nie pozwalała długo zebrać myśli. Nie jestem może jakąś wielbicielką rozważań życiowych, od czasu do czasu lubię w ten sposób pogłówkować, dlatego chętnie sięgnę kiedyś po ten tytuł :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka, która wzbudza tak skrajne emocje - od miłości do nienawiści - musi mieć w sobie to "coś". Skoro nie można przejść obok niej obojętnie, to moim zdaniem, już dobrze o niej świadczy. :-) Zaintrygowałaś mnie tą uniwersalną historią zawartą w "Mizantropii" oraz bohaterami bez imion. To może być coś świeżego i ciekawego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, u mnie recenzja bodajże w poniedziałek. I mam nieco podobne uczucia co do niej i zgodzę się w stu procentach, że ja też przypadkowego seksu nie potrafię zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie ta pozycja już samą swoją nazwą, jednak czy bym się zakochała tego nie wiem. Trochę się obawiam, że nie dała bym jej rady :D

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy