,

Jeden rok przemija, by nowy zagościł - czyli podsumowanie roku 2014 i cele na rok 2015.

18:30

     Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam za zimą. Ta pora roku wprowadzała mnie w bardziej pesymistyczny nastrój, śnieg padający za oknem sprawiał, że myślałam tylko o tym, iż wychodząc z domu, znów będę musiała marznąć. Mnóstwo śnieżnych zasp wokół mnie dodatkowo przygnębiało, a kiedy już faktycznie idąc ulicą czułam jak te białe śnieżynki sypią mi się w twarz i na włosy... Och nie, zima nie należy do moich ulubionych pór roku. Ale tym razem jest nieco inaczej. Co prawda nadal nie przepadam za wszechobecnym śniegiem, bo najzwyczajniej w świecie nie lubię marznąć, a niestety termometr idzie w dół i w dół... A jednak dzisiejszy dzień rozpoczęłam długim spacerem do lasu, z aparatem w ręku... I choć mistrzynią w robieniu zdjęć nie jestem, po prostu musiałam uwiecznić piękno otaczającego mnie świata. Chciałam zacząć ten dzień dobrze, jednocześnie podczas przechodzenia pomiędzy jedną zaspą a drugą myśląc o tym, jaki był ten cały 2014 rok i zastanawiając się, co mogę zmienić w swoim życiu podczas nadchodzącego - 2015...
    Tym oto sposobem przechodzę powoli do sedna dzisiejszego wpisu. Tak jak obiecywałam w ostatnim artykule, będzie on poniekąd moim własnym podsumowaniem przemijającego roku - tego, co udało mi się osiągnąć, swoich błędów i wniosków jakie z nich wyciągnęłam. Będzie także o postanowieniach, których my ludzie, często pochopnie się podejmujemy, a nic z nich nie wychodzi, ale również pojawi się wzmianka o konkretnych celach, jakie powinniśmy sobie założyć i jakie sama chcę zrealizować w Nowym Roku. Zapraszam zatem już do konkretnych punktów.


1. Podsumowanie 2014 roku

     Jak każdy rok, również i ten dobiega końca. Każdy z nas jest bogatszy o nowe doświadczenia, zajęcia, które towarzyszyły nam przez ten czas, być może też nowe znajomości pojawiły się w naszym życiu. Jednocześnie z każdym kolejnym rokiem jesteśmy coraz starsi, wszystko się zmienia - my sami również. Myślę, że dobrym sposobem jest stworzenie sobie takiego podsumowania przemijającego roku, by zobaczyć, co się zmieniło, co z kolei pozostało takie samo, ale także jakie błędy popełniliśmy i co zrobić by już więcej ich nie robić. To nic nie kosztuje, no, może jedynie chwilkę czasu, czasami kawałka kartki i długopisu (bądź arkusza w wordzie/notatniku/innym programie), a przede wszystkim przypomnienia sobie wszystkiego i rozliczenia się ze swoich decyzji.      Sama postanowiłam coś takiego zrobić i może nie wszystkie sytuacje z przemijającego roku 2014 będę chciała zawrzeć w tym wpisie, bo jednak są rzeczy, które wolę pozostawić tylko dla siebie, jednak większość z nich chciałabym przenieść właśnie na ten blog po to, by móc sobie w tej chwili jeszcze raz uświadomić, że sporo wspaniałych chwil spotkało mnie przez ten rok, a także zrozumieć, że niektóre sytuacje nie powinny mieć miejsca i na przyszłość muszę o tym pamiętać. Stąd przejdę teraz do mojego podsumowania tego roku, a przynajmniej kilku faktów z mojego życia.

1. POZYTYWNE ASPEKTY

  • Studia - czyli coś, czego się obawiałam, a jednak wcale nie idzie mi tak źle. Naprawdę na początku byłam lekko przerażona, dlaczego wybrałam matematykę, zwłaszcza, że już od początku semestru nawał materiału był straszny, a wizja sesji zimowej jeszcze bardziej napawała przerażeniem. Jednak - poradziłam sobie, a sesja letnia poszła o wiele lepiej i to właściwie całkowicie na spokojnie. Studia zajęły sporą część mojego czasu, ale dzięki nim zdarzyło się wiele innych, ciekawych chwil, zawiązałam nowe znajomości, które dodają mi otuchy i nie zamieniłabym teraz studiowania w Krakowie na nic innego;
  • Nowe znajomości - czyli coś, o czym wspomniałam już troszkę wyżej. Osoby, jakie poznałam w tym roku sprawiły, że z mojej twarzy praktycznie nie znika uśmiech, a przebywając w ich towarzystwie, zwłaszcza na słynnych #KrkCz10132 nie mogę się nudzić. :D Cudownie jest mieć takich ludzi przy sobie, zdecydowanie poznanie ich jest jedną z lepszych rzeczy jakie przytrafiły mi się w tym roku; 
  • Niezmiennie wspaniała rodzina - cieszę się, że ich mam, nadal jesteśmy wszyscy razem, w tym samym gronie, mimo że czasami się kłócimy, to przecież naturalne. Najważniejsze, że potrafimy się wspierać. Dziękuję im za to, że są;
  • Blog i pisanie - w tym roku zdecydowanie lepiej szło mi pisanie. Co prawda, na jego początku blog przeżywał pewien kryzys, jednak wraz z okresem wakacji w końcu wzięłam się za siebie i pisałam, pisałam, pisałam... Wymyślałam coraz to nowsze tematy: a to kolejna interpretacja wspaniałej piosenki, a to przydałaby się recenzja przeczytanej książki, a to jakieś opowiadanie... Jednocześnie zaczęłam bardziej promować ten blog i dzięki temu, co prawda dopiero po ponad roku, ale jednak! - nabiło się ponad 10 000 wyświetleń, a lista obserwujących zaczyna się zwiększać. Niezmiernie mnie to cieszy!;
  • Zmiana pewnych nawyków - między innymi zaczęłam bardziej dbać o to, jak się odżywiam. Może jak na razie droga ku jeszcze pewnym zmianom jest daleka, ale będę starać się chociaż troszkę wprowadzić je w życie i wierzę, że dam radę;
  • Akceptacja pewnych własnych słabości - w końcu powiedziałam sobie, że słabości, czy też kompleksy ma każdy, sama mam swoje, ale znajduję w samej sobie wiele innych cech, które dodają mi siły i wiary we własne możliwości oraz akceptację siebie, bo to najważniejsze by docenić swoją osobę zarówno pod względem wizualnym jak i charakteru. Oczywiście nie popadając w tzw. samozachwyt, a zdrową akceptację, że "taka jestem i czuję się z tym dobrze";
2. NEGATYWNE ASPEKTY 
  • Pewne problemy zdrowotne bliskich i swoje - w tym roku, podczas wakacji nastał pewien rodzaju koszmar, którego nie życzę nikomu. Dotyczył bardzo bliskiej mi osoby i nie mogę sobie wyobrazić, co by się stało gdyby to, co miało miejsce zdarzyło się w jakiś inny dzień, gdzieś indziej... To było tzw. szczęście w nieszczęściu, nie chcę zdradzać szczegółów, ale przysporzyło sporo nerwów. Sama zresztą miała pewne hm, problemy z jakąś infekcją, która coś za długo siedziała w moim organizmie, ale myślę, że jest już w porządku;
  • Nadal tkwienie w pewnym martwym punkcie - nie chcę się również wgłębiać w szczegóły, ale pewna rzecz nadal nie daje mi spokoju, jest nieco jak bumerang, a jednocześnie gdybym potrafiła, mogłabym ją od siebie odrzucić... Widocznie nie umiem bądź nie chcę;
  • Pewien błąd - coś, czego nie umiem do końca wytłumaczyć. Tak, jakbym dostała jakiegoś zaćmienia umysłu przez pewien czas, a potem... za dużo analizowania, niepotrzebnie. Wiem jednak, że takich błędów już nie popełnię;
    Cóż, jeszcze parę rzeczy by się pewnie znalazło, ale i tak rozpisałam się aż za bardzo. Tak czy siak, ten rok mimo pewnych złych rzeczy, nieco również napawających strachem, wcale nie był taki zły. Oprócz tych negatywnych aspektów, znalazło się, jak widać, sporo pozytywnych, zresztą to od nich zaczęłam, więc... ten rok mogę uznać, za całkiem okej, jednak mam nadzieję, że kolejny będzie lepszy. Jak wygląda Wasze podsumowanie roku 2014? Był dobry, przeciętny czy całkowicie zły? Piszcie, chętnie poczytam!

2. Postanowienia, a cele

     No właśnie, co nie tak jest z tymi naszymi postanowieniami, że nie potrafimy się ich trzymać? Czyżbyśmy dawali sobie zbyt wygórowane obietnice? W końcu zdanie: "Od Nowego Roku przestanę palić" wypowiedziane przez nałogowego palacza raczej nie jest zbyt wiarygodne. Oczywiście tych najpopularniejszych postanowień noworocznych jest mnóstwo, ciężko wypisać każde z nich, a poza tym to indywidualne decyzje poszczególnych osób. Wiem oczywiście, że wielu ludziom udaje się dotrzymać tych swoich postanowień, ale do wielu z nich potrzeba po prostu sporej wytrwałości i motywacji. Sama nie jestem do końca zwolenniczką obiecywania sobie wygórowanych rzeczy, bo wiem, że jeśli mam ich nie dotrzymać, wolę w ogóle się nie podejmować. To tak trochę jak puste słowa, które - no właśnie, wypowiem czy gdzieś zapiszę, lecz do jakich po bardzo krótkim czasie stracę chęci, rzucając je w kąt, a kartkę z wypisanymi postanowieniami umieszczając w koszu na śmieci... I to dosłownie.
     Stąd dzisiaj chciałabym bardziej skupić się na konkretnych celach. Powiecie mi teraz - jaka jest różnica? Otóż nie chodzi mi jedynie o zmianę nazwy z "postanowienia noworoczne" na "cele, jakie osiągnę w kolejnym roku". Cel to dla mnie coś, co sprawia, że od razu myślę sobie: jeśli chcę go urzeczywistnić potrzebuję także dodatkowej motywacji, tzw. deadline, czyli konkretnego terminu, a również może i własnej nagrody, którą sobie sprawię jeśli mi się uda. Tak więc wraz z nadchodzącym rokiem 2015 w głowie mam mnóstwo celów, które chciałabym osiągnąć, ale tak, by faktycznie mi się udało, postanowiłam dać sobie dla nich jakiś konkretny czas, po przekroczeniu którego jeśli cel został zrealizowany - nagrodzić siebie, zarówno mając satysfakcję, ale także robiąc coś przyjemnego chociażby. Jeśli z kolei mi się nie uda - wtedy na pewno z moim charakterem, poczucie winy będzie dość głębokie i przez jakiś czas się utrzyma (ale to tylko hipotetycznie, bo do tej sytuacji nie chciałabym dopuścić).
     Myślę, że każdy z Was powinien założyć sobie konkretne cele, datę ich realizacji i wraz z Nowym Rokiem po prostu zacząć działać. Zobaczycie, że poczucie "dałam radę, w końcu zmieniłam to, co od dawna chciałam" będzie naprawdę fajne i doda Wam energii do dalszych zmian, których może się baliście, a były koniecznie, bo dzięki nim Wasze życie nabrało blasku. Sama nie zastanowiłam się jeszcze aż tak nad tym, co chciałabym osiągnąć, więc pewnie w ciągu roku ta moja lista będzie się nadal zapełniać, ale na obecną chwilę podzielę się z Wami tymi celami, jakie sobie założyłam.

  • M jak matematyka - to, co wiąże się z tym celem, to zdanie zbliżającej się, zimowej sesji najlepiej w pierwszym terminie, ba - na pewno w tym, no, chyba, że podwinie mi się na czymś noga, to maksymalnie w drugim, ale tak, by mnie to satysfakcjonowało. Dodatkowo, obiecuję sobie tym punktem, że sesję letnią również "rozwalę" bardzo szybko, a poza tym ten cel ma mnie motywować do systematycznej nauki, o którą nieco ciężko na studiach (uwierzcie, że tak jest, czasami myśli się "a, do sesji daleko", a potem niespodzianka, zostaje mnóstwo materiału). Studia i spokojne zaliczanie wszystkiego po kolei to mój cel.
  • 52 książki, które przeczytam w 2015 roku - Znalazłam to wyzwanie na znanym wszystkim portalu społecznościowym "facebook" i od razu postanowiłam wziąć w nim udział. Mimo że uwielbiam czytać, niestety nie zawsze mam na to czas, a jeśli już się znajdzie, wtedy okazuje się, iż często go zmarnowałam zamiast np. sięgnąć po ciekawą powieść. Stąd myślę, że to wyzwanie doda mi motywacji do tego by poszerzyć swoją wiedzę związaną z literaturą. Na obecną chwilę mam wypisane 13 książek, które chcę przeczytać, ale w kolejnych dniach postaram się tą listę zapełnić całą a być może dać ich nawet trochę więcej niż 52. Na pewno utworzę taką rubrykę tu, na blogu, gdzie znajdziecie pozycje, których przeczytania się podjęłam, a dodatkowo po skończeniu każdej, na blogu na pewno pojawi się recenzja. Na ten cel daję sobie oczywiście cały rok, do 31 grudnia 2015 roku chcąc mieć świadomość, że te 52 (lub więcej!) książek jest za mną;
  • Zdrowe odżywianie + eksperymentowanie w kuchni - czyli ciąg dalszy przechodzenia na tą lepszą stronę mocy. Woda - przede wszystkim, zresztą tak się do niej przyzwyczaiłam na studiach, że teraz te kartonowe soki mi nawet nie smakują. Poza tym oczywiście eksperymenty jeśli chodzi o gotowanie. Na ten cel zamierzam dać sobie też rok, a to, co ma mi w nim pomóc to... sprawienie sobie przepiśnika, czyli takiego notesu, który często widuję ostatnio w różnych sklepach. Mając go i zapełniając własnymi pomysłami, cel będzie się realizował;
  • Pisanie, pisanie i jeszcze raz pisanie - czyli coś, co kocham. Nie chcę już zaniedbywać tego bloga tak, jak to miało miejsce na początku tamtego roku. Wierzę, że uda mi się pogodzić zarówno punkt pierwszy, czyli tą moją matematykę, wraz z pisaniem. Dodatkowo, chcę spróbować swoich sił w różnych konkursach literackich, a jakoś zawsze to odkładałam. Stąd - to mój cel - rozwijać swoje pisanie, a co!;
  • I inne różności, które pozostawiam dla siebie - mam parę jeszcze celów, ale nie wszystkimi chcę się dzielić w szerszym gronie. Poza tym - i tak już się rozpisałam, więc nie będę przedłużać;
    Naprawdę zachęcam do stworzenia sobie takiej listy celów, a także byście faktycznie dali sobie na nie jakiś czas, np. może to być cały rok, może to być miesiąc, pół roku - dowolnie, ale ten termin bardziej zmotywuje do działania. Sama mam niby "cały rok" w niektórych punktach, jednak już na obecną chwilę wiem, że np. 52 książki - będzie z nimi tak, że w styczniu przeczytam może jedną, kiedy w marcu zaszaleję i obiecam sobie wtedy by przebrnąć przykładowo przez osiem itp. 
    Natomiast co do tych postanowień... No cóż, sama pokuszę się o jedno: nie chcę się zmienić pod względem charakteru, bo podczas wigilijnego łamania się opłatkiem usłyszałam piękne życzenia: "obyś się nigdy nie zmieniała i była taka kochana jak jesteś". Wiem, że wszystko ulega zmianom pod wpływem otoczenia, sytuacji i ludzi, ale obiecuję sobie, że nie stanę się np. obojętna i nawet jeśli czasami mam w sobie nieco szyderczości to niech pozostanie tą, która jest żartobliwa. To postanowienie jestem w stanie spełnić, wierzę w to, bo zależy ono tylko i wyłącznie ode mnie.

     To już wszystko jeśli chodzi o dzisiejszy wpis. Mam nadzieję, że czytało się go w miarę szybko i przyjemnie, a także że natchnął Was do stworzenia sobie takiego podsumowania przemijającego roku, jak i również do wypisania sobie konkretnych celów, które będziecie chcieli osiągnąć. Zachęcam raz jeszcze, by zrobić coś takiego dla samych siebie! 
    Kończąc, chciałabym Wam wszystkim życzyć udanego Sylwestra - nieważne czy na jakiejś szalonej imprezie, czy na domówce w gronie znajomych, czy nawet w domu przed telewizorem, ale byście go spędzili tak, że uśmiech nie będzie schodził z Waszych twarzy. Jednocześnie życzę Wam by ten Nowy - 2015 - Rok okazał się być jeszcze lepszy niż przemijający, byście osiągnęli w nim wszystko to, co sobie zaplanujecie, a każdy dzień witali z uśmiechem! :)

Spodobało się? Zerknij na to:

18 komentarze

  1. Świetny post! Super postanowienia na nowy Rok ;)

    Może wspólna obserwacja? Daj znać u mnie:
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowy rok to nowy rozdział. Pozdrawiam :)
    http://oliviasmith97.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za uznanie i za miłe słowa :)
    www.silver-wolfie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przy życzeniach na nowy rok usłyszałam te same słowa :) Fajny post, dobrze piszesz! Szczęśliwego nowego roku!

    fashion-natka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie - dużo szczęścia w Nowym Roku! :)

      Usuń
  5. Świetne podsumowanie, powodzenia w spełnianiu celów :)
    http://soelliee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne postanowienia, życzę powodzenia :)
    Zapraszam:
    http://patrycja-antosiak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja za to zimę uwielbiam i napawa mnie nową siłą, magią, którą kocham. Dla mnie śnieg przypomina białe króliczki, o których nawet pisałam krótko. I strasznie lubię zimno, bo czuję wtedy gorąco duszy.

    Lasy są fantastyczne, najpiekniej do zdjęć prezentują się wczesnymi rankami, szczególnie takie przypruszone :).

    Ja w 2014 rzuciłam swoje studia - byłam i jestem mega zadowolona z tej decyzji. To nie tak, że byłam leniem, albo mi nie szło - okazało się, że na kierunku, na którym byłam, czułam się, jakby podicnano mi skrzydła. A kierunek taki pozornie "dla mnie".

    Udział w "52..." z książkami chciałabym wziąć, ale niestety rysowanie zajmuje mi sporo czasu, więc tylu na pewno nie zdążę. Ale będę się starać :D.

    W sumie to jakoś tak Twój post ma smutny wydźwięk :<. Jak będziesz mieć chwilkę, to obadaj sobie temat akcji "100HappyDays". Miałam parę awersji do swojego życia, spróbowałam, jestem w trakcie - i powiem Ci, że naprawdę dużo to daje.

    Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkiego, co najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem co do studiów - czasami tak właśnie jest. Sama miałam chwile załamania na pierwszym roku swoich studiów, obecnie jest lepiej, chociaż różne myśli się pojawiają, ale zaczęłam w większym stopniu lubić to, co robię. Hm, z ciekawości - jaki był ten kierunek, jak napisałaś: pozornie "dla Ciebie"? :)

      Och, rysowanie, pozazdrościć! To chyba jedna z niewielu rzeczy, których nie lubię, bo po prostu jestem totalnym beztalenciem ;)

      Właśnie już od jakiegoś czasu widuję często u ludzi to "100HappyDays" i... muszę faktycznie zapoznać się ze szczegółami, przyda mi się więcej optymizmu w tym roku.

      Dziękuję i wzajemnie! :)

      Usuń
    2. Filologia polska :D.

      Cieszę się, że mój rysunek się spodobał :).

      Nooo, koniecznie! Mega sprawa! :) O, na tatuaż zapraszam zawsze <3.
      Ja spełniłam właśnie postanowienie jedno, nowy tatuaż, haha :D. Dzisiaj u znajomego zrobiłam :).

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    3. Podobał się i to bardzo, czekam na kolejne!

      To świetnie, że spełniłaś już jakieś swoje postanowienie, oby tak dalej. :)

      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  8. Oby 205 był udany. :)) Dobrze, że pozytywnych aspektów było więcej niż tych negatywnych. Powodzenia w spełnieniu celów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne postanowienia, życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy