Jak pokonać zastój czytelniczy? - czyli szczypta przemyśleń

18:00

Jak pokonać zastój czytelniczy?
     Dzisiejsza szczypta przemyśleń zapewne najbardziej zainteresuje osoby, które podobnie jak ja, mogą śmiało zaliczyć się do tak zwanych książkoholików. Być może nie napiszę niczego odkrywczego, a jednak mimo to postanowiłam podzielić się z Wami szczyptą przemyśleń, która wiąże się z myślę, że znanym nam, ulubieńcom książek, zastojem czytelniczym. Wydaje mi się, że każdy czasami ma do czynienia z takimi chwilami, kiedy po prostu nie tyle nie ma czasu na książki, co po prostu wpada w swego rodzaju stan, gdy zwyczajnie w świecie nie może na nowo przełamać się, by sięgnąć po kolejną historię. 
     Zdarza się, że i mnie łapie tego typu zastój czytelniczy - częściowo przerwy w czytaniu wynikają w moim przypadku z braku czasu i różnych zobowiązań. Zdarza się jednak, że najzwyczajniej w świecie mi się nie chce. Sięgam po jakąś książkę z zamiarem zagłębienia się w intrygującą historię, a dziwnym trafem po prostu nie mogę się na niej skupić, bądź też nagle rozprasza mnie tysiąc innych rzeczy. Wiem jednak, że taki zastój czytelniczy można spokojnie przeczekać, bez myślenia sobie - o nie, jednak chyba kiepski ze mnie książkoholik. Co więcej, mam kilka rad dla osób, jakie spotykają się z tym stanem - nie martwcie się, wszystko przechodzi tak szybko, jak się pojawia! ;) 

1. Nie jesteś robotem i nikt nie każe Ci czytać cały czas ani przełamywać rekordy! 

   Wiem, że często już o tym wspominałam, ale chyba nigdy nie przestanie mnie zastanawiać, jak niektórzy są w stanie czytać zadziwiające ilości książek miesięcznie. Jeżeli tylko tak potrafią - to super, jedynie pozazdrościć. Dlatego często wiem, że gdy łapie nas ten zastój czytelniczy, a wszędzie w blogosferze widzimy nowe recenzje oraz to, ile ludzie są w stanie pochłaniać książek, wpadamy w jeszcze większy dół. Myślimy sobie wtedy, że chyba pora wziąć się za jakieś ciekawe lektury, żeby nie odbiegać od tej "normy". 
    Ale... hola, hola, Drodzy Państwo! Kto powiedział, że czytanie ma się dla nas stać czymś w rodzaju bicia rekordów? Czyżbyśmy brali udział w wyścigu: kto więcej, ten lepiej? Zdecydowanie nie! Każdego z nas łapią czasami gorsze chwile czy nawet najzwyklejsze w świecie lenistwo. Nikt jednak nie jest w stanie narzucić nam robienia czegoś, na co nie mamy ochoty. Nie dobijajmy się zatem tym, że rozpoczęte przez nas wyzwanie czytelnicze stoi nietknięte czy też blog ucierpi przez krótki czas z powodu braku recenzji. Bo jeżeli zaczniemy myśleć w ten sposób, to czytanie zamiast sprawiać nam radość i być dobrą opcją na spędzenie wolnego czasu, stanie się uciążliwym obowiązkiem, a my sami coraz częściej będziemy łapać te zastoje czytelnicze, aż w końcu całkowicie rzucimy naszą pasją w kąt. A tego chyba byśmy nie chcieli, prawda? 
     Dlatego przede wszystkim nie porównujmy się z innymi, nie próbujmy na siłę łamać własnych rekordów. Dajmy sobie chwilę przerwy, a sami zobaczycie, że kiedy ten zastój czytelniczy minie i sięgniecie w końcu po odłożoną jakiś czas wcześniej książkę, to czytanie stanie się jeszcze lepsze i bardziej relaksujące. 

2. Egzemplarze recenzenckie stoją nietknięte, a wciąż napływają nowe propozycje - presja czytelnicza rośnie, a zastój nie odpuszcza - co robić? 

   Przede wszystkim jeżeli chodzi o współprace recenzenckie - co za dużo, to niezdrowo. To powiedzenie idealnie tutaj pasuje. Dobrze wiem, że wizja nowości, które możemy przeczytać (często przedpremierowo) kusi, ale jeżeli już złapie nas zastój czytelniczy, na półce czekają wciąż jakieś egzemplarze, które prędzej czy później musimy zrecenzować, to nie ma sensu brnąć w jeszcze większą ilość "darmowych książek". 
     Podobnie, jak w punkcie pierwszym, na pewno poskutkuje to wówczas tym, że z czasem czytanie stanie się dla nas obowiązkiem, a nie przyjemnością. Mając możliwość sięgnięcia po jakąś premierę, musimy traktować to jako fajną opcję, dzięki której mamy szansę poznać nowe historie, a nie jako coś, co koniecznie musimy wziąć, bo to za free, bo w końcu jesteśmy tymi blogerami książkowymi, a bo to, czy tamto. No ludzie - nie rzucajmy się jak sępy na coś tylko dlatego, że mamy z tego jakieś korzyści. Powinniśmy traktować to jako świetną opcję, ale też taką, z jakiej bez problemu możemy zrezygnować, jeżeli w najbliższym czasie wcale nie mamy ochoty na czytanie. 
     Uwierzcie mi - zastój czytelniczy minie, bo w końcu zaczniecie tęsknić za przenoszeniem się w świat książek, a egzemplarze recenzenckie nie uciekną. Przecież jak nie te, to będą inne, a jeżeli nawet jakieś wydawnictwo przestanie rzucać propozycjami, to na jednej współpracy świat się nie kończy. Trzeba znać swój umiar, własne możliwości i nie robić niczego na siłę, bo wówczas czytanie stanie się dla nas katorgą. 

3. Jak długo trwa zastój czytelniczy i jak go tak naprawdę pokonać? 

     W poprzednich akapitach skupiłam się bardziej na kwestiach typu - jeżeli chwycił Cię zastój czytelniczy, a wszędzie wokół mimo wszystko otaczają Cię książki, to jednak sobie je odpuść. Natomiast w tej części chciałabym powiedzieć Wam, jak według mnie można poradzić sobie z tym zastojem czytelniczym. Chociaż na ten kryzys czytelniczy nie ma tak naprawdę jednej, dobrej rady. 
    Jak długo trwa niechęć do sięgnięcia po nową książkę? Wszystko zależy od czynników, jakie to wywołały - jeżeli nadal macie tzw. kaca książkowego po poprzedniej historii, próba sięgnięcia po kolejną powieść może trwać tak długo, jak duże wrażenie wywołała na Was wcześniejsza lektura. Jeżeli natomiast zastój pojawił się dlatego, bo brakowało Wam czasu z powodu ciągłych obowiązków, aż wręcz zapomnieliście, co to znaczy przenieść się do świata wyobraźni - tutaj prognozy są lepsze: zazwyczaj zastój mija w momencie, gdy przełamiecie się i zaczniecie na nowo czytać. Zapewniam Was, że wówczas będziecie w stanie pochłaniać jedną książkę dziennie przez bliżej nieokreślony czas. Jeżeli z kolei zastój czytelniczy wynika jeszcze z innych czynników, w tym zwykłego lenistwa - to cóż, potrwa tak długo, aż nie zatęsknicie za czytaniem, a uwierzcie mi, tę tęsknotę da się nawet wywołać samemu. 
     Przechodząc natomiast do metod, dzięki którym można pokonać zastój czytelniczy, to cóż - sama mam kilka własnych sposób, jak to zrobić:
  • Kiedy zastój łapie mnie z powodu kaca książkowego, tutaj sprawa jest utrudniona - po prostu cierpliwie czekam, aż dana historia ułoży się we mnie na tyle, bym mogła sięgnąć po kolejną opowieść. Zazwyczaj nie trwa to bardzo długo - kilka dni, maksymalnie tydzień, gdy analizuję jeszcze cudowne cytaty wrzucając je gdzie popadnie (najczęściej na fanpage mojego Chaosu myśli), aż w końcu wiem, że mogę sięgnąć po kolejną książkę.
  • Jeżeli  łapie mnie on dlatego, ponieważ miałam dużo zobowiązań, aż zapomniałam, że istnieje coś takiego jak czytanie, wówczas robię sobie szybkie przypomnienie, co to znaczy dobra książka, sięgając po taką, jaka swego czasu zrobiła na mnie wrażenie. Czytam nawet pojedyncze cytaty i wówczas myślę sobie - tak, czas wygrzebać wśród tych obowiązków chociażby pół godzinki dziennie dla dobrej książki! 
  • Gdy zastój czytelniczy pojawia się dlatego, bo chwyta mnie swego rodzaju lenistwo albo po prostu nie mam ochoty na książki, wówczas znajduję sobie tak wiele innych wypełniaczy czasu, by w końcu zatęsknić za tym przenoszeniem się w książkowy świat. Wychodzę z chłopakiem (chociaż dobra - prawda jest taka, że to robię zawsze jak tylko mogę, nieważne czy mam zastój czytelniczy czy też nie :D) czy przyjaciółmi jak najczęściej, oglądam zaległe seriale, wyszukuję nową muzyki czy też nawet leżę i nic nie robię i jakoś sama tak trafia do mnie myśl - ej, dziewczyno, a Twój Chaos myśli czeka na recenzje, gdy z kolei Twój umysł chce jak najwięcej nowych, czytelniczych przygód, może by tak książeczka? No i cóż - najczęściej, na całe szczęście, ulegam wówczas tej czytelniczej tęsknocie. ;)
    Jak więc widzicie, to są moje metody i moje gdybania - na pewno każdy z Was na własny sposób na radzenie sobie z tym brakiem chęci do książek. Nieważne jak to robicie, ważne, by podziałało i byście na nowo mogli przeżywać wraz z różnymi bohaterami tak wiele, cudownych przygód. 

     Mam nadzieję, że ten wpis może nie tyle nawet pomógł Wam rozwikłać problem zastoju czytelniczego, co jednak sprawił, że przez te raptem kilka minut czytania, uśmiech pojawił się na Waszych twarzach. Szczególnie, że to własnie Wy - Drodzy Czytelnicy - inspirujecie mnie i motywujecie do tego, by pisać tutaj jak najczęściej. Niebawem czeka Was kolejna niespodzianka, recenzje, felietony, a póki co - trzymajcie się! 

Spodobało się? Zerknij na to:

6 komentarze

  1. Zastój czytelniczy, to straszna rzecz xD Ja mam zazwyczaj, po jakiejś strasznie dobrej książce, a zwalczam go jeszcze lepszą książką, albo czytam pozytywne recenzje i od razu chce się czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój poważny już 9 miesięczny zastój spowodowany jest czymś pomiędzy brakiem czasu, a lenistwem. Wiem, że czytanie jest dla mnie ważne i uwielbiam to robić, ale niestety ciężko mi przełamać ten chwilowy problem :/
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  3. Po sesji złapał mnie taki zastój i nadal nie potrafię się odkopać z zaległości... Ale przynajmniej teraz, gdy już wróciłam do czytania, robię to z przyjemnością, a nie z przymusu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi zdarza się zastój czytelniczy, gdy sięgam po książkę, która mnie nie wciągnie, a mimo to próbuję ją przeczytać!
    Dlatego jeśli coś mi się nie spodoba, to zwyczajnie odkładam książkę! Przecież nic na siłę, widocznie nie moja tematyka, abo styl pisania jest nie dla mnie! Ale po co się męczyć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Można powiedzieć, że teraz mam zastój czytelniczy, ale to wszystko przez naukę do matury i z trudem patrzy mi się na książki. Mam nadzieję, że w czerwcu wszystko wróci do normy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie jakieś zastoje czepiają się i mnie, ale nigdy nie zwracam na nie uwagi. Na czytanie muszę mieć po prostu ochotę, a jeśli jej brakuje, to tego nie zmieniam, bo w końcu tak jak napisałaś - czytamy dla siebie, dla własnej przyjemności, a nie dla bicia rekordów. ;) A tak, gdy nic na siłę, to od razu bardziej chce się czytać i nawet w najbardziej zabiegane dni szukam choć chwili na czytanie. ;)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy