Muzyczny wpis - wyciskacze łez

18:30

     Jak dobrze wiecie, mój Chaos myśli (zresztą co sugeruje sama nazwa) nie jest stricte książkowy. Dlatego często mam dla Was te słynne muzyczne wpisy, w których lubię dzielić się z Wami utworami, jakie uwielbiam z różnych powodów: czy też dają mi mocnego kopa do działania, są dawką pozytywnej energii czy też stanowią idealny podkład w chwilach melancholii. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami tymi utworami, jakie śmiało można zaliczyć do tzw. wyciskaczy łez. Wszystkie trzy są piękne i mogę ich słuchać aż do znudzenia. 

1. Ayo  - "Better days"

"I can't help myself still believing
Better days, better days..."

    Nie mam bladego pojęcia jak długo ten utwór widnieje na mojej playliście, ale dopiero niedawno na nowo sobie o nim przypomniałam. Bardzo możliwe, że usłyszałam go kiedyś przypadkiem albo w jakimś programie albo serialu, potem oczywiście zaginął pośród innych kawałków, a raptem niewiele dni temu na nowo go odkryłam... I nie mogę przestać słuchać.
     To zdecydowanie utwór jaki można nazwać wyciskaczem łez. Począwszy od linii melodycznej, poprzez tekst, wszystko ma tutaj wydźwięk tak pełen smutku. Jeżeli chodzi o słowa, w mojej głowie pojawiła się swego rodzaju interpretacja. Mam wrażenie, że podmiot tekstu opowiada o toksycznej miłości, ale takiej, jaka być może wiąże się też z brutalnością. Wskazuje bowiem, że wszyscy wokół, a nawet i "nasze dzieci" (czyli mowa tutaj o małżeństwie) mówią, by kobieta trzymała się z dala od swojego męża, że on się nigdy nie zmieni. A mimo to ona nie potrafi tego zrobić, bo chociaż zapewne sprawia jej on ból - kto wie, jaki: czy fizyczny, czy psychiczny, czy co gorsze - jeden i drugi, to mimo wszystko ona wciąż wierzy w te "lepsze dni". To cholernie smutna piosenka, ale jednocześnie po prostu... piękna. 
      Polecam Wam przesłuchanie poniższego linku, bo warto. Mam nadzieję, że i do Was trafi ten utwór w równie mocnym stopniu.



2. Tom Odell - "Heal"

"Take my mind
And take my pain
Like an empty bottle takes the rain
And heal, heal, heal, heal..."

     Uwielbiam Toma Odella. Każdy jego kawałek dotyka mnie gdzieś głęboko, ale to, co robi z niektórymi utworami, to już w ogóle jest totalna magia. Do teraz boli mnie, że jednak nie wybrałam się na jego koncert, a miałam już dwukrotnie taką możliwość, bo tyle razy był w Polsce. Mam jedynie nadzieję, że kiedyś uda mi się usłyszeć go na żywo, bo jest wspaniałym artystą. 
      Utwór "Heal" pochodzi ze ścieżki dźwiękowej, jaka znalazła się w filmie "Zostań, jeśli kochasz". Oglądałam go tuż po przeczytaniu książki i muszę przyznać, że wywarł na mnie spore wrażenie. Ta piosenka idealnie do niego pasuje. Kocham w niej wszystko - samą muzykę, ale przede wszystkim słowa. Wyczytuję z nich pewnego rodzaju melancholię, ale jednocześnie siłę miłości. Tego, że podmiot tekstu wierzy, iż ukochana osoba jest w stanie zabrać wszystko to, co było złe i to uleczyć. Podkreśla to słowo "heal" kilkakrotnie, jakby naprawdę trzymał się tej nadziei, że z kimś, kto jest obok nas, można wszystko. Po prostu rozpływam się przy tym utworze - jednocześnie uśmiechając się czy wzruszając. Przepiękny.
     Jeżeli jeszcze nie słyszeliście tego utworu albo w ogóle nie mieliście styczności z twórczością Toma Odella, polecam Wam przesłuchanie poniższego linku. 
      


3. X Ambassadors - "Unsteady"

"Hold, hold on, hold on to me
Cause I'm a little unsteady, a little unsteady..."

     Ten utwór jest po prostu tak cudowny, że aż brakuje mi słów, by opisać, jak bardzo go uwielbiam i chociaż słucham go nałogowo co jakiś czas odkąd go poznałam, to nigdy nie przestanę mieć tych samych dreszczy, co wtedy, gdy pierwszy raz go włączyłam. Uważam, że to jeden z piękniejszych utworów X Ambassadors, chociaż cały zespół od momentu "Usteady" jest jednym z moich ulubionych. No magia. 
     Jak zdążyłam zauważyć, ten utwór pojawił się na ścieżce dźwiękowej do filmu "Zanim się pojawiłeś". Chociaż książkę czytałam i była ona niezłym wyciskaczem łez, to do tej pory nie sięgnęłam po ekranizację. Wiem jednak, że niebawem w końcu to zrobię i czuję, że znowu wyciśnie to ze mnie mnóstwo wzruszeń... Myślę więc, że "Unsteady" idealnie wpisał się do tematyki, jaką obejmuje problem opisany w książce (no i później pokazany na ekranie). Tekst jest genialny. Niby taki prosty, gdzie głównie powtarzają się te same wersy, to mimo wszystko uderza gdzieś głęboko w słuchacza. Podmiot tekstu prosi bowiem o to, by jakoś go podtrzymać, bo jest niestabilny i bez bliskich mu osób, totalnie sobie nie poradzi. Te słowa, jeszcze w połączeniu z tą nieziemską muzyką... no po prostu tworzą emocjonalne cudo! 
      Jeżeli oglądaliście film, który no nie ukrywajmy - jest popularny, to utwór też pewnie wpadł Wam w ucho. Natomiast jeśli jednak się z nim nie spotkaliście, to słuchajcie prędko, bo warto. 
       


     Tym oto akcentem przechodzę powoli do końca tego wpisu. Mam nadzieję, że spędziliście przy tych utworach chwilę relaksu, być może swego rodzaju nostalgii. Niebawem natomiast czekają na Was wyniki konkursu z książką "Dom w środku lasu" (zgłoszenia jeszcze do dzisiaj, do końca dnia!), recenzja "Córeczki" i wiele innych tekstów. Póki co - trzymajcie się! 

Wszystkie utwory znalezione na: youtube
Fragmenty tekstów utworów znalezione: tutaj

Spodobało się? Zerknij na to:

3 komentarze

  1. Heal i Unsteady uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwieeeelabiam 'Unsteady", chociaż filmu nie oglądałam.
    Natomiast bardzo boli mnie fakt, że na twojej liście nie ma żadnej polskiej piosenki. Ja ostatnio zasłuchuję się w tych z lat 80, czy też 90 i jestem zachwycona. Co prawda nie płaczę, bo nie jestem typem płaczki, ale chociażby "Mała wojna" zawsze mnie wzrusza i pobudza do refleksji.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Clevleen z Między stronami

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to możliwe, że nie znam ani jednego tytułu? Chyba pora to zmienić!!! I przesłuchać. Kto wie, może nowa miłość przejawia się w tych piosenkach... :)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy