Matematyczny umysł z artystyczną duszą. Matematyk z wykształcenia, aktualnie pracownik jednej z krakowskich korporacji, a z zamiłowania niespełniona pisarka i zakręcona książkoholiczka.

środa, 11 września 2013

Mgliste, deszczowe dni wywołują we mnie chwile melancholii. Nie wiem, co mam wtedy ze sobą zrobić, wszystko wydaje się być takie proste, pozbawione sensu. Wtedy, po prostu chodzę od jednego kąta do drugiego, robiąc jedną czynności, po czym zamieniam ją w inną, niby tak banalną, ale sprawiającą, że ten dzień mija w takim szybkim tempie i nim się spostrzegam już jest ta cudowna noc, o której jednak pisałam jakiś czas temu, więc nie chcę się powtarzać. Ale ta melancholia sprawia, że wracam do przeszłości zastanawiając się nad niektórymi sprawami, myśląc, czy dobrze postąpiłam w danej sytuacji, patrząc na błędy, jakie pojawiały się w moim życiu.

niedziela, 8 września 2013

Wyobraź sobie sytuację, że masz czas tylko dla siebie i możesz przez chwilę oderwać się od rzeczywistości. Do wyboru oczywiście pojawia się oglądnięcie jakiegoś filmu, spędzenie kolejnych godzin w internecie, które to mijają szybko i właściwie o niczym, czy też po prostu tak zwane nicnierobienie, no, może ze słuchawkami w uszach, co oczywiście nie jest niczym zły, bo muzyka, która do nas przemawia, jakakolwiek by to była, jest piękna. A co, gdyby jednak zrobić coś, co wymaga może większego skupienia, ale przenosi nas w całkowicie inny świat?

niedziela, 1 września 2013

Nastał wrzesień, miesiąc, który dla wielu osób kojarzy się jedynie ze szkołą, czyli tak zwanym „złem koniecznym”, chociaż wydaje mi się, że do końca nie jest aż takim tragicznym miejscem, bo powiedzmy sobie szczerze, co byśmy robili bez niej? Rozumiem, że każdy z nas potrzebuje odpoczynku, ale znów lenić się przez większość życia? Totalny bezsens. W końcu w tym oto miejscu zawiązują się znajomości, przyjaźnie, a nawet i można odnaleźć swoją „drugą połowę.” Ale nie będę przecież zanudzać teraz własnymi przemyśleniami na temat szkoły, którą to wspominam całkiem w porządku, no, może jedynie moje własne decyzje sprawiły, że teraz nie wiem, czy dobrze wybrałam i czy gdyby można było cofnąć czas, to nie poszłabym gdzieś indziej, ale nie ma co gdybać, bo teraz już za późno, a ja w sumie myślę, że i w dalszej edukacji, która niebawem przede mną, jakoś dam sobie radę. W końcu jeśli się chce, stara się, przykłada do tego, co ma się zrobić, to na pewno nie będzie tak źle, jakoś sobie poradzę. Muszę, o! Ale dobrze, znów kolejna myśl, spośród tych wszystkich, chaotycznych, która wyrwała mnie spod głównego tematu. Jednak jeśli miałabym określić, jaki ma on dzisiaj być, to tak naprawdę nie wiem. Zaczęłam od wymienienia nazwy miesiąca, który to kojarzy się z nowym rokiem szkolnym. Ale z czym jeszcze?

sobota, 31 sierpnia 2013

Radość. Smutek. Złość. Szczęście. Ból. Furia. Strach. Jednym słowem: Emocje. Co my, ludzie, byśmy bez nich zrobili? Raczej niewiele. To one w większości kreują naszą osobowość. Każdy z nas posiada określone cechy, jedne odziedziczone, inne z kolei nabyte w trakcie swojego istnienia. Nieważne kim jesteśmy, na jakiej pozycji się znajdujemy, jak sobie ułożymy życie, ile mamy, czy nie mamy pieniędzy, to każdemu z nas towarzyszą emocje. Nie jesteśmy w stanie się ich wyzbyć, no, może czasami same w jakiś dziwny sposób odchodzą pozostawiając uczucie pewnego rodzaju pustki, którą ciężko wypełnić.

piątek, 23 sierpnia 2013

Bezsilność. Jedno z wielu mało pozytywnych uczuć. Niby zaledwie dziesięć liter, a potrafi tak bardzo utrudniać życie. Każdy chyba był w sytuacji, kiedy czuł się bezsilny wobec czegoś. Mimo starań, mimo wszelkich decyzji, to uczucie uderzało z ogromną siłą przynosząc jednocześnie pewnego rodzaju ból. Oczywiście najczęściej ten psychiczny. Świadomość, że czemuś się nie podołało, kogoś się nie udało wesprzeć, czy samemu nie znalazło się odwagi, aby powiedzieć to, co się czuje. Tak naprawdę można wymieniać mnóstwo sytuacji, kiedy to my, ludzie, czujemy się bezsilni, nie wiemy, co zrobić, żeby daną rzecz zmienić, a mimo to wszystkie nawet najbardziej skrajne scenariusze łączy to samo uczucie, które w pewnym stopniu nas rujnuje.

środa, 14 sierpnia 2013

Noc jest cudowna... Ma w sobie pewnego rodzaju magię. Nie wiem, jak wytłumaczyć, co przez to stwierdzenie rozumiem, ale tak jest. Kiedy gasną wszelkie światła, a niebo pokryte jest milionem gwiazd, wtedy wszystko staje się inne. Patrzę na księżyc i poddaję się tysiącu myśli, które tworzą się w mojej głowie, a najczęściej są one splątane. Siedzę w ciemności, a wokół mnie panuje cisza. I jedyne, co dociera do moich uszu, to własny oddech. Równomierny, spokojny. Jakby nagle czas przestał płynąć i jedyne, co teraz się liczy to ja i moje własne myśli.

piątek, 9 sierpnia 2013

Na samym początku chciałabym napisać, że muszę przyznać, ale nie mogłam znaleźć w samej sobie, ani w niczym wokół inspiracji do kolejnego postu. Właściwie miałam wrażenie, że ta pewnego rodzaju hm, wena, na jakiś czas mnie opuściła, a usilne starania znalezienia czegoś w swojej głowie nie przynosiły efektów. Nie mam pojęcia czym to było spowodowane - może po prostu wakacje nie wpływają na mnie najlepiej? Pewne jest to, że mam w nie o wiele więcej czasu, a dziwnym trafem nie wykorzystuję go tak, jak chcę. Ale to nieważne - w końcu wszystko zależy ode mnie samej, jeśli odnajdę tylko silną wolę do zrobienia pewnych rzeczy, a do zaniechania niektórych, bezsensownych, wtedy będę mogła w pełni czuć się usatysfakcjonowana. Dam radę, muszę. Ale nie o tym miało dzisiaj być. 
Przenieśmy się na chwilę naszą wyobraźnią do okresu pomiędzy latami 90. XVIII wieku, a latami 40. wieku XIX. Cóż wtedy było, zapytacie?

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *