Minęło sporo czasu, odkąd zawiesiłam działalność na tym
blogu, jednak to, czego tak się obawiałam przeminęło, na szczęście pozytywnie,
z czego niezmiernie się cieszę, więc powracam tutaj, by móc pisać o wiele
więcej i częściej! Co prawda, gdyby nie fakt, że opowiadanie, o którym pisałam w poprzednim poście, wymagało więcej pracy przy dokończeniu i posklejaniu poszczególnych
fragmentów pisanych pod wpływem impulsu w całość, stąd też dopiero dzisiaj je
umieszczam. Muszę przyznać, że po zdaniu sesji, starając się je skończyć, w
pewnym momencie sama zagubiłam się w sensie tej historii, miałam swoje chwile
zawahania, jednak wiem, że kiedy coś zaczynam, również to kończę, więc udało
się! Może ta historia dla jednych będzie nudną, dla innych zbyt oklepaną, to
jednak cieszę się, że przelałam ją na papier, mając też nadzieję, że znajdą się te osoby, którym poniższe opowiadanie się spodoba, zachwyci… Cóż, ocenę
pozostawiam Wam, a osobiście cieszę się, że mogę podzielić się nim właśnie
tutaj. Zatem zapraszam do czytania.
Matematyczny umysł z artystyczną duszą. Matematyk z wykształcenia, aktualnie pracownik jednej z krakowskich korporacji, a z zamiłowania niespełniona pisarka i zakręcona książkoholiczka.
środa, 19 lutego 2014
sobota, 11 stycznia 2014
Kilka informacji + mała zapowiedź opowiadania
Nie pisałam znowu już jakiś czas tutaj, nie dlatego, że nie chcę, bądź nie mam aż tak dużej weny, a dlatego, że brakuje mi czasu do czegokolwiek. Stąd też postanowiłam w tym poście, który raczej będzie krótki, zawrzeć jedynie parę informacji jak i zapowiedź własnego opowiadania, które jest w trakcie tworzenia, jednak trochę rozsypane, a ja nie mam głowy obecnie do tego, by je szybko poukładać.
wtorek, 31 grudnia 2013
Postanowienia noworoczne... byle nie tylko na papierze! + osobista refleksja nad minionym rokiem.
Kolejny rok dobiega końca, a co za tym idzie, wielu z nas, ludzi, zaczyna się wtedy zastanawiać, jaki dla nas był ten czas, czy udało nam się osiągnąć to, co sobie zaplanowaliśmy, wypełnić jakiekolwiek nasze postanowienie, a także zaczynamy z nadzieją patrzeć na następny rok, który niebawem ma nadejść, a w którym to znów stawiamy sobie liczne cele, chcąc je zrealizować, co nie zawsze jest czymś łatwym, ale w końcu kto powiedział, że tak ma być? No właśnie. Jak nietrudno zgadnąć, ten post będzie dotyczył poniekąd moich własnych spostrzeżeń odnośnie postanowień, jakie ludzie sobie stawiają i czy mają one w ogóle sens, a także chciałabym skupić się w pewien sposób na sobie i zrobić taki indywidualny "rachunek" minionego roku, rozważając to, co na pewno było pozytywne i chcę zatrzymać w pamięci, a także te mniej radosne chwile czy błędne decyzje.
wtorek, 24 grudnia 2013
Grudniowy czas, świąteczny czas...
"Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy,
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory."
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory."
Witam serdecznie w ten grudniowy, świąteczny wieczór wszystkich, którzy czasami wpadają na ten blog, a mam nadzieję, że wbrew pozorom jednak ktoś czyta te moje rozważania, rozterki i innego rodzaju rzeczy. Właściwie to, o czym chciałabym dzisiaj napisać to święta. Cóż, wiem, że temat oklepany i zapewne od wielu tygodni wszędzie było można słyszeć, że zbliża się czas Bożego Narodzenia, w radiu mnóstwo świątecznych piosenek, na dekoracjach sklepowych bombki, łańcuchy, światełka... Jednak chciałabym w pewien sposób przedstawić własne spojrzenie na to wszystko, co prawda, może ten post za długi nie będzie poza paroma moimi rozważaniami, jak i planowanymi życzeniami dla Was, czytelników tego bloga, ale o tym później.
środa, 18 grudnia 2013
Gdy wewnątrz walka trwa wielka, uczucia kontra ich bezsens.
Pośród zgiełku tłumu mimo późnej pory
Idę przed siebie,
Lekki powiew wiatru i zmarznięte dłonie
Lecz ja nie zwalniam kroku
To samo miejsce coraz bliżej, już widzę ją w oddali,
Ławkę - kawałek drewna pod światłem latarni...
Myślałam, że kiedy znów postanowię zasiąść przed ekranem laptopa i zabrać się za pisanie kolejnego postu, wszystko w nim będzie poukładane, zostanie omówione jedno zagadnienie, książka czy cokolwiek. Jednak jak przystało na wciąż zmienny chaos myśli, to znów będzie kolejna seria moich własnych rozterek.
sobota, 7 grudnia 2013
Wyrzucić z siebie wszystko, bo musi być lepiej...
"I wanna cry and I wanna love,
But all my tears have been used up..."
But all my tears have been used up..."
Ostatnimi czasy czuję się zmęczona w jakiś sposób życiem, tym wszystkim wokół co mnie otacza. Chorymi ambicjami, a brakiem motywacji, tym, że nie zawsze jest dokładnie tak, jak chciałabym, żeby się układało, czy też mimo starań, one nie przynoszą ostatecznie żadnych efektów... Straconymi nadziejami, jakie pomimo pewnych blokad wewnętrznych i tak się pojawiały niosąc później ze sobą tłum rozczarowań, rozwianymi niepewnościami, które chociaż w końcu stały się "pewnościami" pokazującymi mi, na czym stoję, nie sprawiły, że mam się lepiej. Pojawił się spokój ducha, ale wewnątrz pozostał jakiś ułamek żalu...
wtorek, 12 listopada 2013
"Jutro będzie lepiej" - czy może jednak całkowicie odwrotnie?
| Autor: Mariusz Maślanka Tytuł: Jutro będzie lepiej Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Ilość stron: 161 Ocena: 4.5/6 |
Ostatnio stwierdziłam, że być może w którymś poście dokonam recenzji książki Mariusza Maślanki - "Jutro będzie lepiej." Tak więc jak już sobie postanowiłam, tak też zrobię właśnie w tym artykule. Czytałam ją jakiś czas temu, lecz mam nadzieję, że opiszę tę historię najlepiej jak to możliwe. Ogólnie rzecz biorąc jest to opis wcześniejszych losów bohatera książki tegoż autora pt. "Bidul". Tej drugiej póki co nie miałam możliwości przeczytać, ale niedługo się za nią zabiorę, bo jest aktualnie w moim posiadaniu. Natomiast wracając do "Jutro będzie lepiej", bohaterem tej lektury jest 10-letni Borys. Mieszka on na wsi, żyjąc w domu, który trudno rzeczywiście nazwać takim słowem. Dlaczego?
