Pisanie jest dobre na wszystko - czyli krótkie przemyślenia...

23:00

Kolejny, listopadowy wieczór. W uszach słuchawki, z których płyną dźwięki wspaniałych, niezwykle melancholijnych utworów. Mimo tego muzycznego tła, za oknem daje się słyszeć intensywny szum wiatru. Do podkreślenia tej chwili brakuje chyba jeszcze tylko kropli deszczu delikatnie stukających o parapet. Na biurku stoi kubek gorącej herbaty z syropem imbirowym, z kolei A. owinięta jest kocem, jak również co jakiś czas sięga po kolejną chusteczkę, bo przecież jesień to czas ciągłego bycia przeziębioną... Znowu nadchodzi noc, podobna do kilku poprzednich, kiedy palce dziewczyny stukać będą o taflę czarnej klawiatury, z kolei jej wzrok ujrzy na ekranie kolejne słowa, które następnie spróbuje ułożyć w logiczną całość. Zdaje sobie ona sprawę z faktu, że powinna zająć się kilkoma innymi rzeczami, lecz pisanie wygrywa w takich momentach - bo jest dobre na wszystko. Pozwala przenieść to, co tworzy wyobraźnia. Koloruje każdą chwilę: nieważne czy to zaledwie parę minut, czy długie godziny. Sprawia, że nawet najdrobniejsze uczucia zostają wszczepione w każde słówko, pozostawiając w człowieku uczucie ulgi. Pisanie uzależnia. Tak, jak kubek mocnej, aromatycznej kawy o poranku. Tak, jak ulubiony zapach perfum. Tak, jak chęć spotykania się ciągle z bliskimi osobami. Pisanie jest czymś, co sprawia, że kiedy już zacznie się tworzyć, nie może się przestać... ba! Nie chce się przestać. To też A. wiedziała odkąd po raz pierwszy pozwoliła swoim myślom znaleźć ukojenie w słowie pisanym. Potem wpadła po uszy w swojej pasji. Bo pisanie jest wspaniałe. Tak po prostu. Bezkonkurencyjne.

     Tym oto krótkim tekstem, chciałam rozpocząć dzisiejszy wpis. Właściwie to będzie raczej krótki, bo postanowiłam tylko na chwilkę oderwać się od szarej rzeczywistości, stąd blog wydawał mi się być najbardziej odpowiednim miejscem. Poza tym lubię te wpisy z serii "przemyślenia", bo mam wrażenie, że przyciągają uwagę, Was, Czytelników, jako takie oderwanie od książek, recenzji, tagów i tym podobnych wpisów. Co jednak najważniejsze - tego typu artykuły mnie samej pozwalają przenieść te niejednokrotnie sprzeczne myśli na wirtualny papier. 
     Stąd przybywam tutaj i dzisiaj. Właściwie to chciałabym napisać coś nieco o tym, dlaczego pisanie jest takie wspaniałe. W końcu każdy z nas ma jakąś swoją pasję - czasami jest ich kilka i bardzo dobrze, bo czemu by się nie rozwijać, robiąc to, co sprawia radość? Co więcej, nie ma podziałów na te zainteresowania, które to niby są ciekawsze oraz na te, jakie według niektórych są błahe. Tak naprawdę ważne, że w ogóle ma się swoje hobby i bez względu na to, czy jest to granie na fortepianie, czy zbieranie znaczków, to jest coś naszego, coś, dzięki czemu jesteśmy szczęśliwi... Dlatego też w kilku krótkich punktach wyjawię Wam dlaczego tak bardzo kocham pisać.

1. Nieustanna chęć dzielenia się wrażeniami z innymi 

Uwielbiam czytać, o czym zresztą wiecie, stąd dawniej, kiedy tylko natknęłam się na dobrą książkę, miałam ochotę podzielić się ze światem swoimi wrażeniami jaka ona jest wspaniała. Jednak wtedy nie myślałam jeszcze poważnie o założeniu bloga recenzenckiego, stąd po jakimś czasie moja pamięć o tej historii gdzieś sobie ginęła w zawiłych zakamarkach umysłu. Podobnie jest też z muzyką i różnymi utworami - czasami uda mi się znaleźć kawałek, który jest genialny, stąd dzielę się z nim chociażby na słynnym facebook', wrzucając sobie link na tablicy, lecz dzięki temu miejscu, czyli blogowi, mogę zrobić coś więcej - spróbować zinterpretować tekst tego utworu czy też opisać, dlaczego wywołuje we mnie takie, a nie inne emocje. Trzecią rzeczą, która tutaj pasuje to właśnie przemyślenia - czasami nawet jakaś prosta sytuacja zainspiruje do tego, by zwrócić na nią większą uwagę. Wtedy blog to idealne miejsce, by móc z małych strzępków myśli, stworzyć solidny artykuł. Stąd też, pisanie jest wspaniałe chociażby dlatego, że dzięki niemu można dzielić się wieloma rzeczami z innymi ludźmi - zachęcać ich do sięgnięcia po daną książkę, bądź posłuchania jakiegoś utworu czy też pokazanie im swoim poglądów na dany temat.

2. Wyobraźnia ma szansę zaistnieć 

Jak często zdarzało się, że do głowy wpadł Wam jakiś genialny pomysł np. na opowiadanie czy też wiersz? Myśleliście sobie wtedy być może, że warto byłoby przenieść go na papier i może spróbować stworzyć jedynie z zalążka pomysłu, coś większego... Stąd widzicie, pisanie ma to do siebie, że pozwala naszej wyobraźni zamieniać początkowo jedynie krótkie "wymysły" w teksty, które bardzo często są świetne, idealnie komponują się pod względem logicznym i z których możemy być dumni, bo są nasze, własne. Przyznam się Wam szczerze, że często mam tak, iż pomysły czy inspiracje pojawiają się u mnie niespodziewanie. Stąd najczęściej noszę przy sobie jakiś notes i długopis, bądź swoje "strzępki" tekstów zapisuję w telefonie. Później natomiast z tych pojedynczych fragmentów, próbuję zbudować jakąś konkretną całość i tym samym tworzę nowe opowiadania. Osobiście wolę prozę, chociaż czasami udało mi się stworzyć jakiś wiersz - również bardzo często pod wpływem impulsu. Pisanie sprawia, że mogę to, co wytworzy moja wyobraźnia, przenieść na papier, dodać do tego mnóstwo emocji, opisów, dialogów i dzięki temu, tworzę coś własnego. Szkoda tylko, że skończenie konkretnego opowiadania wymaga sporej ilości wolnego czasu, którego mi zawsze brakuje... Jednak jeśli czegoś bardzo się chce, to można. A ja chcę pisać, nie tylko krótko i na temat, nie jedynie recenzje czy felietony, ale też opowiadania bądź któregoś dnia może nawet powieści? Kto wie, co przyniesie los.

3. Szczęście, gniew czy smutek - pisanie zawsze pomaga

Szereg wydarzeń. Tysiące myśli. Emocje, które aż buzują i domagają się uwolnienia gdzieś na zewnątrz. Pisanie wtedy pomaga.  Jeśli chodzi o szczęście, tutaj raczej rola pisania ogranicza się to podzielenia się właśnie tymi pozytywnymi emocjami. Kiedy wszelkie wydarzenia w życiu idą po naszej myśli, mamy ochotę mówić o tym głośno i motywować też innych do uwierzenia, że wszystko jest możliwe - stąd pisanie jest wtedy jak znalazł. Dzięki słowom, przelewamy swoje emocje na papier. Kiedy z kolei jesteśmy rozwścieczeni, całkowicie zirytowani jakąś sytuacją, pisanie sprawia, że te wszelkie frustracje możemy z siebie wyrzucić, a później czujemy się o wiele lżej. Zresztą nie bez powodu co jakiś czas na blogu pojawiały się wpisy z serii tego, co mnie osobiście irytuje. Natomiast kiedy smutek zaczyna dawać o sobie znać, gdyż spotkało nas kolejne rozczarowanie, bądź cokolwiek poszło nie tak, pisanie stanowi najlepszą terapię. Uwierzcie mi, bądź nie, ale pisząc, wylewamy z siebie wszystkie emocje. Czasami stukając w te klawisze klawiatury, śmiejemy się do ekranu, kiedy akurat przelewamy radosne momenty. Innym razem czujemy, jak łzy spływają po naszych policzkach, a w środku coś pęka - tak po prostu, sprawiając, że roztrzaskujemy się na tysiąc kawałków, gdy akurat to, o czym piszemy jest smutne... Ale nieważne, jakie to emocje - dzięki pisaniu i tak część z nich znajduje swoje ujście, szczególnie te negatywne - bo to ich bardzo często chcemy się pozbyć jak najszybciej. Co więcej, dzięki nim możemy odnaleźć też nową inspirację do jakiegoś większego tekstu - stąd ogrom emocji w połączeniu z pisaniem, czyli możliwością wyrzucenia ich z siebie, często sprawia, że do naszej szuflady wpada kolejne opowiadanie bądź inna, krótka historia...

     Stąd, jak widzicie, dlatego też uwielbiam pisać, chociaż pewnie mogłabym wymienić jeszcze mnóstwo innych powodów. Pisanie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Bez względu na to, jak wiele osób przeczyta napisaną przeze mnie recenzję czy też poprze bądź nie problem poruszany przeze mnie w kolejnym felietonie, pisanie daje mi satysfakcję. Bo robię coś dla siebie, coś co lubię. Nie zatracam się jedynie w obowiązkach i szarości dnia codziennego, a znajduję tę krótką chwilę na to, by rozwinąć swoje zainteresowania. I Wy nie zapominajcie o swoich - nieważne czy podobnie jak ja kochacie pisać, czytać, czy też robicie coś całkowicie innego. Nie zapominajcie o swoich pasjach, znajdźcie dla nich każdego dnia chociaż krótką chwilę, a dzięki temu zawsze będziecie widzieć sens w swoim życiu, bez względu na mnóstwo różnych wydarzeń.
     Myślę, że powoli przechodzę już do końca tych moich dzisiejszy przemyśleń. Chyba powrócić jednak do tej rzeczywistości zrobić to, co powinnam jakąś godzinę, ewentualnie dwie temu... Ale noc jest długa, a ja ją lubię, więc nie ma się czym martwić. Niebawem odezwę się tutaj z kolejną recenzją, natomiast póki co - trzymajcie się! 

Spodobało się? Zerknij na to:

11 komentarze

  1. Ej, to machnij mi szybko magisterkę o grach wideo z socjologii, trza polać kilkadziesiąt hektolitrów wody :v

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam, czytam i doszłam do wniosku, że to wszystko jest pisane tak jakby o mnie :)
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i przypomniało mi się coś, co omawiałam na pierwszym roku studiów. Narracja jest wymianą doświadczenia. Właśnie to robisz pisząc. Wymieniasz się swoimi doświadczeniami: dajesz nam cząstkę siebie, a my, komentujący, cząstkę siebie. W ten sposób tworzymy coś więcej niż odrębne poglądy i jednostki, tworzymy coś wspólnego.
    Podoba mi się ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz podobnie jak ja.. Fajnie, że tak jest, nie czuje się sama. ;)

    Cieplutkich dni Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze- Idealna forma Twoich tekstów. Piszesz luźno, zrozumiale, bardzo dobrze się je czyta. ;) Po drugie- doskonały temat na przyciągnięcie czytelników, ciekawie, życiowo, rzeczowo. Po trzecie- sama uwielbiam pisać i wymieniłaś większą część powodów, dla których sama to robię. To miłe, spotkać ludzi, podobnych do mnie. Człowiek musi dzielić się swymi uczuciami z innymi, a Ty przedstawiłaś jeden z najdoskonalszych sposobów. Irytacja, smutek, radość, krytyka. Wszystko jest potrzebne. Ja uwielbiam pisać teksty metaforyczne, przy których moja wyobraźnia rzuca w oczy się najbardziej. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym blogowaniu. ;) Cześć.

    http://pocomiwiecejx3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ klimatycznie się zrobiło. Ja też uwielbiam pisać, w szczególności wieczorami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie tworzę opowiadań czy wierszy, dlatego pisania nie traktuję jako coś, przy czym mogę wyżyć się twórczo. Chociaż, nie powiem, mam kilka pomysłów w głowie na jakieś historie, ale kiedy raz próbowałam usiąść do przelania ich na ekran komputera, przygniotło mnie to, jak długi będzie to proces, więc spasowałam. A historie dalej gdzieś się kołaczą po głowie...
    Dla mnie pisanie, dzięki czemu istnieje mój blog, jest wylaniem z siebie wszystkich przemyśleń, jakie mam po przeczytaniu książki. Kiedy przeczyta się wspaniałą powieść, a w głowie kłębią się dziesiątki myśli czy odczuć i nie ma nikogo, kto mógłby ich wysłuchać, podyskutować, pisanie jest najlepszym sposobem na ich wyrażenie. To jak z piosenką "Śpiewać każdy może", którą można sparafrazować do pisania - "czasami człowiek musi, inaczej się udusi". ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, nie zdawałam sobie sprawy, że piszesz. :-) Może pewnego dnia faktycznie wydasz opowiadania lub nawet powieść? Z całego serca Ci tego życzę i już zamawiam sobie u Ciebie egzemplarz recenzencki z dedykacją. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie napisane i stało się tak klimatycznie...
    Ja także uwielbiam pisać, zazwyczaj wieczorem przy herbacie.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mogę podpisać się pod tym postem obiema rękami, nogami zresztą też :) Tak jak Ty kocham pisać, w wieku 8 lat pisałam już pierwsze opowiadania i robię to po dzień dzisiejszy, chociaż zwykłam je już nazywać powieściami, bo zwykle je rozbudowuję :) Z biegiem lat coraz bardziej stawało się to moją pasją, teraz to jedna z najważniejszych części mnie, poniekąd sposób na życie. Pomaga za każdym razem, gdy jestem smutna, pozwala na emocjonalne "wyżycie się", czasem jest to również pomysł na wyrażenie uczuć do kogoś i to jest fantastyczne. Niezależnie od pory i pogody, pisanie zawsze leczy :) I też często noszę ze sobą zeszyt i długopis, bo nigdy nie wiadomo, co wpadnie do głowy :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale przyznać musisz, że buzia sama się uśmiecha widząc fajne, trzycyfrowe liczby wyświetleń danego postu, niezależnie od autotelicznej radości z samego tworzenia autorskiego tekstu! :D

    Baj de łej: jak będziesz miała chwilę, to zapraszam do siebie, wrzuciłem swoje pierwsze opowiadanko i z chęcią wysłuchałbym (w zasadzie przeczytałbym) Twoją opinię! Innych w zasadzie też, więc kopiujcie link! :v

    http://www.kulturaifetysze.blogspot.com/2015/11/opowiadanie-swierszcz-i-trzy-palce.html

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy