Zatrzymaj się na krótką chwilę i doceń to, co masz... Czyli czas na przemyślenia.

10:40

     Niedzielny poranek. Ten dzień tygodnia zawsze kojarzy mi się z tym, że spędzam go w rodzinnym gronie, całkowitym spokoju i bez żadnego pośpiechu. No cóż, nie bez powodu jest powiedziane, by "dzień święty święcić", prawda? Jednak dzisiaj jest inaczej. Siedzę samotnie  na swoim studenckim mieszkaniu, a moje place stukają sukcesywnie o klawisze klawiatury, chcąc stworzyć coś na miano kolejnych przemyśleń. Na biurku stoi nieziemsko pachnąca, aromatyczna, czarna kawa, bez której jak dla mnie poranek nie istnieje. Moje uszy wypełniane są przez dźwięki klimatycznych, nieco melancholijnych utworów. Patrzę przez okno i widzę, że wbrew temu, iż Kraków huczy o smogu, gdzieś tam na niebie przebijają się promienie słońca. Jest pięknie. Doceniam każdą z tych małych chwil i rozpływam się w nich. Wyłączam myślenie o tym, co złe, analizowanie tego, czego nie powinnam, bo wprowadza mnie to jedynie w coraz większy dół, z którego później ciężko jest się odkopać. Celebruję ten jeden, krótki moment.
    Pomyślicie sobie pewnie po co to wszystko wypisuję? Otóż stwierdziłam, że dzisiejszy wpis będzie takimi krótkimi przemyśleniami o tym, jak zbyt często giniemy gdzieś w wszechogarniającym nas pośpiechu, hałasie, stresie i zapominamy, że życie potrafi nieść ze sobą również momenty pełne spokoju i nadające naszej twarzy uśmiech. Wystarczy na chwilę się zatrzymać i przestać myśleć, analizować, a jedynie skupić się na tym, że mimo wszystko ten nasz świat jest piękny. Wystarczy go docenić. Od pewnego czasu w mojej głowie kotłuje się myśl, jaka stanowi swego rodzaju motto:

"Nie myśl o przyszłości, ani o przeszłości. Myśl o tym, co jest teraz."

     Jeszcze jakiś czas temu zbyt często wybiegałam w przyszłość, oczywiście najczęściej zakładając wszystko, co najgorsze. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądać moje życie za x-lat, czy uda mi się osiągnąć to, czy tamto, a także czy być może poznam kogoś, z kim dane będzie mi przejść przez te wszystkie lata, razem... Jednocześnie przeszłości też nie potrafiłam zostawić - ot, tak - za sobą. Lubię wracać do wspomnień, tylko szkoda, że zbyt często skupiałam się na tym, za czym tęsknię, lecz wiem, iż niemożliwym jest przywrócić tamte chwile. Popadałam w stan melancholii, który z kolei sprawiał, że jedyne o czym marzyłam, to zaszyć się pod ciepłą kołderką i nie wychodzić z niej, aż całkowicie mi nie przejdzie. Ale to bez sensu. Zrozumiałam, że liczy się to, co jest tu i teraz. Chociażby właśnie w tej chwili, kiedy piszę ten artykuł. Przeszłość trzeba zostawić za sobą - może nie odcinać jej całkowicie, ale zamknąć w jakimś pomieszczeniu w swojej świadomości, a klucz schować jeszcze głębiej. Wiem, że my ludzie, mamy tendencję do rozpatrywania tego, co złe, ale spróbujmy przestać. To, co było i tak już nie wróci, ani się nie zmieni. Jedyne co - to my możemy zmienić samych siebie, sprawiając, że więcej nie dopuścimy do takiej, czy innej sytuacji. Oczywiście nie zostawiajmy za sobą tak całkowicie dobrych wspomnień, bo one nadają większy sens naszemu życiu. Z kolei jeśli chodzi o tę przyszłość... Wiem, że nie da się żyć jedynie "tu i teraz", bo są sprawy, o których trzeba pomyśleć z zapasem, inaczej przepadniemy w tym naszym świecie. Jednak starajmy się może aż tak bardzo nie planować i nie analizować, co też przyniesie nam przyszłość? Bo pomyślcie - ona zależy od tego, co zrobimy teraz. Od każdego kroku, jaki podejmiemy. Osiągnięcie w przyszłości jakiegoś celu, zależy od działań, jakie będziemy podejmować każdego kolejnego dnia. Więc planujmy, ale z głową. Nie twórzmy sobie teorii, wedle których pesymizm zżera nas od środka. I uwierzcie, mówię to ja - osoba, która jeszcze dwa dni temu zbyt wiele analizowała, rozważała i przez to tworzyła sobie w głowie jakieś chore teorie. Koniec z tym - liczy się to, co jest teraz. A właśnie ten moment jest piękny, kiedy mogę pisać o wszystkim, co wytworzyło się w tym moim "chaosie myśli", popijając kawę i słuchając cudownej muzyki. Dlatego miło jest czasami pomyśleć, co też przyniesie przyszłość, ale nie zagłębiajmy się tym, a czasami pozwólmy sobie żyć jedynie chwilą. 
     To, o czym jeszcze tak krótko chcę napisać, to wspomniane już zatrzymanie się na kilka chwil. W dobie dzisiejszych czasów, każdy gdzieś się śpieszy, wszystkim stresuje - bo tutaj praca, tutaj studia, tutaj z kolei jakieś problemy rodzinne czy jeszcze inne.Wszyscy za czymś też gonią - za osiąganiem celów, za pieniędzmi, za przyjaźnią, za miłością... I zatracają w tym cały sens istnienia. Kiedy myślę sobie, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas czeka i nikt nie ma pojęcia, który dzień będzie tym ostatnim, dociera do mnie, że nie chcę przeżyć tego swojego życia ciągle za czymś goniąc. Oczywiście, że chcę osiągnąć wyznaczone sobie cele i dążę ku nim, ale jednocześnie od czasu do czasu staram się chociaż na chwilę właśnie zatrzymać. To nie tak, że chcę by moje życie było ciągle beztroskie, bo wiem, bardzo dobrze wręcz wiem, że los ciągle rzuca jakieś kłody pod nogi. Niejednokrotnie wtedy upadamy, ale grunt to się podnieść - przezwyciężyć te przeciwności losu i dzięki temu jeszcze bardziej docenić to wszystko, co mamy, to, co jest wokół nas. Dlatego może sama czasami usilnie za czymś biegłam, ale wiecie, co? To przynosiło mi jedynie rozczarowanie i tysiące sekund spędzone na rozmyślaniu co jest nie tak, dlaczego coś znowu się nie udało. Postanowiłam jednak, że do wszystkiego trzeba podejść ze spokojem. Dlatego dążę ku spełnieniu swoich życiowych planów, by ta moja przyszłość okazała się być taką, jaka satysfakcjonuje. Jednocześnie robię to ze spokojem, bez tzw. parcia na szkło. Bo wiecie - czasami w najmniej spodziewanych momentach, okazuje się, że to, czego pragniemy, się odnajduje - właśnie dlatego, że na siłę za tym nie biegliśmy. Stąd - realizujmy się zawodowo, uczuciowo i jakkolwiek chcemy, ale róbmy to spokojnie, małymi kroczkami, jednocześnie pozwalając sobie od czasu do czasu na chwilę wytchnienia, zatrzymania się i docenienia wszystkiego, co mamy. 
     Mam nadzieję, że jakkolwiek chaotyczny byłby ten wpis, to mimo wszystko skleił się w miarę logiczną całość. Być może uznacie to jedynie za melancholijny bełkot, a może jednak wielu z Was się ze mną zgodzi? Nie mam pojęcia. Wiem jedno - mimo wszystko, w ten piękny dzień, dałam upust swoim przemyśleniom, kotłującym się w mojej głowie od kilku dni. Niebawem natomiast znów postaram się tutaj napisać, chociaż jak widzicie - z tym czasem i systematycznością artykułów ostatnio nie jest za dobrze. Mimo to, będę starać się tutaj wracać co najmniej dwa razy w tygodniu. Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

7 komentarze

  1. Jak dla mnie świetny post. Listopad i w ogóle jesień to dla mnie okres różnych rozmyślań, niekoniecznie tych przyjemnych, dlatego w pełni rozumiem, skąd u Ciebie ta nostalgia. I wcale nie uważam, by to był "bełkot"; zawarłaś w tym artykule bardzo istotne mądrości, o których może i zdajemy sobie sprawę, ale jakoś po drodze o nich zapominamy. Myślę, że muszę sobie wziąć do serca hasło "tu i teraz", jako że w ostatnim czasie wyjątkowo pogrążam się w niewesołych myślach o przyszłości albo w kółko rozpamiętuję to, co już było. Ogólnie należę do tego typu osób, które martwią się na zapas i katują się przeszłością, a przecież masz stuprocentową rację w tym, że najważniejszy jest dzień obecny, że to od nas zależy, czy kolejny będzie lepszy. Co do zatrzymania się - tu akurat nie mam z tym problemu. Zawsze staram się wygospodarować sobie kilka minut wyciszenia, żeby w codziennej gonitwie nie zapomnieć o tym, co najważniejsze.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. brakuje mi rodzinnych niedziel. dla mnie przystankiem w codziennym biegu jest książka, kąpiel, rower. przy dwóch ostatnich mogę pomyśleć, odprężyć się. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio co raz częściej zastanawiam się nad tym jak to życie mija. Już idą kolejne święta, w sklepach dudnią o świątecznych promocjach, a przecież tak nie dawno witałam rok 2015. Łapię się na tym, że myślę co zrobię za miesiąc, dwa, trzy nie myśląc o chwili, która właśnie trwa. Może dlatego potem zastanawiam się jakim prawem już uleciał październik skoro kilka chwil temu żegnałam sierpień.
    viss-vitalis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądre przesłanie wyziera z Tego wpisu. Warto się zastanowić nad tym co ważne w codziennym biegu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mogłaś napisać, że to bełkot? Masz sporo racji w tym, co napisałaś. :)
    Takie mamy czasy, żyć szybko, w biegu, ciągle za czymś gonić. Jest kilka mądrych cytatów, które zawierają w sobie to, co Ty rozwinęłaś.
    Paulo Coelho:
    "Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli."
    Co do przeszłości - ze złych doświadczeń należy po prostu wyciągnąć wnioski, by nie popełniać tych samych błędów, a dobre wspomnienia zachować, bo to one nas kształtują. Już starożytni wymyślili ciekawą filozofię życia - carpe diem. :) Przyszłość jakaś będzie, co ma się stać, to się stanie i nie ma co się zamartwiać na zapas, bo tylko rujnuje się tym zdrowie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny wpis.. Ze mną jest podobnie, ale chyba dałaś mi pole do popisu, by się zastanowić w końcu nad życiem i jakoś go poukładać, by nie wpadać w stan melancholii.
    Bardzo ci dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dość, że ciężko zostawić przeszłość za sobą, to czasami są ludzie, którzy się nią katują, maltretują, wypominają. Sami sobie. Przez to teraźniejszość traci kolory, traci sens. W ogóle życie to szara papka poranków, miks porażek. Przyszłość z kolei staje się koszmarem, człowiek się jej boi, odgradza, ucieka.

    Prawda jest taka, że czasami nie myślimy o niczym. Gnamy do przodu, do pracy, do szkoły. Nie mamy czasu zatrzymać się, rozejrzeć i docenić to, co nas otacza. Ludzi, przyrodę, to co piękne. Wyścig szczurów zabił w nas wrażliwość, czułość. Musimy ją odzyskać, musimy, po prostu musimy. Inaczej wykończymy się.

    Meh, lubię Twoje przemyślenia, bardzo je lubię. Poruszają przemyślenia we mnie, coś potem we mnie skrobie i zmusza do napisania swojej opinii. To w Tobie lubię. Tak, nadal Cię czytam, nie zostawiłam Cię za sobą! :)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy