,

Pełna emocji i nieprzewidywalności - czyli recenzja książki "Tytany".

11:15

Autor: Victoria Scott
Tytuł: Tytany
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 336
Ocena: -6/6

     Na książkę "Tytany" Victorii Scott czekałam z niecierpliwością. Znając już styl autorki po przeczytaniu historii o Piekielnym Wyścigu, mogłam mieć jedynie nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę, a uraczona zostanę równie emocjonującą fabułą. Podobnie jak poprzednio, jestem urzeczona historią jaką stworzyła Victoria Scott. To pełna nieprzewidywalności młodzieżówka w stylu fantasy, którą pochłonęłam w mgnieniu oka. Bo uwierzcie mi - jeżeli już zaczniecie ją czytać - nie będziecie w stanie odłożyć jej na półkę, dopóki nie wyjaśnią się wszelkie losy bohaterów. Po raz kolejny autorka udowodniła, że potrafi stworzyć mrożącą krew w żyłach opowieść, która jednocześnie skłania czytelnika do przemyśleń.
     Główna bohaterka, tudzież narratorka całej powieści to siedemnastoletnia Astrid. Pochodzi z biednej rodziny, która dodatkowo zmaga się z wieloma problemami - straconą pracą ojca, jaki to mimo usilnych prób nie może znaleźć nowego zatrudnienia, bolesnymi wspomnieniami związanymi ze stratą jednego z członków rodziny - dziadka Astrid, jak przede wszystkim nakazem eksmisji, w wyniku którego niebawem mogą zostać bezdomnymi... Dlatego też, kiedy przed dziewczyną pojawia się szansa wzięcia udziału w turnieju zwanym derbami, gdzie zawodnicy ścigają się na mechanicznych koniach - tytanach, Astrid nie waha się ani chwili. Chociaż praktycznie mało kto w nią wierzy, postanawia pokazać na co ją stać i wygrać szansę na lepsze życie dla siebie i swoich bliskich. Jak potoczą się losy Astrid? Czy uda jej się zwyciężyć w tym szaleńczym turnieju? A może jednak straci wymarzoną szansę? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę "Tytany".
        Fabuła książki początkowo napawała mnie lekkim niepokojem, że jednak nie będę w stanie się w nią wkręcić, szczególnie, że rzadko sięgam po fantastykę, w dodatku jeżeli jest ona związana z typową młodzieżówką. Jednak już praktycznie od pierwszych stron zostałam wciągnięta w historię, od której nie mogłam się oderwać. Głównym plusem książki jest jej nieprzewidywalność. Wiedząc już, jak Victoria Scott buduje napięcie, ani przez chwilę nie była pewna jak potoczą się losy Astrid i w jaki sposób ostatecznie zakończy się ta historia. Co prawda, coś tam przeczuwałam, ale i tak stało to dla mnie pod wielkim znakiem zapytania. Autorka stopniuje napięcie - nie rzuca wszystkiego od razu na tacy, a krok po kroczku sprawia, że emocje ciągle wzrastają, z kolei czytelnik jak najszybciej chce poznać ostateczne losy głównej bohaterki, ale też wszelkich pobocznych postaci. To, na co chciałabym zwrócić swoją uwagę to oczywiście emocje. Muszę przyznać jedynie, że nie sposób było mi nie porównywać tej książki do poprzednich dzieł autorki. W końcu "Ogień i woda" oraz "Kamień i sól" były wulkanami emocjonalności, dlatego sądziłam, że tu będzie podobnie. Faktycznie - było, ale w nieco mniejszym stopniu. Początkowo nie poczułam do końca ogromu uczuć, jakie powinny mną targać podczas czytania, ale z każdą kolejną stroną było ich jednak coraz więcej. Stąd podobnie w tym aspekcie, autorka stopniuje emocje, ale uwierzcie mi, że i tak ich nie brakuje.
      Jednak najbardziej podobało mi się w tej historii, że nie było to stricte przedstawienie jedynie tego fantastycznego świata derbów, ale też skupienie się na różnego rodzaju relacjach, przede wszystkim rodzinnych. Książka pokazuje, że w trudnych chwilach ma się wrażenie, iż wszelkie więzi powoli się rozluźniają chyląc ku upadkowi, a jednak wbrew pozorom, rodzina zawsze staje za nami murem. Jest to więc piękna opowieść o tym, że bliscy nigdy się od nas nie odwrócą i choćby nie zgadzali się z naszymi decyzjami, ostatecznie są z nich dumni. To także historia o pięknej, prawdziwej przyjaźni, jak również zaufaniu - które można łatwo stracić, lecz także da się je na nowo odzyskać. Krótko mówiąc - polecam Wam tę książkę z całego serca, bo oprócz nieprzewidywalnych wydarzeń, znajdziecie w niej wiele ważnych wartości, skłaniających do przemyśleń.
      Bohaterowie wykreowani przez autorkę podbili moje serce. Astrid to dziewczyna, która jest niezwykle uparta, lecz przede wszystkim kocha swoją rodzinę na tyle, że jest w stanie ryzykować dla niej życie. To także matematyczny umysł, co sprawia, że książka jeszcze bardziej mi się spodobała. Te wszystkie matematyczne schematy, jakie główna bohaterka starała się znaleźć (np. ciąg Fibonacciego) sprawiały, że lekko się podśmiewałam, bo w końcu ktoś w literaturze zwrócił uwagę na tą moją "królową nauk". Polubiłam także najlepszą przyjaciółkę głównej bohaterki - Magnolię, jak również Gałgana - staruszka, dzięki któremu tak naprawdę Astrid miała szansę wziąć udział w turnieju. Stąd też uważam, że Victoria Scott świetnie wykreowała swoje postaci.
        Podsumowując, po raz kolejny historia stworzona przez tę autorkę skradła mi serce i cóż - mam tylko nadzieję, że niebawem znowu będę mogła sięgnąć po jakiejś jej książki, bo uwielbiam styl, jakim się posługuje i to, jak wiele emocji potrafi włożyć w te ponad trzysta stron nieprzewidywalnej fabuły. Dlatego też, z czystym sercem polecam Wam czym prędzej udać się do księgarni i sięgnąć po "Tytany" - myślę, że nie pożałujecie.
       Niebawem znów coś dla Was napiszę. Wiele recenzji się szykuje, ale też obiecywane felietony czy muzyczne wpisy. Stąd póki co, trzymajcie się!

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:

Spodobało się? Zerknij na to:

7 komentarze

  1. Też muszę koniecznie przeczytać tę książkę. Czytałaś może "Wyścig śmierci" Stiefvater Maggie? Zastanawiam się czy będzie podobna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście bardzo sceptycznie podchodzę do tej książki. Poprzednie lektury pani Scott niezbyt przypadły mi do gustu oraz sam opis "Tytanów" nie może mnie do końca przekonać. Mimo wszystko spróbuję, ponieważ widzę na blogach dość dobre opinie o tej pozycji! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/06/dziewczyna-z-pomaranczami.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mówię tej książce stanowcze nie.
    Na razie mam dość pani Scott.
    Ale recenzja świetna, naprawdę! :)
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę na półce i grzecznie czeka na swoją kolej. Rośnie we mnie nadzieja, że będzie tak samo dobra, jak inne dzieła tej autorki, a nawet lepsza! I może tak być, skoro ją tak zachwalasz! ;)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce. Pierwszy raz ją widzę na oczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kojarzy mi się z Piekielnym Wyścigiem, który de facto całkowicie nie jest zakończony i nieco mnie to zniesmacza, o ile mogę się tak wypowiedzieć na temat książek. Może kiedyś się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawi mnie ta książka, ale obiecałam sobie, że najpierw przeczytam serię o Piekielnym Wyścigu :D
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy