,

Jeden dzień może zmienić wszystko, gdy jeden rok - jeszcze więcej... Czyli recenzja książki Gayle Forman.

16:05

Autor: Gayle Forman
Tytuł: Ten jeden rok
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 360
Ocena: -5/6
Jest noc. W tle słychać jedynie tykanie zegara, informujące o mijaniu kolejnych sekund, gdy A. zagłębia się w historii tak długo wyczekiwanej. Czas mija i mija, lecz ona czyta nadal, chcąc jak najszybciej poznać losy bohaterów. W końcu, gdy do melodii wygrywanej przez zegar, dołącza akompaniament wywoływany przez szum wiatru, A. odkłada na półkę książkę. W jej głowie z kolei plącze się mnóstwo myśli i sama nie jest pewna co czuje... Wie, że teraz czeka ją recenzja, ale najpierw musi zebrać myśli, by w logiczną całość przenieść je na wirtualny papier. 

     Zaczęłam dzisiejszy wpis od takiego krótkiego wstępu, opisującego poniekąd moje wczorajsze odczucia. Udało mi się skończyć czytanie książki "Ten jeden rok" autorstwa Gaye Forman, na którą to czekałam z niecierpliwością, aż w końcu ukaże się w księgarni. Po wspaniałej historii zawartej w pierwszej części - "Ten jeden dzień", wiedziałam, że muszę sięgnąć po kontynuację, szczególnie, że zakończenie niezwykle mnie zaintrygowało. Jednak okazało się, że to wcale nie jest ciąg dalszy losów bohaterów, a jedynie pokazanie ich z tej drugiej perspektywy... Stąd, kiedy w pierwszej części, narratorem była Allyson, w drugiej jest to Willem. Dlatego też czytając tę książkę, jak i będąc już po jej odłożeniu na półkę, nie mogłam zebrać myśli. Niby wszystko było okej, czytało się to przyjemnie i lekko, ze względu na fakt, że taki właśnie styl ma Gayle Forman, a jednak czegoś mi zabrakło i czuję przez to wewnętrzny żal do autorki, niestety.
     Od razu chcę zaznaczyć, że mogę nieco spoilerować pierwszą część, więc jeśli jeszcze jej nie czytaliście, omińcie ten akapit. Tak jak już wspomniałam, tym razem wszystkie wydarzenia opisane są z perspektywy Willema, który to pełni również rolę narratora w książce. Czytelnik nie wraca jednak do momentu jednego dnia spędzonego przez tę dwójkę w Paryżu, a zaczyna swoją przygodę w chwili, gdy mężczyzna opuszcza na chwilę Allyson, po czym nie do końca ze swojej winy, nie udaje mu się do niej wrócić na czas. Podobnie, jak w przypadku książki "Ten jeden dzień", historia została podzielona na dwie części. Pierwsza z nich opisuje "jeden rok", druga z kolei zatytułowana jest jako "jeden dzień". Stąd też, czytelnik skupia swoją uwagę na wydarzeniach, jakie mają miejsce w życiu Willema w ciągu całego następnego roku, śledząc jego motywy postępowania oraz różnego rodzaju przemyślenia. Mężczyzna bowiem nadal nie może zrozumieć, dlaczego nie potrafi zapomnieć o dziewczynie, z którą spędził ten jeden, wyjątkowy dzień w Paryżu, stąd też postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć... Co więcej, często wraca pamięcią do wydarzeń sprzed trzech lat, kiedy to śmierć zabrała jego ukochanego ojca, a wraz z tym wydarzeniem, oddalił się od matki... Jak zatem potoczą się losy Willema? Czy uda mu się odnaleźć Allyson? Co z relacjami, jakie dzielą go z matką - uda im się je naprawić, czy też znikną bezpowrotnie? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie oczywiście w książce "Ten jeden rok".
     Jak już napisałam we wstępie, mam bardzo mieszane uczucia odnośnie tej książki. Zacznę może od jej plusów. Należy do nich przede wszystkim wciąż lekki styl autorki, który sprawia, że powieść czyta się w mgnieniu oka. Nie brakuje w niej też wielu fragmentów, jakie to ściskają za serce i pozostają na dłużej w pamięci. Co więcej, Willem jako narrator, sprawdza się świetnie. Chociaż uwielbiałam w tej roli Allyson, to do niego również nie mam zastrzeżeń. To, co również mi się podobało, to fakt, że dowiadujemy się o wiele więcej o tym bohaterze, o jego rodzinie, dzieciństwie, jak również w jaki sposób spędzał ostatnie lata. Stąd nie jest tutaj mowa jedynie o próbie odszukania dziewczyny poznanej w Paryżu, ale także czytelnik zwraca uwagę na jego relacje z matka, na ból, jaki zawładną nim po stracie ojca. Co więcej, jest też sporo sztuki i podobnie jak w pierwszej części, Szekspira. Związane jest to rzecz jasna z marzeniem Willema o zostaniu profesjonalnym aktorem, które to plany próbuje urzeczywistniać. Stąd też, wszelkie odwołania do teatru, jak dla mnie, działają na plus i to  dość spory. To, co jeszcze mi się podobało, to motyw "podwójnego szczęścia". Chodziło oczywiście o pewien chiński symbol, który, o ile pamiętacie z pierwszej części, Allyson narysowała Willemowi wraz z opowiedzeniem mu pewnej legendy. Spodobało mi się, że autorka o nim nie zapomniała i wspominała to "podwójne szczęście" w kilku miejscach, a przede wszystkim w zakończeniu, bo jeśli o nie chodzi, to stanowi największy plus tej książki. Muszę przyznać, że uratowało całość i moje początkowe odczucia towarzyszące czytaniu. Było niezwykle klimatyczne,  można by rzec, że wprowadziło nawet nieco magii.
     Przechodząc jednak do minusów tej książki, przede wszystkim czuję żal do autorki dlatego, że spodziewałam się kontynuacji. Tak, dokładnie - chciałam ciągu dalszego wydarzeń mających miejsce w pierwszej części, a tego praktycznie nie dostałam, nie licząc krótkiego epizodu... To, że Gayle Forman tym razem skupiła się na postaci Willema nie było rzecz jasna złym zabiegiem, bo stanowi to dopełnienie całej historii. "Ten jeden dzień" skupiał się przede wszystkim na życiu Allyson, tym, jak ono przebiegało po spędzeniu 24 - godzinnej przygody w Paryżu, dlatego bardzo dobrze, że w drugiej części czytelnik ma szansę dowiedzieć się, jak wyglądało życie Willema. Jednak mimo wszystko czuję żal, jak również niedosyt, bo myślę, że autorka powinna więcej miejsca poświęcić w drugiej części właśnie tej kontynuacji losów bohaterów.  Szkoda, że zostawiła we mnie uczucie, iż czegoś zabrakło... Co więcej, ta książka nie wywołała we mnie tyle emocji, co pierwsza część. Niby były chwile śmiechu, może łezka gdzieś w oku się zakręciła, ale nie aż tak, jak miałam nadzieję, że będzie.
     Jeśli chodzi o samych bohaterów, to tutaj również kilku z nich działało na plus, kiedy inni niezwykle mnie irytowali. Sam Willem, jak już wspomniałam, był ciekawym narratorem, ale czy go polubiłam? Cóż, z jednej strony mnie irytował, szczególnie przez to, że był typowym "łamaczem serc". Co więcej, nie podobała mi się jego postawa związana z uciekaniem przed problemami... Jednak muszę przyznać, że w pewnej chwili to zrozumiał i potrafił to zmienić. Stąd, z drugiej strony nie był negatywnym bohaterem, bo uczył się na własnych błędach, jak i potrafił być niezwykle sentymentalny. Bardzo polubiłam jego kolegę, Broodje'go. Był nieco zabawny, lecz przede wszystkim lojalny wobec Willema. Ciekawymi i barwnymi postaciami były także znajome głównego bohatera - Kate oraz Max. Natomiast zdecydowanie irytująca była Ana Lucia, która przez parę stron, na których się pojawiała, niezmiernie doprowadzała mnie do szału.
     Dlatego też, książka sama w sobie nie jest zła, bo napisana została dobrze i jako uzupełnienie pierwszej części - nie mam do niej zastrzeżeń. Jednak pozostawia swego rodzaju niedosyt, zwłaszcza, że liczyłam na kontynuację losów Allyson oraz Willema, a cóż - za dużo tego nie dostałam. Jednak jak wspomniałam wyżej, znalazłam parę fragmentów, jakie zwróciły moją uwagę, stąd chętnie się nimi z Wami podzielę.
  • "Czasami wiatr popycha nas w zupełnie niespodziewane miejsca, czasem także nas z nich porywa."
  • "Stracić coś, o czym zawsze wiedzieliśmy, że do nas należy, to jedno, a zupełnie co innego - utracić coś co dopiero niedawno odkryliśmy w swoim posiadaniu. Pierwsze to rozczarowanie. Drugie to prawdziwa strata."
  • "Zawsze da się znaleźć właściwe słowa."
  • "Wymazać do czysta? Mam uczucie, jakby moja tablica była zbyt czysta, wiecznie ścierana do ostatniej litery. Chcę czegoś wręcz przeciwnego: nieporządnych bazgrołów, konstelacji głęboko wyrytych śladów, których nie da się usunąć."
  • "Bo nie da się czegoś znaleźć, kiedy się tego szuka. Znajdujemy rzeczy, kiedy się za nimi nie rozglądamy."
  • "Miałem wrażenie, jakbym nagle odkrył, że świat utkany jest z pajęczyny, którą może podrzeć lada podmuch."
  • "Coś się wydarzyło tamtego dnia. I nadal trwa. Tutaj, na tej scenie. Chociaż to był tylko jeden dzień i tylko jeden rok. Lecz może jeden dzień wystarczy. Może wystarczy jedna godzina. Może czas nie ma z tym zupełnie nic wspólnego."
     To już praktycznie wszystko, jeśli chodzi o recenzję książki "Ten jeden rok". Czuję swego rodzaju niedosyt, może dlatego, że po przeczytaniu pierwszej części, sama postawiłam tej książce zbyt wysoką poprzeczkę. Jednak mimo wszystko, myślę, że jeśli czytając "Ten jeden dzień" zauroczyliście się historią Allyson (zwanej także Lulu) oraz Willema, to koniecznie sięgnijcie po drugą część. Nie nastawiajcie się jednak na kontynuację, a bardziej uzupełnienie tej całej historii. Mimo moich mieszanych uczuć, będę wspominać tę książkę dobrze, głównie ze względu na przyjemny język, chwytające za serce fragmenty oraz magiczne zakończenie. 
     Niebawem oczywiście znów się odezwę, bo kilka kolejnych książek czeka na przeczytanie, a poza tym, może uda mi się też jakoś odbiec od recenzji inną tematyką. Póki co - trzymajcie się! 

Zdjęcie okładki znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

32 komentarze

  1. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki ;) Bardzo podobają mi się Twoje recenzje: są konkretne, obiektywne, a ta druga rzecz jest trudna do wykonania :)
    http://slowopasja24.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiektywna recenzja, a to dobre! :v

      Usuń
    2. No cóż, może niekoniecznie jednak moje recenzje są obiektywne, bardziej subiektywne. :) Dziękuję tak czy siak!

      Usuń
  2. Po Ten jeden dzień bardzo chcę sięgnąć i mam nadzieję, że mi się to uda <3
    Twórczość Gayle Forman Lubie więc mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że "Ten jeden dzień" Cię nie zawiedzie, natomiast "Ten jeden rok" hmm... może być różnie. :)

      Usuń
  3. po "Zostań, jeśli kochasz" jestem uprzedzona do tego autora. nie dla mnie jego styl. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo słyszałam o tej książce, ale niestety po przeczytaniu "Wróć jeśli pamiętasz" co dla mnie okazało się kompletną porażką 2 części jakoś zniechęciłam się do Gayla...no nie wiem ;)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak dla mnie "Wróć, jeśli pamiętasz" też nie było takie świetne, jak myślałam, że będzie, szczególnie po wspaniałym "Zostań, jeśli kochasz". Nie mnie, polecam sięgnięcie chociażby po "Ten jeden dzień" - jest na pewno lepsza niż druga część tego cyklu recenzowana wyżej. :)

      Usuń
  5. Wczoraj skończyłam ją właśnie czytać i mam podobne odczucia do Ciebie. Również czuję niedosyt, bo też liczyłam że będę mogła poczytać o wspólnych losach Allyson i Willema. Chociaż książka jest wspaniała i czytało mi się ją fantastycznie, to jednak zabrakło mi tego efektu "wow", który odczułam po przeczytaniu pierwszej części. Trochę szkoda, że tak się to kończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie - brakuje czegoś takiego, co wywoła większe emocje, a szkoda, bo ta część mogła być tak samo dobra jak pierwsza. :)

      Usuń
  6. Przede mną Ten jeden dzień - zobaczymy, czy i mnie zaczaruje powieść i czy będę chciała poznać wszystko z drugiej strony innej osoby. ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. :) Czekam zatem z niecierpliwością na Twoją opinię. :)

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści Gayle Forman. Prawdopodobnie powinnam to jak najszybciej zmienić, ale po przeczytaniu pewnej negatywnej recenzji "Zostań, jeśli kochasz" nie potrafię się do końca przemóc i sięgnąć po jakąś jej książkę.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jedna negatywna opinia faktycznie jest w stanie zniechęcić do czytania, ale może jednak warto spróbować. :)

      Usuń
  8. Mam w planach poznać prozę Gayle Forman, ale jakoś zawsze mi umyka jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś może jednak znajdzie się chwila na jakąś jej książkę. :)

      Usuń
  9. Na razie podziękuję ;)
    Nie ciągnie mnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa z niektórymi książkami. :)

      Usuń
  10. Czytanie jednej historii z dwóch perspektyw jakoś mnie nie interesuje. Pozostanę przy chęci przeczytania tylko pierwszej.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza jest zdecydowanie lepsza.;)

      Usuń
  11. Po pewnej recenzji nie jestem pewna, czy chciałabym nadrobić zaległości w twórczości Gayle Forman. Przeczytam, o ile trafi ona w moje ręce, bo inaczej nie może liczyć na szczęście zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już od jakiegoś czasu mam zamiar przeczytać co autorstwa Gaye Forman, ale jeszcze nie miałam okazji, chyba czas to nadrobić;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Również nie miałam okazji zmierzyć się z twórczością Gaye Forman, ale chyba nie zamierzam tego zmienić. Z tego co wyczytałam w recenzji książka jest chyba bardzo "uczuciowa" . Literatura typowo dla kobiet chyba nie jest dla mnie.. ;)
    Pozostanę w swoich klimatach.

    Pozdrawiam serdecznie

    Iza z bloga ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Każdy ma w końcu swój gust. :)

      Usuń
  14. Jedna z tych autorek/autorów do których nie mogę się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak to bywa z niektórymi autorami. ;)

      Usuń
  15. Czytałam już dwie książki tej autorki, ale nie przyppadły mi do gustu. Może tym razem będzie lepiej ;)
    Pozdrawiam!
    Blondie in Wonderland

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może - warto się przekonać. :)

      Usuń
  16. Sama nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po pierwszą część, ale planuję się za nią rozejrzeć. Czytałam całe mnóstwo pozytywnych opinii o niej, chociaż autorka mnie nie przekonuje. Pamiętam ją z "Zostań, jeśli kochasz", które mnie nie oczarowało, a wydało mi się dziwne i nieco zbyt banalne. Myślę jednak, że warto będzie dać Forman drugą szansę. A nuż okaże się, że warto było? :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy