,

Przenieśmy się na chwilę nad morze... Czyli recenzja książki "Horyzonty uczuć".

21:10

Autor: Dorota Schrammek
Tytuł: Horyzonty uczuć
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 239
Ocena: 5/6
   Wraz ze zbliżającymi się wielkimi krokami zajęciami na studiach, coraz bardziej pochłaniają mnie rzeczy związane z matematyką, jak również samym Krakowem. Stąd też, wisi nade mną nadal wizja tagów książkowych, które muszę wykonać (a ciągle dochodzą nowe, z czego jednak niezmiernie się cieszę) i na początku października w końcu się za nie zabiorę, jak również ciągle staram się pochłaniać kolejne książki... Tyle, że najczęściej plany z początkiem miesiąca, szybko się zmieniają i czasami sięgam po inne tytuły. Stąd też dzisiaj chciałabym, żebyście wraz z tą recenzją przenieśli się na chwilę nad nasze piękne morze, gdzie splatały się losy bohaterów książki "Horyzonty uczuć" napisanej przez Dorotę Schrammek. Krótko mówiąc, to historia, która początkowo lekko mnie wystraszyła (dlaczego - dowiecie się poniżej), ale wraz z kolejnymi stronami całkowicie w nią wsiąknęłam i przyznaję, że była dobrym oderwaniem się na chwilę od rzeczywistości, a jednak ciągle błądząc gdzieś w realiach życia... Stąd też po odłożeniu pomyślałam sobie - tak, podobała mi się ta książka.
     Ogólnie rzecz biorąc nie mamy tutaj jednego, głównego wątku. Jest wielu bohaterów, stąd też autorka porusza kilka różnych problemów. Wszyscy jednak spotykają się w tym samym miejscu - Pobierowie, do którego udali się czy to aby przemyśleć pewne sprawy, czy też by jedynie miło spędzić czas. Poznajemy zatem Iwonę - kobietę, która myśli, że została zdradzona przez męża, stąd postanawia wraz z córką udać się nad morze do pensjonatu prowadzonego przez ciotkę Matyldę. Ona sama natomiast również ma swoje tajemnice, jest jednak świetną gospodynią, jak również pełni rolę sołtyski. Mamy też Piotra - syna Matyldy, który wraz z żoną Dorotą postanowił spędzić wakacje nad morzem mając nadzieję, że dzięki nim podreperuje swoje małżeństwo. Pojawia się także Zoja - zapatrzona w byłego poetę, który tak naprawdę stał się jedynie marnym pijaczyną, Aldona - kobieta, która w swoim życiu przeżyła mnóstwo trudnych sytuacji, ale nie poddała się, Ryszard spędzający wakacje z małym chłopcem, Antosiem, a także wielu, wielu innych bohaterów. Każdy z nich jednak ma swoje problemy, z którymi musi się zmagać każdego dnia, a wakacje w Pobierowie sprawiają, ze wielu z tych bohaterów odnajduje sens swojego życia... Stąd też, jak potoczą się ich losy? Czy każdy z nich będzie żyć "długo i szczęśliwie"? Jaki klimat zapewni Wam ta książka? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań znajdziecie oczywiście w "Horyzontach uczuć".
    Jak wspomniałam we wstępie, gdy tylko zaczęłam czytać tę książkę, nie mogłam się do niej przekonać właśnie przez to, że jest w niej tylu bohaterów, a co się z tym wiąże - różnych wątków. Generalnie najczęściej sięgam po książki, w których historia bazuje głównie na jednej problematyce, natomiast w tym przypadku mamy do czynienia z wieloma sytuacjami. Tak więc bałam się, że z czasem tak się zaplątam w historiach poszczególnych bohaterów, że zatracę cały sens zawarty w tej książce. Jednak, na całe szczęście, myliłam się, bo gdy jednak zaczęłam przekładać kolejne i kolejne kartki, całkowicie wsiąknęłam w każde wydarzenie, jakie miało miejsce w "Horyzontach uczuć". Właściwie to zaczęłam być coraz bardziej ciekawa jak ostatecznie potoczą się losy bohaterów, stąd też książkę pochłonęłam dość szybko i po jej odłożeniu zabrakło mi tego klimatu, jaki stworzyła autorka. Czytając, przeniosłam się w myślach właśnie nad morze, do pensjonatu prowadzonego przez Matyldę, w którym wszystko było dokładnie takie, jakie chciałabym żeby było, jeśli to ja miałabym możliwość spędzenia wakacji w Pobierowie. Podobało mi się, że ci wszyscy bohaterowie, gdy spotkali się w jednym miejscu, potrafili się ze sobą zżyć. Część z nich była rzecz jasna spokrewniona, lecz inni nie, a jednak dzięki wspólnie spędzanym wakacjom potrafili się zaprzyjaźnić. To sprawiało, że ciepło biło od tej książki i każdej z tych historii.
     Co więcej, podobało mi się to, że bohaterka poruszyła wiele spraw i chociaż właśnie tych różnych wątków się obawiałam, to ostatecznie sam pomysł zadziałał na plus. Ta książka pokazuje, że często przez wiele niedopowiedzeń, możemy ranić siebie, jak również innych. Czasami domyślając się tylko czegoś, a nie znając prawdy, popełniamy błędy, lecz najważniejsze to w porę je sobie uświadomić. Dzięki tym historiom czytelnik zdaje sobie sprawę, jak wiele problemów może mieć każdy z nas, bo te sytuacje w gruncie rzeczy były niezwykle życiowe. Nie raz borykamy się przecież z rożnymi chorobami, często bardzo poważnymi, a jednak liczy się to, by nie poddawać się przeciwnościom losy. Niejednokrotnie spotykają nas rozczarowania, które odbierają chęci do czegokolwiek, lecz mimo to musimy brnąć dalej ścieżką swojego życia. Ta książka pokazuje też, że nie można cały czas narzekać i winić innych, bo może się okazać, iż któregoś dnia będziemy od tych ludzi potrzebować pomocy. Stąd też, właśnie za takie proste sprawy, ale często zapominane przez nas w tym codziennym biegu, polubiłam tę książkę i serdecznie Wam ją polecam.
     Wspominając jeszcze krótko o bohaterach, trzeba przyznać, że skoro jest ich wielu, tak też mamy różne kreacje i każdy bohater ma indywidualne cechy charakteru. Również właśnie postacie ukazane w tej książce uświadamiają jak bardzo my, ludzie, różnimy się od siebie. Jedni potrafią być wrażliwi, uczuciowi i troskliwi, szczególnie jeśli chodzi o dobro rodziny, czego przykładem może być chociażby Iwona, jak również Robert, kiedy inni bywają zaborczy, zazdrośni i dążą do celu wręcz po trupach, jak to pokazuje postać Moniki. Tak naprawdę o każdym z tych bohaterów można by mówić wiele. Jednych polubiłam bardziej, innych mniej, ale każdy był niezwykle ciekawy i miał swoją własną historię.  Osobiście jednak spodobała mi się postać Aldony, jak również właśnie Matyldy, bo dzięki swoim cechom dodawała tej książce właśnie tego wspomnianego wyżej ciepła. 
       Stąd też, podsumowując i przechodząc powoli do końca tej recenzji, polecam Wam sięgnąć po "Horyzonty uczuć", bo to książka, jaka kusi piękną okładką (mnie osobiście urzekła), dzięki której się zrelaksujecie (czyta się ją niezwykle szybko i przyjemnie), ale również jest opowieścią, jaka uświadamia czytelnikowi wiele spraw, a wszystko to odbywa się w pięknym Pobierowie... Więc czego chcieć więcej? Nic, tylko sięgnąć! 
    Niebawem znów się tutaj odezwę, na pewno jeszcze z jedną recenzją, jak również podsumowaniem czytelniczym września, a później cóż - tagi książkowe, inne recenzje, a może nawet twórczość własna? Zobaczymy. Póki co - trzymajcie się! 

Zdjęcie okładki znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

14 komentarze

  1. Książkę już mam u siebie i rzeczywiście kusi piękną okładką. Niebawem będę ją czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  2. Ta okładka jest piękna. Sama powieść wydaje się być równie dobra. Taka rozrywka lekka. Na pewno przeczytam.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to dobra książka żeby zapewnić sobie lekką rozrywkę. :)

      Usuń
  3. Byłam kiedyś w Pobierowie i chętnie bym tam wróciła z bohaterami książki. Mnie ta wielowątkowość nie przestrasza. Dzięki za poleceni :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie książka będzie dla Ciebie idealna. :)

      Usuń
  4. Nie jestem jakoś przekonana co do tej książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem nie ma co na siłę się za nią zabierać. :)

      Usuń
  5. Widziałam dzisiaj w bibliotece, szkoda, że nie pożyczyłam :(
    zaczytanabella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda się następnym razem ją dorwać! :)

      Usuń
  6. Jakoś nie bardzo mnie przekonuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie ma co na siłę ją czytać. :)

      Usuń
  7. Pani Schrammek niezmiernie mnie fascynuje, jestem ciekawa czy rzeczywiście pisze tak dobrze, jak wszyscy twierdzą. Swoją recenzją niezmiernie mnie zachęciłaś, wygląda na to, że nie będzie to zwyczajne czytadło na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przeczytać, bo w końcu najlepiej jest się samemu przekonać. ;)

      Usuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy