,

Przenieśmy się na chwilę do uroczej leśniczówki... Czyli recenzja "Zatrzymaj mnie".

17:00


Autor: Monika Rebizant - Siwiło
Tytuł:
Zatrzymaj mnie
Wydawnictwo:
Replika
Liczba stron:
301
Ocena:
4.5/6

     Są książki, co do których mamy nadzieję, że okażą się świetne, szczególnie w momencie gdy czujemy pewnego rodzaju sentyment. Kiedy jednak podczas czytania dane wątki przestają nam się tak bardzo podobać, czujemy lekkie rozczarowanie... Niestety, ale miałam tak w przypadku "Zatrzymaj mnie" Moniki Rebizant - Siwiło. Wstyd przyznać, ale ta książka czekała na mnie od maja, kiedy udało mi się ją wygrać w konkursie organizowanym przez autorkę, co więcej - otrzymałam piękną dedykację i nawet na kartach tej książki zapisany został mój wiersz, właśnie dzięki któremu ją zdobyłam. Stąd czułam do niej taki sentyment i miałam nadzieję, że okaże się książką, do jakiej jeszcze kiedyś chętnie powrócę. Trochę się niestety rozczarowałam. Co prawda, to lekka lekturka, idealna na taki letni wieczór, kiedy mamy ochotę się zrelaksować, bo przenosi nas na chwilę w inne miejsce. Lecz z drugiej strony czegoś mi zabrakło w tej historii.
     Jak zdążyłam przeczytać na tylnej okładce, to historia znana już z książki tej autorki o tytule "Przytul mnie", lecz tym razem opowiedziana z męskiego punktu widzenia. Dlatego stwierdziłam, że nie szkodzi, iż do tej pory nie przeczytałam poprzedniej, bo będzie to w końcu praktycznie to samo, tylko tym razem więcej dowiem się o życiu Michała. Otóż właśnie on jest jednym z głównych bohaterów tej książki, pełniąc zarazem funkcję narratora. Ten trzydziestopięcioletni mężczyzna do tej pory nie zbudował sobie ciekawego życia. Mieszka z matką Jadwigą, nie może znaleźć pracy, mimo iż posiada tytuł magistra historii, a co więcej - jego życie uczuciowe nie istnieje od czasu, kiedy kobieta, którą kochał zostawiła go dla innego. Wszystko zmienia się jednak w momencie, gdy po śmierci dziadka dziedziczy jego leśniczówkę. Przeprowadza się do tego urokliwego miejsca, gdzie nagle jego życie zawodowe powoli zaczyna się układać, coraz lepiej poznaje się z piękną sąsiadką Anią, a także odkrywa sporo rodzinnych tajemnic... Jednak jak dalej potoczą się losy Michała? Czy zazna szczęścia u boku Ani czy jednak ich drogi nie mają szansy się zejść? Co przez długi czas skrywał dziadek mężczyzny? Na te, jak i inne pytania, odpowiedzi znajdziecie oczywiście w książce "Zatrzymaj mnie".
     Zacznijmy może od plusów, jakie odnalazłam w tej książce. Otóż - piękne opisy miejsc, w tym w szczególności Puszczy Solskiej, ogólnie rzecz biorąc właśnie leśniczówki, gdzie Michał na nowo układał swoje życie. Muszę przyznać, że czytając tę książkę przez chwilę czułam się tak, jakbym zaszyła się gdzieś głęboko w lesie z dala od cywilizacji, a jedyne co mnie otacza to cisza, spokój, świeże powietrze i moje własne myśli. No cóż, co prawda w swojej miejscowości też nie brakuje mi tego spokoju oraz zdecydowanie moje płuca nie narzekają na to cudowne, rześkie powietrze, lecz mimo wszystko miło było w wyobraźni przenieść się do tej leśniczówki. Poza tym bardzo przyjemne były opisy, w których główny bohater wracał pamięcią do okresu dzieciństwa, bo... samej przypominało mi się, że było to takie beztroskie, kiedy nie musiałam o nic się martwić, z kolei czas wolny spędzałam właśnie na tle przyrody, bo technologia w tych czasach nie była jeszcze aż tak rozwinięta, jak obecnie. To, co mi się podobało, to także wątek historyczny. Co prawda, jak już kiedyś pisałam, nie przepadam na ogół za powieściami historycznymi, jednak w przypadku "Zatrzymaj mnie" ten wątek był naprawdę rozwinięty, a mimo wszystko mnie zaciekawił, a nie zniechęcił, jak się początkowo obawiałam. Sama historia miłosna zawarta w tej książce była dość poprawna, ale... no właśnie - o tym powiem w minusach. Tak czy siak, czytało się tę historię niezwykle szybko i jak już wspomniałam we wstępie, to przyjemna lekturka na wieczór. 
     Natomiast to, czego mi zabrakło to właśnie rozbudowanego wątku miłosnego. Mam wrażenie, że stanowił jedynie dodatek, co w sumie potwierdziła autorka w krótkim tekście "od autora", że przede wszystkim zależało jej na przedstawieniu trzech pokoleń (wątek historyczny itp.). Trochę szkoda, bo mogło to ubarwić całą książkę, a tutaj... za mało było tej miłości, chociaż tytuł wskazywał, że spotkam się właśnie z rozterkami pomiędzy dwojgiem zakochanych w sobie osób. Brakowało mi chociażby większych opisów spotkań Michała oraz Ani. Większość była tylko jakąś wzmianką przez co wydawało się, że historia tego uczucia za szybko gna do przodu. To, do czego mogłabym się jeszcze przyczepić, to fakt, że trochę za wiele dramaturgii autorka wprowadziła w paru ostatnich akapitach - co za dużo, to niezdrowo, zdecydowanie jedno takie "niewesołe", że tak to ujmę, wydarzenie, w zupełności by wystarczyło. 
     Jeśli chodzi o bohaterów... W sumie polubiłam Michała. Miał swoje zasady, potrafił postawić na swoim jeśli coś go zirytowało, a przy tym posiadał duszę romantyka. Dlatego nie mam do niego większych zastrzeżeń. Z kolei początkowo bardzo irytowała mnie Ania. Sama nie wiedziała czego chce od życia, co doprowadzało mnie do frustracji. Jednak jej postać nie była aż tak bardzo zarysowana. Zdecydowanie polubiłam Jadzię - matkę Michała. Ta kobieta była prześmieszna, co tylko wprowadzało pewnego rodzaju urok. 
     Tak czy siak, myślę, że będę całkiem miło wspominać tę książkę głównie ze względu na te opisy i fakt, że mogłam się na chwilę przenieść do takiej "puszczy", gdzie nikt mi nie przeszkadza i mogę na chwilę odpocząć od codziennego zgiełku. Szkoda tylko, że nie wszystko było w moim odczuciu zrobione na sto procent. Dlatego lekkie rozczarowanie, bo liczyłam, że uraczę tę opowieść wysoką ocenką, a tutaj wahałam się i ostatecznie padło na cztery z dużym plusem. Mimo wszystko zamierzam sięgnąć kiedyś po "Przytul mnie", by poznać tę historię od strony Ani. Co do cytatów, nie wypisałam ich za wiele, ale kilka się znalazło. 
  • "Smaku lodów babci Jabłońskiej nie znalazłem już nigdy potem, w żadnych gotowych wyrobach. Może dlatego, że pozostał on na zawsze smakiem mojego dzieciństwa i tak jak ono, nigdy już nie powróci."
  • "Kto przeżył swoją pierwszą szczeniacką miłość wie, że nie zapomni jej magii, nawet gdy będzie już zagrzybiałym starcem."
  • "Pamiętamy tylko to, co piękne i dobre. Rozczarowania spychamy w zapomnienia, jak gdyby nigdy nie miały miejsca."
     To już wszystko jeśli chodzi o dzisiejszy wpis, a wraz z nim recenzję książki "Zatrzymaj mnie", która również bierze udział w "Wyzwaniu książkowym - Lato 2015" oraz oczywiście ciągle trwającym "52 książki 2015".  Mimo tego, że nie zachwyciła mnie jak chociażby "Maybe someday" czy "Cień wiatru", to uważam, że jest przyjemną książką, co ważniejsze - polskiej autorki, więc warto po nią sięgnąć, wspierając naszych twórców. :) 
     Niebawem znów coś napiszę, jednak zobaczymy czy będzie to recenzja kolejnej lektury, za jaką już się zabieram czy może coś całkowicie innego. Póki co - trzymajcie się!
Zdjęcie okładki znalezione: tutaj. 

Spodobało się? Zerknij na to:

9 komentarze

  1. Myślę, że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cytaty świetne :)
    może kiedyś przeczytam :))

    http://triviaaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za książkami z wątkami historycznymi. Sama nie wiem czy się skuszę na ten tytuł. Nie jestem do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Przytul mnie" i podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie jestem przekonana do tej książki. Chyba nie moje klimaty.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że mogłaby mi się spodobać, pomimo słabo rozwiniętego wątku miłosnego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak znajdę tę książkę w bibliotece to na pewno ją wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i przeczytam... ;) Zobaczymy, może być ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa historia, ale i piękna okładka. Ta książka z pewnością kusi ;)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy