Cytaty własne - kolejna dawka emocji zawartych w słowach

21:00

      Kolejny raz postanowiłam podzielić się z Wami krótkimi fragmentami, jakie od czasu do czasu udaje mi się stworzyć. Część z nich wykorzystuję przy wplataniu ich do historii, jakie skrupulatnie sobie tworzę - być może gdy w końcu powstanie coś dłuższego, to również się tym z Wami podzielę. Dzisiaj natomiast przyszedł moment na kolejną porcję krótkich, że tak to ujmę, cytatów. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu przypadną Wam do gustu. Postaram się, tak jak zwykle to robię, do każdego z tych fragmentów coś dopisać bądź wyjaśnić dlaczego dany tekst powstał tak, a nie inaczej. Stąd by już nie przedłużać, zapraszam Was serdecznie do przeczytania poniższych punktów. 

1. Kilka słów o nadziei

"Często mówi się, że "nadzieja umiera ostatnia". Ale czym ona tak naprawdę jest? Z jednej strony sprawia, że pomimo wielu upadków, człowiek nadal potrafi jakoś utrzymać się w garści. Cokolwiek by się nie stało, pozostaje to poczucie, że wkrótce życie na pewno znowu nabierze blasku. Trzymamy się jej mocno, jakby była naszą ostatnią deską ratunku. Czymś, dzięki czemu ponownie wyjdzie upragnione słońce i raz na zawsze przegoni burzowe chmury. Nadzieja potrafi budować i przywracać chęci do życia. Ale z drugiej strony może stać się jednym z najbardziej przykrych elementów ludzkiej egzystencji. Kiedy nastąpi moment, w którym stworzy się jakaś iskierka nadziei, lecz równie szybko zostanie odebrana, coś kruszy się w człowieku. To uczucie, że coś się uda, nagle zaczyna blaknąć, a jego miejsce zastępuje cholerne  rozczarowanie. Wtedy ta złudna nadzieja sprawia, że kawałek, po kawałeczku dusza ludzka zaczyna się rozsypywać, a wraz z tym procesem, nie ma już niczego. Zostaje tylko paradoksalnie głęboka pustka."

Często używamy pojęcia nadziei do opisywania różnych sytuacji. Faktycznie jest to niezwykła wartość, którą każdy mimowolnie przywołuje w swoim życiu podczas danych wydarzeń. Kiedy chcemy, by coś się udało, mówimy, że "mamy nadzieję, iż to, co chcemy pójdzie zgodnie z planem". W momencie, gdy nasz świat zaczyna się sypać, również często pozostaje nadzieja na to, że będzie lepiej. Ale często zdarza się także, że ktoś nasyca nas nadzieją - wszystko jedno na co - po czym okazuje się, że jednak wkrótce ona wyparowuje. Ot, nagle znika, pozostawiając po sobie jedynie gorycz rozczarowania. Mimo wszystko - kiedyś znowu wraca, bo w końcu pewnie nie bez powodu to słynne powiedzenie, że "nadzieja umiera ostatnia".

2. Trzask serca

"Przychodzi czasami w Twoim życiu taki moment, kiedy pęka Ci serce. Masz wrażenie, że wręcz słyszysz ten głuchy trzask i przez kilka sekund nie czujesz już niczego. Przez krótką chwilę zastanawiasz się jedynie czy uda Ci się na nowo zaczerpnąć tchu. Kiedy to nastanie, dopiero wtedy do świadomości dochodzą wszelkie informacje wywołujące nagle ogrom emocji. Tym samym, chociaż próbujesz być silnym człowiekiem, mimowolnie rozpadasz się na kawałki i nie jesteś w stanie powstrzymać drżenia dłoni bądź łez powoli spływających z Twoich oczu. Czujesz w klatce piersiowej coraz większy ucisk tak, że masz ochotę wyć... Ale usta pozostają bezgłośne, mimo że rozpacz przybiera swój ogromny kształt. Staje się Twoim demonem, który na ogół zaszyty gdzieś w podświadomości, nagle ma szansę wyjść ze swojej klatki i doprowadzić Cię do jeszcze większej ruiny. Łykasz więc słodko - gorzkie łzy wywołane tymi samymi kłamstwami czy niedopowiedzeniami i przeklinasz siebie za to, że uczyniono Cię bardziej emocjonalnym od przeciętnej osoby. Jednak po pewnym czasie emocje stopniowo się unormują, lecz Ty pozostajesz wciąż z sercem w kawałkach, którego długo nie potrafisz posklejać. Właśnie wtedy czujesz się tak bezsilny, jak nigdy dotąd."

Ten tekst napisałam nie tak dawno, bo jakoś w czerwcu, o ile dobrze pamiętam. Stworzyłam w nim adresata - każdy z Was, Drodzy Czytelnicy, mógłby nim być. Tak samo, jak mogłabym być nim ja sama. Kieruję te słowa "do kogoś", opisując wszelkie emocje, jakie towarzyszą momentowi, gdy ktoś łamie czyjeś serce. Zawsze powiedzenie o tym złamanym sercu wydawało mi się takie przereklamowane czy też nawet zbyt dosadne. Jednak do pewnego momentu. Właśnie do tej chwili, kiedy coś skłoniło mnie do napisania tego krótkiego tekstu.

3. Mniejsze i większe wydarzenia

"Życie to pasmo różnych sytuacji. Zarówno tych całkowicie błahych, jak wsypanie łyżeczki cukru do kawy o godzinie szóstej trzydzieści, gdy w tle rozbrzmiewa śpiew ptaków  zza otwartego oka, jak również tych całkowicie istotnych pokroju rozmowy o pracę. Nieważne, czego dotyczą dane wydarzenia, każde bez wyjątku ma znaczenie, nadając naszemu istnieniu taki, a nie inny kształt. To, co je różni, to stopień, w jakim na nas wpływają. Gdy jedne po prostu przeminą, a my nawet nie zwrócimy na nie uwagi, tak inne sprawią, że przez długi czas nie będziemy w stanie o nich zapomnieć. To właśnie te sytuacje, podczas których emocje często biorą górę formują się w naszej głowie w postaci wspomnień. Zdenerwowanie przed ważnym egzaminem sprawi, że będąc już po nim i tak przez kilka kolejnych dni będziemy w pamięci przywoływać obraz tamtego momentu. Dobra impreza w towarzystwie najlepszych przyjaciół długo będzie siedzieć w naszej głowie i ilekroć sobie o niej przypomnimy, na twarz wypełznie ogromny uśmiech Smutek wywołany rozstaniem zasieje wspomnieniem pełne rozpaczy, do którego wolelibyśmy nie wracać, lecz mimo to czasami otwieramy właśnie tę furtkę w naszej głowie, jaka przypomina o tym bolesnym wydarzeniu. Dlatego nieważne ile czasu minie, niektórych sytuacji nie potrafimy tak łatwo zepchnąć na dno swojego umysłu. Nawet jeżeli były tylko chwilą słabości, której poddaliśmy się pod wpływem emocji, wyryją w nas piętno, które sprawi, że czasami nawet po kilku dniach, albo i tygodniach, myśląc o nich, poczujemy jakieś ukłucie w sercu..."

Powyższy, ostatni już fragment, jest dosyć banalny, a przynajmniej czytając go teraz, z perspektywy czasu, mam wrażenie, że napisałam coś totalnie oczywistego. Ale często nie zwracamy uwagi na fakt, że to właśnie różnorodne sytuacje kreują nasze życie dokładnie takim, jakim jest w danej chwili. Na niektóre kompletnie nie zwracamy uwagi, a inne z kolei potrafią wywrócić cały nasz świat do góry nogami, co więcej - pozostawiając po sobie szereg wspomnień.

     To już wszystko odnośnie dzisiejszego wpisu. Jak widzicie, czasami skrobnę coś swojego, chociaż nie zawsze idzie mi to dokładnie tak, jakbym chciała. Mimo wszystko nadal piszę - czasami tylko do szuflady, a czasami też dzieląc się tym z Wami.
       Niebawem odezwę się z nowymi tekstami - zapewne pojawi się recenzja kolejnej książki, ale też jakiś muzyczny wpis. Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

5 komentarze

  1. Hej, nominowałam Cię do tagu, zapraszam tu: http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2016/08/59-guns-n-roses-berek.html :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię zapisywać sobie takie krótkie fragmenty. Czasem staram się je wplątać w ciągle powstającą książkę, a czasami po prostu zapisuję je, by wyrzucić z siebie wszystkie emocje, które się we mnie mieszczą. Więc przybijam wirtualną piąteczkę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już Ci kiedyś mówiłam (albo mi się wydawało, ze mówiłam/pisąłam), że masz niezwykły telant do rzekazywania emocji, proszę Cię nie zmarnuj go! Może kiedyś wyjdzie Ci świetna ksiażka?

    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu cudowne, takie fragmenty są świetne.
    Pozdrawiam, Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę czytać Twoich cytatów, bo zaraz przechodzą mnie dreszcze...

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy