, ,

Godzina D - czyli recenzja książki "Rzeka podziemna"

14:30

"Gdyby wszyscy przyznali się do rzeczy nazywanych potocznie "nienormalnymi", okazałoby się, że nie ma już prawie ludzi normalnych. A ci normalni są śmiertelnie nudni i nienormalni swoją normalnością..."

Autor: Tomasz Jasturn
Tytuł: Rzeka podziemna
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 240
Ocena: 5/6
     Jest na tym świecie wiele chorób. Większość z nich dotyka ludzkiego ciała, niejednokrotnie sprawiając, że rozpada się ono na kawałki i zmierza powolnymi krokami ku autodestrukcji. Jest jednak też taka choroba, jaka dotyka ludzkiej duszy, zatruwając ją z każdym dniem coraz bardziej i stając się największym przekleństwem przemijającego życia. Książka "Rzeka podziemna" Tomasza Jasturna nazywa ją "Godziną D". Tak - tą chorobą jest depresja, często kontrowersyjna, a jednak istniejąca naprawdę. Nie przypominam sobie, bym do tej pory sięgnęła po historię, która ogromem emocji - szczególnie tych negatywnych - tak bardzo przytłacza czytelnika, a jednocześnie skłania do refleksji. Wyłączając kilka minusów, to zdecydowanie dobra, przemyślana opowieść o człowieku, dla którego każdy kolejny dzień traci sens, a mimo to przez długi czas próbuje walczyć.
      Głównym bohaterem jest 50 - letni mężczyzna, o którym z każdą kolejną stroną czytelnik dowiaduje się coraz więcej. Okazuje się zatem, że ma on dwójkę dzieci - każde z inną kobietą, do tego jedna z nich nadal formalnie pozostaje jego żoną, chociaż praktycznie się nie widują. Co więcej, mężczyzna ma wiele swoich romansów i to właśnie seks stanowi dla niego swego rodzaju terapię, gdy nie potrafi radzić sobie z otaczającym go światem. Jest to bowiem były opozycjonista, który nie jest w stanie dostosować swojego trybu życia i postrzegania świata do tej już wolnej Polski. Każdy kolejny dzień przytłacza go, a niezrozumienie tak wielu pozornie prostych spraw tylko bardziej stacza go na samo dno. W dodatku jego dzieciństwo również wpłynęło na dotychczasowe życie, a matka - chora psychicznie - sprawia, że mężczyzna jeszcze bardziej zmierza ku zagładzie. Wie, że dotknęła go choroba duszy i usilnie próbuje z nią walczyć - jednak czy skutecznie? Jak bohater odczuwa wszystkie emocje? Czy ta "Godzina D" może zostać przez niego pokonana czy ostatecznie doprowadzi go do autodestrukcji? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oczywiście sięgając po książkę Tomasza Jasturna. 
        Gdy tylko zaczęłam czytać tę lekturę, wiedziałam, że klimat, w jakim będzie utrzymana zdecydowanie pełen będzie goryczy, swego rodzaju jadu wobec otaczającej rzeczywistości, jak także ogromnej ilości bólu i rozpaczy bijącej od głównego bohatera. Dlatego też przekładając kolejne kartki, miałam wrażenie, że jeszcze chwila i sama pochłonięta zostanę przez depresję. Oczywiście tak się nie stało, lecz przyznaję, że ta historia zdecydowanie skłania do przemyśleń, jednocześnie uświadamiając, że ta choroba duszy jest momentami o wiele gorsza od niektórych chorób dotykających ludzkiego ciała. Kiedy cierpi coś wewnątrz człowieka, wszystko staje się nagle całkowicie bez wyrazu. Jakiekolwiek przejawy radości uciekają gdzieś daleko, a wszelki uśmiech najczęściej przypomina jedynie grymas twarzy bez większego znaczenia. To, co pozostaje, przybiera kształt rozpaczy, która wyżera duszę od środka sprawiając, że coraz więcej zła się w niej wypala, by wkrótce nawet te negatywne, ale jednak jakikolwiek, emocje miały ustąpić miejsca całkowitej bezsilności i obojętności. To, co początkowo dawało ukojenie - nawet to zaczyna uciekać, a człowiek pogrąża się wówczas w jeszcze większej otchłani. Historia głównego bohatera pokazuje właśnie to wszystko, o czym wspomniałam i sprawia, że po lekturze tej książki zaczyna doceniać się fakt, iż Godzina D nie dotknęła właśnie nas, bo chociaż bohater usilnie stara się z nią walczyć, ma wrażenie, że jest to jak syzyfowa praca, która nigdy nie ma końca i z jakiej nie da się wyjść zwycięsko. Nie spotkałam się zatem do tej pory z książką, która w taki sposób opisywałaby depresję, że jawi się ona aż nazbyt autentycznie i jednocześnie przerażająco. 
           To, co również sprawia, że jest to naprawdę kawał dobrej literatury, to fakt, że autor skupia się na wielu problemach współczesnego świata. Często to właśnie one doprowadzają człowieka do stanu, gdy zaczyna chorować dusza. Niejednokrotnie wiąże się to już z czasem dzieciństwa. Brak prawidłowej miłości ze strony rodziców czy też większego zainteresowania w tym okresie zaczyna pisać scenariusz na kolejne lata. Dodatkowo przeszłość często wywiera piętno na osobowości człowieka, a w połączeniu z ciągłymi zmianami - rozwojem technologii, jaka wypiera piękno rozmowy na wirtualne listy czy też fakt, że rozmowa telefoniczna często ma zamienić pogawędkę przy dobrej kawie tylko pogłębia poczucie bezsensu. Właśnie to wszystko, co dzieje się w obecnej cywilizacji sprawia, że główny bohater popada w depresję, z którą mimo usilnych prób, nie zawsze radzi sobie tak, jakby tego oczekiwał. Jego zachowanie pokazuje, że chorując na duszę, przeżycie każdego dnia staje się wyzwaniem, któremu ciężko podołać.
          Jedyne zastrzeżenie, jakie mam w pewnym sensie do całej historii, to fakt, że bohater często szuka pociechy dla samego siebie uciekając w cielesną rozkosz. Czytelnik dostaje zatem bardzo wiele opisów jego romansów, w tym oczywiście scen seksu. Nie znaczy to, że całość jest nagle zła - bo poniekąd dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję jeszcze bardziej zagłębić się w stan psychiczny głównego bohatera. Dzięki nim widzi, że mężczyzna mając ze sobą problem, nadal szuka jakiegoś ratunku - w tym przypadku - w ramionach pięknych kobiet. Zastrzeżenie jedynie mam do tego, że tych scen było może ciut za wiele, przez co ktoś mógłby stwierdzić, że w pewnym sensie przyćmią istotę problemu całej książki, czyniąc z niej opis przygód erotomana. Jednak osobiście mimo wszystko skupiłam się przede wszystkim na problemie depresji, niektóre poboczne sceny traktując z przymrużeniem oka. 
         Nie sposób nie wspomnieć jeszcze krótko o głównym bohaterze. Jego zachowanie budziło we mnie momentami ogromną irytację i wręcz chciałam potrząsnąć nim mówiąc: człowieku, weź się w garść, bo swoim zachowaniem sam doprowadzasz się do tego stanu. Jednak z drugiej strony to, że znalazł się w takim, a nie innym punkcie, sprawiało, że czułam wobec niego swego rodzaju współczucie. Miałam wrażenie, że nawet jeżeli przyczynił się do stanu depresji - bo ona nie bierze się znikąd - to jednak to nie ja, a właśnie on musiał zmagać się z tym, co ogarnęło jego duszę. Dlatego też jest to postać może nieco kontrowersyjna, ale przepełniona jednak tak wielką dozą rozpaczy, że mimowolnie moja empatia brała tutaj górę. 
        Podsumowując, "Rzeka podziemna" to gorzka historia człowieka cierpiącego na depresję, lecz jednocześnie powieść opisująca ciemniejsze strony obecnej cywilizacji. To jednocześnie niezwykle emocjonalna lektura, jaka skłania do głębszych przemyśleń. Dlatego też, jeżeli klimaty poniekąd psychologiczne, nie są dla Was obce, to sięgnięcie po książkę Tomasza Jasturna będzie strzałem w dziesiątkę. Ze swojej strony zdecydowanie polecam. 
         Niebawem na blogu pojawią się nowe wpisy - kolejna dawka moich wierszy, muzyczny wpis oraz zapowiadany już kiedy felieton. Póki co - trzymajcie się! 

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie:

Spodobało się? Zerknij na to:

9 komentarze

  1. Ten bohater mi średnio odpowiada, ale mimo wszystko chciałabym przeczytać - tematyka depresji może nie jest łatwa, ale zdecydowania jest warta poświęcenia czasu na lekturę, zwłaszcza jeśli autor skłania do refleksji i porusza także wiele innych problemów, które depresji dotyczą. A sądząc po recenzji, to ta pozycja wszystkie te elementy zawiera. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję przeczytać "Rzekę podziemia".
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudna książka, ale warto się z nią zmierzyć. Ciekawe studium psychologiczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz spotykam się z twórczością tego autora.Depresja to niełatwy temat,wciąż przynajmniej dla mnie brak dobrych pozycji opisujących ten problem.W te ostatnie dni poszukuję właśnie takich pozycji,które nie będą tylko przyjmne w czytaniu.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na recenzję "Startera"😊
    Klaudia z bloga thebooksandclouds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaję mi się że nie jest to książka dla mnie, trochę za ciężka

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  5. Sądzę, że od czasu do czasu warto sięgnąć po książki z nieco głębszym przesłaniem, odrobinę cięższe i dające do myślenia. Dawno takiej nie czytałam, więc może podaruję szansę właśnie temu tytułowi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boję się, że książka pociągnęłaby mnie na dno.
    Bohater to taki typowy facet, któremu odbija w pewnym wieku. Nic dziwnego, że lubi się zabawić z innymi kobietami. Obrzydzają mnie tacy ludzie. Ale cóż, kryzys wieku średniego.
    Choć książka ma ładną okładkę i tematyka całkiem ciekawa, nie sięgnę po nią ze względu na tego chłopa. Ugh.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nigdy nie czytałam książki, która tak dokładnie poruszałaby temat depresji i czuję, że na razie to chyba nie dla mnie. Jednak zapamiętam ten tytuł, bo widać, że jest to historia, z którą warto się zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się, że to książka ciężka i trudna pod względem tematyki... Nigdy nie czytałam tego typu powieści i mam nadzieję, że uda mi się ją upolować! Zapisuję tytuł "do przeczytania"! :)

    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy