Muzyczny wpis - czas na Apocalypticę.

21:30

     Kiedy pisałam o Rise Against, postanowiłam sobie, że o wiele częściej będę Wam polecać utwory, które mają to mocniejsze zabarwienie. Oczywiście nie zabraknie też tych całkowicie melancholijnych, bo od czasu do czasu mam ochotę właśnie na takie spokojne kawałki. Jednak dzisiaj chciałabym zachęcić Was do zapoznania się z zespołem Apocalyptica, jeżeli jeszcze nie mieliście styczności z ich twórczością. To fińska grupa, która gra tak naprawdę swego rodzaju metal symfoniczny. Przechodziła kilka różnych kombinacji jeżeli chodzi o jej skład, lecz ostatecznie tworzy ją trzech wiolonczelistów oraz perkusista. Większość ich kawałków stanowi po prostu linia melodyczna, jednak nagrali też utwory z różnymi wokalistami. Dlatego też dzisiaj chciałabym przedstawić Wam trzy, które szczególnie lubię i do jakich zawsze chętnie wracam.

1. "I don't care"

"If you were dead or still alive
I don't care, I don't care."

     Uwielbiam ten kawałek z kilku powodów. Przede wszystkim połączenie mocniejszego brzmienia z dźwiękami wiolonczeli oraz głosem wokalisty jednego z moich ulubionych zespołów sprawia, że całość staje się dla mnie magiczna i mogłabym tego słuchać bez końca, mimo że sam tekst jest w pewnym sensie bolesny. Adam Gontier ze swoim mocnym wokalem idealnie pasuje do linii melodycznej, stąd też osobiście rozpływam się gdy tego słucham.
      Wspomniałam jednak o tekście - cóż, trzeba przyznać, że wyczuwam się w nim nie tylko wspomniany ból, ale też pewnego rodzaju ogrom frustracji. Podmiot tekstu wszystkie słowa kieruje "do kogoś". Pewne jest, że właśnie ta osoba była niezwykle ważna, a jednak sprawiła, że obecnie jedyne, czego podmiot tekstu pragnie, to by odeszła. Podkreśla dodatkowo kilkakrotnie, że bez względu na to, czy jest martwa czy nadal żywa - jego już to nie obchodzi. Można tutaj nawet pokusić się o interpretację, że kiedyś łączyła go z tą osobą miłość, która obecnie przerodziła się nawet nie tyle w nienawiść, co czystą obojętność... 
       Stąd też, polecam Wam przesłuchanie poniższego linku, bo to jest naprawdę dobre. Osobiście mam ciarki , gdy tego słucham i muszę przyznać, ze ten utwór trafia do mnie, ilekroć w moim życiu coś się sypie. Pozwala mi on wtedy wyrzucić z siebie wszelkie negatywne emocje i jedyne co pozostaje wówczas, to spokój. 



2. "Not strong enough"

"I'm so confused, so hard to choose
Between the pleasure and the pain."

     Pamiętam, że w ogóle swoją przygodę z grupą Apocalyptica zaczęłam właśnie od tego utworu. Bardzo spodobała mi się linia melodyczna, a do tego akurat tekst śpiewany przez Brenta Smitha jest po prostu genialny. Od tego właśnie momentu zaczęło się w ogóle moje bliższe przyjrzenie się temu zespołowi. Do dzisiaj chętnie wracam właśnie do "Not strong enough", tekst znając już praktycznie na pamięć i za każdym razem go sobie podśpiewując.
      Wspominając więc tradycyjnie o tym, w jaki sposób trafia do mnie właśnie tekst tego utworu to cóż - sprawa wygląda niby prosto. Myślę, że w jakiś sposób można to interpretować w ten sposób, iż podmiot tekstu jest po prostu uzależniony od przebywania w towarzystwie jakiejś osoby. Z jednej strony ta cała relacja jest bolesna, lecz z drugiej przynosi mu też dawkę przyjemności. Przez to rozdarcie nie jest w stanie logicznie myśleć i chociaż wie, że to go zabija, to nie jest na tyle silny, by po prostu raz na zawsze odejść. To wszystko ciągle się zapętla i sprawia, że ta bezsilność jest jeszcze większa. 
      Polecam Wam przesłuchanie tego kawałka z całego serca, bo osobiście go uwielbiam. Jest taki... prawdziwy i myślę, że chociaż raz w życiu każdy z nas w jakiejś relacji czuł to wewnętrzne rozdarcie. 



3. "Hole in my soul"

"Yesterday feels like life time ago
The memories are fading, my dreams are all changing."

     Ostatni już utwór, który chciałabym Wam zaproponować do przesłuchania pochodzi z najnowszej płyty Apocalypticy wydanej w roku 2015. Jest zdecydowanie najspokojniejszy z wszystkich trzech, jakie zawarłam w dzisiejszym wpisie i wręcz wprawia słuchacza w nieco melancholijny nastrój. 
     Piękna jest tutaj ta linia melodyczna, która idealnie pasuje do tekstu, ale też głosu wokalisty wykonującego ten kawałek, a jest nim Franky Perez. Opowiada on tak naprawdę o pustce, jaka została w sercu po utracie kogoś bardzo bliskiego. Tym razem to nie ta druga strona jest obwiniana, a właśnie podmiot tekstu uważa, że ponosi całą odpowiedzialność za to, że wszystko się zmieniło i ktoś niezwykle ważny postanowił go opuścić. Jednocześnie ma jakąś iskrę nadziei, że gdyby jednak ta osoba mu wybaczyła, to miejsce w sercu wypełni się na nowo.
     Bardzo rozczula mnie ten utwór i trafia w tę wrażliwą stronę mojej osobowości. Myślę, że może spodobać się wielu osobom, ponieważ jest naprawdę spokojny, a jednocześnie tak piękny. Stąd posłuchajcie, warto.



     Przechodząc powoli do końca tego wpisu, mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do zapoznania się z twórczością grupy Apocalyptica. Tak naprawdę mają wiele świetnych kawałków - w tym wiele z nich sprawia, że można przez chwilę się zatrzymać i przemyśleć wiele spraw. 
        Niedługo natomiast napiszę dla Was coś nowego - póki jeszcze jakoś mam czas, staram się tworzyć jak najwięcej artykułów. Stąd też na pewno pojawi się wpis związany z akcją #czytamcopolskie oraz recenzje kolejnych książek, bo sporo ich ostatnio do mnie przychodzi. Póki co - trzymajcie się! 

Wszystkie utwory znalezione na: youtube
Fragmenty tekstów znalezione: tutaj.

Spodobało się? Zerknij na to:

6 komentarze

  1. Nie znam powyższego zespołu, ale to dlatego, że słucham jedynie polskich wykonawców.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście zespół znam, dobrych kilka lat temu był na nich większy "boom" ;) Chyba przede wszystkim kojarzony jest z coverem "Nothing else matters" Mettalici. Miałam okazję widzieć ich na żywo na tegorocznym Woodstocku - trzeba przyznać, że grają bardzo dobrze, do tego ciągle machają włosami, byłam zaskoczona, że szyje im nie odpadły :D Jednak całościowo byłam trochę zawiedziona, chociaż nigdy nie byłam ich dużą fanką, może dlatego.

    OdpowiedzUsuń
  3. OMÓJBORZESZUMIĄCYWIERZBOWY. <3
    Mój ukochany zespół XD
    Kocham Apocalypto już dobre... *liczy* no, coś około siedmiu lat ich słucham. Wymieniłaś jedne z najlepszych piosenek. Dołożyłabym do nich jeszcze "Farewell", bo to mój ukochany, cudowny, przepiękny utwór.
    Apocalyptica zajmuj sporą część mojego serduszka, a szczególnie sam Perttu, z którym mam niesamowicie wiele wspólnego. A kiedy zobaczyłam go na żywo, na koncercie... no rozbeczałam się ze szczęścia XD

    Pozdrawiam cieplutko <3
    http://pierwsza-strona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Swego czasu katowałam "I don't care" - bardzo lubiłam tę piosenkę! Później przesłuchałam inne i już mi tak nie wpadły w ucho, więc potem jakoś mi się o nich zapomniało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znałam tego zespołu. Po twoim poście muszę powiedzieć, że chyba najbardziej uderzył we mnie ten pierwszy. Czuć było te wszystkie uczucia od wokalisty. Chociaż słuchając teraz tego ostatnio, faktycznie jest spokojniejszy, ale również wpada w ucho za pierwszym razem. Niewiele jest takich zespołów, które mi się podobają. Które swoją muzyką zaznaczają coś w naszym życiu. A coś czuję, że ten stanie się jakimś tam małym nieodłącznym fragmentem mojego życia. Od dziś. Dziękuję Aniu. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. KOCHAM APOCALYPTICĘ!!
    Do tego zestawienia dorzuciłabym jeszcze prześwietne "Cold Blood"!
    Ale "I don't care" to życie. I Apocalyptica to życie. I chaotyczny komentarz. :D

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy