,

Czy udało mi się poczuć klimat Gaskonii? - recenzja książki Martina Caldera.

17:00

Autor: Martin Calder
Tytuł: Lato w Gaskonii
Wydawnictwo: Muza SA
Liczba stron: 350
Ocena: 4/6
    Wakacyjny czas bardzo często sprawia, że ma się ochotę sięgać po książki, dzięki którym w wyobraźni będzie można przenieść się do jakiegoś innego, pełnego klimatu, miejsca. Dlatego też postanowiłam w końcu sięgnąć po lekturę, jaka od pewnego czasu czekała na mojej półce. Przyznam się od razu, że do jej zakupu przede wszystkim zachęciła mnie okładka, która przywodzi na myśl właśnie lato w magicznym miejscu. Nie miałam więc jakiś wielkich oczekiwań co do książki "Lato w Gaskonii" Martina Caldera. Okazało się, że słusznie, bo jest to dosyć przyjemna opowieść o tym, jak bardzo autor pokochał Gaskonię, lecz nie jest to lektura, jaka powala na kolana. Całkiem klimatyczna, ale bez większego szału. 
        Całość opowiadana jest z perspektywy samego autora, który w wieku 22 lat postanowił całe wakacje pracować zagranicą. Wybrał się więc właśnie do Gaskonii, gdzie na farmie należącej do rodziny Cazagnac oddawał się różnym rodzajom pracy, lecz jednocześnie poznawał ten klimatyczny teren, szlifując przy okazji język francuski. Nie można nazwać tej książki biografią, a raczej jest to zapis wspomnień lata, które na zawsze pozostało w pamięci Martina Caldera i dzięki któremu w jego sercu wyryła się też miłość do Gaskonii. Jest to więc opis rodziny, u której pracował, a jaka to przyjęła go niezwykle ciepło i gościnnie, wszelkich prac, jakie wykonywał, miejsc, które miał możliwość odwiedzić, ale też relacji, jakie nawiązał, między innymi z inną pracownicą - Anją. Jeżeli więc macie ochotę poznać tę część Francji, to sięgniecie po "Lato w Gaskonii" na pewno Wam w tym pomoże i być może sprawi, że zechcecie zobaczyć Gaskonię na własne oczy.
        Jak już napisałam, była to przyjemna lektura, ale też nie sprawiła, że mogłabym się nad nią zachwycać wznosząc mnóstwo "ochów i achów". To nie tak, że znalazłam w niej jakieś wielkie negatywy. Raczej chodzi o sam fakt, że przeczytałam ją dla relaksu i nic poza tym - nie wniosła do mojego życia jakiś większych zmian, nie wpłynęła na moje emocje. Była po prostu lekką historią na ten wakacyjny czas, ale taką, o jakiej pewnie szybko zapomnę. To, co mi się w niej podobało to przede wszystkim klimat, bo tego akurat nie zabrakło. Autor opisywał wszelkie miejsca w Gaskonii tak, że miało się wrażenie, iż widzi się je własnymi oczami. Podobało mi się też to, że wielokrotnie podkreślał swoją wręcz miłość do tej części Francji, bo zdecydowanie dało się to poczuć. Sama więc czułam się tak, jakbym znalazła się w Gaskonii, wśród tych wszystkich życzliwych osób i mogła poznać tamte zakątki - a uwierzcie mi, że gdybym tylko miała taką możliwość, chętnie bym to zrobiła. Co więcej, autor wykonał naprawdę kawał dobrej roboty, by przedstawić nie tylko swoje doświadczenia związane z tamtejszym latem, ale też sporo uwagi poświęcił aspektom historycznym związanym z Gaskonią. Co prawda, te fragmenty albo bardziej mnie wkręcały, albo zdarzały się też takie, które lekko zanudzały - dlatego też momentami nie mogłam przebrnąć przez te historyczne ciekawostki. Jednak to zaangażowanie by przedstawić tamto miejsce dokładnie tak, jak autor zapamiętał, sprawiło, że całość jest właśnie niezwykle przyjemna i mimo tych momentów nieco nudnych, czyta się ją całkiem szybko. 
        Bohaterami tej książki są tak naprawdę wszyscy mieszkańcy Gaskonii, począwszy od rodziny Cazagnac poprzez inne osoby, które to autor spotykał na swojej drodze. Wielu z nich opisywał tak ciepło, że nie miało się wątpliwości, iż praca, jaką wykonywał mimo wszystko nie była dla niego udręką, skoro przebywał wśród tak gościnnych ludzi. Ciekawą postacią była też sama Anja, z którą połączyła go pewnego rodzaju więź. Szkoda tylko, że mimo wszystko poświęcił swoim uczuciom o wiele mniej miejscach, niż wszelkim innym opisom. Czytając jednak o tych wszystkich osobach, pomyślałam sobie, że pracując u takiego gospodarza, jakim był Jacques - Henri, sama też czułabym się prawie jak w domu. 
         Podsumowując, "Lato w Gaskonii" to ciepła opowieść o tamtejszym terenie, wspomnienia, jakie autor ciągle nosił w sobie, gdy spędzał tamten czas pracując właśnie w tej malowniczej części Francji, ale jednocześnie nie jest to lektura, jaka sprawi, że zmieni się nagle cały Wasz świat. Jeśli jednak interesują Was książki, dzięki którym chociaż na chwilę macie możliwość przenieść się w myślach do miejsc, które sami chcielibyście odwiedzić, to sięgniecie po wspomnienia zapisane przez Martina Caldera, będą strzałem w dziesiątkę. Być może sami odnajdziecie w sobie Gaskończyka i zapragniecie któregoś dnia na własne oczy zobaczyć tamte miejsca. Co więcej, mogę zapewnić Wam tylko tyle, że książka jest naprawdę dobrą opcją właśnie na ten wakacyjny okres. 
        Niebawem znów postaram się coś tutaj napisać. Jeśli chodzi o książki, postanowiłam nieco zmodyfikować swoje plany i... sięgam aktualnie po thriller. Dawno nie miałam takiego gatunku w rękach, więc pora się przełamać. Póki co - trzymajcie się!

Spodobało się? Zerknij na to:

13 komentarze

  1. Na jakiś letni wieczór to z pewnością lektura idealna. Będę o tym pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem potrzebne nam są takie lekkie, ,,letnie'' lektury :) Powodzenia z thrillerem - koniecznie daj znać, jak wrażenia!
    Pozdrawiam,
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię poczuć klimat miejsca, które stanowi tło danej historii. Widzę, że ta lektura może mi to zagwarantować. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że mnie też totalnie urzekła okładka i bardzo prawdopodobne, że skusiłabym się na zakup tej książki, gdyby gdzieś wpadła w moje ręce :3 Ale ogólnie po Twojej recenzji mój entuzjazm nieco opadł. Też lubię podczas wakacji sięgać po tytuły, których akcja rozgrywa się w innym, z reguły ciepłym kraju, żeby wczuć się w egzotyczny klimat i chociaż wyobraźnią oderwać się od rzeczywistości. Mimo to forma "Lata w Gaskonii" jakoś nie do końca do mnie przemawia... Nie mówię tej książce "nie", jednak nie będę się za nią szczególnie rozglądać.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jakoś nie wzbudziła mojego zainteresowania, więc jednak odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem przekonana do treści. Sama nie wiem, ale książka nie wzbudziła we mnie aż takiego zainteresowania, żebym musiała ją koniecznie przeczytać. Co innego okładka. Ona mnie totalnie urzekła :D W wolnej chwili wpadnij do mnie :)

    Pozdrawiam
    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że to będzie lekka i niezobowiązująca historia, na dziś nie mam ochoty na taką lekturę, ale kiedyś z pewnością po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna okładka, ale treść chyba jednak nie dla mnie. A za jaki thriller się zabrałaś? ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na gorącym uczynku" Harlana Cobena. Już w zasadzie skończyłam i dzisiaj wieczorem powinna pojawić się recenzja. :)

      Usuń
  9. Bardzo ładna, lekka i przyjemna książka na lato. Niestety nie jest to lektura dla mnie. Chyba niewiele się tam dzieje, nie ma zrywów w akcji, więc zanudziłabym się na śmierć. I ta nieszczęsna Francja, za którą wcale nie przepadam.
    Obserwuję i pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Z pewnością jest to przyjemna książka, ale nie sądzę, żebym się na nią skusiła. Raczej nie jest w moim typie. ;)
    Pozdrawiam, Nie Poczytalna z
    nie-poczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęcasz do przeczytania książki, jednak jakoś mnie to nie przekonuje, choć jakaś iskra ciekawości się pojawiła :) Jak będę miała okazję, to przeczytam.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nooo... Jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń

*Każdy komentarz, czy to pochwała czy też krytyka, niezwykle motywuje mnie do dalszego działania, stąd dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was słowa! :)
*Jeśli jednak zamierzasz napisać "fajny blog! może rev?" - lub coś w tym stylu, to naprawdę lepiej nie pisz niczego :)
*Nie bawię się w obserwację za obserwację, więc daruj sobie od razu takie pytania :)

Archiwum

Ostatnie wpisy